Hello!
Dziś chciałam pokazać wam pracę, którą przygotowałam na konkurs, którego rozstrzygnięcie było w lipcu, a w niedzielę praca do mnie wróciła po wystawie i mogę omówić jej szczegóły!

Jak widać postanowiłam mocno korzystać z mojej czarnej kanwy i wymyśliłam sobie projekt bartnika-kosmity. Oczywiście jest to inspirowane autentycznym białym strojem ochronnym pszczelarzy.
Ale strona obok z większymi oknami plastra miodu nie była wyszywana na kanwie tylko na bardzo delikatnym czarnym materiale, który znalazłam gdzieś w szafce z maszyną do szycia. Nikt mi nie kazał tego robić, mogłam to była wyszyć jak człowiek na kanwie, ale nie - chciałam spróbować czegoś nowego. Każda komórka jest wyszyta inaczej - od dołu: haft płaski sześć trójkątów plus pojedyncze żółte koraliki, haft płaski/atłaskowy od góry do dołu pojedyncze nitki ciemnożółtej cienkiej włóczki, różnokolorowe węzełki francuskie, ścieg koszykowy dwukolorowy, pomarańczowy ścieg łańcuszkowy oraz próba zrobienia ściegu, którym popularnie wyszywa się lawendy lub pszenicę, który nie do końca wyszedł, jak chciałam.

I koniec! Minilas oraz bartnik na prawdziwym drzewie! To znaczy na drzewie stworzonym przeze mnie z gałązek. Pamiętam jak je przyszywałam, bo akurat były zawody w łyżwiarstwie figurowym. I może chwila o samych bartnikach - jak widać mam jeden szablon człowieka na drzewie - to znaczy bartnika na barci. Barć to taki ul tylko w drzewie. (Ul w znaczeniu miejsca dla pszczół). Bartnictwo było bardzo popularne na Kurpiach, a i teraz też tradycje bartnicze są zachowywane, chociaż mam wrażenie, że mówi się o nich mniej niż o kurpiowskim rękodziele. W internecie są dwa popularne wizerunki bartnika i prawie żadnych zdjęć, a na pewno nie ludzi w strojach kurpiowskich. To może wydawać się łatwe, ale opracowanie wzoru na haft krzyżykowy takiego człowieka na drzewie, było bardzo trudne. Narysowałam ze stu patyczaków, potem starałam się nadać im objętość i proporcje, następnie jakoś zaprojektować to, jak powinien układać się strój (możecie zauważyć, że bartnik brązowy jest nieco tęższy, ma za to dwie szczupłe nogi i to z jednej strony drzewa; bartnik czerwony ma jedną nogę, ale na spodniach ma też ozdobny lampas); moi bartnicy siedzą też na naprawdę potężnych deskach, a z tego co wiem, powinno to być dużo, dużo mniejsze. Z ciekawostek dotyczących samych wyszywanej - koszyk pierwszego bartnika jest 3D, wypleciony w bólach przeze mnie z dwóch włóczek, dwaj pozostali mają koszyki wyszyte, ale za to wszystkie liny naprawdę oplatają drzewa lub on nich odchodzą (teraz się zastanawiam, czemu nie oplotłam drzewa gałązkowego, bo mogłam - a nawet powinnam - to była zrobić).
Niestety nie udało mi się zdobyć za tę pracę żadnej nagrody, ale mam nadzieję, że nawinie się jeszcze jakiś konkurs, aby ją wysłać i gdzieś pokazać.
Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz moje Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki i wracam do regularnego postowania!
Trzymajcie się, M




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jesteście dla mnie największą motywacją.
Dziękuję.
<3