wtorek, 30 kwietnia 2013

Zakończenie maturzystów

Hej!
Wiem, że ostatnie notki były poświęcone głównie na złorzeczenie bloggerowi i moje problemy ze zdjęciami, ale przynajmniej na razie są one zażegnane. A więc zdjęcia z zakończenia maturzystów. Już wspominałam, że śpiewałyśmy trzy hymny, a w sumie siedziałyśmy tam 3 i pół godziny. Taki żarcik, bo usiadłam obok koleżanki z gim i było z kim się pośmiać. Nie musicie rozumieć ważne, że było zabawne i nie mogłam przestać się śmiać przez dobre 5 minut. 
- A co tu robi Alladyn? 
- Hymm... kończy szkołę. 
Tak pożegnałyśmy paru znajomych, będziemy tęsknić. Generalnie żadna maturzystka nie spadła ze schodków, natomiast jeden z maturzystów nie uniknął wpadki i poleciał przy wchodzeniu na scenę. 
Cała uroczystość była nagrywana, ale nie mam pojęcia przez kogo, może Pat będzie wiedziała, jak się uda to może zamieszczę film.


Stoję idealnie pomiędzy mikrofonami ^^

Pozdrawiam, M <3

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

W końcu zdjęcie

Hej!
Dzisiaj tak szybciutko, zaraz lecę na chór, ale udało mi się rozwiązać problem ze zdjęciami. Nie mam pojęcia czemu nie chciały się załadować, najważniejsze że się udało je pokazać. Jedną się udało, nie wiem czemu nie chcą zdjęcia się ładować, to jest grafika wyszukana w necie. Chyba będę musiała się wziąć i poczytać co się stało ze zdjęciami.
Lekko zirytowana bloggerem, M <3

niedziela, 28 kwietnia 2013

Ślicznie - ekologicznie

Hej!
Pogoda mnie dobija, słońca nie ma, a idzie się ugotować. Wczoraj sprzątałam szafę i jestem bardzo zadowolona z efektu swojej pracy. Miałam tu napisać już wczoraj ale blogger dalej odmawiał współpracy więc notka jest dzisiaj.
Na początku miesiąca zafundowałam sobie 2 torby w Biedronce za całe 6 zł. Tym lepiej dla mnie, bo nie potrafiłam oprzeć się nadrukom, które na nich są. Uznałam, że będę miała torebeczki do latania na całe lato. A że z założenia są to torby zakupowe to są dość pojemne. Więc nadadzą się na plażę i na zakupy. Śliczne, ekologiczne, ogromne i wielofunkcyjne. Tylko nie wiem kiedy pokażę zdjęcia, bo nie chcą się tu załadować. Może ktoś wie jak ten problem rozwiązać? 


Pozdrawiam, M <3

czwartek, 25 kwietnia 2013

Leniuchowanie

Hej!
Dziś miałam wolne i calusieńki dzień czytałam. Tak dla odmiany, bo dla mnie to niesamowita rozrywka. A że książki mi się podobają (tak liczba mnoga ! jak mam czas to czemu by nie zaszaleć?) to na pewno coś tutaj o nich napiszę. Podobnie jak o zakończeniu maturzystów, bo w ramach zaśpiewania 3 hymnów, siedziałyśmy tam w sumie 3 i pół godziny, a że na 99% jestem pewna, że załapałam się na jakieś zdjęcia to je tu pokażę.
Chciałam dziś dodać zdjęcia dwóch toreb, które sobie kupiłam, ale blogger odmawia współpracy i z tego co się orientuję nie tylko mi. Cóż zdjęcia poczekają do następnej notki.

 

LOVE, M <3

wtorek, 23 kwietnia 2013

Melina psycho

Hej!
Generalnie jest tak mam luz, nie muszę się uczyć, w czwartek mam wolne, tylko wieczorem zakończenie maturzystów, w piątek luz, a i tak nie mam na nic czasu. Muszę przeczytać "Hamleta", a czytam sagę "Szeptem". A i muszę napisać mowę obronną Makbeta. W sensie, że ja będę jego adwokatem i ubiorę się na zielono, a moja koleżanka z ławki będzie prokuratorem, ubierze się na czerwono i będziemy się kłócić. Ambitnie. I niby nic nie robię a nie mam czasu. Dziś poszłam do koleżanki wsiąkłam na 2 godziny, potem na rower, wróciłam zjadłam i siedzę przed komputerem, rozmawiam z najlepszą przyjaciółką przez skajpaja, nie chce mi się zabrać do żadnej konkretnej roboty. Ogarnął mnie brak motywacji.Ale mam dla was jeszcze dwa zdjęcia z meliny. 



Pozdrawiam, M <3

niedziela, 21 kwietnia 2013

Cel- czysta skóra

Hej!
Tytuł posta trochę na wyrost jak to u mnie. Przez cały weekend nie miałam czasu tu zajrzeć. Miałam gości, potem mecz (wygrali!) i dzisiaj to ja jeździłam po rodzinie. Nie, że tego nie lubię, ale pani od polskiego trochę nas przywaliła pracą domową i nie wiem kiedy to zrobię. 
Nie ma tu często notek o kosmetykach, bo generalnie to nie mój temat, ale jak używam czegoś, przynajmniej w moim mniemaniu, świetnego, to czemu by nie polecić. A więc mamy notkę o dwóch żelach do twarzy z Prefecty i z Essence. Tego pierwszego kończę drugie opakowanie, a drugi został zakupiony na początku miesiąca. 
Chyba sam fakt, że żelu No problem to moje drugie opakowanie świadczy, że jest dobry. Poza tym nie podrażnia mi skóry,a podrażnienie udaje się nawet niektórym kosmetykom opatrzonych napisem "cera wrażliwa" np. z Under Twenty. Ma śliczny zielony kolor i nie ma takiej typowej żelowej konsystencji, tylko tak jak by ktoś nie do końca rozpuścił w nim cukier, ale nie jest to też typowy piling. Świetnie oczyszcza. A drugi kupiony był na wypróbowanie, głównie ze ze względu na ogórka i limonkę. Poza tym lubię kolorowe kosmetyki z Essence więc czemu do twarzy miałby się gorzej sprawdzić. Działa mega łagodząco na skórę. I to jest typowy żel, ale również w lekko zielonym kolorze. Obecnie używam ich w konfiguracji dwa dni Essence, jeden dzień Perfecta i sprawdza się to świetnie.

Trzymajcie się, M <3

czwartek, 18 kwietnia 2013

Wiosenna twórczość Zebry

Hej!
W szkole nie dzieje się nic ciekawego, za to mam sporo roboty na chórze, właśnie zaraz lecę na próbę. A że pogoda jest i była prześliczna we wtorek wybrałam się z Zebrą zrobić zdjęcia na ulubione miejsce wszystkich fotografów w moim mieście. Dobra przesadzam, ale nie znam ani jednej osoby, która robi zdjęcia, lub na nich jest i nie ma zdjęcia w tym miejscu. W sumie nie wiem co w nim jest takiego urzekającego, bo to po prostu dwupiętrowy szkielet budowli, pełen szkieł, bo jeśli nie robione są tam zdjęcia to są tam pijacy. Ale miejsce jak najbardziej charakterystyczne. 




Trzymajcie się, M <3

wtorek, 16 kwietnia 2013

Puzzle

Hej!
Jestem w szoku jak szybko zrobiło się ciepło. U mnie chyba jeszcze nie tak bardzo, bo jak patrzę po zdjęciach na innych blogach to widzę, że w innych częściach Polski i tak jest dużo cieplej. Ale najważniejsze jest że mamy wiosnę. Jednak zanim zrobiło się ciepło mój czas po szkole spędzałam głównie na układaniu puzzli. Mój brat dostał je na Wielkanoc od swojej chrzestnej, ale 1000 puzzli dla ośmiolatka to zdecydowanie za dużo. Dla mnie z resztą też. Jak przeczytałam, że one mają wymiary 50 na 70 cm to byłam w szoku. Ale po tygodniowej pracy mojego taty, mamy, mojej i braci udało się nam je złożyć. Miały wylądować w antyramie w moim pokoju na ścianie, ale najmłodszy je zrzucił z podstawki i się rozsypały. Generalnie taka niby banalna rozrywka, a daje tyle satysfakcji i dobrze wpływa na zapamiętywanie i zdolności manualne. 

LOVE, M <3

niedziela, 14 kwietnia 2013

Nie oceniaj książki po okładce

Hej!
Pomimo tytułu post nie będzie o książkach, bo nawet gdybym chciała jakiś napisać to nie miałabym o czym, gdyż jedynymi książkami jakie czytam ostatnio są lektury. I to jest straszne. Ale dziś nie o tym jak bardzo źle czuję się z nieczytaniem. W piątek na godzinie wychowawczej oglądaliśmy brytyjską i koreańską wersję "Mam Talent". Żeby za wile nie zdradzać po prostu obejrzyjcie :



W sumie nie wiem czy jeżeli to obejrzeliście to potrzeba do tego dodatkowego komentarza. Ode mnie tylko jedna rzecz: oba występy są takie operowe! Jestem poruszona, nawet moja wychowawczyni się wzruszyła.
 
Pozdrawiam, M <3

piątek, 12 kwietnia 2013

Tak bardzo hipsterskie

Hej!
 Już tylko przeżyję dzień dzisiejszy i czeka mnie sobota z nauką chemii. Wgl z chemią to jest porąbana historia. Pisałyśmy z koleżanką wcześniejsze sprawdziany w drugim terminie około dwóch miesięcy temu i do tego poniedziałku ich nie znalazła, bo podobno nawet je sprawdziła, ale od 4-5 lekcji nie mogła ich odszukać. Koleżanka to nawet się w lekką pyskóweczkę z panią wdała, bo ona nas zaczęła oskarżać, że my może wcale tego sprawdzianu nie pisałyśmy. Aha. Zgubiła je i jeszcze chce nas oskarżyć, bardzo zabawnie. Ja już siedzę skonsternowana, bo w sumie co jej można powiedzieć, no ale przecież jest cała klasa świadków i obecność w dzienniku, bo zaliczałyśmy to na lekcji. Ja już do koleżanki mówię, że musimy potem pogadać z panią od angla, bo jest naszym wychowawcą, a pani od chemii, że skoro tych ocen nie mamy z jej winy to wstawia nam piątki, bo ma taki obowiązek, podobno nawet jest to w statucie, ale przepyta nas z tego materiału. Ja już szczerze wolałabym, żeby wstawiła mi te 2 i dała spokój niż tak, ale już dobra. A potem to wyszłam na mega farciarę, bo, że akurat było powtórzenie do następnego sprawdzianu to miała nas pytać i postanowiła rozpocząć właśnie ode mnie, ze względu na to co było wcześniej. Ale ja akurat miałam szczęśliwy numerek i mi się upiekło ;)

Jaram się ^^

Mój najnowszy zakup. Jak to Zebra określiła są mega hipsterskie, ale mi to nie przeszkadza mogę być hipsterem, bo mi się te wąsy bardzo, bardzo, bardzo podobają.

Trzymajcie się, M <3

środa, 10 kwietnia 2013

To nie dieta to styl życia

Hej!
Przebrnęłam przez kartkówkę z "Makbeta", pani z chemii w związku z tym, że zgubiła mój sprawdzian i koleżanki wstawiłam nam po 5 z adnotacją, że nas i tak i tak przepyta, dziś mam kartkówkę z angielskiego i na 14 do szkoły więc się nauczę. Wczoraj miałam wolne i niby mogłam się uczyć, ale mi się nie chciało, co wcale nie jest dziwne. Generalnie wszystko dam radę ogarnąć na spokojnie więc jest dobrze.

Ostatnio zaczęłam interesować się różnymi dietami, ale nie tylko odchudzającymi, tylko raczej stylem życia związanym z poszczególnymi sposobami odżywiania. Jest to temat rzeka więc wybrałam tylko takie, które mnie osobiście najbardziej zaciekawiły.
Witarnianizm
Jest to dieta, w której nie można spożywać pokarmów poddanych obróbce termicznej powyżej 42 stopni Celsjusza oraz pokarmów wysoko przetworzonych. Czyli po polsku jedzenie jest po prostu surowe, a w praktyce wygląda to tak, że wcina się warzywa, owoce, kiełki, nasiona, orzechy, migdały itp. Więcej informacji tu i tu.
Frutarianizm
Spożywanie wyłącznie owoców i warzyw, których zerwanie nie powoduje zniszczenia rośliny. Bardzo radykalna dieta i z tego co udało mi się wyczytać raczej nie praktyczna na dłuższą metę. Więcej informacji tu i tu.
Pescowegetarianizm
Z diety wyłączamy wszelkie rodzaje mięsa, a uzupełniamy dietę w ryby. 
Liquidarianizm
Spożywa się tylko produktu roślinne jednak w postaci płynnej, czyli wyciskanych soków. 

W zasadzie wszystkie te diety to odmiany lub pochodne wegetarianizmu i weganizmu. Więcej informacji tu.  Aktualnie moja dieta składa się głównie z marchewki i jabłek, ale mamuś, dbająca bardzo o moje zdrowie, nie pozwala mi przerzucić na tak bardzo radykalne diety i mogę sobie wcinać co mi się chce, ale obiad muszę zjeść normalnie ;)



Pozdrawiam, M <3

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Przypowieść Gerwazego

Hej!
Przede mną kartkówka z "Makbeta", którego kompletnie nie ogarniam. Wiosna ma do nas zawitać w środę, chociaż ja już wczoraj latałam po mieście w rozpiętej kurtce i okularach przeciwsłonecznych, a na dodatek widziałam aż czternaście lecących bocianów. Gorzej tylko, że nie jestem pewna czy moje buty to wytrzymają i się nie rozkleją.
Dziś mam dla was Przypowieść Gerwazego. Jest to dobry znajomy mojej przyjaciółki, niestety ja osobiście go nie znam i chyba czas to zmienić, ale dostałam pozwolenie żeby przypowieść tutaj zamieścić. 

 Był niegdyś zbieracz grzybów, który chodził po lesie i zbierał do koszyka grzyby, i miał ich całkiem sporo, szedł leśną ścieżką. W oddali zauważył domek. Ten dom wyglądał jakby był to dom leśniczego. Zbieracz grzybów słyszał o leśniczym, lecz nigdy go nie widział i postanowił go spotkać, wszedł na podwórze, gdzie ujrzał elegancką chatkę ozdobioną w finezyjne szlify. Wszedł do środka, ujrzał wiele niespotykanych na co dzień rzeczy: kolekcje szyszek, poroża i inne duperele które trzymał leśniczy, po czym zbieracz grzybów wyszedł z chatki. Dało mu to nieco do myślenia, tyle cennych drobiazgów. Fajnie by było jeszcze pooglądać, a że młody zbieracz grzybów interesował się tą tematyką nazajutrz wrócił ponownie. Napawał się widokiem znakomitych prac leśniczego. Jednego jego nigdy nie mógł spotkać. Przyszedł czas kiedy zaczęto skupywać grzyby. Młody zbieracz sprzedał swoje grzyby i nie powrócił już do lasu. Pewnego dnia jego wioskę zaczęły nachodzić wilki. Trzeba było wyruszyć na polowanie. Wtedy już młody myśliwy poszedł na polowanie. Bardzo mu się to podobało; zabijać bestie, które dręczyły ich wioskę. Wtedy po raz pierwszy spotkał się z leśniczym. Leśniczy nie wiedział, że młody myśliwy niegdyś przebywał w jego chacie, tym samym wyrażał szacunek dla leśniczego. Kiedy przyszło wracać do wioski, leśniczy zaproponował myśliwemu, aby ten zatrudnił się do ochrony lasu, żeby takie wydarzenia się nie powtarzały. Myśliwy wiódł spokojne życie na krańcach lasu. Od czasu do czasu robiąc wypady na watahy wilków. Myśliwy wiódł spokojne życie na obrzeżach lasu trudniąc się łowiectwem. Tak mijały mu dni na monotonnej lecz jakże finezyjnej pracy, aż pewnego dnia pod wpływem pewnej weny zamyślił się i począł analizować wszystko co dotychczas robił. Wydawało mu się bez sensu, czemu zajmuje się polowaniem na wilki. Z jednej strony chroni mieszkańców wioski, z drugiej zabija niewinne zwierzęta dla spokoju człowieka. Wrócił do swojej chaty i postanowił cos z tym zrobić. Doszły go słuchy, że przed laty na miejscu wioski rozciągał się las, w którym wilki miały swe schronienie. Tak naprawdę okazało się, ze to nie wilki szkodzą tylko ludzie którzy się tam osiedlili, pragnął to zmienić, opuścił wioskę i udał się do innej wioski oddalonej o wiele kilometrów. Zamieszkał tam i nie zajmował się już myślistwem, wybrał robotę drwala, który miał pieczę nad wszystkimi drzewami. Jako, że poznał prawdę o naturze, nie wycinał lasu tam gdzie mieszkały zwierzęta i równowaga we faunie i florze była nie zachwiana. Jednak wzrastało zapotrzebowanie na drewno. Budujące się nieopodal miasta zmusiły go aby wycinał wszystkie drzewa, bo tak ma być. Drwal chcąc nie chcąc musiał się zastosować do rozkazów, tym samym stracił wiarę w jakiekolwiek czyny które dokonywał.
Pisownia orginalana. Do rozkminy.

Photoblog Pat Sympaa, z którego zostało to ukradzione. 

Oraz blog mojej najlepszej przyjaciółki - double D, pisany co prawda po angielsku, ale bez problemów można zrozumieć co tam zamieszcza, a i komentarze możecie pisać po polsku jeśli macie ochotę tam zajrzeć.


LOVE, M <3 

sobota, 6 kwietnia 2013

Zielonooki

Hej!
Rano biegałam po całym mieście i udało mi się, w końcu, sprzedać mundur, który zalegał w mojej szafie już dwa lata. Potem miałam dodatkową próbę chóru, mamy do zrobienia nie jedną, a w sumie cztery nowe piosenki. Zaraz lecę na mecz ręcznej do szkoły. Powinnam się pouczyć, ale to chyba wieczorem.
Ostatnio trochę porządkowałam moje szkatułki i znalazłam coś co koniecznie muszę wam pokazać. Jest to zestaw łańcuszka z wisiorkiem i spinki do włosów z zielonookim kotkiem. Dostałam go bardzo dawno temu pod choinkę, ale od tamtej poru moje uwielbienie do tych stworzeń ani trochę nie zmalało. 

Trzymajcie się, M, <3

czwartek, 4 kwietnia 2013

Mów mi do ucha

Hej!
Zaraz lecę na chór, ale jeszcze przed postanowiłam napisać notkę. Pani od polskiego oddała nasze cudowne wodolejstwa i dostałam 3, a byłam pewna, że będzie pała. Z historii pogromu nie było, bo pani nie sprawdziła naszych sprawdzianów, ale jutro i tak piszemy kartkówkę za karę, że na te sprawdziany się nie nauczyliśmy. Więc po powrocie z chóru, na którym przygotowujemy się na 15-lecie i mamy do zrobienia 17 piosenek, nawet jak bym chciała to już bym nie dała rady nic napisać.
We wtorek byłam na sporych zakupach z Pat. Chociaż one były raczej długie niż owocne w nowe ubrania, choć i do szafy wpadło co nie co, pokarzę w poście pod koniec miesiąca. Ale w Housie znalazłam nausznicę, która bardzo mi się spodobała. Mam nadzieję, że mi jej nie wykupią. Zainspirowana postanowiłam wam pokazać kilka przykładowych nausznic.
Będę ją miała ^^




LOVE, M <3















wtorek, 2 kwietnia 2013

Czemu Mirabelka?

Hej!
Święta minęły mi szybko. U jednej babci, potem u drugiej. Nawet tak bardzo się nie objadłam, pilnowałam się, bo trzeba dbać o linię. Do wakacji niby jeszcze trochę czasu, ale prawdopodobnie pojadę do Hiszpanii i trzeba wyglądać.
Dzisiaj chciałabym napisać dlaczego wybrałam sobie imię Mirabelka, bo przyznaję się otwarcie, że nie jest to moje prawdziwe imię, rodzice nazwali mnie Klaudia. I to imię lubię, ale za dużo jest Klaudii dookoła mnie. W podstawówce było nas w klasie 4, w gimnazjum 2, ale była to też koleżanka z bloku na przeciwko i miałyśmy mnóstwo wspólnych znajomych, co raczej przysparzało kłopotów, a teraz w klasie jest nas 3. Więc tu jestem Mirabelką. 
Ale dlaczego akurat Mirabelką? Bo nie ma na świecie nic pyszniejszego zimowymi (wiosennymi też o ile są zimne, akurat pasuje) wieczorami niż ciepły kompot z mirabelek. Pod moim blokiem rosną 3 takie drzewka, a na niedalekiej łączce jeszcze dwa, ale naprawdę potężne. Dlatego gdy śliwki dojrzały, całym osiedlem chodziliśmy je zbierać. Są to super wspomnienia, a że w internecie można być kim się chce, oczywiście z umiarem, ja postanowiłam być Mirabelką. A o pochodzeniu imienia Mirabella więcej na Wikipedii.  
O drzewku, z którego pochodzą mirabelki również- Wikipedia.


Pozdrawiam, M <3
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...