Hello!
Od kilku lat moim hobby jest branie udziału w konkursach hafciarskich. Wyszywanie i haftowanie to jedno hobby, a większość moich prac powstaje na prezenty, ale wysyłanie prac na konkursy to zupełnie osobne hobby. Głównie dlatego że wyszywanki, które wysyłam na konkursy tworzę na podstawie wzorów, które sama wymyślam i opracowuję i czasami jest to bardziej czasochłonne, niż samo wyszywanie. Ale dziś nie o tym aspekcie. Dziś bardzo dosłownie o wysyłaniu i odzyskiwaniu wysłanych prac.
Lubię: gdy konkursy odsyłają prace
... i oczywiście nie lubię, gdy ich nie odsyłają. Ale na takie, które nie odsyłają, po prostu nic nie wysyłam. Kiedyś to zrobiłam, bo nie doczytałam albo źle zrozumiałam regulamin, ale napisałam ładnego maila i odesłali pracę na mój koszt. Zazwyczaj się tak to odbywa (na koszt odbiorcy), ale jest jeden konkurs, w którym lubię brać udział szczególnie dlatego, że odsyła prace po prostu i nie trzeba płacić za przesyłkę.
Nie lubię: gdy prace wracają uszkodzone
Niestety się to zdarza. Nieczęsto, ale niestety taki urok poczty i firm kurierskich. Na szczęście w większości przypadków problem dotyczy ramki, którą można wymienić - chociaż ostatnio niestety w transporcie została zniszczona ramka o bardzo unikatowym kształcie i tu mam problem, aby do tej pracy znaleźć nową. Ale zdarzyło mi się też, że praca została zniszczona przez to, jak była przechowywana po konkursie. Ponieważ odbywał się on niedaleko, to pojechałam sama ją odebrać i widziałam, jak wszystkie prace zwalone są jedna na drugiej, bez podziału na kategorie i jakiejkolwiek ostrożności. Od tamtej pory wysyłam na ten konkurs tylko prace, które nie ulegną zniszczeniu przy takim przechowywaniu.
Lubię: gdy dostaję nagrody
Co nie zdarza się często i do tej pory dostałam dwa wyróżnienia. Ale po jednym z konkursów - ku zaskoczeniu, którego nie jestem w stanie porównać do niczego, co wcześniej przytrafiło mi się w życiu w takim kontekście - jedna z instytucji zdecydowała się zakupić moją pracę do swojej kolekcji.
Nie lubię: gdy konkursy nie dają dyplomów za udział
Nie lubię: gdy na dyplomach jest błąd w nazwisku
Zdecydowana większość konkursów razem z pracami odsyła dyplomy za udział i zaskoczeniem pozostaje dla mnie fakt, że są takie, które tego nie robią. Co do błędu, to przyznaję, że frustracja związana z tym faktem trochę skłoniła mnie do zrobienie tego wpisu. Niedawno przyszedł do mnie dyplom z konkursu, w którym dostałam wyróżnienie, z błędem w nazwisku. A najgorsze jest to, ze ten błąd pojawił się też na stronie internetowej, gdy wyniki konkursu zostały ogłoszone - ale tam napisałam maila i komentarz i zostało to naprawdę błyskawicznie poprawione. Niestety prośby o przesłanie poprawnego dyplomu pozostały bez odpowiedzi.
Lubię: gdy konkursy nie mają ograniczeń
W regulaminach często pojawiają się zastrzeżenia typu: praca powinna powstać w ciągu ostatnich x latach (najczęściej 2-3), praca nie powinna wcześniej być wysyłana na inne konkursy oraz na konkurs nie należy wysyłać prac wcześniej nagrodzonych w innych konkursach (są też regulaminy zupełnie bez takich zastrzeżeń). I o ile rozumiem zastrzeżenie pierwsze (bo sama wiem, że są konkursy, na które ludzie wysyłają prace wykonane wiele lat temu przez swoje babcie) i ostatnie (organizatorzy mogą chcieć dać szansę na nagrody innym pracom), tak zastrzeżenie o tym, że w ogóle praca nie powinna była brać udziału w innych konkursach jest absurdalne. Jest naprawdę niewiele na tyle szczególnych konkursów, żeby robić prace specjalnie na nie. Chociaż są i takie (już w tym roku zrobiłam pracę zupełnie tematycznie odległą od wszystkiego, co robiła wcześniej, specjalnie na konkurs oraz drugą tak inną formalnie do kategorii z tradycją w nowoczesność). No i oczywiście w pewnym sensie wszystkie moje prace konkursowe powstają specjalnie na konkursy, bo to zupełnie inny rodzaj wzorów, niż te które robię na prezenty lub specjalnie dla siebie. Ale wydaje mi się, że wysłanie tej samej pracy na 3 konkursy w ciągu dwóch lat jest i powinno być w porządku.
Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz moje Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!
Trzymajcie się, M
















