czwartek, 31 października 2013

Estetycznie na co dzień

Hi!
Dawno nie było nic z kategorii sama to zrobiłam więc dzisiaj uzupełniam lukę.
Chcę Wam pokazać pomysł jak łatwo można ze zwykłej teczki wyczarować całkiem ładną teczkę nie wydając na to 10zł. Naprawdę, ładne teczki, takie zwykłe na dokumenty, widziałam w takiej cenie, mało się nie przewróciłam jak to zobaczyłam. Pomysł na takie cudo nie jest mój, bo wymyśliła go jedna z Bliźniaczek, zakochana w Klimcie, a że nie miała co zrobić z obrazami z kalendarza to nakleiła je na teczki.
Ja wykorzystałam teczkę, której używam do przechowywania kserówek z angielskiego, obrazka z gazety i taśmy izolacyjne w kolorze szarym, ale równie dobra jak nie lepsza jest czarna. A wykonanie jest banalnie proste. Mam nadzieję, że to zobrazują zdjęcia. 



Chwila zwątpienia czy to wyjdzie tak jak bym chciała ^^

Trzymajcie się, M <3

wtorek, 29 października 2013

Kto sieje wiatr ten zbiera burzę

Hej!
Tytuł dzisiejszej notki to moje pierwsze skojarzenie po zobaczeniu tytułów książek Mai Lidii Kossakowskiej na półce w bibliotece szkolnej. Akurat pierwsza część i dwa tomy następnej stały obok siebie, a ja skuszona opisem o Aniołach i scenach batalistycznych wypożyczyłam tom pierwszy, by już następnego wrócić po dwa następnej części. 
"Siewca Wiatru" przedstawia nam całkiem ciekawą wizję nieba, chociaż sam pomysł chyba nie do końca był oryginalny. Co nie zmienia faktu, że już na prologu całkiem się rozkleiłam. Potem akcja się rozwijała, pozornie nawet całkiem powoli, ale potem doszłam do wniosku, że wręcz przeciwnie. Ale co mi się najbardziej podobało, jak zwracają się do siebie Archaniołowie typu: "Michasiu, Gabrysiu" itp. No i sami w swoim gronie nieźle się kłócili, co też było dość ciekawe. Co do przezwisk, na Lucyfera mówili Lampka i potajemnie się z nim układali. W książce ujawnia się niezwykła zdolność manipulacji, nie jestem pewna czy autorki czy bohatera czytelnikiem, jest to niesamowite, bo momentalnie wczuwamy się w świat przedstawiony. A nie jest to takie łatwe gdyż pisarka zadała sobie sporo trudu żeby mocno nagmatwać. Ale nie żeby mi to przeszkadzało. Wątków jest sporo, ale i książka jest spora objętościowo. A moimi ulubionymi bohaterami chyba byli Drago i Drop, oprócz oczywiście Archaniołów, ale to nich moja słabość była narzucona z góry. Poza tym książka na pewno zmienia patrzenie na sprawy dobra i zła. 
I to tyle byłoby z zachwytów, bo dwa tomy "Zbieracza burz" delikatnie mówiąc mnie zawiodły. Pierwszy zaczyna się ciekawie, walką Daimona z Lokim, pytanie tylko skąd tam Loki? A to podobno policzek dla jakiegoś innego polskiego twórcy fantastycznego, ale nie czytałam dokładniej. Potem dowiadujemy się o strasznym rozkazie, który Daimon musi wykonać, a jago przyjaciele Archaniołowie nie wierzą mu, uważają że przewróciło mu się w głowie i w zasadzie książka opiera się na uciekaniu przez niego przed przyjaciółmi. Przerywana ciekawymi wątkami o Asmodeuszu, a jego imię wgl mi się nie skojarzyło z Amadeuszem, a demona zdążyłam już polubić. W końcu dzięki temu, że prawie się zabił za Otchłań Archaniołowie uwierzyli Daimonowi, a on pogodził się z Lampką. A potem poleciało, bo nie dodałam jeszcze, że Michał zwariował i też się uwziął na Daimona, aż w końcu doszło miedzy tymi dwoma do pojedynku. Sami widzicie tą część łatwiej można streścić, ale nie można podać walorów językowo-narratorskich, że tak to ujmę. Zawiodłam się, bo spodziewałam się naprawdę bardzo dużo po pierwszej części.
Ale jednego nie można odmówić tym książkom - niesamowitych ilustracji, pomimo tego, że są ciemne, a może właśnie dlatego, niesamowicie wpisują się w klimat i dodają smaczku. 


Nie byłabym sobą gdybym nie zamieściła cytatów. Ale ograniczę się tylko do 3.

> "– To pan Asmodeusz – rzekł beznamiętnie. – Właściciel największej sieci kasyn i burdeli w Limbo i Otchłani, zwany Zgniłym Chłopcem, bo w wódce, cynizmie i luksusie próbuje utopić samotność i brak sensu życia."

> "– Ene due rabe,
Zjadł głębianin żabę,
Żaba w brzuchu skacze,
A głębiani płacze."


>„- Nie mów do mnie Lampka! - A jak mam mówić?! Jaśnie Oświecony Nosicielu Światła?” 



niedziela, 27 października 2013

Naiwna, tęskniąca

Ja wiedziałam, że jestem naiwna, nawet częściej niż często ponad przeciętną. 
A ludzie mówią, że to dla mojego dobra. Ja chyba podziękuję, za taką troskę.
Najprostsze na świecie usprawiedliwienie. A im prostsze tym łatwiej zrobić to co usprawiedliwia.
Tylko czasami zastanawiam się czy ty, wy przeżywacie to tak jak ja. 
Nie, poukładałeś sobie życie gdziekolwiek teraz jesteś. Co za różnica blisko czy daleko.
Najprawdopodobniej nawet nie wiesz co ze mną zrobiłeś.
I tak nie ma żadnej alternatywy rozmowy. Po prostu na to nie pozwolę. Jeszcze nie osłabłam na umyśle, choć boję się, że to już niedługo. Nie jestem stukniętą autoagresorką. 
A tęsknię. Tęsknię? Tęsknisz? Tęsknimy? 
I rozpamiętuję bez potrzeby.
Porzucona. Zostawiona.
A ty nawet nie znasz konsekwencji, nie chcesz się przyznać. 
Dobry z was kłamca, tak szybko dałam się omamić.
Przyjaźń nad miłość, ale nawet tego nie mogłeś uszanować.
A nadzieja?

Nie wiem do końca co to jest. Naszło mnie w drodze do kościoła. Tak to zostawiam niedopowiedziane, chyba tylko tyle mogę. Wiem też, że osoby, które powinny to przeczytać nigdy tego nie zrobią. 

Ostatnio ma lekko na bani, M <3

piątek, 25 października 2013

"Beznogi tancerz"

Maja Lidia Kossakaowska  "Beznogi tancerz"

"Powiadają, że w czasach przed Stworzeniem był pośród sylfów tancerz, którego kunszt nie miał sobie równych we wszystkich wszechświatach. Telto, Matka Demonów, dowiedziawszy się o tym, sprowadziła go do swego pałacu, aby zabawiać oczy jego popisami. Jednakże po niedługim czasie tancerz zatęsknił za Podniebną Krainą oraz bliskimi, z którymi zmuszony był się rozstać, i potajemnie opuścił dominium Telto. Matka Demonów, wpadłszy w wielki gniew, rozkazała pojmać uciekiniera i odrąbać mu nogi, aby przed nikim innym nie zatańczył ten, kto ośmielił się wzgardzić jej łaskami. Sława tancerza nie zgasła jednak. Przeciwnie, nawet w odległych, dominiach chwalono i podziwiano jego sztukę. Telto, sądząc, że jej rozkaz nie został wykonany, posłała siepaczy, aby zgładzili sylfa i ostatecznie rozwiązali upokarzającą sytuację. Ku swemu zdziwieniu ujrzeli oni leżącego w łożu kalekę, ruchami dłoni ożywiającego papierową lalkę w stroju tancerza. Nim zginął pod ciosami mieczy, miał ponoć rzec: „Zabierzcie moje życie, skoro niczego więcej nie potrafiliście mi zabrać”."

"Opowieści zasłyszane i spisane ku rozrywce i nauce

przez anielicę Zoe z dworu Jaśniejącej Mądrością

Pani Pistis Sophii – Dawczyni Wiedzy i Talentu"

Chyba to opowiadanie nieźle podsumowuje mój tydzień.Niekoniecznie ze strony szkolnej.
Dałam radę nauczyć się na historię, cóż poświęciłam na to kilka godzin, przygotowałam się na sprawdzian z przyrody i napisałam całkiem zgrabną recenzję "Jeźdźca bez głowy" na angielski. "Dziady" na polskim wychodzą mi bokiem, a muszę przeczytać część III. A dzisiaj w bibliotece padłam, wczoraj napisałam zawrotne pół strony pracy na olimpiadę, a po posiedzeniu w czytelni wcale nie poczułam się lepiej tylko jeszcze gorzej.  Cóż chyba moja motywacja do pisania spada proporcjonalnie do ilości przeczytanych książek. Dlatego wypożyczyłam sobie "Siewcę Wiatru" i "Zbieracza Burz" i mocno się zastanowię nad napisaniem recenzji z prawdziwego zdarzenia, a przynajmniej postaram się zrobić coś więcej niż tylko wyszukać najfajniejsze cytaty. 

Powinnam chyba zacząć podpisywać posty Dobranoc, M <3


Nie wiem czemu, ale lubię tę piosenkę, a ostatnio oprócz tych francuskich często mi towarzyszy.

środa, 23 października 2013

Cynamonowo

Hi!
Dałam radę nauczyć się na historię więc nie może być ze mną tak źle. Jutro sprawdzian z przyrody, myśleliśmy, że będzie tak przyjemnie jak w podstawówce, a jest to chyba najgorszy z 'przedmiotów uzupełniających'. Ja się nie dziwię, że ludzie potem z mat-fiz czy bio-chem opowiadają, że historia jest do dupy, bo na ich profilu przedmiot historia i społeczeństwo to jest jakaś kpina. Ale spokojnie to tylko po to aby ogłupić społeczeństwo, podobnie jak 13 obowiązkowych lektur od pierwszej klasy podstawówki do ostatniej klasy szkoły ponadgimnazjalnej. No to wychodzi po jednej lekturze na rok nauki. Bo omawiamy fragmenty lektur co ma nas zachęcić do czytania całości. Matko, jak uczeń przeczyta fragment to raczej całości nie będzie czytał, niby dorośli tez kiedyś byli nastolatkami, ale patrząc na poczynania ministrów edukacji, pani poprzedniej i obecnej, to mam wrażenie, że ona urodziły się od razu dorosłe. To taka moja refleksja po wykładzie jaki dała nam pani na polskim, bo była na szkoleniu na temat naszej matury ustnej. Już pomijam w ogóle celowość matury ustnej, a jeszcze bardziej w tej formie jaką mają wprowadzić. Tak myślę, że przyszły rok zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Ale odeszłam od tematu o którym miało być dziś, chociaż w sumie chciałam Wam tylko pokazać prezent jaki dostałam od cioci z Grecji. 


Cynamonowe mydełko. Jak ja kocham takie rzeczy, w sensie wszelkiego rodzaju płyny, żele, mydełka itp. Warunek jest jeden muszą pachnieć najlepiej czekoladą, migdałami, ciasteczkami, cynamonem lub jabłkami z cynamonem, przyprawami takimi jak imbir, najczęściej jest z czymś ale i tak uwielbiam, a z owocowych cytrusami lub gruszkami, przejdzie jeszcze kiwi.
LOVE, M <3

poniedziałek, 21 października 2013

Brak motywacji

Hej!
Moja ulubiona modlitwa ostatnimi czasy: "Boże spraw, żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce". No po prostu na nic nie mam siły. Powinnam się uczyć, nawet przysiadłam do niemieckiego dzisiaj, może potem zajrzę do historii. Albo i nie zajrzę, bo mi się nie będzie chciało. Nie wiem jak jak to przezwyciężyć, myślałam, że w październiku już się przestawię do trybu pracy szkolnej, ale nie daję rady. Co gorsza nawet jak już przysiądę to moja  nauka na niewiele się zdaje. Tak pięknie ostatnio zawaliłam dwie kartkówki ze słówek z niemca i angielskiego, że aż wstyd. Nie wiem co się ze mną dzieje. W tamtym roku tak nie miałam. I wiem na pewno, że to nie jest jesienna chandra, ani nic takiego. A ten tydzień to ja nie wiem jak przeżyję. Sprawdzian z historii, przyrody, lektura, kartkówki jedna na drugiej. Jutro kino "Jeździec bez głowy". Moje koleżanki fanki Johnnego Deppa już mnie oświeciły o czym to jest, chociaż podobno pomimo tego, że opisany jest jako horror nie jest taki straszny, ale im nie można ufać. Ale kino kinem i czekaja mnie jeszcze 4 lekcje. Muszę się zmotywować, ostatnio przy życiu trzyma mnie tylko herbata i piosenki z Mozarta, bo to akurat moja totalna faza, niby dopiero od soboty, ale ile już moich koleżanek się wysłuchało, że chciałabym zobaczyć to na żywo. I w sumie słuchając tych piosenek pogrążam się jeszcze bardziej. Dobra trzeba podjeść ambitnie do nauki w końcu. No i przygotowanie na olimpiadę z polaka mnie chyba trochę przerasta, nawet nie trochę. Mamy jechać do Białegostoku do biblioteki. W mojej zapadłej książkowej dziurze znalazłam aż jedną, mój wujek starał mi się coś znaleźć w Warszawie w bibliotekach, do których ma dostęp i też nic i Pat-studentka też mi nic nie znalazła. Dziś lista poleciała do cioci studiującej w Olsztynie, nie wiem co z tego będzie. W sumie tak się rozpisałam i nawet lepiej się czuje, chyba jeszcze powkuwam słówka na niemca.


Pozdrawiam, M <3

sobota, 19 października 2013

Moja nowa muzyczna miłość

Hello!
Sobota to chyba najlepszy dzień tygodnia. A nawet zdecydowanie. Ja oczywiście miałam plany si e uczyć, bo w przyszłym tygodniu mam sporo kartkóweczek, sprawdzianów i lekturę, ale w sumie tylko rano ogarnęłam trochę matmę. Cały dzień oglądałam, słuchałam i zachwycałam się Mozart, l'Opera Rock. Ja mam słabość do musicali, a od tego to się nie uwolnię chyba do Bożego Narodzenia. Wypadałoby jeszcze z mojej strony napisać skąd wiem o tym cudzie, mianowicie Annalina napisała o nim na swoim blogu, a ja nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła co to jest. Oczywiście ja ani be ani me po francusku więc ile się dało oglądałam z napisami angielskimi, a potem zaszalałam i z napisami po rosyjsku. Nie żebym znała, ale przynajmniej oglądałam, bo inaczej nie obejrzałabym drugiego aktu, a że znam biografię Mozarta tak mniej więcej to się połapałam. No i przeczytałam tłumaczenia wszystkich piosenek. Koleżanka z ławki uprzedzona o mojej nowej miłości, i muzycznej i w postaci wokalisty odgrywającego postać Mozarta. Jak ja żałuje, że w Polsce nie powstają takie rzeczy, a jeśli tak to ja wiem o tym, albo po fakcie, albo jak nie mam możliwości pojechać.
Kilka przykładowych piosenek, do których zrobiono teledyski. To chyba świadczy o dość dużej popularności. Tłumaczenia ,bo piosenki są warte wiedzenia o czym w nich śpiewają, szczególnie ostatnia ; )

środa, 16 października 2013

"Giaur"

Witajcie!
Powiedzmy, że wczoraj w szkole nie było za ciekawie, dziś podobnie. Stało się coś czego nikt nie mógł przewidzieć i część artystyczna apelu została odwołana. Ja wróciłam wcześniej do domu i zabrałam się za czytanie "Giaura". Lektura na dzisiaj. Kilka cytatów.

> "Bo choć dla czasu zdaje się nicością,
Ona dla myśli jest całą wiecznością.
Bo nieskończone, niezmierne cierpienie
Może w myśl jedną zgromadzić sumienie

I w jednej chwili wycierpieć od razu
Bóle bez końca, nadziei, wyrazu"

 > "Płeć piękna dla nas ma litości tyle,
Lecz dla płci własnej ma serce motyle,
Piękność nad każdym nieszczęściem łzy leje,
Nad sióstr upadkiem - tylko się zaśmieje"

> "Podobnie dusza zła kona w cierpieniach,
Lub żyje jako skorpion w płomieniach.
Bo kiedy ludzi zwiąże pamięć zbrodni,
Światu niezdatni, a nieba niegodni,
Rozpacz nad nimi, pod nimi noc gruba,
Wkoło płomienie - a w pośrodku zguba!"

> "Paro kochanków, mocne są twe sploty,

Gdy się ściskacie podzielać pieszczoty!
Lecz nie tak cisną miłości ramiona,
Gdy w nich spoczywa piękność ulubiona,
Jako się barki zwiążą nienawiśnie,

Kiedy wróg wroga ostatni raz ściśnie.
Przyjaźń ostygnie, pieszczota się skończy,
Objęcia wrogów i śmierć nie rozłączy."


> "Serce zbyt czułe, do kochania skłonne;
Lecz nie zna, co to kochanie dozgonne,

Długie cierpienia dzielić siły nie ma,
Długich z rozpaczą walk nie wytrzyma; 
A twarde serce, gdy miłość skaleczy,
Jej rany nigdy już czas nie uleczy" 

"Dziś nic nie kocham ani nienawidzę,
Pychy nie czuję, nadziei nie widzę" 

 LOVE, M <3

poniedziałek, 14 października 2013

kocham swetry

Hello!
Jak pomyślę o jutrzejszym dniu w szkole to dostaję gorączki, nie dość, że apel to jeszcze pani od historii podobno wymaga od nas żebyśmy zostali na jeszcze dwóch lekcjach, no chyba nie.
Swetry sprawiają, że jesień jest całkiem znośna. W tym roku udało mi się namówić mamę żeby mi sweter zrobiła na szydełku. Miał być bordowy, ale mama i pani w sklepie uznały, że w borowym chodzą stare babcie. Myślę, że mi przy moim wzroście by nie zaszkodził, ale znalazłam inny kolor, który trudno opisać taki jakby ciemny morski czy turkusowy. Mama znalazła wzór i dzierga, nie mam pojęcia kiedy będzie gotowy, mam nadzieję, że przed końcem miesiąca. A teraz kilka inspiracji, jaki mój sweter ma mieć krój.







 Trzymajcie się ciepło, M <3

sobota, 12 października 2013

Dzień Nuczyciela part 1

Hej!
W tym tygodniu pomimo prób nie byłam tak padnięta jak w poprzednich, bo ostatnio cierpię na chroniczne zmęczenie, boli mnie głowa, a nawet po wfie leciała mi krew z nosa, miło. A wczorajszy koncert nie był taki zły, chociaż od stania prawie na baczność tak mnie bolały ręce, że przebierałam się jak robot. Liczyłam, że może będą nagrania czy chociaż więcej zdjęć, ale obeszłam się smakiem, bo fotografowie potraktowali część artystyczną po macoszemu.We wtorek powtórka w szkole, może uda mi się dopaść scenariusz uroczystości. Kilka zdjęć. Zawsze mam taki problem jest tylu fotografów, a zdjęć nie ma. 


Koleżanka z klasy ^^
A ja stoję po lewej stronie mikrofonu w kucyku ^^








 POZDRAWIAM, M <3

czwartek, 10 października 2013

Mowa ciała

Hello!
Dziś miałam tylko historię i próbę, w sumie to mogłam nawet nie iść na historię, ale czego się nie robi dla pani R. Jutro od 8.30 do 15 w kinie. Jakoś dam radę, relacja mam nadzieję już w sobotę. 
A dziś o mowie ciała, nie żebym była znawczynią czy coś, ale jest to zdecydowanie interesujący temat. Mogę tylko napisać to co odnosi się do mnie więc to co można zaobserwować gdy się ze mną rozmawia. Po pierwsze często zakładam nogę na nogę i zaplatam ręce na piersi. Pozycja podwójnie zamknięta. Świadczy o nieśmiałości, niepewności, a także może pokazywać tego, że nie nie lubimy osoby, z którą rozmawiamy. To tez oznaka zaburzenia poczucie bezpieczeństwa. Może być też po prostu zimno. A dalej brnąc w temat zimna często noszę ręce w kieszeni, tak po prostu dla wygody, ale jednocześnie może to pokazywać brak szacunku dla rozmówcy, albo znudzenie. Mama zawsze każe mi wyjmować ręce gdy mówię komuś 'dzień dobry'. Ja mam szczęście do zachować pokazujących brak szacunku i olewania rozmówców, kolejnym jest oglądanie paznokci. Kiedyś je obgryzałam, a teraz są pięknie odrośnięte i jestem z nich taaaka dumna, że nie mogę się powstrzymać i co chwila na nie spoglądam. Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy, a w moje lepiej nie patrzeć, bo zabijam wzrokiem. Jak się bardziej postaram to nie muszę nic mówić, by człowiek zobaczył co myślę. Trudno to opisać bo robię to nieświadomie w większości przypadków, wydaje mi się, że robi tak dużo osób, ale kilkanaście powiedziało mi, że tak wymownej pary oczu nie widzieli. Czyżby to był mój ukryty talent ; ) Jeszcze może jedna rzecz, jeśli podoba mi się jakiś chłopak to non stop się przy nim śmieję. I robię to jeszcze bardziej nieświadomie niż zabijam oczami. Chociaż to podobno jest zupełnie normalne. 

Kilka dodatkowych, ogólnych wiadomości.
<klik wikipedia>

mowaciala.net
ciekawy test o mowie ciała
Trzymajcie się, M <3

wtorek, 8 października 2013

5 minut dla rozrywki i nauki

Hej!
Matematyka, sprawdzian z polskiego, polski, próba, historia i tak do 15.10. Dużo tego trochę, potem jeszcze poszłam z mamą po włóczkę na sweter. A po próbie myślałam, że nogi mi odpadną, na szczęście jutro nic, potem czwartek, piątek- koncert. Teraz chwila odpoczynku, a w piekarniku już robi się pizza.
Chciałam Wam dziś pokazać dwa filmiki, myślę, że warto poświęcić 5 minut żeby je obejrzeć. Wywołały u mnie szeroki uśmiech na twarzy. Moją bardzo ładną grafikę, a i ich treść jest ciekawa. Enjoy!


LOVE, M <3

niedziela, 6 października 2013

Niebo nade mną

Hi!
Po ostatnim powiedzmy ambitnym poście pora na trochę odpoczynku od czytania i dodaję kolejne zdjęcia z telefonu. Często to podkreślam, że blog bardzo pomaga mi wyrzucić z siebie różne emocje, ale tak długich jak poprzednia notek już chyba tworzyła nie będę.
Moje miasto, okolice, niebo.

Pozdrawiam, M <3






piątek, 4 października 2013

Przyjaźń jest jak jajo i chyba nawet wiem dlaczego

Hello!
 Po ciężkim tygodniu pod względem nauki przyszły zapowiada się jeszcze gorzej ze względu na próby i występ chóru, ale to na razie zostawiam, myślę, że w przyszłą sobotę pojawi się tu obszerniejsza relacja.
A dziś o temacie, który wydaje mi się, że jest ważny dla każdego bez względu na wszystko. Na wstępnie kilka tekstów, na które nie trudno wpaść w internetach


 


Nie chcę uogólniać, chociaż w życiu robię to naprawdę często, dlatego po prostu opisze moje przygody z przyjaciółmi. Nie do końca chronologicznie, ale tak żeby całość miała sens. Zacznę od Ka. która mieszkała w bloku obok mojego, nie pamiętam dokładnie kiedy się poznałyśmy. W sumie do 8 roku życia byłyśmy nierozłączne, ale niestety ona po komunii, czyli przed 3 klasą podstawówki wyjechała do Anglii, gdzie był jej tata i jest tam z rodzicami i braćmi to tej pory, a w Polsce bywa okazjonalnie, w sumie widziałyśmy się może 3 razy odkąd wyjechała. Jednak starałyśmy utrzymywać kontakt taki jak najbardziej się dało. Dzwoniłyśmy, pisałyśmy listy, a od kiedy jestem podłączona do internetu często piszemy na fb lub gadu. Potem w moim życiu pojawiły się dwie nowe koleżanki, niestety już nawet ich imion nie pamiętam, a historia z nimi była podobna. Ich rodzice wynajmowali mieszkania w blokach naprzeciwko mojego, a gdy umowa najmu się skończyła, skończyła się tez nasza przyjaźń. Prawda jest taka, że nawet gdybym je minęła na ulicy to bym ich nie poznała. Teraz chyba kolej na jedynego chłopaka w tym zestawieniu. I chyba jedyną osobę, którą pamiętam jak poznałam. A miałam całe 5 lat i byliśmy w jednej grupie w przedszkolu, gdzie były dyżurni jak w szkole i przypadło mi bycie dyżurną razem z nim. I w sumie tak już sobie zostaliśmy razem i całkiem dobrze się dogadywaliśmy. Trzymaliśmy się jeszcze do mniej więcej drugiej klasy podstawówki, potem kontakt się urwał, potem znowu jakoś wszyło, że częściej się kontaktowaliśmy, przy okazji on był chłopakiem moich dwóch przyjaciółek.To około 5-6 klasy podstawówki. Potem znowu kontakt się urwał zupełnie mniej więcej do grudnia 2011. Ze względu na właśnie jedną z tych przyjaciółek.Trochę to potem skomplikowane, reasumując teraz się nie przyjaźnimy. Teraz chyba kolej na Effy, która pamięta nawet dokładną datę kiedy się poznałyśmy, ale ja niestety nie. Na pewno było to na placu zabaw. Całą podstawówkę się trzymałyśmy, ale potem przez problemy rodzinne ona przeprowadziła się za miasto przez co nie widywałyśmy się zbyt często, a ona mocno się przez ten czas zmieniła. Potem chodziłyśmy do jednej klasy w gimnazjum, ale miałyśmy zupełnie innych znajomych. Teraz próbujemy jakoś odbudować naszą przyjaźń, mam nadzieję, że nam się to powiedzie. W podstawówce z klasy trzymałam się z 3 dziewczynami i w sumie do tej pory jak tylko się widzimy to jest miło i sympatycznie, ale nasze drogi kompletnie się rozeszły. Gimnazjum. Usiadłam w ławce z Effy, a potem z Zebrą i tak zostało i jest. Znaczy nie siedzimy w jednej ławce, jesteśmy w innych klasach, ale dalej się przyjaźnimy. A ja zawsze ją podziwiam, że ze mną wytrzymuje. Teraz najukochańsza Pat, która ciągle śpi, ale bez niej nie było by tak ciekawie. A teraz studiuje sobie matematykę w Warszawie, na szczęście ma dużo autobusów do domu. W gimbazie przewinęła się jeszcze J, która śpiewa w chórze, ale jednak za bardzo się różnimy, żeby to mogła być przyjaźń. Liceum. W sumie tutaj zakończyło się więcej moich przyjaźni. Między innymi z K. ale w sumie to lepiej dla mnie, przynajmniej nerwicy nie dostanę. A przez K. zapoznałam się też z pewnymi jej przyjaciółmi. Na całej trójce się zawiodłam, cóż pozory mogą mylić, a ja czasami jestem naiwna ponad przeciętną. No i z Olką. W sumie to wyszło tak po prostu, a ona teraz trzyma się z K. Wgl to była dłuższa historia, a i tak mi chyba najdłuższa notka wyszła jaką zdarzyło mi sie napisać. Teraz  D. To jest ciężki kawałek do rozgryzienia, bo przyjaźnimy się od urodzenia, a od sierpnia praktycznie nie rozmawiamy. W sumie wiem i nie wiem przez co. Niedopowiedzenie? Niezrozumienie intencji?  W sumie jedyne co mogę zrobić to stawianie znaków zapytania. No i oczywiście na koniec moje najlepsze koleżanki z klasy, Ki. i Bliźniaczki. Każda z nas w sumie ma zupełnie inny charakter i dobrze się dopełniamy, gdy już po kłótni dojdziemy do jakiś wniosków.
I tak żeby dopowiedzieć nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Nie znam przypadku, by była to prawdziwa przyjaźń, bez czegoś więcej z któreś ze stron.
Mam tylko nadzieje, że nikt z tutaj opisanych osób nie będzie miał do mnie pretensji o to co napisałam, w sumie to historia, albo stan  faktyczny, co było to było tego się nie zmieni.


Gratuluję wszystkim tym, którzy to przeczytali, brawo, M <3

środa, 2 października 2013

"Wake me up when september ends" - piosenki na jesień

Hi!
Właśnie wróciłam ze szkoły i mam nadzieję, że zdążę zrobić tego posta zanim będę musiała wychodzić do dentysty,  a gdy wrócę z powrotem muszę się zbierać na chór. A dziś przed wami moja lista piosenek na jesień. W założeniu ma być antydepresyjna, ale nie wiem jak to wyjdzie. 

Myslovitz - "Wszystkie ważne zawsze rzeczy" 















Widać wyraźne wpływy radia, którego słucham nom stop. No i powiem szczerze, że części tych teledysków nie oglądałam więc nawet nie wiem czego w nich można się spodziewać, mam nadzieję, że nic strasznego.
Pozdrawiam, M <3
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...