czwartek, 14 maja 2026

Kontrowersyjna opinia - Yumi's Cells 3

 Hello!

Po prawie pięciu latach od premiery pierwszego odcinka i trzech sezonach (co jest dość niesłychane w świecie k-dram) widzowie otrzymali zakończenie historii Yumi i jej komórek - śledziliśmy ją podczas miłosnych wzlotów i upadków, zawodowych zakrętów, a w końcu jako pisarkę o ustabilizowanym życiu i karierze. Ale być może nawet za bardzo ustabilizowanym - do tego stopnia, że Yumi zaczyna brakować weny twórczej, więc postanawia skończyć ze spadochronem. Co kończy się kontuzją jej producenta i przypisaniem jej nowej osoby do zespołu... O poprzednich sezonach Yumi pisałam w 2023 roku o tutaj - Wszystkie komórki Yumi. 

Nie pamiętałam Yumi z poprzednich dwóch sezonów i muszę napisać, że w pierwszych odcinkach tego bardzo mnie irytowała. Nie do końca rozumiałam, nawet widząc jej komórki, a może tym bardziej widząc jej komórki, dlaczego nie mogła dać Shin Soon-rokowi być Shin Soon-rokiem i wykonywać swojej pracy, te jej próby rozmawiania z nim na siłę były takie frustrujące. 

Za to z miejsca zostałam fanką Shin Soon-roka. Nie jestem pewna, na czym poleca praca producenta w koreańskim wydawnictwie, ale przyjmijmy, że to redaktor. Więc mogę się w nim przejrzeć jak w lustrze, a jeśli poprzedni redaktor Yumi tak dobrze nie sprawdzał, jak on - to znaczy, że wcześniej miała słabego redaktora. Charakterologicznie jednak zostałam trochę rozczarowana, bo gdy już poznaliśmy jego życie wewnętrzne, to okazało się, że jest on tak racjonalny i introwertyczny, że nie mam pewności, czy jak Yumi, ma w ogóle komórkę manier i/lub empatii, i część jego zachowań została wyjaśniona w bardzo prostolinijny sposób, a było tam miejsce na niuanse. Mam też wrażenie, że ten sezon Yumi's Cells robi lepsze wrażenie jako urywki, gify i filmiki montowane przez fanów niż całe odcinki.

Jednak ogólnie rzecz ujmując, ten sezon mi się nie podobał. Miałam wrażenie, że rzeczy dzieją się w nim za wolno (i się ciągnie) i za szybko jednocześnie. Trochę się nudziłam, zupełnie nie mogłam złapać więzi emocjonalnej z bohaterami. Ponadto prawie wszystko, co zostało pokazane w tym sezonie, było takie powierzchowne i można to sprowadzić do dwóch rzeczy: Yumi została porażona gromem z jasnego nieba, bo okazało się, że Soon-rok wygląda uroczo bez okularów, natomiast Soon-rok przyznaje, że polubił Yumi, bo jest ładna. Gdy nasi bohaterowie decydują się zostać parą, to się nie znają, a na koniec biorą ślub. Poprzednie sezony miały po 14 odcinków, ten ma 8 i podobno nawet wiele osób twierdziło, że to dobrze, że historia została przedstawiona i zamknięta (problemem było także to, że Ba-bi, czyli chłopak Yumi z 2 sezonu dostał jakieś wątki czy sceny, które w komiksie były Soon-roka i chyba najwyraźniej zwyczajnie brakowało im materiału), ale różnica 6 odcinków nie może nie mieć wpływu na to, jak postaci się poznają. A w ostatnim odcinku jest tak naćkane, że naprawdę należy żałować, że nie ma przynajmniej 9. Po polsku do pierwszej połowy tego 8 odcinka idealnie pasowałby tytuł „Tylko krowa zdania nie zmienia”. Ponadto Yumi chociaż trochę nawiązuje do tego, że oni się w zasadzie nie znają.

Z pozytywnych rzeczy - aktorzy na czele z Kim Go-eun są fantastyczni, Kim Jae-won świetnie sprawdza się w roli Shin Soon-roka. Świat komórek jest cudnie zanimowany, one same są jak zawsze śmieszne i urocze, chociaż momentami spięcie pomiędzy ich światem i światem rzeczywistym było frustrujące, ale za to, gdy komórki są kłócą między sobą to zawsze jest zabawa i są one ogólnie najlepszym elementem tej dramy. Szczególnie podobał mi się projekt emocjonalnej komórki Soon-roka ze świecą na głowie.

Jeśli oglądaliście 2 pierwsze sezony, to myślę, że można obejrzeć i trzeci - dla własnego poczucia domknięcia poznawczego. Jeśli nie widzieliście nic - to mi najbardziej podobał się pierwszy sezon i ten mogę szczere polecić - pozostałe dwa zdecydowanie mniej.

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz moje Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Trzymajcie się, M

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jesteście dla mnie największą motywacją.
Dziękuję.
<3