poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Broniąc idola swego - Idol I

 Hello!

Oglądanie k-dram idzie mi powoli, ale dobrze i dzięki temu mogę dziś przedstawić wam kilka słów o serialu Idol I

Skupiona na pracy i niczym innym prawniczka specjalizująca się w trudnych i kontrowersyjnych sprawach, po godzinach jest największą fanką członka k-popowego zespołu. Gdy zostaje on posądzony o morderstwo, Maeng Se-na podejmuje się wyjaśnienia tej sprawy.

Główna oś fabularna Idol I skupia się (a przynajmniej próbuje) na wyjaśnieniu sprawy, kto tak naprawdę zabił. Po drodze mamy jednak kilka mniej i bardziej oczywistych punktów do przejścia - jaka będzie reakcja Do La-ika (grany przez Kim Jae-younga), gdy odkryje, że Maeng Se-na (w tej roli Choi Soo-young) jest jego fanką, jaki związek ze wszystkim mają bohaterowie drugiego planu, jakie plany zostaną odkryte w toku śledztwa. Nie chcę pisać zbyt dokładnie, bo chociaż wydawało się, że Idol I nie będzie zaskakującą dramą ze zwrotami akcji, to chociaż pewnych rzeczy można się domyślić, ich prawdziwe źródła bywają zaskakujące. 

Serial oglądało mi się naprawdę dobrze, ale miał on kilka problemów, głównie związanych z tym, że bohaterowie albo nie podejmowali działań odpowiednio wcześnie i później musieli się mierzyć z konsekwencjami swojego stania w miejscu, albo gdy już zaczynali coś robić, robili to dookoła, rozciągając fabułę w czasie. Nie wiem, czy serial może był planowany na mniej odcinków (a i tak ma tylko 12), czy po prostu scenariusz naprawdę został tak napisany. Momentami ta drama bywa frustrująca i fabuła ma dziury, ale ogólnie serial naprawdę dobrze się patrzy i potrafi on utrzymać zainteresowanie widza poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie, kto jest mordercą. Są w nim dziury fabularne (może nie jak w szwajcarskim serze, ale wciąż), ale jeśli się już czepiać, to większym problemem bywa nadmierna dramatyzacja tej dramy.

Ciekawym aspektem Idol I jest pokazanie głównego bohatera jako postaci nieidealnej - a jego główną wadą jest impulsywność i skłonność do niechowania swoich (często negatywnych, chociaż nie tylko) uczuć oraz fakt, że jest dość egocentryczny. Przy ich pierwszym spotkaniu bohaterka przeżywa moment otrzeźwienia, gdy zostaje skonfrontowana z tym, jak bardzo obsesyjni fani / stalkerzy wpływają na życie idoli i co on naprawdę o nich (wszystkich) myśli. Problemem jest też to, że nie mówi on swojej prawniczce wszystkiego - a nieprzygotowany adwokat to słaby adwokat. Z drugiej strony fanowskie zachowania bohaterki także nie zawsze są pokazane jako najzdrowsze, chociaż przeżywała je ona w cichości swojego pokoju, zamiast pisać komentarze czy wystawać pod budynkiem wytwórni (mam tu na myśli w zasadzie jedną sytuację; bo w zasadzie poza tym, jeśli ją było stać na merch i miała czas - to niech sobie fanuje). 

Kwestia stalkerów - chociaż lepiej byłoby napisać włamywaczy i osób planujących morderstwo - także jest dużym punktem tego serialu. I jest potraktowana za lekko. Bohater twierdzi, że takie osoby czerpią siłę z zainteresowania, więc nie będzie wnosił sprawy, aby nie pokazywać, że można tak zwrócić jego uwagę, ale ostatecznie niesie to niezbyt dobry morał, że obsesyjni fani wyszli z tego wszystkiego bez żadnych konsekwencji. Ale jeszcze mniej konsekwencji poniósł "dziennikarz" z internetowego tabloidu, a tu wydaje się, że był jeszcze większy potencjał na porządny wątek. Wiele z ważnych czy poważnych wątków ostatecznie jest tylko dotkniętych powierzchownie i chciałoby się, aby fabularnie zostały mocniej i dosadniej rozegrane.

Jest w tym serialu kilka innych potencjalnych wątków, które mogłyby pójść w inną stronę, niż poszły. Na przykład wątek prokuratora. Wiemy, że znał się on z naszą główną adwokatką i jej dokuczał w szkole. Jednak poza faktem, że bohaterowie się rozpoznają i bohaterka mówi mu, aby się ogarnął, bo oboje są prawnikami, a nie dziećmi, prawie nie ma interakcji pomiędzy nimi ani rywalizacji. Maeng Se-na stara się być profesjonalna, on mniej, ale zasadniczo brakuje tu spięcia. Nie ma też napięcia dla widza i martwienia się, czy to, co odkryje, zaszkodzi bohaterom. (Mamy pewne zaprojektowane napięcie, bo ojciec prokuratora wsadził do więzienia niewinnego ojca Se-ny - z czym ona też się mierzy i dlatego została adwokatem - i jakaś taka czarna chmura, że niewinny La-ik pójdzie do więzienia, też wisi nad bohaterami, ale z perspektywy widza jest to absolutnie jasne, że tak się nie stanie). Wątek Kwak Byung-gyuna jest rozgrywany osobno, zasadzając się na presji, którą on odczuwa, ponieważ sprawa Do La-ika powinna być przełomem w jego karierze oraz zapewnić jego ojcu wejście na wyższe szczeble hierarchii społecznej, czyli do polityki. I w zasadzie wyzwania, przed którymi stoi i to jak jest to pokazane w serialu jest naprawdę ciekawe, ale jednocześnie bardzo obok. Ja bym nawet obejrzała całą tę dramę z perspektywy jego i policjantów, którzy prowadzili śledztwo. Bo to nie jest drama śledcza i kryminalna, a ważniejsze są w niej relacje pomiędzy wszystkimi bohaterami, jak się one zmieniają, co oni przed sobą ukrywają i jakie wewnętrzne drogi przechodzą, a prokurator ma jedną z bardziej krętych w tym serialu.

Podsumowując, Idol I to nie najgorsza drama z ciekawymi bohaterami. Momentami ma pewne dłużyzny i jeśli ktoś zaczął ją oglądać dla aspektów śledczych, to może się trochę rozczarować, bywa też przedramatyzowana i ma pewne dziury (ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu jest w niej też jedna klisza, która przez kilka odcinków miałam nadzieję, nie zostanie jednak rozegrana), ale ostatecznie jako wytwór k-dramowego przemysłu jest całkiem kompetentna. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz moje Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Pozdrawiam M

 

1 komentarz:

  1. Do tej pory nie widziałam żadnej dramy, ale muszę przyznać że tą fabułą mnie zaciekawiłaś.
    Udanego tygodnia 😘

    OdpowiedzUsuń

Jesteście dla mnie największą motywacją.
Dziękuję.
<3