niedziela, 17 kwietnia 2016

5 ulubionych anime Dominika

Hello!
Ponieważ mój brat Dominik miał wczoraj urodziny postanowiłam oddać mu bloga na jedne dzień. A ponieważ on też siedzi w anime opisuje 5 swoich ulubionych serii.


5. No game no life
Serie spod szyldu studia Madhouse znalazłem przypadkiem, gdy szukałem czegoś lżejszego do obejrzenia. Jednak to co znalazłem pod osłoną komedii-ecchi było dosyć zaskakujące. Świat oparty na grach to dla rpgowca coś całkiem ciekawego, ba cała fabuła jest tu dość wyjątkowa. Graficznie jest to jedna z bardziej wymagających dla oczu serii, ponieważ zastosowano tu czerwony kontur. Animacja jest na wysokim poziomie, czasami nawet zbyt efekciarska. Postaci nie są tu oparte tylko o cycki i mają swoją głębię, co jest dość rzadkie w tego rodzaju animacjach, jednak gatunek jest tu nie bez powodu i nagość, co wrażliwszych, może bić po oczach. Szkoda tylko że jak na razie wyszła tylko jedna seria ograniczona do 12 odcinków.


Bohaterami tej opowieści jest dwójka nie wychodzących z domu graczy - Sora i Shiro. Brat z siostrą osiągają w rozgrywkach tak cudowne wyniki, że zrodziło to sporo krążących po internecie legend. Dwójka ta nawet świat rzeczywisty traktuje jako swego rodzaju kolejną “głupią grę”. Pewnego dnia zostają przeniesieni do innego świata przez chłopca, który okazuje się być Bogiem tej alternatywnej krainy. Na miejscu wychodzi na jaw, że zabronił on tam prowadzenia wojen, zaś wszystkie problemy rozwiązuje się poprzez wszelakie gry - włączając w to nawet coś tak poważnego jak wyznaczanie granic między państwami. Obecnie ludzkość została zapędzona do swojego ostatniego miasta - reszta została im odebrana przez inne rasy. Czy Sora i Shiro, dwójka nic nie wartych obiboków, staną się “Zbawicielami Ludzkości” tego alternatywnego świata? (shinden.pl)


4.Code Geass
Gdy oglądałem inną serię, gdzieś mignęła mi rekomendacja właśnie do Code Geass. Zanim jednak zebrałem się aby obejrzeć to dzieło studia Sunrise, nie byłem po samym opisie zachęcony. Ostatecznie, gdy usiadłem do oglądania, pochłonąłem serię w 3 dni. Byłem wtedy świeżo po zakończeniu Death Nota i słyszałem, że są bardzo podobne. Plotka okazała się być prawdą, mimo że na pierwszy rzut oka się tak nie wydaje. Zanim zjedzą mnie fani Death Nota dlaczego nie ma tu tej serii wyjaśniam: w Code Geass nie ma przerażająco głupich postaci. Wychudzone patyczaki występujące tu mają całkiem dobrze zbudowaną historię i motywy ich działania są całkiem logiczne i do zaakceptowania. Muzyka w tej serii nie jest szczególna, ot przyjemnie podkreśla dramatyczną scenerię czy chwilę sielanki. Kreska nie wszystkim przypadnie do gustu, ponieważ wszystko wygląda jakby miało zaawansowana anoreksję. Mimo wszystko klimat i fabuł są tak ciekawe i wciągające że nie można się od nich oderwać.


10 sierpnia 2010 r. Tego dnia Nowe Imperium Brytyjskie wypowiedziało wojnę Japonii. W czasie walk Brytania wykorzystała nowy rodzaj pojazdów bojowych: ciężko opancerzonych, humanoidalnych Rycerzy Mroku - Nightmare Frame. Mimo przewagi liczebnej, wojska Japonii nie miały szans na wygraną. Japonia została wcielona w skład kolonii Imperium Brytyjskiego. Jej nazwa została odebrana. Teraz jest Strefą Jedenastą, a jej mieszkańcy Jedenastostrefowcami. W roku 2017, siedem lat po wojnie, brytyjski student, a jednocześnie wydziedziczony książę, Leoluch Lamperge, znudzony szkolnym życiem, urozmaica swój czas uprawiając gry hazardowe. Mówiąc dokładniej - jest mistrzem szachów. Po pokonaniu kolejnego szlachcica, zostaje wplątany w walkę między wojskami Imperium a japońskim ruchem oporu. Uznany za rebelianta ma zostać rozstrzelany przez dawnego przyjaciela imieniem Kururugi Suzaku. Gdy ten odmawia, zostaje oskarżony o zdradę i ma zostać rozstrzelany. Jedyną opcją ratunku jest teraz podpisanie kontraktu z tajemniczą dziewczyną, C.C. Moc, którą od Niej otrzymuje, pozwala narzucić swoją wolę każdemu, komu spojrzy w oczy. Z tą mocą, nazywaną Geass, prowadzi rebeliantów do ich pierwszego zwycięstwa. Czy dzięki posiadanej mocy i pomocy rebeliantуw wydziedziczony książę dokona swojej zemsty? Droga, którą wybiera nie jest prosta, ani przyjemna. Zwyciężyć może jedynie posiadając silną armię i poparcie ludności, które nie tak łatwo jest zdobyć. (shinden.pl)

3.Tengen Toppa Gurren Lagann
Seria polecona przez znajomego podczas podróży do Torunia, okazała się jedną z najlepszych jakie obejrzałem i jest jedną z tych, o których mówi się że nawet gdyby była dużo dłuższa to byłaby za krótka. Studio Gainax stworzyło jedną z najbardziej absurdalnych i najśmieszniejszych serii jakie przyszło mi oglądać. Fabuła jest wciągająca i doskonale zbalansowana między tragedia świata i komizmem występujących postaci. Mimo że na to nie wygląda, seria niesie ze sobą przesłanie i pewna naukę, którą dostrzegą osoby, które zrozumieją co twórca chciał im przekazać. Mimo upływu lat kreska nie zestarzała się aż tak bardzo, wręcz przeciwnie wciąż wiele elementów wygląda bardzo ciekawie. Muzyka w Gurren Lagann to coś niesamowitego, jest to jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych jakie istnieją. Co prawda oparta na rapie, ale jest tak wyjątkowo dobrze zrobiona, że mimo iż w nim nie gustuję, to bardzo mi się podobała. Komiczne postacie, dziwne stworzenia, absurdalna fabuła, i genialna muzyka, czego chcieć więcej?


W podziemnej wiosce Giha od pokoleń nie zaszła żadna zmiana. Kopacze kopią kolejne tunele, hodowcy hodują wieprzokrety, szef wioski pilnuje porządku a trzęsienia ziemi sieją strach przed śmiercią. W tej wiosce nagrodą dla najwytrwalszych kopaczy są kotlety pieczone przez samego szefa. Spośród kopaczy wyróżnia się jeden imieniem Simon i nikt nie kopie tak dobrze jak on. Jednak Simon nie kopie dla kotletów z wieprzokreta, szuka skarbów. Pewnego dnia znajduje niezwykły kamień, pulsujący światłem w mrokach tunelu, oświetlając wielką twarz. W wiosce jest jeszcze jedna osobowość która się wyróżnia, Jest to buntownik Kamina i ogłosił się przywódcą „Gurren-dan”, „Karmazynowej brygady”. Kamina napędzany własnymi ambicjami oraz wspomnieniem z dzieciństwa postanawia wydostać się na „powierzchnię”, która jest mitem i w powszechnym mniemaniu nie istnieje. Mimo iż nie są ze sobą spokrewnieni charyzmatyczny Kamina traktuje Simona jak młodszego brata, wymagając nazywania siebie „starszym bratem”. Sytuacja zmienia się dopiero kiedy po kolejnym trzęsieniu zapada się sklepienie wioski i wpada przez nie olbrzymi robot. Wraz z robotem pojawia się Yoko, piękna i waleczna dziewczyna walcząca z „Gunmen'em”, jak sama nazwała dziwacznego robota. Jedyną deską ratunku może być odnaleziona wcześniej przez Simona „wielka twarz”, która okazuje się być niewielkim robotem o ogromnej sile. Po wygranej walce cała trójka wydostaje się na powierzchnię aby stoczyć jeszcze więcej niebezpiecznych walk o przetrwanie nie tylko swoje. (shinden.pl) 


2.One Punch Man
Seria która wyszła całkiem niedawno, bo 2 sezony temu i utrzymała wysokie noty nawet po ostygnięciu, okazała się genialną parodią wszystkich filmów, seriali i anime o super bohaterach. Jest to animacja, z której nawiązania do chociażby Dragon Balla czy komiksów Marvela, aż się wylewają i są całkowicie parodiowanie. Twórcy nic sobie nie robią z archetypu obecnego herosa: powody aby zostać bohaterem… w sumie bo tak; tragizm postaci… brak; problemy najsilniejszego człowieka we wszechświecie… łysina, brak kasy, jakiś pałętający się za nim cyborg, który chce aby Saitama, jak zwie się protagonista, został jego mistrzem; oraz brak godnego przeciwnika, ponieważ wszystkich pokonuje jednym ciosem. Kreska jest ładna, czasami dla podkreślenia występuje tu przejście do stylu chibi. Twarz naszego herosa jest prawie cały czas bez wyrazu i jak dla mnie przypomina ziemniaka (może to przez tę łysinę) ale to tylko potęguje komizm serii. Jest to pozycja która musi zagościć na waszej liście „anime do obejrzenia” jeśli jej tam jeszcze nie ma.


Każdy z nas w jakimś okresie swego życia chciałby zostać bohaterem i/lub posiadać supermoce. Także Saitama, czyli nasz główny bohater nie jest wyjątkiem. W pewnym momencie jego cel się spełnia – uzyskuje nadludzką siłę (kosztem swoich włosów na głowie) dzięki której może pokonać każdego przeciwnika jednym ciosem. Niestety, po pewnym czasie Saitamę dopada znużenie, gdyż nic już nie jest dla niego wyzwaniem. Jednakże, istnieje światełko w tunelu, zwane stowarzyszeniem herosów. Czy nasz bohater stanie się sławny? Czy Saitama znajdzie wreszcie godnego przeciwnika?
(shinden.pl) 


1.Fullmetal Alchemist\ Fullmetal Alchemist Brotherhood
„Woda, 35 litrów. Węgiel, 20 kilogramów. Amoniak, 4 litry. Wapno, 1.5 kilograma. Fosfor, 800 gramów. Sól, 250 gramów. Saletra, 100 gramów. Siarka, 80 gramów. Fluor, 7.5 grama. Żelazo 5 gramów. Krzem, 3 gramy. I 15 innych pierwiastków. Z tych pierwiastków składa się przeciętnie ciało dorosłego człowieka. (…) A tak na marginesie, wymienione przeze mnie składniki kupisz na bazarze, za dziecięce kieszonkowe. Ludzie są tacy tani.” ~~Edward Elric~~

Tym moim ulubionym cytatem postanowiłem rozpocząć, ponieważ jest to idealne podsumowanie obu serii, które są bardzo filozoficzne pouczające i zmuszające do przemyśleń, a przynajmniej tak było w moim przypadku. Dużo rozważań nad wartością życia, ludzką naturą, systemem działania świata i tym co się staje z osobami, które sięgną po moc, władzę i życie wieczne. Obie serie skupiają się na przygodach braci Edwarda i Alphonsa Erlic, którzy wyruszają aby znaleźć kamień filozoficzny. Są to to anime uniwersalne, mamy tu wojnę, politykę, przygody, miłość, super moce, akcje i wiele innych tematów, które są idealnie zgrane ze sobą i żaden nie przeszkadza innemu. Humor w FMA bawi aż do łez; tragedie bohaterów pierwszo- drugo- i nieraz trzecio-planowych doprowadzają do łez rozpaczy. Kreska jest dość specyficzna i nie wszystkim się podoba, ale anime nadrabiają muzyką, która jest perfekcyjnie dopasowana do akcji na ekranie. Są to najlepiej zbudowane fabularnie serie jakie do tej pory obejrzałem. Głębokie, zaskakujące i wciągające, pokazują problem wojny i jej skutków. Ale przecież są to dwie serie więc czemu pisze jak o jednej? Ponieważ różnią się fabułą od pewnego momentu (co nie przeszkadza obu poruszać tych samych kwestii) ale reszta aspektów jest bardzo podobna i na podobnym poziomie. Obie serie mogę polecić każdemu kto ma więcej niż 12-13 lat, a to ze względu na to, że jest to dość trudne anime i niesie ze sobą przesłanie, które może nie zostać odczytanie przez młodszych widzów. 


Anime opowiada o równoległym świecie, w którym zamiast techniki rozwinięto alchemie. Żyje tam dwójka braci, Edward oraz Alphonse Elric, których ojcem jest jeden z najlepszych alchemików w całym państwie. Wkrótce ich ojciec zostawia rodzinę i wyrusza w podróż, z której już nie wraca. Chłopcy dorastają ucząc się alchemii i są w tym całkiem nieźli. Ich mama, Trisha, po kilku latach zapada jednak na tajemnicza chorobę i umiera. Chłopcy zdesperowani i samotni postanawiają złamać odwieczną zasadę Alchemii i wskrzesić swoją matkę. Niestety okazuje się to katastrofalnym błędem, a bohaterowie muszą ponieść konsekwencje - Al traci ciało, a Ed prawą rękę i prócz tego lewą nogę, którą poświęca w zamian za zamknięcie duszy brata w starej zbroi. Po tych wydarzeniach bliska przyjaciółka rodziny pomaga naszym bohaterom w tej trudnej dla nich sytuacji, a Ed otrzymuje mechaniczne kończyny. Gdy wszystko wraca do „normy”, bracia wyruszają w pełną niebezpieczeństw i tajemnic wyprawę - aby odzyskać ciała, postanawiają odnaleźć słynny kamień filozoficzny.(shinden.pl) 

 Pozdrawiamy, M i Dominik
I przypominamy o ANKIECIE

2 komentarze:

  1. "No game no life" to anime raczej nie dla mnie, ponieważ jakoś niespecjalnie przepadam za grami. Zainteresowało mnie bardzo "One Punch Man". Lubie różnego rodzaju parodię i mam wrażenie, że to anime mogłoby mi się spodobać :)
    Bardzo ciekawe zestawienie :D

    OdpowiedzUsuń

Jesteście dla mnie największą motywacją.
Dziękuję.
<3

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...