Hello!
Pamiętam taką scenę ze studiów: zajęcia z literatury pozytywizmu, omawiamy książkę Elizy Orzeszkowej „Marta”, nie zostawiając na bohaterce suchej nitki. Prowadząca - trochę przerażona naszym brakiem wyrozumiałości wobec bohaterki i ogólnie zaskoczona naszym krytycznym podejściem do opowieści (która była powieścią z tezą i specjalnie napisana w taki, a nie inny sposób) - w końcu pyta, a kto z nas niby jest taki zaradny i ma oszczędności/konto oszczędnościowe i regularnie odkłada pieniądze. I na grupę około 15-17 osób tylko 3 przyznały się, że nie mają oszczędności. I to zaskoczyło naszą prowadzącą jeszcze bardziej, bo była pewna, że studenci nie odkładają i raczej nie myślą o przyszłości. I ta anegdota chodziła mi po głowie prawie cały czas, gdy słuchałam książki Agnieszki Gałki-Reczko Dług. Reportaże spod kreski.
Tytuł: Dług. Reportaże spod kreski
Autorka: Agnieszka Gałka-Reczko
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Różnorodne historie i styl także różny. Autorka jest bardzo sprawna warsztatowo, a jednocześnie niektóre historie bohaterów przedstawia lepiej niż inne. Zastanawiałam się, czy w jakiś sposób nie imituje sposobu wypowiadania swoich bohaterów, czy może wynika to z czasu - materiały do książki były zbierane przez cztery lata. Zapoznawałam się z wersją audiobookową książki i niektórych historii słuchało się zdecydowanie lepiej niż innych. Bardzo nie lubię takiego psychologicznego odtwarzania i malowania przed czytelnikiem obrazów, o których autor lub autorka nie może mieć pojęcia i na szczęście nie ma tego wiele w tym reportażu. Autorka relacjonuje raczej blisko swoich bohaterów i widać, że odtwarza to, co jej powiedzieli - w jednych rozdziałach mniej, w drugich bardziej, ale są to opowieści tych konkretnych osób, a nie odmalowane historie.
Napisałabym też, że w książce nie ma ani jednego niepotrzebnego słowa, ale postrzeganie całego reportażu trochę zepsuła mi część o dłużniczce solidarnej/solidarnościowej. Była to zaskakująco rozwleczona część, w której znalazło się dużo informacji przedstawiających historię rodzinną bohaterki (dwa pokolenia wstecz i trochę na boki), ale sama część o długu i jak sobie z nim radziła w zestawieniu z innymi opowieściami była dosyć krótka i niezajmująca. Ten rozdział miał jakieś zaburzone proporcje tematyczne, zarówno w swoim wnętrzu, jak i w stosunku do innych rozdziałów. Mam wrażenie, że mogło to wynikać z dwóch rzeczy - dowiadujemy się z tekstu, że dla dłużniczki pochodzenie jej rodziny jest ważne i/lub autorka uznała, że jest to ciekawe i wpadła w częstą pułapkę opisywania wszystkiego, co uznała za interesujące. Miałam też niestety wrażenie, że koherencję tekstu nieco zaburzył rozdział o ludziach, którzy uwierzyli, że w wyjściu z długów pomógł im o. Wenanty Katarzyniec. To nie jest zły rozdział, jest wręcz bardzo ciekawy, ale rozmywa bardzo przyziemną tematykę długów, bo jednak pieniądze nie spadają z nieba.
Poza tym to jednak naprawdę bardzo ciekawa, różnorodna, sprawna, zajmująca, otwierająca oczy na wiele aspektów długów i zadłużania się - od sytuacji, w których ludzie zrobią wszystko, aby nie zostać zadłużonym i prawnej walce o nieodziedziczenie długu, po historie wręcz zatrważającego niedbania o własną sytuację oraz wydaje się brak jakiejkolwiek refleksji ze strony zadłużonych. Autorka przedstawia także drugą stronę medalu - to znaczy komorników. Oraz lombardów - to też były bardzo ciekawe fragmenty.
Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz moje Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!
LOVE, M
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jesteście dla mnie największą motywacją.
Dziękuję.
<3