sobota, 16 stycznia 2021

Crunchyroll Anime Awards 2020

 Hello! 

Jedyne nagrody, o kórych czuję, że mogę się wypowiadać, powracają. Ale ponieważ z każdym kolejnym rokiem czuję, że mogę się o nich wypowiadać coraz mniej, to w tej edycji oprócz mnie i D, który towarzyszył mi w komentowaniu Crunchroll Anime Awards od samego początku, nominacje komentuje z nami M2, który w zeszłym roku napisał już tutaj dwie recenzje anime. Anime na blogu stają się bardzo rodzinną kategrią i bardzo mi się to podoba.

ANIME OF THE YEAR

M: Jujutsu Kaisen.
D: O ile super się bawiłem na Great Pretender oraz Appare, tak mam wrażenie, że główny konkurs rozgrywa się pomiędzy Beastars a Jujutsu z większą szansą tego drugiego.
M2: Z podanych oglądałem tylko Jujutsu Kaisen i zapewne to wygra. Ale dla mnie wygrywa Akudama Drive.

BEST ANIMATION

M: Jujutsu Kaisen lub Beastars.
D: Osobiście nie podoba mi się CGI  w Beastars. Eizouken ma specyficzny styl, ale nie powiedziałbym, że mi się szczególnie podoba. Jujutsu powinno wygrać. 
M2: Re:Dive jest ładne, ale wydaje mi się, że tylko Beastars (patrząc na fragmenty) ma jakieś szanse z Jujutsu, które pewnie wygra.

BEST ANTAGONIST

M: Rachel to okropna postać, słyszałam, że Echida jest zaskakująca, ale czuję, że Jujutsu Kaisen zgarnie w tym roku najwięcej nagród.
D: Nie mam pojęcia, co tu robi Overhaul, który za 4 sezon Boku no Hero Academia był nominowany w zeszłym roku, jego miejsce mógłby zająć Gentle Criminal i miałbym faworyta, a tak Echida i Sukuna niby są vilanami, ale nie robią nic złego (jak na razie, bo Jujutsu jeszcze wychodzi). Za to Rachel mogła by wygrać mimo bycia postacią, którą ciężko polubić.
M2: Jak wyżej - Overhaul z jakiegoś powodu pojawia się drugi raz, Sukuna i Echinda nie zrobili jeszcze nic specjalnie złego, a Rachel mogłaby wygrać dzięki tej jednej scenie kończącej. Reszta nie wiem.

BEST BOY

M: Serce mówi Khun, głowa mówi Satoru. Jujutsu Kaisen ma ten plus, że ciągle wychodzi i wciąż wywołuje zachwyt. Na przykład nowy opening przelał mi się wczoraj przez wszystkie możliwe miejsca, miałam w nim cały Twitter i pół Tumblra.
D: Moje zdziwienie, że na liście znajduje się Anos jest niepomierne, osobiście lubię tę postać, jednak rozum podpowiada ze Kakashi v2 (czyli Gojou) zmiata konkurencję. Khuna też polubiłem, ale on jak i wilk z Beastars mają średnie szanse.
M2: Tak jak wszędzie, zapewne wygra JJK albo Beastars, choć Khun też ma jakieś szansę. Reszty nie znam.

BEST CHARACTER DESING

M: Tu mam lekki problem, bo Hanako-kun jest takie ładne, ale robota jaką zrobili projektanci Tower od God nie może pozostać niezauważona. Z ciekawości, gdy anime wychodziło, zajrzałam do webtoona i nie da się na niego patrzeć, bo jest taki brzydki.
D: Bardzo chciałbym, aby BNA wygrało, jednak nie da się zaprzeczyć słowom M odnośnie ToG.
M2: Kibicuję Hanako-kun i BNA, Tower of God zbytnio nie polubiłem.

BEST COMEDY

M: Kaguya-sama: Love is War?
D: Mimo że bardzo dobrze bawiłem się na Demon King Academy, jednak to na Love is War zdarzało mi się parsknąć śmiechem na głos.  
M2: Oglądałem jedynie Love is War i bardzo możliwe, że to wygra.

BEST COUPLE

M: Dla odmiany kibicuję Kotoko i Kuro i czekam na drugi sezon.
D: Szczerze nie mam pojęcia, wydaje mi się, że wszystkie pary mają mniej więcej równe szanse, ale jakbym miał wskazać, to według mnie Legoshi i Haru mają odrobinę większe
M2: Nasa i Tsukasa mają duże szanse, Kaguya i Miyuki wydaje mi się że odrobinę niższe. Choć dla mnie mogliby wygrać Iwanga i Kuro. Reszty nie znam.

BEST DIRECTOR

M: Wierzę w tegoroczną przewagę Jujutsu Kaisen nad wszystkimi anime w tych nominacjach. Wygląda na to że popularność i rzeczywista jakość tego anime naprawdę idą w parze, więc nie zdziwię się, gdy zgarnie nagrodę i tutaj.
D: I znowu nie mam pojęcia, ponieważ wszystkie serie są super, ale chyba prowadzenie historii w Great Pretender podobało mi się najbardziej. 
M2: W sumie to nie wiem jak to oceniać, ale tak jak wszędzie największe szanse ma zapewne JJK.

BEST DRAMA

M: Japan Sinks zupełnie umknęło mojej uwadze i czuję, że muszę to sprawdzić. Fruits Basket chyba przeżywa swoje odrodzenie. Ale nagrodę może dostanie BEASTARS.
D: Serce mówi Great Pretender, ale rozum Beastars.
M2: Z podanych oglądałem tylko Somali, ale zakładam że wygra Beastars.

BEST ENDING

M: Ludzie uwielbiają ending z Jujutsu Kaisen, a ja dawno nie widziałam endingu, który tak nie pasuje do anime, Night Running nie jest złe, ale Last Dance to piosenka Mamoru Miyano...
D: Osobiście kocham Night Running, ale równie kocham Lost in Paradise. Jeśli nie wygra żadne z tych, to nie wiem, co mogło by.
M2: Jeśli coś z podanych ma szansę wygrać z JJK to tylko BNA. No i brakuje tu endingu z Hanako-kun, który mógłby wygrać.

BEST FANTASY

M: Gdy drugi sezon Re:ZERO wychodził, byłam w szoku, bo poza oficjalnymi kanałami nie widziałam żadnej aktywności fanów. Nie wierzę, że Tower of God wygra (a w ogóle Crunchroll opublikował mamki z informacjami o najpopularniejszym anime w danym kraju i w Polsce wygrało Tower of God). Także w sumie jakaś słaba ta konkurencja.
D: Chciałbym, aby tu Deca-Dence wygrało, ale to ToG raczej ma większe szanse.
M2: Z podanch widzialem tylko Re:Zero i ToG i kibicuję temu pierwszemu.

BEST FIGHT SCENE

M: Jujutsu Kaisen. Nawet nie chce mi się tego komentować.
D: Walka Jin Mori vs Jegal jest okropna, nie ma żadnego ładunku emocjonalnego; animacje w niej są beznadziejne (serio kto zatwierdził to, by nominować walkę, w której postacie zmieniają się w niebieską i czerwoną kreskę i latają po niebie???), druga walka z GoHS wypada trochę lepiej, ale nadal blado. Jujutsu może wygrać i w tej kategorii, ale jeśli chodzi o budowanie emocji wokół scen walki to MHA nie ma sobie równych i właśnie ta walka według mnie powinna wygrać, choć jej emisja miała miejsce już koło roku temu i ludzie mogą jej tak dobrze nie pamiętać.
M2: Po pierwsze - Jestem bardzo zły że jest tu Akudama Drive, bo to potwierdza że Crunchyroll wie o istnieniu tego anime, a mimo to nie dostało żadnej innej nominacji. Po drugie - wybrali złą walkę z BnHA, bo powinno tu być Endravor vs. High End Nomu, które jest moją ulubioną walką ogólnie. Po trzecie - wygra JJK albo BnHA, z czego chciałbym, aby to drugie.

BEST GIRL

M: Kaguya!
D: Abigail!
M2: Gdzie Oszustka z Akudama Drive :<<<. A z podanych zakładam, że Kaguya.

BEST OPENING

M: Opening BEASTARS jest sam w sobie jak minifilm, ogólnie polecam zobaczyć, jeśli Was ominął. Muzyka z Kaguya-sama: Love is War i w tym, i w poprzednim sezonie jest wyjątkowo dobrze dobrana do anime. Opening Jujutsu Kaisen jest bardzo spoko, ale w porównaniu z OP BEASTARS robi dużo mniejsze wrażenie. Opening Great Pretendent jest ciekawszy, niż sądziłam. A OP do Haikyu!! jest dokładnie jak opening do anime sportowego.
D: No i nie ma mojego ukochanego openingu z tego roku, czyli Black Catcher z anime Black Clover, ale wygląda na to, że tasiemce nie są brane pod uwagę. Z podanych ciężko mi wybrać pomiędzy Daddy!Daddy!Do! a openingiem Jujutsu, choć obstawiam ten drugi.
M2: (PS. Zwycięzcą i tak jest Black Catcher.) Chyba jedyna kategoria, w której jest i JJK, i Beastars, a w której ma szansę coś innego - mianowicie Kaguya-Sama. Choć brakuje mi tu openingu BNA.

BEST PROTAGONIST

M: To jest trochę nudne, ale Yuuji Itadori.
D: Itadori nie jest nawet protagonistą swojego anime, wszystcy wiedzą ze jest nim Gojou. Natsume jest troszkę za bardzo szablonowa, a obecność Anosa tu mnie dziwi, ale skoro został nominowany to ma jakieś szanse.
M2: Z podanych widziałem tylko JJK i - jak prawie wszędzie - zapewne to Itadori wygra.

BEST SCORE

M: Kibicuję Tower of God.
D: Oj trudny wybór, ale mam wrażenie że Great Pretender super wykorzysał oprawę muzyczną do podkręcenia scen.
M2: Pamiętam jedynie, że w czasie jednej z walk w GoH była fajna muzyka. ToG nie pamiętam, a reszty nie widziałem.

BEST VA PERFORMANCE

M: Megumi Ogata jako Hanako!
D: Yuichi Nakamura robiał całkiem niezłą robotę.
M2: Oba powyższe, Youichi albo Megumi. Z czego kibicuję Megumi. Choć Yusuke też ma szansę. 

Pozdrawiamy, M, D, M2



środa, 13 stycznia 2021

Recenzja: Kierunek: Noc, Niebo o północy, Alice in Borderland

 Hello!

Nieczęsto w jednym wpisie opisuję więcej niż jeden film czy serial. Częściej się zdarza, że opisuję jedną książkę w dwóch wpisach - ale to osoba historia. Dwa seriale i jeden film, o których możecie przeczytać poniżej, łączy fakt, że oglądałam je dosłownie jeden po drugim i towarzyszyły mi przy intensywnej pracy na przełomie grudnia i stycznia.

Alice in Borderland

Into The Night (Kierunek: Noc) 

Jeśli jakimś sposobem jeszcze nie wiecie, to informuję, że bardzo lubię samoloty i po pierwszym odcinku Into the Night, który obejrzałam dopiero pod koniec grudnia, bardzo zastanawiałam się, dlaczego nie zaczęłam oglądać tego serialu wcześniej. 

Punkt wyjścia jest taki: jeden z bohaterów wie, że z jakiegoś powodu światło słoneczne zabija ludzi i usilnie próbuje dostać się na pokład samolotu, aby lecieć możliwie najdalej na zachód, co kończy się w sumie tym że samolot porywa. Na pokładzie naszego samolotu są przeróżni ludzie z różnych krajów i środowisk (brakowało chyba tylko jakiegoś Amerykanina i kogoś z Azji) a samolot wyruszał z Brukseli (serial jest belgijski). Jak można się łatwo domyślić ludzie na pokładzie dogadują się średnio, na dodatek niektórzy mają pewne ukryte interesy. Poza tym jednak bohaterowie uczą się dogadywać, uczą się też trochę relatywizmu moralnego - ogólnie to serial, który przedstawia ludzi w sytuacji granicznej, katastrofalnej więc można się domyślać, jakie postawy pokaże lub ich nie pokaże. Z mojego samolotowego punktu widzenia pokazano w sumie wszystko, czego mogłam się spodziewać - lądowanie niedoświadczonej pilot, dehermetyzację kabiny a nawet jedna z postaci dostała się do samolotu na podwoziu - także byłam całkiem usatysfakcjonowana. 

Nie powiedziałabym, że o najlepszy serial na świecie, ale oglądanie go jest raczej bezbolesne, jest wystarczająco wciągający, że naprawdę kibicuje się bohaterom, aby dotarli do jakiegoś bezpiecznego schronienia. Ogólnie warto dać temu serialowi szansę. 

Jeśli ktoś lubi polskie akcenty w świecie to po pierwsze - serial jest inspirowany książką Starości Aksolotla Jacka Dukaja, a po drugie - okazuje się, że mechanik pokładowy jest samolotu. Gdy oglądałam serial i włączył się drugi odcinek i usłyszałam w tle Najnowszy klip i bohater z żoną zaczęli mówić po polsku, to byłam święcie przekonana, że system audio Netflixa się zepsuł. Teraz sprawdziłam i okazało się, że Jakuba gra polski aktor - Ksawery Szlenkier. 

The Midnight Sky (Niebo o północy) 

Potrzebowałam filmu, który mógłby sobie lecieć w tle, gdy pracuję i padło na The Midnight Sky. Film rozgrywa się na dwóch planach - kosmonautów wracających z nowej planety oraz starszego naukowca, który postanawia pozostać w Arktyce, aby skontaktować się z astronautami, którzy nie mają pojęcia, że na Ziemi nastąpiła katastrofa. 

Przez pierwszą godzinę, może trochę dłużej, to naprawdę ciekawy film i dobrze się go ogląda, ale później widz zaczyna łączyć kropki, zauważa wysłużone schematy fabularne i przestaje mieć nadzieję, że film pokaże coś nowego, będzie zaskakujący czy emocjonalny. Staje się rozczarowująco przewidywalny. Ale nie jest bardzo złym filmem, jak ktoś nie ma nic lepszego do oglądania to powinien się sprawdzić. 

Alice in Borderland 

Ciekawe kogo ten serial nie wciągnął, ale obejrzał 3 odcinki jeden po drugim i pewnie obejrzałby więcej, ale akurat nie miał czasu? Po tych 3 odcinkach mój największy problem z tym serialem był taki że cały serial wydawał się taki płaski - bohaterowie stawiają swoje życie na szali, inny giną, postaci wystawiają inne postaci jako przynęty itd., ale człowiek na to patrzy i nic go to nie obchodzi. Serial ma też mało subtelny foreshadowing i bardzo łatwo się domyślić, jaki los może czekać bohaterów w kolejnych zadaniach.

Pomiędzy 3 a 4 odcinkiem miałam kryzys dokładnie jak główny bohater i myślałam, że może serial zyska jakąś wagę emocjonalną - ale się przeliczyłam. Sam 4 odcinek jest taki... wtórny. 

Gdzieś w 5-6 odcinku człowiek odkrywa, że Alice in Borderland to nie jest jeden serial, to dwa seriale sklejone ze sobą i w tym drugim serialu dzieje się tyle, że zapomniał o pierwszej części. Widz zapomina natomiast, że być może powinien wymagać czegoś więcej od rozwoju postaci, bo akcja staje się szalona i trzeba próbować się połapać. Jednak płaskości serialowi dodaje fakt, że niezbyt ciekawie przechodzi od poziomu jedna śmierć postaci jest smutna do wiele śmierci to statystyka. 

Prawda jest taka, że świat przedstawiony i moment, gdy bohaterowie skupiają się na odkrywaniu, jak może działać gra jest dużo ciekawszy niż sami bohaterowie. Chociaż byłam zaskoczona, jak dużo dowiedzieliśmy się o historiach mocno drugoplanowych postaci - z tym że nie będą one już drugoplanowe w następnym; jednocześnie mamy przynajmniej jedną istotną postać, o której prawie nic nie wiemy. Ogólnie czekam na drugi sezon, bo chcę się dowiedzieć, o co chodzi w grze i co to za postaci, które jeszcze nie dostały okazji, aby opowiedzieć swoją historię.

Jedna rzecz, która mnie zaskoczyła w tym serialu, to położenie nacisku na kwestie przyjaźni. Czy raczej poczucie winy wobec przyjaciół, ale - chociaż jak pisałam foreshadowing nie jest subtelny - zdziwiłam się, że kwestie przyjaźni były w serialu tak istotne i trochę były jedyną z cech charakteru bohatera, która była naprawdę uzasadniona i wyjaśniona. Drugą miało być to, że Arisu/Alice jest świetny (wręcz genialny) w rozwiązywaniu zagadek i znajdowaniu wyjścia z sytuacji, ale zupełnie nie wiadomo - poza tym, że jest głównym bohaterem - dlaczego miały taki być. Gdybyśmy faktycznie wiedzieli, że w realnym świecie był jakimś mistrzem w tych swoich grach internetowych owszem - ale serial daje nam dosłownie jedną sugestię, że tak właśnie jest. 

Drugi sezon oczywiście obejrzę. 

LOVE, M

sobota, 9 stycznia 2021

Doctor Who - Revolution of the Daleks

 Hello!

Mój entuzjazm wobec serialu Doctor Who po ostatnich sezonach prawie nie istnieje. Ale zawsze pisałam o świątecznych - wcześniej bożonarodzeniowych, teraz noworocznych - odcinkach i o tym napiszę także. Tym bardziej że jest to przełomowy odcinek i zapowiedź kolejnego sezonu. 

Revolution of the Daleks 

Ale zapowiada się ciekawe.

Ciekawie, chociaż strasznie. Zajmowanie się problemami społecznymi w serialu i rozaizwyanie ich za pomocą Daleków-policjantów może mieć tylko złe konsekwencje. Na pewno były wcześniej odcinki Doctora Who, które kojarzyły się z Black Mirror, ale ten kojarzy się jakoś bardziej.

Tak bardzo nie obchodzi mnie to wcielenie Doctora, że nawet nie mam siły się zastanawiać, co ona robi na ten więziennej asteroidzie. Ani czy z niej wyjdzie, ani jak. A może to było powiedziane w ostatnim odcinku poprzedniego sezonu, z którego pamiętam dokładnie nic.

Ale paskuda. 

No i wróciła, rodzinka w komplecie. Wzrusz, wzrusz. Pisałam już gdzieś, że nie lubię Yaz?

Jack mówi o Rose i to jest prawdziwy wzrusz!

Trzeba docenić paralelną narrację o tym jak daleki z drukarki 3D mają zapewnić bezpieczeństwo głoszoną przez premier Wielkiej Brytanii i Doctor, tłumaczącej, że Dalekowie to wcielenie nienawiści. 

Przypomniałam sobie, dlaczego wyparłam z pamięci poprzedni sezon. W sumie to myślałam, że twórcu serialu też to zrobią, ale wałkują temat. Czy zagubione życia Doctor będą motywem przewodnim następnego sezonu?

Nie wiem, czy ta narracja o państwowym bezpieczeństwie to tylko nawiązanie do brexitu, czy ktoś próbował zadać pytanie o to, ile ludzie są w stanie poświęcić dla bezpieczeństwa. Chociaż to jednak chyba jakaś odezwa do izolacjonizmu.

Ogień ogniem zwyciężaj. Czy coś. 

Yaz się zachowuje jak dziecko z przedszkola. 

Ryan był najlogiczniej poprowadzoną postacią w tym odcinku, Graham gdzieś w odcinku zniknął. Znikają oni także z życia Doctor, co jest jednocześnie słuszne - Ryan nauczył się żyć poza Tardis - z drugiej Yaz zostaje.

Jestem zaskoczona, jak krótkie wyszły te wrażenia z oglądania. Zwykle były bardziej emocjonujące. Przy czym odcinek jako sam odcinek oglądało się całkiem nieźle i chyba nie był to efekt prawie zerowych oczekiwań wobec niego. Martwię się o kolejny sezon, ale pewnie i tak go obejrzę. 

Pozdrawiam, M

środa, 6 stycznia 2021

Perfekcyjnie bezemocjonalny - Chilling Adventures of Sabrina 4

 Hello!

Poprzedni sezon serialu Chilling Adventures of Sabrina podobał mi się średnio, ale przynajmniej miałam ochotę wyrażać o nim swoje zdanie i opisywać, co było denerwujące. Sezon czwarty jest zupełnie bezemocjonalny. 

chilling adventures of sabrina

Stawka tego sezonu jest ogromna, bo ojciec Blackwood postanowił sprowadzić pradawne koszmary, które zagrażają całej Ziemi, ba całemu Wszechświatowi. Czy czuje się coś z tego zagrożenia? Absolutnie nie. Czy serial próbuje wyjaśnić, dlaczego koszmary tak się uparły na Greendale? Istnienie dwóch Sabrin jest wielką kosmiczną anomalią i działa ona jak magnes. Ale żadnego kosmicznego zagrożenia nie czuć. Naprawdę trudno w nie uwierzyć, gdy widzi się wiąż te same miejsca w jeden miejscowości. Nie wiem, czy nie zwróciłam na to wcześniej uwagi, czy nie było to tak istotne - ale ten serial jest niesamowicie klaustrofobiczny. Zarówno przestrzennie, jak i pod względem bohaterów. Szczególnie pod koniec, gdy bohaterowie - szczególnie bohaterki - miały idealną okazję, aby ponownie się zjednoczyć, pokazać solidarność i wspólną moc - zostajemy z trzema postaciami. 

Samotna Sabrina z początku sezonu - bez chłopaka i praktycznie bez przyjaciół - to najbardziej przygnębiający element tego serialu. Nasza główna bohaterka próbuje odnaleźć siebie i idzie jej to gorzej niż bliźniaczce z piekła (chociaż naiwna bliźniaczka z piekła związała się z najgorszą możliwą opcją...), ale faza szukania siebie to głównie randkowanie. 

Co dobrego wynika z samotnej Sabriny? To że trochę wycieli jej przyjaciół. Na szczęście. Jednocześnie jednak chyba ktoś w pewnym momencie zauważył, że przyjaciele Sabriny nie mają wątków i na przykład doklejono wątek Robina i Theo - czy Robin powinien odejść do świata wróżek, czy Theo ma prawo go trzymać w świecie rzeczywistym.
To jest ciekawe z jeszcze innej perspektywy - częstą lokalizacją w serialu jest obserwatorium z "planetami" reprezentującymi światy, ale naszych bohaterów oczywiście interesuje tylko Ziemia i piekło. O tym co w związku z nadchodzącymi koszmarami może stać się w innych miejscach - nie wiemy nic. A tych miejsc w obserwatorium widzimy przynajmniej kilka.

Ambrose chilling adventures of sabrina

Biedny Ambrose chodził cały sezon tak niesamowicie zestresowany, aż się martwiłam, czy się od tego wszystkiego nie pochoruje. Ale poza tym, to bardzo potrzebowałam usłyszeć, to, co powiedział w Sylwestra, gdy serial oglądałam.

Ogólnie ten sezon jest niemożebnie nudny i jakiś taki mało kreatywny (pomysł na Otchłań czy pustkę, pominę milczeniem, bo to chyba był największy obraz braku kreatywności). Wątki są podoklejane na siłę, nie mówiąc, o tym z ilu nic nie wynika, ile rzeczy jest niewykorzystanych (niech ktoś mi wyjaśni, dlaczego Zelda w ostatnim odcinku nie wezwała Mambo Marie). Biorąc pod uwagę, jakie ogromne są te kosmiczne koszmary (a przynajmniej jak bardzo serial próbuje nam wmówić, że są) to bohaterom pokonywanie ich idzie zdecydowanie za łatwo. Większość odcinków polega na tym, że coś jest wysysane lub wsysane z lub do Sabriny. Czy Sabrin. Łatwo można się też domyślić niektórych szczegółów. I raczej nie wynika to z błyskotliwości widzów, co - znów - niewielkiej pomysłowości twórców (gdy tylko Lilith stanęła przy kominku i było to zbliżenie, od razu widziałam, co się później okaże). 

Poza tym nie wiem, na ile ten serial chce być na poważnie, a na ile nie. I ten sezon sam chyba ma z tym największy problem spośród poprzednich. Na większości "poważnych" scen się śmiałam, bo wychodziły jakieś takie koślawe. Przerysowane. Serial niby chce puszczać oko do sentymentów widzów Sabriny nastoletniej czarownicy i znów - wychodzi to koślawo. Niby wszyscy mamy wiedzieć o chodzi, ale nie jest to ani zabawne, ani metatekstowe (choć próbuje). Powinno być poważne, ale ta powaga jest bez sensu. (Chociaż nie powiem koncepcja zielonego pokoju i tego, co tam się dzieje, zrobiła na mnie podobnie duże wrażenie, jak to, gdy dowiedziałam się, co działo się z klonami w Atlasie chmur... Z tym że no właśnie - na mnie to zrobiło wrażenie, na postaciach w serialu, gdy już się dowiedziały nieszczególnie.)

Rozlatuje się ten sezon w strzępach, ma w sumie jeden wątek i bardzo próbuje udawać całą tkaninę, ale jest tak podziurawiony, że sens nadaje mu tylko to, że pod spodem ma trzy poprzednie sezony. Jeśli się człowiek uprze, bo to, ile wątków rozpoczął i nie zakończył, ba nawet nie starał się zbudować, bo gdzieś po drodze, ktoś przypominał sobie co i rusz, że serial nie będzie miał kolejnego sezonu, to jakaś chyba jakaś zbrodnia przeciw scenariuszom. 

Pozdrawiam, M

sobota, 2 stycznia 2021

2020 PODSUMOWANIE

Hello!
Wasze ulubione, moje ulubione oraz wpisy, które zasługiwał na więcej miłości w 2020 roku - już w podsumowaniu.

podsumowanie 2020


STYCZEŃ

Zapomniałam, że na początku 2020 leciał jeszcze Doctor Who i część wpisów z tego miesiąca, to recenzje kolejnych odcinków. Ale nieszczególnie chcę do nich wracać, bo nie były dobre. Dlatego ze stycznia wybieram tylko wpis - Ludzie - Chiny bez makijażu.

LUTY

Luty rozpoczął się z jedną z moich ulubionych serii na blogu - Wanna vol. 4. Jeśli jakieś firmy z wannami, prysznicami czy umywalkami chcą się przy okazji nich reklamować bardziej oficjalnie, niż zostawiając "komentarze", to zapraszam do kontaktu. A poważnie - to całkiem zabawne, gdy strona z wyposażeniem łazienkowym zostawia komentarz. Drugi wpis, do którego chcę wrócić to Przygody Ambrose'a - Chilling Adventures of Sabrina 3.

MARZEC

Powszechnie wiadomym jest, że lubię narzekać i oto kolejny przykład -  Rzeczy, które nie mają sensu w organizacji studiów. W marcu stało się ze mną coś złego i obejrzałam Train to Busan (Łopatą można pokonać zombie, ale niekoniecznie przekonać widza o wartości filmu) i byłam całkiem zaskoczona, jak dobrze się ten film ogląda. Chciałam jeszcze wrócić do dramy Rookie Historian Goo Hae-ryung, bo była zaskakująco przyjemna.

KWIECIEŃ

W tym roku przekonałam się, że kwiecień jest moim ulubionym miesiącem roku i w 2021 to uczucie będzie tylko umacniane, bo już mam zaplanowane 5 z 8 wpisów na ten miesiąc. Ale zostając jeszcze w 2020 - tak mi się podobało to, co publikowałam w kwietniu, że później zrobiłam podsumowanie jednego miesiąca.  

Wpisy, do których szczególnie chciałabym powrócić to: Lecz dzień jest nocy, a noc dnia brzemieniem - Until We Meet Again.To recenzja dramy z Tajlandii, która ma trochę wspólnego z Romeo i Julią i jestem bardzo dumna z tytułu tego wpisu - bo pasuje idealnie i pochodzi z XXVIII sonetu Szekspira. Zostając u Szekspira - Szekspir w k-popie 2 oraz  Szekspir w anime i mandze #5.

MAJ 

Wpis Typy prowadzących w czasie studiowania online okazał się zaskakująco popularny i pokazywał, jak wiele osób ma bardzo podobne doświadczenia ze studiowaniem online.  W maju napisałam też recenzję prawdopodobnie najlepszej dramy, jaką widziałam w tym roku, jeśli nie najlepszej ze wszystkich, które widziałam. Czyli - Zbyt piękne, aby było prawdziwe - SKY Castle. Jeśli lubicie dramy, a jeszcze jej nie widzieliście, to nie wiem, co robicie ze swoim życiem. Oczywiście nie mogło w maju zabraknąć wpisu związanego z k-popem i oto przeanalizowałam klipy Day6 - Ile teledyskowych trendów zmieściło DAY6 w 24 klipach? I chciałam jeszcze wspomnieć o chińskiej dramie - Pora na przygodę. Z domieszką poirytowania - My Roommate is a Detective.

CZERWIEC

Po pierwsze w czerwcu jest sesja, po drugie w czerwcu i lipcu miałam mały blogowy kryzys. Mogłabym przywołać nieco poważniejsze wpisy, ale Mój ranking Road to Kingdom jest ciekawym wpisem z robiącymi wrażenie występami z programu. I w temacie tego że nie mam gdzie trzymać książek w czerwcu korzystałam z usług SkupSzop - Czy taki SkupSzop straszny jak go malują?

LIPIEC

 W lipcu nie było wielu wpisów, ale te które były, były jakościowymi tekstami. Przygotowałam wpis  Dziewczęce podejście do mrocznego konceptu w k-popie i wciąż jestem z niego bardzo dumna i chciałabym go rozbudowywać, bo to bardzo ciekawe zagadnienie. I mamy jeszcze dwie recenzje dram: Ten serial o nawiedzonej maszynie do pisania - Chicago Typewriter - bardzo zaskakująca drama, która wewnętrznie przechodzi długą drogę i staje się intrygująco poważna im bliżej końca. Oraz drama Rodzice i dzieci - When the Camellia Blooms.

SIERPIEŃ 

Właśnie zdałam sobie sprawę, z tego że byłam w tym roku w kinie tylko raz (albo dwa razy, piszę to w połowie grudnia i może jeszcze zobaczę Wonder Woman 2 - nie udało się to oczywiście; może w połowie stycznia?) na filmie Tenet.  W sierpniu napisałam też prawdopodobnie najdziwniejszy wpis, z którego wniknęły jeszcze dziwniejsze konsekwencje - Tego się nie spodziewałyśmy - recenzja produktów Your KAYA.Wakacje to zdecydowanie czas dram i proszę bardzo kolejna recenzja - Równoważenie - It's Okay to Not Be Okay. Nie za bardzo wracam do książek, dlatego proszę - Festiwal uszczypliwości - Przepis na człowieka.

WRZESIEŃ

Wracając do tematu zombie -  No taki film o zombie - #Alive  naprawdę się o siebie martwię, jeszcze polubię zombie.  Jednak będzie o książkach, bo aby napisać recenzje tej musiałam poświęcić miejsce na półce w moim pokoju - Fantazja o koreańskim śnie - K-pop tajne przez poufne. I jeszcze chciałabym wrócić do minianalizy kariery zespołu WINNER -  Kręte ścieżki i zaskakujące powroty - o karierze zespołu WINNER.

PAŹDZIERNIK 

Październik niechcący stał się bardziej k-popowym miesiącem niż zakładałam i niż chciałam, bo nie lubię aż tak trwać w jednej grupie wpisów.  I tak mamy kolejną recenzję książki - Jasno, jaśniej... - Lśnić. I bardzo poważnie - napisałam do Poradni Językowej PWN z pytaniem, jak powinno się pisać k-pop i dostałam odpowiedź - Kpop czy k-pop? A może K-pop? I nieco mniej poważnie (albo może wcale nie, biorąc po uwagę, jak w sumie zirytował mnie ten film) - Blackpink nie jest wyjątkowym płatkiem śniegu - BLACKPINK: Light Up the Sky. I ostatni wpis, bo taki pojawia się tylko raz w roku - Ulubione piosenki z dram #3.

LISTOPAD 

Na początku listopada przestała działać jedna ze stron zbierających różne blogi w jednym miejscu, o której trochę zwykle zapominałam. Dopóki nie okazało się, że listopadowe wyświetlenia bloga spadły o 2/3. To był najgorszy miesiąc w historii bloga od nie pamiętam w sumie kiedy. Aczkolwiek wydaje mi się, że musiały się tu nałożyć różne inne rzeczy także, bo w grudniu wyświetlenia wróciły do normy. 

W listopadzie miałam najmniejszy problem z wyborem trzech wpisów do przywołania - tylko skojarzyłam i wiedziałam. Nie mogło zabraknąć - Niestrategiczne posunięcie - Gambit królowej. Poza tym wpis, który zapowiadałam przez rok, mniej więcej zawsze, gdy pisałam o studiach - O tym, jak studenci wydali książkę Ikonografia autora. I jakiś k-popowy wpis też musiał się znaleźć - Astronauci w k-popie.

GRUDZIEŃ 

Pojawił się piąty wpis wannowy - nie wiem, czy w przyszłym roku uda uzbierać się materiał na aż 2 kolejne wpisy, ale będę się starała. Tym bardziej że w komentarzach pod tym dostałam linki do 5 czy 6 teledysków z wannami, których jeszcze nie widziałam! Napisałam też niby list do Mikołaja - 10 książek, które chciałabym dostać. 

Prawie wygląda, jak by nie było koronawirusa! Sama się zdziwiłam, że wpisy od marca do lipca są takie "normalne", a lipcowy kryzys miał niewiele wspólnego z pandemią. Oglądałam w zeszłym roku jakieś szalone ilości seriali, a przynajmniej tak mi się wydaje, gdy patrzę na to podsumowanie. Pisałam też dużo więcej o tematach związanych z k-popem. Chciałabym jednak w 2021 wrócić do nieco poważniejszych książce o Korei Południowej i Północnej, bo brakuje mi koreańskiego bingo. 

W styczniu i lutym będę jednak bardzo zajęta - zbliża mi się ostatnia prawdziwa sesja na studiach magisterskich, muszę też najpóźniej do końca lutego rozliczyć się z kolejnego rozdziału magisterki. Kwestia sesji jest dość stresująca - podobno wykładowcy dostali informację, że mogą zrobić egzaminy na miejscu - co wydaje się dość niemądrym pomysłem i niepotrzebnym zachodem logistycznym. Pytania o organizację drugiego semestru także pozostają bez odpowiedzi i także są dość stresującą sprawą. Także poziomy stresu w styczniu i lutym będą niestety na niebezpiecznie wysokich poziomach. W sumie to stres jest większy, niż przypuszczałam, chyba nawet większy niż w zeszłym semestrze. Jakoś nie było okazji o tym napisać, ale w tym semestrze - chociaż zajęcia mam w sumie 3 dni w tygodniu - mam ogromne poczucie, że się z niczym nie wyrabiam i lepiej radziłam sobie, gdy studiowałam dwa kierunki. To naprawdę straszne uczucie, bo robię bardzo, bardzo dużo rzeczy, a czas ucieka mi, jak nigdy dotąd.

Co do bloga - mam jakieś zapisane, przygotowane wpisy, mam braci, jeśli uda się ich przekonać do pisania to może pojawią się jakieś wpisy związane z anime. Także wpisy będą, ale nie wiem, czy w każdą środę i sobotę. W każdym razie - nie mogę się doczekać marca, a jeszcze bardziej kwietnia. Kwiecień to zdecydowanie mój miesiąc! 

LOVE, M

środa, 30 grudnia 2020

Czerwiec - grudzień 2020

 Hello!

To nie jest podsumowanie (jeszcze!), bo podsumowanie roku będzie w sobotę. Dziś chciałabym tylko pokazać najlepsze zdjęcia z Instagramu z ostatniego pół roku. Nawet nie zauważyłam, że poprzednie zdjęcia z Instargamu były w maju lub na samym początku czerwca i tak ładnie się to ułożyło na tryb półroczny.

podręcznik Dialekty polskie

Zmieniłam tło mojego biurka i przypięłam sobie wyszywane obrazy van Gogha i okazało się, że to bardzo ładny kąt do robienia zdjęć. I miałam ochotę go nadużywać, ale pokazałam tylko wypożyczone z biblioteki (tak w końcu!) podręczniki na studia i lektury do opracowywania. W środku widać rewers, który znalazłam w jednej z tych książek. 

Gdybyście chcieli bliżej przyjrzeć się wyszywankom to zapraszam do wpisów, w których je pokazywałam.

Gwiaździsta noc

Słoneczniki  

Obecnie próbuję wyszywać Pole pszenicy z cyprysami (wzór na podstawie pierwszego obrazu), ale jest ogromne i niezbyt mi to idzie.

Przepis na człowieka, Korea Klucz Dalekiego Wschodu, Bieguni

Bardzo widać, że lubię inne zdjęcia książek niż zwykle widywane na bookstagramie. Mój Instagram w sumie nie jest bookstagramem - chociaż może to wyglądać inaczej; ze zdjęciami książek jest jednak coś na rzeczy - zawsze zdjęcia ohasztagowane książkowymi tagami dostają dużo polubień. Przynajmniej u mnie działa taka mocno zaburzona proporcja. Nie chcę i nie lubię zastanawiać się, jak działają albo nie działają bookstagramerzy, ale zastanawia mnie, jak czy może dlaczego jest tak, że są osoby, które polubiły chyba każde zdjęcie z książką, które dodałam w ciągu ostatniego roku, ale nie obserwują profilu. W sensie naprawdę mnie to zastanawia - przeglądają namiętnie hasztag bookstagrampl i za każdy razem widzą moje zdjęcie? Działanie internetu w tym aspekcie naprawdę mnie fascynuje, a nawet w swojej naiwności nie wierzę, że można mieć bota, który serduszkuje wszystkie zdjęcia opatrzone danym hashtagiem. Chyba że można. Mój Instagram naprawdę jest na tyle mały, a osoby które serduszką zdjęcia na tyle się powtarzają, że łatwo to zapamiętać. Jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji, że ktoś może wyszukiwać mój profil, aby sprawdzić, czy nie dodałam nowego zdjęcia książki, tym bardziej, że moja nazwa nie ma za wiele wspólnego z książkami. 

Jeśli wiecie skąd, jak, dlaczego są takie sytuacje, to koniecznie mnie oświećcie. 

Lśnić, K-pop tajne przez poufne

Nie napisałam, jakie zdjęcia książek lubię robić najbardziej - otóż nie lubię kłaść milina rzeczy obok książek (wolę już milion książek, póki, stosiki), lubię za to bawić się tłem. A że jestem w domu, mam dostęp do wszystkich obrusów, narzut, serwetek mojej mamy, kolekcji chustek i szalików - tym bardziej staram się z tego korzystać. 

Gdybyście chcieli wiedzieć, co poza książkami wrzucam na Instagram - to serdecznie zapraszam. Ostatnio dodaję sporo stories i są tam przeróżne rzeczy. I zawsze zachęcam też do zaglądania na Facebooka. Ostatnio nawet więcej korzystam z Twittera - szczególnie dzieję się spostrzeżeniami z pracy. Dokładnie cały ostatni tydzień spędziłam, robiąc korektę książki od rana do nocy, zostały mi jeszcze dwie rzeczy do zrobienia z innego zlecenia i jeśli dokończę wszystko jutro (a taki mam zamiar) to rozpocznę 2021 bez pracy! To znaczy rozliczę się z całą pracą, którą miałam do zrobienia. Ale prawda jest taka że nadchodzi sesja, a jeszcze nie wszystkie lektury są przeczytane...

Pozdrawiam, M


sobota, 26 grudnia 2020

K-POP 2020

Hello!

W pewnym momencie tego roku oprócz zwyczajowego umieszczania nowych teledysków, które mnie zainteresowały na Facebooku bloga, zaczęłam spisywać niektóre spostrzeżenia dotyczące piosenek i teledysków w poście roboczym i tak czasami do niego wracałam przez cały 2020. Na Facebooku w tym roku całkiem dużą przyjemność sprawiało mi wyrażanie opinii o debiutach (na przykład Treasure czy aespy; pisałam też intensywnie o Blackpink) a tutaj zebrane są w sumie rzeczy, o których po prostu na Fb nie pisałam.   Albo umieściłam na Fb, ale bez dłuższego komentarza. 

I gdyby ktoś miał wątpliwości - do samych zespołów i ich członków nic nie mam; wszystkie rzeczy, które piszę odnoszą się do piosenek, wyglądu teledysków, tego co mi się kojarzy, ewentualnie tego, co gdzieś przeczytałam i uznałam, że to ciekawe spostrzeżenie.  W dużej części są to wrażenia po jednym przesłuchaniu/obejrzeniu, bo - uwaga - jeśli coś mi się nie podoba, do raczej do tego nie wracam i o tym nie myślę. Czasami jest mi szkoda, że zespoły, które miały nie najgorsze piosenki, mają słabsze momenty (albo dłuższe chwile).

K-pop podsumowanie 2020

pH-1 - Nerdy Love

Gdy za pierwszy razem wpadłam na tę piosenkę, tylko zapisałam ją do wpisu wannowego i nie zwróciłam na nią szczególnej uwagi. Ale gdy robiłam wpis wannowy, przesłuchałam ją uważnie całą - i przez dobry tydzień nie słuchałam niczego innego. Jest urocza, ale nie za bardzo, za to bardzo przyjemna do słuchania.

DynamincDuo, Chen - You

Zapisałam istnienie tej piosenki, jestem prawie pewna, że na Fb też o niej pisałam, ale wygląda na to, że jest ważna skoro jest i tutaj.

EVERGLOW - DUN DUN

Wszyscy Sherlockowie internetu już sto razy stwierdzili, że to grupa Blackpink wannabe, ale nie da się nie zauważyć, że w tym comebacku ktoś tu inspirował się także EXO.

PENTAGON - Dr. Bebe

Nie przekonacie mnie, że to nie jest comeback inspirowany Jekyllem i Hydem, ja jestem o tym święcie przekonana. A Kino powinien zostać aktorem.

Dreamcatcher - Scream

Gdy pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę to poczułam silny vibe Evanescence i tak mi zostało. Nawet pomimo tego dubstepu w refrenie.

NCT 127 - Kick It

Coś się stało z singlami NCT po tym jak pojawiło się Regular w 2018 i jakoś nie mogę się przekonać.  Źle zrobiłam, że włączyłam słowa, może byłabym mniej zawiedziona. Ale podoba mi się, ile razy występuje w niej Bruce Lee.

ITZY - WANNABE

Czekałam tak długo, aby mieć okazję, żeby się tym podzielić! Otóż kiedyś przeczytałam, że koncept ITZY to "nastolatki z wymyślonymi hejterami" i nie mogę przestać się zastanawiać, czy nie jest to ich najlepsze podsumowanie. Ale jeśli ma to być empowering dla nastolatek to proszę bardzo. A sama piosenka z ich dotychczasowych singli podoba mi się najbardziej, przy czym mi ogólnie ITZY za bardzo mi się nie podoba.

NCT 127 - PUNCH

Punch nie podoba mi się nawet bardziej niż Kick It. Gdzie jest to NCT od BOSS i Touch.

Twice - More&More

Czy ktoś mi może wyjaśnić dlaczego choreografie Twice ostatnio są takie nieładne i toporne? Coś złego się stało w połowie 2018 i nie wiem co. Zgaduję, że Twice zaczęło przesuwać się stronę mniej uroczego konceptu, ale nie wiem, czy służy to ich choreografiom. I ogólnie cały ten teledysk mi się nie podoba. Mam wrażenie, że ta piosenka odejdzie w zapomnienie jak Dance The Night Away. Albo będzie się za nimi ciągnęła, bo udowodniła, że Twice ma poważny problem z wokalami.

VICTON - Mayday

 
Oglądam wszystkie teledyski, które mi się nawiną, ale niezbyt często wracam do piosenek. A tu nie dość, ze klip zrealizowano w bardzo modnym miejscu, to piosenka bardzo mi się podoba i jeszcze ma taką ładną choreografię. Z tego, co pamiętam ostatnia chorografia, która zrobiła na mnie takie wrażenie od pierwszego zobaczenia to był układ do All Night ASTRO. 

SOMI - What You Waiting For

 
Ależ ta piosenka ma amerykański vibe!
 

(G)-IDLE - DUMDi DUMNDi

 
Mam wrażenie (i widziałam parę podobnych głosów, więc nie czuję się odosobniona), że piosenki (G)-IDLE stają się z każdym comebackiem coraz bardziej nijakie. (Może poza Oh my god, ale też jak się porówna muzycznie OMG i LION to można zobaczyć pewne podobieństwa). 

Gdyby DUMDi DUMNDi zostało wypuszczone przez jakiś mniej znany zespół to pozostałoby bez echa, to tak generyczna letnia piosenka z nudnym teledyskiem (którego końcówka przypominała mi All Night Girls' Generation, w sumie to i teledysk, i piosenka mi się jakoś skojarzyły razem - All Night jest lepsze pod każdym względem). 
 

CLC - HELICOPTER

 
CLC bardzo pasuje taki koncept! Więcej takich piosenek od CLC. I nawet nie ma to za wiele wspólnego z tym, że osobiście lubię nawiązania do samolotów... To po prostu dobra piosenka, a teledysk ma kilka fenomenalnych, wręcz zapierających dech w piersiach ujęć!
 

A.C.E - Favourite Boys

 
Comeback CLC i A.C.E były tego samego dnia (2 września) i ustanowiły, że jest to dzień power piosenek. Cały dzień słuchałam ich na zmianę. 
 
Ale tak naprawdę chciałam o niej napisać, ponieważ w teledysku ma disclaimer: "Wszystkie kostiumy, rekwizyty, formy sztuki i projekty zaprezentowane w tym wideo są wymyślone i fikcjonalne. Nie są wzorowane na postaciach historycznych, kulturowym zapleczu albo wydarzeniach". A w tle totalne inspiracje koreańską sztuką królewską (ten parawan!), stroje inspirowane hanbokami i ogólny klimat wymieszania tradycji z nowoczesnością. Myślę, że umieścili ten zapis, aby nie posądzono ich o nieposzanowanie kultury. Powinni też byli dodać ostrzeżenie o migających światłach, bo zmieniają się tak szybko, że w pewnym momencie nawet mnie zaczęła boleć głowa. 
 

YooA - Bon voyage

 
Chciałam tylko napisać, że ten klip ma jak dla mnie atmosferę jak z anime Oblubienica czarnoksiężnika i trochę jak z filmów o Dzwoneczku (tym z Piotrusia Pana, gdyby ktoś miał wątpliwości. 
 

PENTAGON - Daisy 

 
Miałam nie wspominać o tej piosence, nie dlatego że nie się nie podoba, ale jakoś nie miałam nic na jej temat do powiedzenia. Ale ma ona zaskakujący potencjał, aby ją pamiętać i ją nucić. Nie wiem, ile razy przyłapałam się, że nieświadomie "śpiewałam" jej refren.  
 

TWICE - I can't stop me

 
Najlepsza piosenka Twice (kropka). 

I przy okazji Cry for me - ta piosenka fenomenalnie sprawdziłaby się w musicalu. Tak sądzę. 

CIX - Jungle

 
Zaskoczenie roku, ta piosenka jest taka niespodziewana i w sumie niepodobna do niczego, co właśnie wychodziło i w sumie do wielu rzeczy, które wychodziły wcześniej. Konceptualnie mam wrażenie, że to jak połączenie Come back home / To be or not to be ONEUS i Oh My God (G)-IDLE a przynajmniej to były jakiekolwiek najbliższe skojarzenia. 
 
Niektóre zespoły mają wersję teledysku z samą choreografią, czy ja mogłabym dostać wersję teledysku typu historia, bez choreografii i z wątkiem każdego członka po kolei? Zwykle nawet nie mam potrzeby rozumienia historii z teledysku, ale ten pozostawił mnie niesamowicie skonfundowaną.
 

AKMU - HAPPENING

 
Mam słabość do pociągów i uwielbiam segmenty Chanhyuka i cały ten koncept z odwracaniem. 

Bling Bling - G.G.B

 
Ta piosenka brzmi jak coś, czego nie chciało MAMAMOO, tylko że debiutantki nie mają tych zdolności wokalnych co Mamamoo. Szkoda, bo początkowo zapowiadało się całkiem przyjemnie, a potem okazało się, że to za wysokie progi. 

Wygląda na to że jest 20 piosenek, na Facebooku pisałam pewnie o 40-45, a słyszałam ze 400. O kilku piosenkach z tego roku będę jeszcze pisała w kwietniu 2021; o kilku wspomniałam we wpisie Astronauci w k-popie oraz chyba moim ulubionym tekście z tego roku - Dziewczęce podejście do mrocznego konceptu w k-popie!

LOVE, M

środa, 23 grudnia 2020

Duży Mały Poradnik Życia - wszystko, co najlepsze

 Hello!

Ten wpis czekał na opublikowanie prawie od 6 marca 2017 roku. Nie chciałam go tak okrutnie usuwać, bo już był gotowy i wiedziałam też, że muszę koniecznie opublikować go w grudniu tylko jakoś tak minął grudzień 2017, 2018 i 2019, a ja co roku o tym wpisie zapominałam. Byłam blisko publikacji latem 2019, gdy porządkowałam trochę opublikowane wpisy, ale poczucie, że ten MUSI być w grudniu, było silniejsze. Prawdopodobnie dlatego że najpierwszy wpis o tej książce ukazał się w grudniu.

Nie wydaje mi się, aby obecnie zaglądały na bloga osoby, które pamiętają albo wiedzą w ogóle o tej serii, bo zakończyła się w listopadzie 2017 roku; chociaż może są, bo dużo nowych Czytelników pojawiło się w 2017. Duży Mały Poradnik Życia był dużą częścią bloga przez 5 lat i nieraz ratował mnie przed brakiem wpisów, gdy studiowałam dwa kierunki i nie za bardzo miałam siłę, aby pisać naprawdę ambitne wpisy. 

Duży Mały Poradnik Życia

(Część napisana jeszcze w 2017) O Dużym Małym Poradniku Życia pisałam na blogu od 20 grudnia 2013 roku, wybierając najlepsze porady i dzieląc się nimi z Wami. Książka autorstwa H. Jacksona Browna Jr. to jedna z moich absolutnie ukochanych książek, ale niestety jak wszystko co dobre się skończyła. A jak wszyscy wiemy uwielbiam podsumowania, postanowiłam zebrać wszystkie notki z instrukcjami z poradnika.


Duży Mały Poradnik Życia
The Complete Life's Little Instruction Book
Dziękuję!
174. Bądź bardziej uprzejmy niż to jest konieczne
244. Nigdy nie rozcinaj tego, co można rozwiązać
295. Miej wielkie nadzieje 
"Duży Mały Poradnik Życia"
"355. Oceniaj siebie na podstawie swoich własnych standardów, nie cudzych". Plus optymistycznie o "Bidrmanie"
427. Nie zadowalaj się ocenami dostatecznymi
512. Wierz w miłość od pierwszego wejrzenia
582. Nie zdziw się, kiedy odkryjesz, że szczęście sprzyja tym, którzy są przygotowani
"659. Zmień wrogów w przyjaciół, robiąc dla nich coś dobrego"
"725. Kupuj drabiny, przedłużacze i węże ogrodowe dłuższe, niż są ci, jak myślisz, potrzebne."
784. "Pamiętaj, że prawie wszystko wydaje się lepsze, jak się człowiek porządnie wyśpi"
859. Na wakacjach czytaj dużo, ale nic związanego z twoją pracą.
Zima kontratakuje
1030. Powiedz coś pozytywnego na samym początku dnia.
1107. Nigdy nie zapominaj, że wystarczy jeden człowiek albo jedna myśl, żeby zmienić swoje życie na zawsze.
1213. Kiedy nie wiesz, co zrobić, uśmiechnij się. 
1287. Nigdy nie zapominaj, ile zawdzięczasz tym, którzy żyli przed tobą. 
1314. Nigdy nie mów nikomu, że nie umie śpiewać
1360. Zastanawiałeś się kiedyś, jakie warunki trzeba spełnić, żeby zostać astronautą?
1397. Bądź otwarty, ale nie tak, żeby mózg wypadł
1448. Broń swojego entuzjazmu przed sceptycyzmem innych.
1477. Przebywaj w towarzystwie osób, które mają życiu szczęście
1518. Pamiętaj, że najważniejsze jest, aby to, co najważniejsze, pozostało najważniejsze 

1559. Pamiętaj, że wszystkie ważne prawdy są proste. 

I to by było na tyle. Zasłużone domknięcie i jeden wpis mniej w kategorii "nieopublikowane".  

LOVE, M

sobota, 19 grudnia 2020

Nie tylko w kinie i teatrze 30

Hello!

Otóż 11 grudnia 2020 chodziłam i myślałam sobie, że to wstyd, że w całym roku 2020 nie przygotowałam żadnego wpisu z serii Nie tylko w kinie i teatrze (bo wcześniej w tygodniu zaczęłam robić już podsumowanie roku), po czym tuż przed godziną 22 zobaczyłam - zupełnym przypadkiem - że w teledysku do piosenki Someone You Loved, której słyszałam niezliczoną ilość coverów, ale dopiero tego grudniowego dnia coś mnie poruszyło, aby sprawdzić jej teledysk, występuje Peter Capaldi. A teledysk ukazał się 11 lutego 2019 roku. No wstyd po prostu. Tym bardziej, że to nie jest tak, że nie pamiętam o tej serii. Po prostu cały czas zapisuję sobie kolejne teledyski albo newsy, że jakiś aktor czy aktorka, w jakimś wystąpili i tylko zawsze mam do zrobienia coś innego niż ułożenie ich i opisanie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku pojawi się ich więcej, ale cieszę się, że 30 wpis z serii ukaże się jeszcze w 2020 roku. 

If You Really Love Nothing - Interpol Kristen Steward & Finn Wittrock

Someone You Loved - Lewis Capaldi
Peter Capaldi 

Mam taką teorię, że tego teledysku nie włączałam specjalnie, bo biorąc pod uwagę sam klimat piosenki, można się było spodziewać, że klip będzie... niewesoły. 

Wikipedia twierdzi, że teledysk został nakręcony we współpracy z fundacją promującą oddawanie narządów. Okazuje się także że piosenka ma drugi teledysk, wypuszczony nieco później (którego też wcześniej nie widziałam). A gdyby ktoś się zastanawiał, czy panowie Capaldi są ze sobą spokrewnieni - to tak owszem; przeczytałam, że babcia Lewisa i mama Petera to siostry. 

If You Really Love Nothing - Interpol
Kristen Steward & Finn Wittrock

Ciekawy, klimatyczny, zaskakująco jasno pokazujący to, co chce przekazać, dekadencki (tak chyba sądzę) klip. Jest nawet trochę jak film. Nawet trochę bardziej niż typowe "fabularne" klipy. 

Lonely - Justin Bieber & benny blanco
Jacob Tremblay

Po pierwsze teraz zauważyłam, że ta piosenka i Monster Shawna Mendesa z Justinem to w sumie jedna historia.

Po drugie - klip jest nakręcony w jednym ujęciu (a przynajmniej tak to wygląda i nie będę się zastanawiała, czy tam są ukryte cięcia) i co prawda nie ma w nim - poza Jacobem - prawie nikogo żeby coś zepsuć, ale no właśnie - jeśli chłopak się pomylił, źle stanął, cokolwiek - trzeba było nagrywać od początku. Co na pewno było obciążające dla aktora.
(Poświęciłam się, obejrzałam behind the scenes, ale w sumie nie dowiedziałam się niczego ciekawego)
Po trzecie - znów, nie będę się zastanawiała nad całą symbolikę i metaforyką - bo jest ona dość łatwa do odczytania, ale zakończenie klipu mnie zaskoczyło, Zwróćcie uwagę na lustra, bo koncept lustra i tego, co ono może oznaczać, jest tu istotny.
Po czwarte - ten pusty teatr - WOW.

in the dark - Bring Me The Horizon
Forest Whitaker


Jeśli lubicie snuć teorie o co chodzi w teledyskach, to komentarze pod in the dark to fantastyczne miejsce, aby poczuć się częścią większej społeczności. Poza tym to bardzo dobrze zrealizowany klip, momentami mocno dziwny i niepokojący w swoich założeniach i grafikach, ale  to naprawdę dobry teledysk.

Maniac - Conan Gray
Jessica Barden

Po pierwsze to nie popieram niepodpisywania aktorów w opisach filmów na Youtube. Aktorów i aktorki trzeba i należy podpisywać, a nie poszukiwać obsady klipów w komentarzach. Gdyby nie one, to nie miałabym pojęcia, że dziewczyna w klipie nie jest jakąś przypadkową osobą tylko prawdziwą aktorką. Nie żebym nawet widziała ją w czymkolwiek, ale podobno najbardziej znana jest z roli Alyssy w The End of the F***ing World

LOVE, M

sobota, 12 grudnia 2020

Wanna vol. 5

Hello!
I oto już piąta odsłona wanny w teledyskach! Prawdę powiedziawszy - nie spodziewałam się, że będę to wciąż robić, ale poszukiwanie wanien w wideoklipach stało się w sumie powodem, dlaczego je w ogóle oglądam i już się chyba od tego nie uwolnię. Nie żebym planowała.    

KATIE - ECHO

Oto odcinek specjalny z 5 teledyskami Jolin Tsai. Gdy odkryłam, ile ona ma wanien w klipach miałam nadzieję, że znajdę 10 - wtedy naprawdę zrobiłabym z tego odcinek specjalny. Ale póki co jest tylko 5. Ale jeśli interesują Was teledyski to polecam sprawdzić całą resztę (a jest tego sporo), jej klipy są naprawdę bardzo ciekawe, różnorodne, wkręciłam się w ich oglądanie.

201. Wanna wypełniona diamentami i zalana szampanem!

202. Okey, nie jestem pewna, czy to wanna, czy tylko coś dużego o kształcie jajka, ale to mój wpis więc to, co widzicie w tym teledysku to przykład smutnej wanny.

203. A w tym klipie dowiadujemy się, czemu w teledysku powyżej Jolin była smutna. Te teledyski nawet dzielą jedną i tę samą wannę i nawet te same jej ujęcia. (Ale to dwie różne piosenki więc postanowiłam policzyć je oddzielnie).

204. Piękna wanna, powiedziałabym damski odpowiednik wanny z teledysku do piosenki Want Taemina. Tutaj powinna dostać tytuł zazdrość i zemsta. I plus dla Jolin, że wie do czego wanna służy!

205. A to mój kandydat do teledysku i piosenki 2019. (Piszę to na samym początku lutego 2020, ciekawe kiedy zostanie opublikowane). Włączcie sobie napisy, obejrzycie i znajdźcie wannę.


A teraz koniec odcinka specjalnego!

206. Nie wiem, czy to brak spostrzegawczości, czy zwątpiłam w siebie, ale przy pierwszym oglądaniu tego klipu wydało mi się, że to, co widzę, to wcale nie są wanny. Dopiero, gdy zobaczyłam wideo do japońskiej wersji tej piosenki, uświadomiłam sobie, że tam jednak jest wanna. I to więcej niż jedna.

207. Tak! AOA najwyraźniej potrafi się kąpać! Jak już wiemy to w teledyskowym świecie wcale nie jest takie oczywiste.

208. Tak strasznej wanny i to na samym początku teledysku nie widziałam nigdzie i wątpię, czy kiedykolwiek zobaczę. Ten klip jest bardzo niepokojący. To nie jest teledysk dla ludzi o słabych nerwach. 

209. Widziałam już różne rzeczy, ale żeby wsadzić do wanny członkinię zespołu i przykryć ją jakąś taką odrobinę uschniętą roślinnością prosto z łąki to jeszcze nie widziałam.

210. Jedna z członkiń Oh My Girl (inna niż w klipie powyżej) w tym teledysku czuje silny związek z wodą, który objawia się między innymi: wkładaniem głowy do akwarium, próbami zrobienia zdjęć pod wodą oraz oczywiście przebywaniem w ubraniu w wannie.


211. Niech ktoś mi to wyjaśni, bo ja nie wiem, jak to działa. Yunho jest na dobrej drodze, aby się wykąpać, ale jestem na 99.99% pewna, że w wannie nie ma wody, a jednocześnie poza kadrem jest coś, co mocno paruje i co chyba ma sugerować, że ta woda co jej nie ma, jest gorąca. 

212. Klasyk. Biała koszula. Smutek. Wanna. Teledysk. Biedna stylistka, która musiała układać te włosy. Naprawdę. 

213. Klasyk dwa. Z tym, że w wannie jest kobieta. Reszta się zgadza. Chociaż włosy Jessi chyba trzeba było mniej układać.

214. Zwykle zwróciłabym uwagę, że czystość wody w wannie budzi poważne zastrzeżenia, ale jakimś sposobem tutaj to pasuje.
Lucia - Upon your existence

215. A tu kolejny przykład, gdzie dziwnie biała woda wpasowuje się w estetykę klipu.
Heize - Lyricist

216. Podobno krioterapia jest bardzo relaksująca, dlaczego więc nie spróbować w domu? Potrzeba tylko wanny z lodem, papierosa i alkoholu i efekt relaksacyjny gwarantowany!
Dayday - Test Me

217. Czasami wydaje mi się, że widziałam już wszystko, ale wanny przyozdobionej folią aluminiową jeszcze nie widziałam.
SECRET NUMBER - Who Dis?

218. Nie ma bardziej dramatycznego miejsca do śpiewania niż skraj wanny. Może tylko oparcie się o wannę.
MYNAME - Day by Day

219. Jest coś niepokojącego w wannie pełnej nabojów czy innych pocisków.
KATIE - ECHO

220.Wanna jako teleport do oceanu.
DALsooobin- DIVE

221. Nie wiem, co stało się z wanną w tym teledysku, ale wygląda jak oczko wodne, w którym można się kąpać.
WayV - Turn Back Time

222. Smutną wannę służącą do wspominania dawnych dobrych czasów mamy w tym teledysku.
I LUV - OPEN THE DOOR

223. Całkiem codzienna wanna sugerująca, że Sohlhee potrafi się kąpać!
SOHLHEE - LADY

SOHLHEE - LADY

224. Nie mam pojęcia, co miał przedstawiać ten klip, ale być może jest to metafora smutnego życia karpia.
Samui - I’m Okay

225. Klasyk: biała koszula.
BTOB - Remember that

226. Snap out of it! Tak sobie pomyślałam, bo każdy z członków zespołu miał w klipie moment przebudzenia i tego, co siedział w wannie w ubraniu też.
UNVS - Timeless

227. O tak, dramatyczne granie na gitarze basowej w wannie to zdecydowanie coś, czego brakowało w moim życiu.
BURSTERS - Wherever You Are

228. Przed rozpoczęciem zdjęć do teledysku, członkowie zespołu ciągnęli losy, kto dostanie jaką scenografię. Jinho przepadło siedzenie w wannie. Albo na wannie.
PENTAGON - Dr. Bebe

229. Nie jestem pewna, czy to wanna, sauna czy minibasen, ale ogólnie jest to bardzo ciekawe i możecie mi napisać, co myślicie.
J-Tong - Mi-yan

229. Jak na tak niesubtelną, absolutnie jednoznaczną, niepozostawiającą żadnego pola do interpretacji piosenkę, fakt, że dziewczyna w wannie jest w koszuli jest naprawdę bardzo zaskakujący.
Sik-K X Coogie - Wet The Bed

230. Brakowało mi animowanych teledysków, szkoda, że wanna jest w nim tylko dlatego, że jego fragment dzieje się w łazience.
Hash Swan - Teenage in Closet

231. Naprawdę nie wiem, czemu ta wanna jest na zewnątrz, ale cieszę się, że najwyraźniej nie służyła do zbierania deszczówki, bo członkini zespołu, która przez chwilę w niej siedziała, na szczęście nie wyglądała na przemoczoną.
My Darling - Dramatic

My Darling - Dramatic

232. Bighit wykupiło udziały w SourceMusic, więc GFRIEND jako prezent powitalny dostał wannę.
(Ja się śmieję i tak naprawdę nie mam nic złośliwego na myśli, ale pojawiały się głosy, że cały ten teledysk to plagiat pomysłów z klipów BTS, a wystarczy nie być zamkniętym w bańce, aby na przykład zauważyć, że coś podobnego zrobił WINNER w teledysku BABY BABY, to mi pierwsze go głowy przyszło)
GFRIEND - Crossroads


233. W ubraniach w wannie być można, ale w butach to już nie!
Gen Neo - OVER YOU

234. Coś musi być na rzeczy w tym, że wanna jest miejscem, które zapewnia poczucie bezpieczeństwa.
nautilus - Utopian

235. Gdy zobaczyłam zdjęcia promujące i Leedo w wannie nie wierzyłam, że wanna będzie w teledysku - zbyt wiele razy już dałam się złapać na takie fałszywe obietnice. ALE wanna w teledysku jest, piosenka ma tytuł To be or not to be i chyba nie muszę pisać, że prawie zaczęłam krzyczeć, gdy okazało się, że to główny singiel z płyty (Być albo nie być -> Hamlet -> Szekspir -> Szekspir w k-popie <3). Sama wanna jest tak straszna i demoniczna jak zapowiadały zapowiedzi.
ONEUS - TO BE OR NOT TO BE

236. Smutna wanna jest smutna. Nie napisali, że żaden telefon nie ucierpiał podczas kręcenia teledysku, więc przyjmuję, że stała się także miejscem morderstwa tej słuchawki.
SONGJIEUN - False Hope

PS Jeśli nie znacie piosenek Song Ji-eun to powinniście poznać, szczególnie Don't Look At Me Like That!

237. Naprawdę mam nadzieję, że w tej wannie była woda a nie soju!
Jessi - Numb

238. Zastanawiałam się i zastanawiałam, gdzie widziałam podobnie wypełnioną klejnotami wannę, aż sobie przypomniałam - Taylor Swift miała podobną tylko srebrną w Look What You Made Me Do!
CHECKMATE - DRUM

checkmate - drum

239. Widziałam już piłeczki z basenu w wannie, ale naprawdę nie jestem pewna, czy widziałam psa w okularach wannie więc daję dodatkowe punkty!
C.I.V.A - 왜 불러

240. Ten teledysk jest tak straszny, że boję się go oglądać, ale na jakiś zdjęciach promocyjnych albo zapowiedzi widziałam, że powinna tam być wanna, więc wierzę na słowo.
AHN YE EUN - Trumpet Creeper

241. To może być teledysk z największą liczbą wanien w jednym pokoju jaki widziałam.
NATURE - Girls

PS Już zdarzyło mi się wspomnieć o tej piosence na blogu - w całkiem porządnym tekście: Dziewczęce podejście do mrocznego konceptu w k-popie

242. Myślałam, że widziałam już wiele dziwnych wykorzystań wanny, ale w tym klipie wanna pojawia się w jednym ujęciu i zupełnie nie mogę pojąć sensu, dlaczego dziewczyna miała w niej siedzieć. Propsy dla choreografa za kreatywność (?).
BLACKSWAN - Tonight

243. Zwykle cokolwiek jest w wannie i jest podobne do kwiatów albo ogólnie jest jakąś rośliną - jest prezentowane w tej wannie bardzo estetycznie. Tutaj nie do końca.
EZ Kim - Straw

244. W tak kreatywnym, dziwnym, retro klipie wanna nie została wykorzystana, chociaż była. Powinnam naprawdę zacząć przyznawać punkty i ten teledysk dostałby od razu minus sto.
WJSN CHOCOME - Hmph!

245. "Bo kupił zły odcień różowego!"
BLACKPINK – Lovesick Girls

Ten odcinek wanien w teledyskach będzie wyjątkowo specjalny, bo oto 5 kolejnych wideo, które mniej lub bardziej są teledyskami, ale w których jest wanna!

246. BIBI dostała wannę na scenę. Jeśli to nie świadczy o popularności wannowego trendu, to nie wiem co świadczy.
BIBI - Restless [Studio M Stage]

247. CLC w zapowiedzi comebacku z piosenką Helicopter ma wannę. A dokładnie ma Yujin siedzącą w wannie.
CLC - VISUAL FILM : [I'M ···]

248. Sunmi (jedna z królowych wanien) ostatnio nie miała wanny w teledyskach do głównych singli, ale w specjalnym wideo do piosenki Borderline pokazuje jedno z najlepszych wykorzystań wanny jakie widziałam.
SUNMI - BORDERLINE Special Video

249. Dowiaduję się dzisiaj o tylu rodzajach wideo: i visual film, i special video, i visualizer.
Rosy (로지) – a Bottle of Rosé [VISUALIZER]

250. A to "dziękuję wideo", w którym Jackson kąpie się z setką kaczuszek do kąpieli i z przynajmniej jedną ma podejrzaną relację.
100 Ways Jackson Wang LOVES YOU

 W przyszłym roku dobijemy do 300 klipów z wannami!

LOVE, M