piątek, 28 lutego 2014

Czytanie ze zrozumieniem

Hej!
Ostatnie dni ferii mam zamiar spędzić na oglądaniu filmów. Chyba, że pojadę do babci, chociaż wtedy pewnie z siostrą przejmiemy telewizor na własność i tak skończy się na oglądaniu filmów. 
Ale dzisiaj chciałam sobie ponarzekać. Myślę, że można tak to nazwać. Mam ku temu konkretny powód, jednak musi go poprzedzić pewien wywód. W moim mieście zrobiono remont drogi, a przy okazji i chodnika. Z różnych względów, bezpieczeństwo i takie tam, zamieniono strony chodnika dla pieszych i ścieżki rowerowej. Wcześniej, idąc od mojego domu w kierunku do centrum, chodnik był po prawej, analogicznie ścieżka była po lewej. Zmiana była wprowadzona gdzieś pod koniec grudnia. Oczywiście postawiono wszystkie znaki i rowery na chodniku narysowano z odpowiedniej strony. Pomimo to do tej pory ludzie chodzą tak jak było wcześniej. I tutaj mamy związek z czytaniem ze zrozumieniem. Ale w sumie to nawet nie jest czytanie tylko rozpoznawanie piktogramów. Jak dla mnie rysunek roweru na kostce oznacza ścieżkę rowerową. A niby na kolejnych poziomach edukacji sprawdzane są umiejętności właśnie czytania ze zrozumieniem na przykład. Póki co niby wiosennie całkiem, ale rowerów dużo nie jeździ, mam nadzieję, że ludzie jednak zobaczą, że jest to zmienione. Bo przejechanie jakiś ludzi rowerem nie jest zbyt przyjemne, tak mi się wydaje. A patrząc po rowerzystach oni się przestawili bez problemów. Pozostając w temacie rowerowym, chyba jeszcze gorsze od ludzi chodzących po ścieżkach rowerowych są matki z wózkami, myślące że skoro i rower i wózek mają kółka to mogą jeździć po ścieżkach rowerowych. A otóż nie, nie mogą. Wiem co piszę, bo jak jest ciepło to sporo jeżdżę i się nasłuchałam pretensji, że co ja tu jadę i tak dalej. 
Tak mnie natchnęło, bo często korzystam z wyżej wymienionych dróg i chodnika i ścieżki, a dzisiaj wracając z pracy znowu mijałam ludzi, którzy nie opanowali umiejętności interpretowania prostych piktogramów. 
Poza tym narzekanie narodową cechą Polaków. 

Trzymajcie się, M <3

wtorek, 25 lutego 2014

Jeszcze kilka


Hello!
Wyniki olimpiady pojawiły się wczoraj. Bez wdawania się w szczegóły nie przeszłam do etapu ustnego. W sumie tyle stresu mniej. Chciałabym tylko wiedzieć czego nie napisałam lub co napisałam źle, ale żeby się skontaktować z organizacją poczekam, aż wrócę do szkoły i porozmawiam z panią od polskiego. 
Ale nie o tym dzisiejszy post. Jak wspominałam, staram się ambitnie spędzać ferie, a jednym z przedsięwzięć było przerobienie zwykłych teczek na dokumenty, aby wyglądały estetyczniej. Tak jak tu



  W pierwszej trzymam różne swoje rzeczy,  pamiątki i takie tam. A obrazek wybrałam, bo uwielbiam matrioszki. W drugiej kserówki z angielskiego, z pierwszej klasy. W trzeciej materiały i notatki na historię. A w czwartej to samo tyle, że na polski. 
 Trzymajcie się, M <3
                                                                                                                                                             

sobota, 22 lutego 2014

Gdzieś to już słyszałem.

Hi!
Ferie na półmetku. Na początku było nawet ambitnie, a teraz nie chce mi się robić zupełnie nic. Czekam na wyniki olimpiady. Czytam trylogię husycką Sapkowskiego, cóż historia nie daje o sobie zapomnieć, chociaż o wydarzeniach stanowiących kanwę tych książek będę się uczyła pod koniec tego albo w przyszłym roku. Wyszywam i co lepsze prawie skończyła, niestety nie ominie mnie kolejna wizyta w pasmanterii, bo oczywiście źle wyliczyłam ilość potrzebnej mi muliny. Sprzątam. Może w przyszłym tygodniu uda mi się nadrobić towarzyskie zaległości.
Dziś troszkę też o muzyce, bo chciałam Wam pokazać program radia RMF FM, który uwielbiam. Mianowicie: Gdzieś już to słyszałem. Czyli o coverach, kradzieżach muzyki, różnym wykonaniom tego samego utworu i tym podobnym sprawom. Można się ciekawych rzeczy dowiedzieć, na przykład, że bardzo często nie oryginalna piosenka osiągnęła ogromny sukces a jakiś jej cover. Wybrałam bardziej interesujące odcinki, a ich długość też pozawala je z przyjemnością oglądać w ilościach hurtowych.



wtorek, 18 lutego 2014

Atlas chmur

Hello!
Ferie! No w końcu. Już nawet nie tylko uczniowie narzekali na szkołę, ale nauczyciele też mieli dość. 
Ja powinnam napisać sobie plan tego co mam zamiar zrobić przez te dwa tygodnie. Cóż dziś miałam chór i odwiedziłam bibliotekę, ale muszę powtórzyć wycieczkę, bo zapomniałam dwóch książkach, a wzięłam dwie, których nie planowałam. Ale tak, zaraz się rozpisze i nie napiszę o tym o czym planowałam. Mianowicie o filmie, który oglądałam już jakiś czas temu, pod tytułem "Atlas chmur". Jest niesamowity. Robi piorunujące wrażenie, chociaż może być trudny do oglądanie ze względu na 5 wątków, jak dobrze pamiętam. Wiele osób już po 7-8 minutach odpuszcza, ale warto się przemóc. Wiadomo też, że nie lubię pisać recenzji więc tylko dodam, że obejrzałam go ponieważ gra w nim Ben Whishaw no i jego wątek był moim ulubionym. A w trakcie filmu jeszcze bardzo mi się spodobał wątek w przyszłości w Japonii. I taka uwaga, wątki się przeplatają więc w trakcie filmu jest fajna zabawa w zgadywanie jaką kolejną rolę dostał dany aktor. I trochę w związku z początkiem notki film jest zrobiony na podstawie książki, widziałam ją nawet w księgarni, mam nadzieję, że znajdę w bibliotece. 

LOVE, M <3




 


sobota, 15 lutego 2014

Mały prezencik

Hello!
Jestem dziś kompletnie wykończona, ale o tym może jak już przeanalizuję to co napisałam, na olimpiadzie, no i należy mi się odpoczynek, bo do wstawania o 5.30 to nie ma szans, żebym kiedykolwiek się przyzwyczaiła. I powinnam przestać, tworzyć tak długie zdania jak poprzednie, bo zaraz robię błędy. 
Dziś chce pokazać szybciutko tylko jedną rzecz. Mianowicie prezencik zrobiony dla K. z nudów. Jakoś to chyba było zrobione koło Bożego Narodzenia. Oczywiście główny motyw to jej ulubione osoby i kolory. Nie ma co się rozwodzić nad tym kto to jest, bo to mało istotne. Najważniejsze jest to, że mi podobał się efekt końcowy i K. też była zadowolona. 


Trzymajcie się, M <3



środa, 12 lutego 2014

So Chocolate

Hej!
W sobotę drugi etap olimpiady. Nie chce mi się do niego przygotowywać, co nie znaczy, że tego nie robię. Napisałam dwie nadprogramowe interpretacje  i powinnam jeszcze jedną, ale wiersze Norwida do mnie nie przemawiają. W sumie to się tego obawiam, że dadzą wiersze, które po prostu mi się nie podobają. To może być problem. Po co się jednak tym teraz przejmować skoro w poniedziałek moja przyszywana siostra cioteczna przywiozła mi zamówiony krem do rąk i żel po prysznic. Niby nie ma się czym ekscytować, ale są to kosmetyki o zapachu czekolady. Wiadomo, że ja czekoladę kocham, co widać, nawiasem mówiąc, jednak chyba od jedzenia wolę kosmetyki, które nią pachną. Jeśli ktoś przegląda bloga to na pewno już to też zauważył. Kusi mnie jeszcze zamówienie płynu do kąpieli o zapachu truskawek w białej czekoladzie, ale powinnam nauczy się sobie odmawiać.

LOVE, M <3



niedziela, 9 lutego 2014

Happy Birthday Tom !

Hi!
Ten post by nie powstał gdyby nie miłość mojej koleżanki z ławki do aktora wcielającego się w rolę Lokiego w Thorze i Avengersach. Po prostu zalewa mnie ona gifami i zdjęciami z nim z roli głównej i trudno nie zacząć czuć do niego choć cienia sympatii. Poza tym kiedyś wspominałam, że jestem fanką wszelkiego rodzaju filmów na podstawie komiksów więc wpisuje się to niejako w moje zainteresowania. Oczywiście mowa tu o Tomie Hiddlestonie, który dziś obchodzi 33 urodziny. Druga sprawa post by się tu nie pojawił gdyby K. z samego rana nie wysłała mi tego: 



Czyż to nie jest urocze?  ^^

piątek, 7 lutego 2014

Bastille

Hej, hej!
Dziś mam zamiar upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Chcę napisać o zespole z tytułu, bardziej to co prawda polega na zakomunikowaniu: słucham Bastille niż na rozpisywaniu się co na ich temat sądzę i tak dalej. Jest to jednak związane z prośbą mojej koleżanki z ławki, której siostra jest ogromną fankę tego zespołu, a K. poprosiła mnie o wyszycie napisu. Z założenia miał to być breloczek, ale ja opracowałam swoja metodę wyszywania tego typu rzeczy, że w sumie od inwencji posiadacza zależy co z tym zrobi. Można to wykorzystać jako zakładkę do książki na przykład. Albo przypiąć sobie na tablicę korkową i patrzeć. W najbliższym czasie pokażę jeszcze jedną rzecz, którą zrobiłam.






poniedziałek, 3 lutego 2014

Opinogóra

Hello!
Trochę w związku z moim jutrzejszym sprawdzianem z polskiego i tym, że po prostu jeszcze nie dodałam tu nic o styczniowej wycieczce do Opinogóry, postanawiam to dziś nadrobić. Z jednej strony czego można się spodziewać po muzeum, a z drugiej może gdybyśmy pojechali nie zimą może byłby jeszcze lepiej. A tu niestety typowe muzeum, eksponaty na ścinach, albo stojące i odgrodzone od odwiedzających. Przewodnik kompetentny jak najbardziej, ale bez komentarzy pani od polskiego umarlibyśmy z nudów. No i było zimno, nie dość, że na dworze to i w salach też lepiej nie było. I dodatkowo musieliśmy przechodzić z jednego budynku do drugiego i jeszcze do Kościoła. Zamarzłam i odchorowałam to potem i w sumie to nie tylko ja. Ale nie żałuję, że pojechałam, w sumie to mogłabym jeszcze raz te miejsce odwiedzić, ale zdecydowanie latem. I niestety mam tylko 2 swoje zdjęcia, które nadają się do publikacji więc odsyłam do galerii muzeum. 


sobota, 1 lutego 2014

Łyżwy

Hi!
Tak na miłe rozpoczęcie miesiąca kilka znalezionych w internecie inspiracji łyżwiarskich. W moim mieście już dwa tygodni lodowisko jest otwarte, ale ja byłam tylko raz. Wybieram się także dziś, niestety samej nie za bardzo mi się chce. Jak tylko uda mi się kogoś namówić, to wezmę aparat i postaram się zrobić jakieś zdjęcia.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...