środa, 16 lutego 2022

Kariery SEVENTEEN i MONSTA X

Hello!

Jeśli obserwujecie bloga od dłuższego czasu to wiecie, że czasami lubię sobie o czymś pomyśleć i sprawdzić to w formie wpisu. I tak od dłuższego czasu myślałam o tym, aby porównać kariery zespółów Seventeen i Monsta X - bo wydawało mi się, że mogą być podobne. A w zasadzie, że powinny być podobne, ale nie są - o Seventeen słyszałam, że ich najnowszy album sprzedał się w milionie kopii, o Monsta X - nic podobnego.
(Wpis pisany był w sierpniu, grudniu 2021 oraz 15 lutego 2022 roku - to ważne i wyjaśnia niektóre niekonsekwencje wpisu, ale postanowiłam go nie ujednolicać; raczej coś dopisywałam). 

Oba zespoły poznałam mniej więcej w tym samym czasie i wiedziałam też, że ten czas był do nich dość przełomowy. Chociaż Monsta X zainteresowałam się tak naprawdę pod koniec 2017 roku - bo spodobała mi się Dramrama, wiedziałam, że dla ich dyskografii ważna była wcześniejsza piosenka - Beautiful. Z Seventeen sprawa była prostsza i szybsza - porwało mnie Don't Wanna Cry i już kiedyś deklarowałam się na blogu, że była to moja piosenka wakacji 2017. 

Muszę jednak wrócić do początków. Debiut Monsta X to maj 2015 roku. Seventeen - dokładnie tak samo. I dość szybko okazuje się, że jednak moje założenie, że te grupy miały być podobne. było błędne. 

W Korei dość istotne są programy muzyczne pokazywane w telewizji, w których zespoły - na podstawie różnych kryteriów - dostają nagrody. Oczywiście im wcześniej w karierze i w lepszym programie - tym lepiej. Seventeen swoją pierwszą statuetkę zdobyli już w 2016 roku z piosenką Pretty You. Monsta X na swoją pierwszą statuetkę czekali do listopada 2017 i zdobyli ją z piosenką Dramarama

Ogółem Seventeen ma 46 statuetek z programów muzycznych, Monsta X - 15 plus 5 z Rush Hour = 20. 

Pierwsza wersja tego wpisu powstała w sierpniu, ale z różnych powodów, musiałam wpis napisać raz jeszcze. I muszę przyznać, że Rush Hour trochę psuje mi narrację, ale z drugiej strony - cieszę się, że nie opublikowałam tego wpisu w tym sierpniu. Spójrzmy jednak na liczbę wyświetleń klipów obu zespołów z sierpnia. Lista obejmuje piosenki od czasu, gdy zainteresowałam się k-popem. 

 

SEVENTEEN 

MONSTA X

Marzec 2017

 

Beautiful – 55 672 100

Maj 2017

Don’t wanna cry – 206 325 337

 

Czerwiec 2017

 

Shine Forever – 23 206 433

Listopad 2017

Clap – 93 026 835

Dramarama – 50 899 733

The Show – pierwsza wygrana

Luty 2018

Thanks – 57 235 409

 

Marzec 2018

 

Jealousy – 35 784 694

Lipiec 2018

Oh My! – 57 125 162

 

Październik 2018

 

Shoot Out – 64 829 340

Styczeń 2019

Home – 60 619 647

Alligator – 40 946 922

Czerwiec 2019

 

Who Do U Love – 40 063 884

Sierpień 2019

Hit - 59 037 288

 

Wrzesień 2019

Fear – 43 954 420

 

Październik 2019

 

Find You / Follow

5 438 521 / 40 118 210

Luty 2020

 

All About Love – anglojęzyczna płyta, część singli była wypuszczona wcześniej

Maj 2020

 

Fantasia – 45 844 881

Czerwiec 2020

My My / Left & Right

21 698 262 / 87 242 473

 

Październik 2020

Home;Run – 55 494 949

 

Listopad 2020

 

Love Killa – 44 099 509

Maj 2021

 

Gambler – 34 974 417

Czerwiec 2021

Ready to Love – 37 539 423

 

 

 

 

Powiedziałabym, że liczby mówią same za siebie. (Liczby z sierpnia 2021 roku). Sprawdziłam Clap brakuje bardzo niewiele do 100. Rock with you ma 46 861 380 wyświetleń (stan na 1 grudnia). 15 lutego 2022 roku Clap ma już 102 506 051 wyświetleń, Very Nice też przekroczyło magiczną barierę.

Rush Hour nie tylko psuje mi narrację, bo jest popularne, ale także dlatego, że zupełnie nie wiem, dlaczego się spodobało. Przy czym - jeśli popularność tej płyty i piosenki oznacza, że Monsta X jednak nie osiągnęli szczytu popularności w 2017/2018 roku - ogromnie się cieszę, bo ten wpis powstał w dużej części właśnie z takiej obawy. A tu proszę - 5 statuetek w programach muzycznych tylko z tą jedną piosenką.

Ale pozwólmy cyfrom przemówić raz jeszcze. I chociaż żałuję, że screeny z sierpnia przepadły, te z grudnia też coś nam mówią. W sumie coś całkiem podobnego - w sierpniu też było tak, że więcej nowszych piosenek było w popularnych Seventeen niż w Monsta X, gdzie jest to bardziej wymieszane. W przypadku Monsta X zaskakujące jest to, że ich piosenki po angielsku są ciągle w popularnych. Pamiętam, jak zszokowana byłam latem, gdy to zobaczyłam. Bo myślałam, że ich angielskojęzyczne promocje przynosiły taki sobie efekt. (Szczerze, gdy promowali One Day miałam ochotę odobserwować ich Twittera). Ale miałam dać przemówić liczbom - i tak na oko Monsta X ma połowę odtworzeń Seventeen. A najpopularniejsza piosenka Monsta X to Hero i z tego, co wiem, to nawet nie był główny singiel z płyty.

 SEVENTEEN

SEVENTEEN Spotify

 MONSTA X

MONSTA X Spotify

Wiem, że wśród fanów/ komentatorów całkiem popularny (albo utraty) jest pogląd, często poparty dowodami, że są w k-popie zespoły popularne w Korei oraz zespoły popularne poza Koreą. Do tej pierwszej kategorii należy Seventeen, do drugiej Monsta X. Pamiętam, że gdy MX ogłosili tę płytę po angielsku byłam bardzo zdziwiona, ale patrząc na Spotify - wygląda na to, że to miało sens. Ogólnie przez ich anglojęzyczną działalność data publikacji tego wpisu była przekładana i przekładana. 

Miałam tego nie sprawdzać, ale Monsta X ma więcej japońskich singli niż Seventeen. Kłopot trochę w tym, że - z mojej perspektywy - o singlach SVT słyszałam, o tych MX - niekoniecznie. Przy czym japońskie piosenki SVT ogólnie wydają się dużo, dużo popularniejsze. Z działalności zagranicznej z chęcią dowiedziałabym się o popularności SVT w Chinach.



 

 

 

 

 

 

 

 






Nie wiem, na jakiej zasadzie Youtube wybiera piosenki, które pokazuje po prawej, gdy wpisze się nazwę zespołu w wyszukiwarkę, ale to są efekty takiegoż wyszukiwania 15 lutego. O ile w zestawieniu piosenek Seventeen nie widzę nic szczególnie zaskakującego, tak zestawienie Monsta X spowodowało mały wybuch w mojej głowie. Pierwsze trzy piosenki to ich ostatnie główne single z koreańskich albumów, ale co robi tu Got My Number? Nie wiem, sama usłyszałam tę piosenkę po raz pierwszy, gdy ją wyszukałam po zobaczeniu tego zestawienia. Zdziwiłam się też, że japońska wersja Shoot Out ma 67 mln wyświetleń, ale to jakiś błąd, bo to wersja koreańska oczywiście. 

Widzimy tu jednak jeszcze jeden powód, dlaczego nie udało mi się opublikować tego wpisu, gdy początkowo planowałam - Your Problem, a dokładnie kolejną anglojęzyczną płytę Monsta X - The Dreaming.

Monsta X - The Dreaming

Policzmy, ile piosenek po angielsku widzimy powyżej. 6 na 10 najpopularniejszych piosenek Monsta X na Spotify w tym momencie (w lutym) jest po angielsku. Wydaje się, że promowanie się w USA nie jest złym pomysłem dla tego zespołu. 

Nieco ma marginesie dzieliłam się swoimi przemyśleniami o The Dreaming na Facebooku blogaska, ale gdyby ktoś był zainteresowany - oto co myślę o tej płycie:

> Te wszystkie piosenki są takie... nie Monsta X. Mógłby je wypuścić każdy zespół (powiedzmy).
> Cała ta płyta wydaje się takim bingo trendów.
> Gdyby ktoś mi powiedział, że piosenkę Blame Me napisał ktoś związany z zespołem The 1975 - uwierzyłabym bez zastanowienia.
> Blow Your Mind skojarzyło mi się z collabem Eda Sheerana i Charliego Putha dla High School Musical.
> Ogólnie 4 albo 5 piosenek bardzo kojarzyło mi się z Charliem.
> Biorąc pod uwagę tytuł płyty, to jak bardzo piosenka The Dreaming do niej nie pasuje to jakaś zbrodnia.
> To wszystko nie znaczy, że to zła płyta, tylko trochę nijaka. Ale gdybym miała więcej okazji do tańczenia w życiu - byłaby super.

 
 Monsta X promowali się nawet na moim Instagramie.

To nie jest do końca tak, że chciałam tym wpisem gdzieś dojść albo coś udowodnić - raczej sprawdzić. Jak widać kariery Monsta X i Seventeen chociaż zaczęły się w tym samym czasie, podążyły w zupełnie innych kierunkach. Do czasu Rush Hour wydawało mi się, że kariera MX w Korei Południowej była pod lekkim znakiem zapytania, podczas gdy kariera Seventeen płynęła stabilnie ku coraz większej i większej popularności. I wydaje się, że w pewnym sensie będzie to trwało nadal. Monsta X szykują się na trasę w Stanach, a Seventeen chyba siedzi w Korei i niczego nie ogłaszali. Czy jeden albo drugi zespół odnosi większe sukcesy? To może zależeć od tego, jak zdefiniujemy sukces, ale nie powiedziałabym, bo zespoły wyraźnie odnajdują się na innych ścieżkach. 
 
PS Wiem, że pominęłam wiele, wiele spraw zaczynając od tego, że zespoły są z innych wytwórni albo tego, że Seventeen znany był/jest jako samoprodukująca się grupa, ale napisałam o tym, co mnie najbardziej interesuje i co łatwo zauważyć. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama!

LOVE, M


sobota, 12 lutego 2022

Strzał w kolano - Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą

 Hello!

Naprawdę chciałam, aby książka Factfulness bardzo mi się podobała. Ale tak się nie stało. Z kilku powodów.   

Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą

Tytuł: Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą
Autor: Hans Rosling
Tłumaczka: Monika Popławska
Wydawnictwo: Media Rodzina

Po pierwsze - znałam odpowiedzi na pytania, które autor analizuje. Nie miałam pojęcia, że jest on odpowiedzialny za Gapminder, na który wpadłam jakiś czas temu i zrobiłam sobie ten test. Wiedziałam więc, że pytania są "podchwytliwe" i nie byłam szczególnie zaskoczona odpowiedziami. 

Po drugie - autor - chociaż posługuje się statystyką i liczbami - jest mało precyzyjny. To znaczy zdefiniował poziomy dochodowe różnych krajów - ale nigdzie konkretnie nie napisał, jakie dokładnie kraje świata mieszczą się w danym poziomie. Co jest ważne jeśli z perspektywy Szwecji piszemy o skrajnej biedzie (dochód na poziomie dolara dziennie) i nawet dokładnie twierdzimy, że to, co w Europie / Ameryce Północnej nazywamy biedą, tak naprawdę biedą nie jest.

Inny przykład - autor poświęca stronę, aby opowiedzieć o tym, że powinniśmy przeliczać produkcję CO2 na mieszkańca kraju - nie na kraj, po czym nie podaje żadnych dokładnych wyliczeń, ileż tego CO2 kraje produkują. Zamiast pokazać wykres ze średnią roczną produkcją CO2 na mieszkańca danego kraju, pokazuje grafikę obrazującą, ile osób, w jakim kraju źle odpowiedziało na pytanie z jego ankiety. Im więcej o tym myślę, tym bardziej nie rozumiem skupienia autora na tym, kto odpowiadał na zadawane pytania, zamiast na jasnym, skupionym na konkretnych krajach pokazywaniu, jakie dokładnie rzeczy zmieniły się na lepsze. 

Ponadto autor skacze od przykładu do przykładu, łączy ze sobą niekiedy zupełnie niepowiązane zagadnienia i czasami nie do końca wiadomo, co chce udowodnić.

Po trzecie - autor ma ogromny problem z dziennikarzami i mam wrażenie, że to pośrednio do nich kierowana jest ta książka. Rosling często robi przeróżne disclaimery "nie chciałbym zabrzmieć nieuprzejmie", "to nie ich wina, to taka praca" przy różnych opisach w książce, ale często brzmią one nieszczerze. Mam też wrażenie, że czasami projektuje on jakieś założenia na społeczeństwo - to nie jest zaskakujące, że ludzi zainteresuje pierwszy od stu lat przypadek zaatakowania człowieka przez niedźwiedzia - ale ludzie naprawdę wiedzą, że to jest coś niecodziennego. Inny przykład - autor próbuje wmówić czytelnikom, że ludzie nie wiedzą, że samoloty to najbezpieczniejszy środek transportu. Ale naprawdę jestem pewna, że wiedzą, bo jest to często powtarzane i przywoływane. I każdy wie, że rozbicie się samolotu to ogromy wyjątek od bardzo bezpiecznej reguły. 

Po czwarte - mam niepokojące wrażenie, że ostatnie 2-3 lata mogły autorowi popsuć statystyki i nie mogłam pozbyć się tej myśli w czasie czytania. I wymieniałam sobie w głowie kraje: Liban, Birma/Mjanma, Jemen, Oman, Kazachstan... Ponadto - wracają do precyzji - zastanawiałam się, czy autor miał dane z Korei Północnej czy Wenezueli. Albo z innych krajów, w których zbieranie danych jest trudne. A cały proces weryfikacji - to przecież nie tak, że wszystkim informacjom przekazanym przez rząd danego kraju można ufać. Ogólnie większość danych pochodzi z wiadomości zbieranych przez ONZ, a przynajmniej to wywnioskowałam z książki. I tak dalej. Autor pod koniec książki wymienia globalną pandemię, jako wielkie zagrożenie dla świata i naprawdę chciałabym poznać, jego opinię i wykorzystanie idei factfulness w odniesieniu do koronawirusa.

Nie pomaga fakt, że książka nie ma przypisów, chociaż ma bibliografię. Przynajmniej tyle. 

Po piąte - zauważyłam to dość późno, ale autor nadawał nowe nazwy znanym zjawiskom. Czy w Szwecji nie słyszeli o orientalizacji, ahistoryzacji i całym dyskursie postkolonialnym? Autor, aby poprzeć swoje tezy, mam wrażenie, w wielu miejscach bardzo upraszcza obraz świata - a świat nie jest taki sam w każdym miejscu. Takie proste rzeczy, jak stopień egzekwowania czy istnienia prawa w różnych krajach a nawet różnych rejonach jednego kraju jest inny. Im dalej czytałam, tym bardziej miałam wrażenie - że tak świat mógł się zmienić i to na lepsze - ale autor, mimo że twierdzi coś innego, często pokazuje taką ponad ludzką perspektywę, nieco pozbawioną empatii oraz ogólnego zrozumienia, że kraje świata są bardzo różne i być może nie można wszystkich wciągać do tych samych statystyk. Nawet jeśli mają pokazać ogromną pozytywną zmianę.

Przyznaję, im dłużej czytałam tę książkę, tym bardziej mnie irytowała i bardzo się cieszyłam, że ją skończyłam.Wiem, że dla wielu osób to była bardzo ważna, otwierająca oczy książka, ale na mnie nie zrobiła wrażenia. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama - tam dzisiaj drugie zdjęcie książki oraz odrobinę więcej o stronie Gapminder! 

Pozdrawiam, M

środa, 9 lutego 2022

Nuda i nonsens - Skate-Leading Stars

 Hello!

Pamiętałam o tym anime i chciałam je oglądać w zeszłym roku, bo łyżwiarstwo (jestem wielką fanką łyżwiarstwa figurowego!), po czym nawet nie zaczęłam. Skate-Leading Stars wychodziło w sezonie zimowym 2021, o którym zupełnie zapomniałam. Pozostaje kwesta tego, że prawdopodobnie fandom Yuri on Ice - ze względu na podobieństwo tematyczne obu tytułów - powinien był się choć trochę zainteresować tym anime, ale tego nie zrobił. Nie było ono popularne ani na Twitterze, ani na Tumblerze. Nie musiało to tak od razu źle o nim świadczyć, ale kumulacja czynników: pominięcie przeze mnie całego sezonu, brak hype, brak popularności, gdy wychodziło, to, że chyba nikt o tym anime nie pamięta - nie zapowiadała szczególnie dobrego seansu. Wydaje się, też że SK8 the Infinity przyćmiło Skate-Leading Stars

Skate-Leading Stars

Ale mamy luty 2022 - czas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. W tym tygodniu występują soliści. Naprawdę czuję olimpijskiego ducha rywalizacji i oglądanie Skate-Leading Stars idealnie się w niego wpasowuje. Także to opóźnienie nie wyszło na złe. 

Na potrzeby tego anime wymyślono nową konkurencję łyżwiarstwa figurowego, czyli tytułowe Skate-Leading - grupowe (pięciosobowe) łyżwiarstwo figurowe. Koncept ciekawy, chyba niezbyt realistyczny, ale potrzeba było czegoś, co może mieć wyraźnego lidera. Gdyby nie to, prawdopodobnie znane łyżwiarstwo synchroniczne mogłoby się sprawdzić. Już w pierwszym odcinku z punktu wiedzenia tego, jak zawody i występy galowe się odbywają, niewiele ma to anime wspólnego z rzeczywistością. Inny problem jest taki, że o ile twórcy anime wyjaśnili, jak działa to skate leading to tego nie pokazali, a gdy zaczęli coś pokazywać - to od razu zaczęli mieszać i kombinować, chociaż widzowie nie mieli jeszcze zbudowanego dobrego punktu odniesienia.

Myślałam, że to anime umknęło radarom, bo na przykład łyżwiarstwo było źle zanimowane - ale nie jest. Jest przedstawione całkiem ładnie, ale niespecjalnie. Projekty postaci za to są całkiem generyczne i odpowiadają typowym tropom. Podobnie jak sama fabuła, trochę zemsty, trochę rywalizacji - w anime sportowych naprawdę nie ma fabularnych rewolucji. Bohaterowie są chyba tylko odrobinę bardziej dziecinni niż w innych sportówkach. Mam takie przypuszczenie, że charakter głównego bohatera mógł nie przypaść widzom do gustu, bo jest odrobinę zbyt irytujący i niesympatyczny, nie za bardzo wiadomo, czemu mielibyśmy mu kibicować w jego drodze. Bohater zupełnie nie ma zrozumienia dla grupowego aspektu jego nowej drogi kariery, a jego motywacje są zasadniczo bardzo słabe. Niedobrze, gdy anime ma głównego bohatera, którego z każdym odcinkiem lubi się coraz mniej...

Sądziłam, że będzie to zwyczajnie złe anime, ale ono jest po prostu niespecjalne i trochę nudne. Ma też zaskakująco słaby opening i ending. Mogło być nieco bardziej dramatyczne, nieco zabawniejsze, nieco wszystko bardziej, a jest takie nijakie i przegadane. I momentami naprawdę nie ma za wiele sensu, wręcz mniej im bliżej jest jego końca. Jest przeciwieństwem ekscytującego anime. Charaktery bohaterów są wręcz krytycznie nierozwinięte. Ostateczne starcie bohaterów nie mogło być bardziej żadne - po co było to całe zamieszanie. 

Skate Leading Stars anime

Do czasu, aż w 7 odcinku okazało się, że w świecie tego anime skakanie poczwórnych Axli nie jest problemem, bo po tym turlałam się ze śmiechu i zaczęłam się zastanawiać, jakie jeszcze nonsensy nas czekają. Na przykład jeżdżenie z mieczem - o ile to nie jest przyjazd galowy, rekwizyty są zakazane w łyżwiarstwie. Co do wspomnianej kombinacji - jeszcze nikt nie skoczył poczwórnego Axla nigdy (chociaż może się to zmienić dzisiaj w nocy i będę musiała jutro z samego rana zmieniać, co tu napisałam), nie mówiąc już o tym, aby skakać go w kombinacji z dwoma poczwórnymi skokami - bo ich po dwa także się nie skacze. Cała ta kombinacja to nonsens, ale też chyba jedyny przebłysk geniuszu i kreatywności twórców tego anime.

Prawdę powiedziawszy to nie wiem, jaką siłą woli obejrzałam to anime do końca, bo nie jest ono warte żadnego czasu ani żadnej uwagi. Wcale się nie dziwię, że nie wywołało żadnych dyskusji ani poruszenia wśród fanów, bo jest... głupie.

Trzymajcie się, M

 

sobota, 5 lutego 2022

Sezon zimowy anime 2022 - pierwsze wrażenia

 Hello!

O ile w poprzednich sezonach albo bracia, albo internetowy hype podpowiadali mi, co obejrzeć, tak zimą 2022 roku błądzę w ciemności. Bracia upierają się, że nie ma nic wartego uwagi, internet milczy. Albo skupia się na Ataku Tytanów... Powiedziałabym więc, że anime, o których dzisiaj przeczytacie, to wyjątkowo przypadkowy zbiór tytułów, których sama nie znałam, zanim nie zaczęłam ich oglądać. 

The Genius Prince`s Guide to Raising a Nation Out of Debt / Tensai Ouji no Akaji Kokka Saisei Jutsu

Może z wyjątkiem pierwszego. 

Requiem of the King Rose / Baraou no Souretsu

Albo Requiem Króla Róż - czyli anime - a wcześniej manga - inspirowane sztukami Szekspira: Ryszard III i Henryk VI. A gdzie mamy Szekspira i mangę/anime, mamy i mnie. 

Dwie rzeczy się rzucają w oczy w pierwszym odcinku - a dokładnie jedna w oczy, druga w uszy. To anime ma bardzo ciekawą ścieżkę dźwiękową, wydaje się, że o wiele bardziej prominentną niż w innych anime. Wizualnie jest za to nieco przygaszone, delikatnie ciemne. Ma to chyba oddawać stan ducha naszego głównego bohatera. 

Trzecia rzecz - pierwszy odcinek jest potężnie konfundujący. 

Okazuje się też, że wizualia openingu są mocno rozczarowujące, chociaż piosenka mi się podoba. W drugim odcinku widać też, że studio poszło w wielu miejscach na skróty, niestety. Nie znam materiału źródłowego, ale mam wrażenie, że go zmarnowano, bo anime w wielu miejscach wygląda bardzo... tanio. Nie powiedziałabym, że jestem rozczarowana, raczej zaskoczona, bo spodziewałam się czegoś lepszego. 

Sasaki to Miyano

Żartowałam! To anime, które polecił mi internet - a dokładnie zobaczyłam na Tumblr zestaw gifów z głównym bohaterem (Miyano) i pomyślałam, że bardzo dawno nie widziałam tak ładnego projektu postaci! Więc postanowiłam sprawdzić, co to za anime. I trochę się zdziwiłam. Nie gatunkiem, ale raczej faktem, że jest bardzo infantylne. Zarówno animacja, jak i ogólny klimat. Postaci w ruchu także nie wyglądają tak dobrze, jak na gifach/kadrach niestety. Chyba miało być uroczo i zabawnie, ale lekko przekroczono granicę. Przynajmniej momentami - bardzo nierówno jest to wszystko pokazane i zanimowane, ale zdecydowanie słodko.

The Genius Prince`s Guide to Raising a Nation Out of Debt / Tensai Ouji no Akaji Kokka Saisei Jutsu

Z mojej obserwacji rynku anime wynika, że to anime - o zbyt długim tytule, aby je przywoływać w tekście - wpisuje się w pewien trend, wynikający ze zmęczenia typowymi isekaiami. Tak naprawdę to główny bohater chce sprzedać swoje królestwo i mieć święty spokój, ale jest taki dobry w zarządzaniu, że mu to nie wychodzi. W sumie jest to całkiem zabawne anime, projekt postaci głównego bohatera jest całkiem niezły i widać, że jest też najlepiej zanimowanym bohaterem. I tylko nie miałabym nic przeciwko, gdyby pozostali bohaterowie byli w równowadze, a nie nasz książę otoczony jest samymi dziewczynami. Podsumowując, wydaje się, że to całkiem zabawne i porządne anime w swoim gatunku, ale raczej nie dla mnie.

A gdyby to kogoś interesowało to głównemu bohaterowi tego anime i Miyano z opisywanego wcześniej głos podkłada ten sam aktor - Souma Saitou. 

ORIENT

To anime mnie zainteresowało, bo przypominało dwa inne, których popularność zupełnie mnie ominęła, ale jakoś nie miałam czasu do nich wrócić. Zacznijmy od tego, że Souma Saitou ma wyjątkowo dobry sezon, bo to kolejne anime z jego udziałem, które oglądam (widziałam też, że udziela głosu w Tokio 24 bodajże, którego nie oglądam). Co do anime - mamy dwóch głównych bohaterów nastolatków, których świat bardzo zmienił się od dzieciństwa - a dokładniej okazuje się, że ludzie są okłamywani. Więc postanawiają walczyć z potworami. Wygląda na to, że Orient to zupełnie niespecjalne anime o walczeniu i sile przyjaźni. 

Wygląda na to, że moi bracia nie przesadzali z tym, że w tym sezonie nie ma co oglądać. Przeglądam opisy anime na My Anime List i nic nawet odrobinę nie przykuwa mojej uwagi. A jeśli to robi - w zapowiedzi okazuje się, że to animacja 3D. Albo wygląda zwyczajnie brzydko. Ale zauważyłam, że w zeszłym roku zgubiłam jedno anime, którego zgubić nie powinnam - czyli Skate-Leading Stars. Ale wydaje mi się, że to musiało być słabe anime, skoro tak bardzo mi umknęło. A przecież dotyczy jeżdżenia na łyżwach! Moje postanowienie na anime sezon zimowy 2022 to obejrzenie całego anime z sezonu 2021.

Pozdrawiam, M