Hello!
Szukałam jakiegoś krótszego wpisu po tych ostatnich kolosach i wpadłam na ten. To moje luźne spostrzeżenia po redakcji językowej tony artykułów naukowych - tak do czasopism, jak i książek.
Magistrowie
Są nadgorliwi. Próbują napisać wszystko, czego się dowiedzieli, robiąc research. Jednocześnie czasami zapominają o przedstawieniu nieco szerszego kontekstu i bardziej interdyscyplinarnych punktów odniesienia.
Czasami wyciągają bardzo daleko idące wnioski na podstawie bardzo marginalnych, niekiedy wręcz ciekawostkowych, przesłanek.
Używają za wielu słów, czasami zupełnie niepotrzebnie piszą jedną rzecz na trzy sposoby.
Często mają problem ze strukturą tekstu i nie potrafią dzielić go na spójne podrozdziały.
Niektórzy cierpią na syndrom mnie / moich / mój - spokojnie wiemy, kto jest osobą autorską artykułu, nie musisz podkreślać tego, że przedstawiasz w nim swoją analizę.
Młodzi doktorzy
Próbują popisać się WSZYSTKIMI metodologiami i podejściami teoretycznymi, które poznali w trakcie pracy nad doktoratem, w jednym tekście.
Robią ogromne przypisy, umieszczając tam KAŻDĄ książkę czy artykuł, który dotyka tematu. Zobacz także, porównaj, zobacz więcej, więcej na ten temat - to ich ulubione wyrażenia w przypisach. W 99% przypadków nie wnosi to nic do artykułu, a tylko niepotrzebnie zwiększa liczbę znaków, obszar przypisów i wydłuża bibliografię.
Bywają bardzo ostrożni i zawczasu zawierają w tekście wyjaśnienia do wszelkich potencjalnych zastrzeżeń.
Starsi doktorzy
Wypracowują swoje podejście i podstawy teoretyczne, na których lubią się opierać. Dzięki nim bardzo sprawnie analizują różne materiały i źródła.
Profesorowie
Luz, bo wiele im wolno. W większości znakomita jakość tekstów, nawet nie trzeba się przy nich napracować.
Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz moje Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!
LOVE, M
Coś w tym jest. Pamiętam z okresu początku studiów, że najłatwiej było urazić magistrów ;)
OdpowiedzUsuńCzyli magistrowie i młodzi doktorzy to utrapienie dla redaktora, ze starszymi doktorami i profesorami pracuje się lepiej. :)
OdpowiedzUsuńTo w takim razie redaktor ma niełatwą pracę :D Żeby nie urazić, a jednocześnie nie pęknąć ze śmiechu przy niektórych sytuacjach... ;)
OdpowiedzUsuńBardzo trafne zestawienie, zwłaszcza w kwestii nadmiarowości przypisów i chęci udowadniania kompetencji przed recenzentami. Z perspektywy redaktora te różnice w warsztacie są widoczne niemal od razu.
OdpowiedzUsuńCiekawe spostrzeżenia i chyba rzeczywiście coś w tym jest. A co do artykułów to ostatnio coś rzadziej je czytam. ;)
OdpowiedzUsuńjako świeża magister totalnie rozumiem i się podpisuję :D
OdpowiedzUsuńZdecydowanie coś w tym jest! :D I obowiązkowo wszędzie musi być podpisane, że to profesor czy też magister. Nie tylko w artykułach, ale i emailach, opiniach. Ciekawe czy w SMS też tak się podpisują :P
OdpowiedzUsuńCiekawe co byś powiedziała o mojej pracy magisterskiej ;) Mimo, że mój projekt to fizyczny projekt biurowca i plansze go reprezentujące to opis miałam na ponad 100 stron. Wymagane było jakieś min 30? Ale Temat pracy magisterskiej a sam projekt to dwa różne światy. Połączone ale wciąż inne :D Więc musiałam się rozpisać. I co? I chyba właśnie udowodniłam, że magistrzy pisza zbyt wiele :D
OdpowiedzUsuń\Pozdrawiam ciepło! Miłego początku miesiąca💛🌸
Angelika
Czyli najlepiej sięgać po to co napisali profesorowie :-D Swoją drogą ciekawy wpis :-)
OdpowiedzUsuńPomysłowy i ciekawy wpis .
OdpowiedzUsuńJa mam tylko licencjat zrobiony w UK ;)
OdpowiedzUsuń