Hello!
To mój blog, nie muszę gryźć się w język, jeśli chcę coś tu napisać, ale ostatnio o k-popie nie ma zupełnie co pisać. A nie chciałabym tak totalnie tylko narzekać albo pisać, że nudno i nijako, bo do tego by się to sprowadzało... dlatego uwag dotyczących majowych comebacków jest tak niewiele.
Taeyang - Live Fast Die Slow
Chciałabym napisać coś bardziej elokwentnie, ale to po prostu bardzo fajna piosenka! W teledysku jest też kilka elementów, które bardzo mi się podobały. Mam pobraną całą płytę, ale jeszcze jej nie przesłuchałam, słyszałam tylko Bad i Would You i obydwie te piosenki bardzo mi się podobały, z naciskiem na Would You.
Le Sserafim - BOOMPALA
Słuchając tej piosenki i oglądając teledysk, dosłownie czułam, jak umierają i ewaporują moje komórki mózgowe. Chcę zapomnieć, że wiem o istnieniu tego tworu.
ZEROBASEONE - Top 5
Podoba mi się klip i choreografia, ale w samym utworze jest coś, co mi nie gra, chociaż na dobrą sprawę wiem, że biorąc różne rzeczy pod uwagę, to jest dobra piosenka.
Taeyong - WYLD
Zdziwiłam się, bo poprzednie piosenki Taeyonga można by wręcz zaliczyć do uroczych, a ta jest - przynajmniej w aspekcie wizualnym - zwrotem o 180 stopni. Tu mamy raczej horror, raczej jakieś odniesienia do wizualiów często kojarzonych z przedstawieniem grzechów (chociaż nie powiedziałabym, że jest tu jakiś prosty związek). Na pewno jest to milion razy koncepcyjnie ciekawsze niż wszystko inne, co ukazało się w maju.
ONEWE - Icarus
Porządna piosenka, ale muzycznie bardzo, bardzo, bardzo podoba do wielu ich poprzednich wydań. Natomiast słowa są ciekawe.
aespa - Lemonade
Nie lubię piosenek z jedzeniem i napojami w tytule, krótkie zapowiedzi pojawiające się na Instagramie także mnie nie przekonały, ale ostatecznie okazało się, że - jak mi się wydaje - motywem tego comebacku jest hasło „jeśli życie daje ci cytryny, to zrób z nich lemoniadę”. Muzycznie to trochę dziecko Spicy i Whiplash. A Whole Different Animal wydawało mi się ciekawe od pierwszego przesłuchania (oprócz części Kariny z do some).
PS Napiszę o wirtualnych i/lub AI idolach przy następnej okazji, bo ten wpis muszę opublikować trochę wcześniej, niż planowałam, ale o tym pamiętam!
Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz moje Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!
Trzymajcie się, M

W sumie nie kojarzę ani jednej piosenki, ale też głównie szły mi jakieś włoskie klasyki przez cały miesiąc :P
OdpowiedzUsuńCiekawy przegląd, dobrze się to czyta, nawet jeśli kompletnie nie znam się na k-popie. Fajnie, że piszesz prosto z mostu i nie owijasz w bawełnę, zwłaszcza przy tym utworze od Le Sserafim, aż się uśmiechnęłam na ten opis. Dla kogoś postronnego to fajna okazja, żeby zobaczyć, co tam się teraz dzieje, bez konieczności głębszego wchodzenia w temat. Czekam na ten zapowiadany wpis o wirtualnych idolach, bo to brzmi intrygująco, nawet dla laika.
OdpowiedzUsuńNie miałam dzisiaj za dużo czasu, ale z ciekawości chociaż przesłuchałam sobie ten utwór "Lemonade" i faktycznie jest fajny! Choć słucham zupełnie innej muzyki, to ta bardzo mi się podoba :) A więc jednak warto poszerzać swoje horyzonty i poznawać nowe rzeczy :D
OdpowiedzUsuńO to rzeczywiście kiepsko, ale trzeba mieć nadzieję że czerwiec będzie lepszy 🙂
OdpowiedzUsuńniestety nie moje nuty:)
OdpowiedzUsuńHehe :D A myślałam, że wszystko ci się podoba :D Muszę też je przesłuchać. Może znajdę nowe nuty na siłownię.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Twoje przemyślenia sięgają do wnętrza...
OdpowiedzUsuń