niedziela, 30 czerwca 2013

Czekanie

Hej!
Pierwszą sobotę wakacji spędziłam przed komputerem na oglądaniu filmów i rozmawianiu z D. na Skype, a w zasadzie to obserwowałam jak się pakuje. Pożegnałyśmy się ok.1 w nocy, bo ona już musiała jechać na samolot. Tak dla szczegółu była w USA, bo teraz leci sobie już samolotem do domciu do Polski. Nie widziałyśmy się dokładnie od moich zeszłorocznych urodzin, a zobaczymy się dzisiaj prawdopodobnie ok. 19. I ja tak tylko siedzę i czekam i liczę godziny. Zostało 6. Strach się bać co my będziemy wyprawiały przez najbliższy tydzień, miesiąc i wgl całe wakacje. Chociaż ja w tym roku dosyć odpowiedzialnie będę te dwa miesiące spędzała, bo już wspominałam, że dostałam prace i dodatkowo jeszcze będę miała remont. Ktoś powiedział, że przez wakacje będzie miął więcej czasu na blogowanie, ale to chyba nie ja ;) W każdym razie postaram się pisać tak jak teraz co 2-3 dni.  Wiem ta notka trochę bez ładu i składu, ale tak bardzo się ciesze, że D wraca, że nie potrafię spokojnie siedzieć. 

Dawno nie było moich zdjęć, o jak pięknie się wszystko odbija w okularkach, na dodatek nie moich, ukradłam je koledze i nie było jakoś okazji oddać. Serio, nawet je wzięłam na zakończenie, ale go nie spotkałam. Jakoś szczególnie też się o nie nie upomina. A ja wszelkiego rodzaju okulary kocham i uwielbiam.

Buziaki, M <3

piątek, 28 czerwca 2013

2012/2013

Hej!
Oficjalnie mamy wakacje!

Wszyscy się cieszą, ale ja już dzisiaj zauważyłam, że zmagam się z niepokojącym uczuciem marnowania czasu. Tak na marginesie o 8.30 miałyśmy próbę chóru, bo robiłyśmy oprawę Mszy, a do domu wróciłam za dwadzieścia 13, bo moja klasa została wyznaczona do sprzątania dekoracji po uroczystości. Myślałam, że moje stopy nigdy nie dojdą do siebie, noszenie ławek, krzeseł itp. na obcasach to nie jest dobry pomysł. A teraz kilka słów podsumowania minionego roku. Pierwsze trzy miesiące były straszne, chociaż to chyba jeszcze mało powiedziane, nawet moje optymistyczne nastawienie tego nie przetrwało i jakoś podupadło. Nieco lepiej, piszę tu o atmosferze w klasie, było już w następnych trzech miesiącach, gdy z klasy odeszło parę osób, a wszystkie grupki ostatecznie się podzieliły i było wiadomo kto z kim się trzyma. Na wiosnę klasa była już nie do poznania, trudno uwierzyć, że to te same osoby. Szczególne miejsce powinna zająć moja koleżanka z ławki, bo pomimo tego, że byłyśmy w jednej klasie w gim i niby się znałyśmy, nigdy nie przypuszczałabym, że tak dobrze się ze sobą dogadamy jak nam to wyszło. Do tej pory jestem w szoku w związku z tym. No i warto nadmienić o bliźniaczkach, bo we cztery stanowimy idealny zespól do robienia projektów. Szczególnie z chemii, nikomu nie udało się nas przebić. A co się tyczy wyników w nauce to żałuję tylko tego, że nie wyciągnęłam się z fizyki na 5, bo gdybym to zrobiła miałabym średnią 5.0. A tak poza to jestem z mojej nauki w tym roku bardzo zadowolona. Przeraża mnie wizja roku przyszłego: 8 polskich, 6 angielskich i 4 historie. Ale trzeba uwierzyć, że da się rade!
Jeszcze jedna informacja, znalazłam pracę. A w zasadzie praca znalazła mnie. A dokładniej moja sąsiadka znalazła pracę, a ja będę opiekowała się jej synkiem, który ma 3 latka i mieszka piętro pode mną. I to tylko tak od 8.30 do 14, jak dla mnie to jest idealne, bo będę miała całe wieczory dla siebie, a nie będę i tak pracowała codziennie, a przynajmniej wpadnie jakaś kasa, a to zawsze się przyda.

Zdjęcie z egzaminów gimnazjalnych, dzisiaj miałam na sobie tę samą sukienkę. Nie mam zdjęć z dzisiaj, chociaż wychodziłam po książkę za pasek i akurat fotograf tak robił zdjęcia, że dziewczynom z IE i IIA lub B zrobił, a mi i mojej koleżance, a stałyśmy pomiędzy tymi klasami nie. Albo zrobił ale były tak brzydkie, że nie nadawały się do publikacji. 

Pozdrawiam i życzę udanych wakacji, M <3

środa, 26 czerwca 2013

VIII Otwarty Ogólnopolski Turnieju Chórów o Miecz Juranda – Spychowo 2013

Hej!
Dzisiaj mam dla Was post bardzo konkretnie o konkursie. Ale jeszcze tytułem wstępu to miejscowość, w której byłyśmy to Spychowo nie Spychów, chociaż konkurs był o Miecz Juranda i generalnie wioska bardzo utożsamia się ze Spychowem z "Krzyżaków". 
A teraz słowo o repertuarze:
1. Piosenka średniowieczna, obowiązkowa- Kanon na pochwałę lata- anonim angielski, przez nas nazwany "Lato przyszło do nas znów"
2. Piosenka ekologiczna (a tak naprawdę o tematyce przyrodniczej), obowiązkowa- "W zielonym gaiku" J. Świdra, za którą dostałyśmy puchar Nadleśnictwa.
Program dowolny, za który również dostałyśmy puchar:
3. "Duetto buffodi due gatti" (Duet kotów) G. Rossiniego
4. "Lady be good" G. Gershwina
5.  "Kyrie" J. Leavitta
6. "Służyłem ja tobie" w opr. W Sołtysika
W części integracyjnej śpiewałyśmy:
1. "Tourdion"
2. "Siyahamba"
3. "Lady be good"
Na Mszy Świętej w kościele w Świętajnie śpiewałyśmy:
1. "Pan jest mocą swojego ludu"
2. "Ave Maria" G.Caccini
3. "Gaude Mater Polonia"
4. Alleluja 
5. "Modlitwa o pokój" 
Trochę tego musiałyśmy przygotować, ale było warto. Zdjęć ze strony szkoły nie udało mi się ściągnąć na komputer, do tego potrzeba chyba jakiegoś cudu, ale pogadamy w przyszłym roku, bo się dowiedziałam, że będę realizowała program dla rozszerzonej informatyki. Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć zdjęcia zapraszam na stronę szkoły <klik>, i parę dodatkowych informacji na temat konkursu również ze strony szkoły <klik> oraz ze strony Przyjazne Spychowo <kilk>.

Trzymajcie się, M <3



poniedziałek, 24 czerwca 2013

Jurand, "Krzyżacy" i księzniczki spychowskie

Hej!
Dziś mam dla Was pierwszą część zdjęć ze Spychowa. Tak, tak tego Spychowa od Juranda z "Krzyżaków". W następnym poście pokażę zdjęcia śpiewające, dziś moje prywatne. Generalnie mieszkałyśmy w wiosce Smerfów tuż nad jeziorkiem, domki były super, szkoda tylko wspominać jakie były łazienki. Atmosfera całego konkursu i przygotowane przez organizatorów atrakcje dodatkowe były super. Miałyśmy między innymi możliwość puszczania wianków i integracji z innymi chórami na dyskotece. O repertuarze itp. napisze w następnej notce.





LOVE, M <3

piątek, 21 czerwca 2013

Kuzynki Kruszewskie, księżniczka Monika, i Mistrz Michał

Hej!
Już wiecie, że wyjeżdżam jutro do Spychowa, a chciałabym zostawić tu dla Was posta więc siedzę i piszę.
Rzadko pojawiają się tu posty o książkach, pora to zmienić. Przez ostatni tydzień czytałam cykl Kuzynki Andrzeja Pilipiuka, składający się z trzech książek "Kuzynki", "Księżniczka" i "Dziedziczki". Dosyć lekkie książki o wampirach, alchemii, kamieniu filozoficznym, czyli fantasy to co tygryski lubią najbardziej. Nie wiem czy jest sens opisywać fabułę i wgl, ale głównym bohaterom należy się przedstawienie.
Stanisława Kruszewska- uczennica mistrza Michała, która dzięki temu, że wytworzył on kamień filozoficzny zdołała stać się nieśmiertelna.
Katarzyna Kruszewska- agentka CBŚ, która stworzyła program umożliwiający identyfikację i nie koniecznie służy on tylko celon państwowym.
Księżniczka Monika- uratowali ją polscy żołnierze i wysłali do Polski gdzie jej losy splotły się z losami Stanisławy i Katarzyny.
Mistrz Michał- słynny alchemik, który posiadł wiedzę jak stworzyć kamień filozoficzny, nie wszystkim podoba się to, że nie koniecznie chce dzielić się tą wiedzą. 
Do tego sporo interesujących postaci pobocznych, wątków. Łatwo się czyta i przyjemnie. Co jeszcze do samej treści, akcja umieszczona głównie w Krakowie, a to i tak dość magiczne miasto, wykorzystanie odnośników do słowiańskich legend, a z resztą do legend całej w sumie Europy północno-wschodniej. Jeśli ktoś lubi takie klimaty połączenie laptopa i broni białej zachęcam do czytania.  Jeśli ktoś chciałby coś doczytać to zapraszam tutaj, to forum, a z odpowiedzi Milagros możecie bardzo dużo się dowiedzieć o tym cyklu.
Ostatnio wciągnęłam się w polskich pisarzy fantasy w związku z czym na pewno pojawią się tu inne książki tego autora i innych. 


LOVE, M <3

środa, 19 czerwca 2013

Włosomaniaczka

Hej!
Ostatnio nie mam za bardzo czasu ze względu na chór, w poniedziałek po lekcjach 2 godziny próby, dziś to samo, jutro koncert więc około 3 godzin no i na weekend jedziemy na konkurs do Spychowa, potem cały przyszły tydzień przygotowanie do zakończenia roku. Trochę tego jest. Z jutrzejszego koncertu raczej zdjęć nie będę miała, ale o Spychowie postaram się przygotować małą fotorelację.
Dzisiejszy post jak to u mnie ma tytuł trochę na wyrost, ale blogerki lubią temat włosów, a przynajmniej tak wynika z obserwacji. Postanowiłam więc podzielić się swoimi sposobami i sztuczkami.


Używam ich bardzo długo, a jeśli czuję, że moje włosy potrzebują przerwy od tego szamponu stosuję Nivea Long Repair. Ale jeszcze nie znalazłam takich kosmetyków do włosów, które mogłyby się równać z tymi.
Dodatkowo w związku z tym, że mam wręcz nie ograniczony dostęp do szamponów dziecięcych, często albo myję włosy tylko nim albo dodaję jeden do drugiego. Przynosi to głównie dwa efekty: włosy są pachnące, obecnie malinami i włosy są bardzo miękkie i puszyste.
Kiedyś stosowałam kosmetyki z rzepy marki Joanna. Dość dobrze się sprawdzały, szczególnie odżywki w ampułkach, ale ich minusem jest bardzo charakterystyczny zapach, który nie wszystkim odpowiada, mi również nie podpasował.
Często używam octu do włosów. Wiem, że niektórzy podochodzą do tematu z dystansem, ale ja jestem zdecydowanie za. Włosy pięknie się błyszczą i są takie świeże. Faktycznie czuć ten ocet, ale wcale nie jakoś szczególnie mocno. Słabszy efekt daje płukanie włosów herbatą, w moim przypadku zwykłą czarną, ze względu na kolor włosów. Można robić to też rumiankiem w przypadku blond włosów.
Nie jest to jakiś post specjalistyczny pod żadnym pozorem, po prostu zbiór tego co sprawdza się u mnie więc może i u Was się sprawdzi. 

Trzymajcie się, M <3

niedziela, 16 czerwca 2013

Festynowo

Hej!
Ostatnio cierpię na brak czasu. To nić, że powinnam teraz czytać "Świętoszka", pisać notatkę na temat baroku, pisać zaproszenie i reklamację na angielski. Praktycznie to ostatni tydzień szkoły. Do wtorku nauczyciele powinni wystawić oceny, bo rada jest w piątek. A ta sobota i niedziela zleciały mi dość intensywnie. Dwa festyny super rozrywka. Wczorajszy organizowany przez moją szkołę i dzisiejszy osiedla stacja. Co łączyło oba festyny? Jeden z wykonawców. I tu schodzimy na temat muzyki, której słucham, ale bardzo wąsko pojętej. Bo dziś wspomnę tylko o tym jednym zespole, a mianowicie Messa. Nie znałam wcześniej, dokształciłam się tylko jaką muzykę grają, no i od razu ich polubiłam. 
Z resztą co ja się będę produkowała, posłuchajcie. Tylko się nie przestraszcie, uprzedzałam. 

A to skład zespołu, wczoraj po występie na naszym szkolnym festynie, szkołę nawet w tle widać.
Taką muzykę między innymi lubię. Kto by się spodziewał? ;)

Trzymajcie się, M <3

czwartek, 13 czerwca 2013

Gorąca herbata, dobra książka, za duży sweter....

Hej!
Mam w tym tygodniu lekkie urwanie głowy, jestem gospodarzem w klasie i to na mnie spoczywa obowiązek latania i załatwiania wszystkiego. Dodatkowo w tym tygodniu moja klasa ma dyżury i już zdążyłam złapać jeden dodatkowy. W sumie siedziałam w szkole od 9.20 do 17 przez ostatnie 3 dni.
Dziś chciałam wam pokazać moją kolekcję swetrów i jak to moja dobra koleżanka powiedziała na depresję najlepszym lekarstwem jest dobra książka, w moim wydaniu "Bez mojej zgody", herbata, bo obie postanowiłyśmy przestać pić kawę i sweter duży, ciepły i cudowny. Ja gdy tylko mogę siadam na parapecie na balkonie, mieszkam na trzecim piętrze, mojej mamie średnio się to podoba i czytam. Co napiszę w następnym poście. 

Moje najukochane swetry. Już je tu pokazywałam oprócz fioletowo-różowego, który robi za zastępstwo za niebieski, który niestety już bardzo się zmechacił. 

Ciemno-fioletowy, trzy czwarte rękaw,  pasuje zawsze, wszędzie i do wszystkiego. Jasny-morski, wiem tworzę własne kolory, ale nie umiem go lepiej określić, najlepszy na świecie do siedzenia na parapecie.
Sweter typowo świąteczny, kupiony specjalnie na Boże Narodzenie. Tak mi się podoba, że szkoda w nim chodzić. Dwa sweterki też już pokazywałam, ale są one uzupełnieniem i nie mogło ich tu zabraknąć.
LOVE, M <3

niedziela, 9 czerwca 2013

Szaro-różowe

Hej!
Pogoda mnie dobija, ale przynajmniej nie muszę porzucać długich spodni. Ale koszulki na ramiączka to co innego w nich zawsze chętnie chodzę i na wczorajszym spacerze  ślicznie spiekłam sobie ramiona i obojczyki. Kocham to <3 A dziś chciałam Wam pokazać mój najnowszy zakup szaro-różowe buciki sportowe. Miały być trampki, ale jedyna para z ok.30 różnych długości we wszystkich możliwych kolorach w moim rozmiarze podczas przymiarki się zepsuła. Myślałam, że zrobię komuś coś złego, bo buty rozwaliły się mi w rękach, cudownie. W sumie na zakupach, po jedną parę butów spędziłam 2 i pół godziny. Takie rzeczy mi się nie zdarzają, zawsze nie ma problemu z zakupami, ale cóż. 
Jakbym nie miała większych problemów. A nie przepraszam faktycznie nie mam ;D
 
Pozdrawiam, M <3

piątek, 7 czerwca 2013

Aniele Boży, Stróżu Mój

Hej!
Przeżyłam, prawie, ten tydzień. Chociaż paskudną pogodę odchoruję. Już jestem przeziębiona, a do szkoły chodzę, bo pani od historii przygotowuje nas do ilości jej lekcji w drugiej klasie, a mianowicie wtorek, środa, czwartek, piątek- historia! Ale pani nie ma cały przyszły tydzień więc sobie odpoczniemy.
Dziś chciałbym pokazać Wam moją kolekcję aniołków. W większości są moje, głównie prezenty, ale ja zbieram wszystkie więc nawet jeśli, któryś jest mojego brata to i tak jest mój. 

 W sezonie Bożonarodzeniowym te, które mogą być powieszone ozdabiają choinkę.
 A te większe to prezentu z mojej oraz brata komunii oraz chrzcin Mikiego. 

Prawie wszystkie były kupowane lub dostałam je w duecie.
Aniołki po prawej mają puste sukienki i są dzwoneczkami. To jeden z moich ulubionych prezentów od chrzestnej.
Pierwszy to prezent na chrzciny od babci, powiesiłam na nim różaniec, który również dostałam od babci z pielgrzymki.
Drugi to prezent od Zebry z Wieliczki, aniołek odpoczywa sobie na krysztale solnym.
Trzeci, wiszący na świeczce, moi rodzice dostali na weselu, niestety jest wykonany z bardzo słabego materiału. 

Aniołki z obrazu "Madonna Sykstyńska" Rafaela, jeden jest nadrukiem na torebeczce prezentowej, która służy mi do przechowywania spinek, frotek itp., a drugi jest prezentem urodzinowy od D.
Wszystkie mieszczą się jeszcze jakoś na szafce, a w sumie jest ich 13;)
LOVE, M <3

wtorek, 4 czerwca 2013

Study hard

Hej!
Jestem padnięta. Wczoraj lekcje, dyżur, chór i nauka na biologię. Dziś był sprawdzian, myślę, że na 4 będzie. Na historii pani oddała semestralne, mam 4! Ale nie ja jedna, bo jest ich chyba 5. Potem konferencja z panem dyrektorem, jestem gospodarzem, a reszty dziewczyn nie było to ściągnęłam z lekcji Kindżę i Sylwię i tak nam minął niemiecki. Potem dwie godziny luzu i wypracowanie z polskiego. Tyle, że nie pisaliśmy całości, a od myślników. Nie zmienia to faktu, że zajęło mi to 2 kartki. Nie wiem jak pani to sprawdzi^^ Czeka mnie pracowita reszta tygodnia więc nie wiem jak często będę tu zaglądała. 

To moja nauka na historię w zeszłą sobotę, a z tyłu leżą Treny. Uroki profilu humanistycznego^^

Pozdrawiam, M <3

sobota, 1 czerwca 2013

Biała czekolada

Hej!
Ostatnie dni upłynęły mi na totalnym lenistwie. Chociaż zrobiłam parę rzeczy, które planowałam zrobić wcześniej, ale nie było ku temu okazji. A więc obejrzałam "Iron Man 3", odpisałam na listy, czytałam i słuchałam muzyki, bardzo, bardzo dużo muzyki. Kiedyś się wezmę i napiszę o moim guście muzycznym, bo w temacie muzyki tutaj występuje głównie chór. A co dzisiaj jeszcze bardziej mnie rozleniwiło to prezenty, które dostałam od cioci i cioci-babci.

Pierwszy prezent to żel pod prysznic Biała Czekolada, który pachnie tak słodko, że można dostać zapaści cukrowej (nie wiem czy coś takiego istnieje),  ma tak niesamowity zapach, że można nim się najeść. A drugi to właśnie coś do jedzenie. To, że języka niemieckiego nie lubię to już chyba wiecie (sprawdzian w poniedziałek) natomiast słodycze niemieckie uwielbiam od dzieciństwa. Głównie dlatego, że chrzestna przywoziła albo przysyłała mi je w paczkach. A dodatkowo to również jest białą czekolada i jeszcze z kawą, ideał.
Trzymajcie się, M <3
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...