wtorek, 31 maja 2016

Przedsiębiorców kinowych upadki i wzloty ("Dwóch panów z branży")

Hello!
Alfred Hitchcock powiedział: "Film to życie, z którego wymazano plamy nudy". "Dwóch panów z branży" to książka napisana według tego zdania. 

Wcale nie obłożyłam książki dziejącej się na początku XX wieku, karteczkami z całkiem nowych filmów superbohaterskich.

Pożar, kobiety, porwania i inspektorzy podatkowi. To nie fabuła powieści gangsterskiej, to historia dwóch niedoszłych prawników – Polaka i Żyda, którzy po wyrzuceniu ze studiów uznali, że założenie kina będzie dobrym pomysłem.
Czy da się jednak prowadzić spokojny i rentowny biznes w międzywojennej Warszawie, kiedy w tle rozgrywa się wielka historia? Mimo przeciwności losu dwójka bohaterów ma tylko jeden wspólny cel – nie zbankrutować.

Książka Katarzyny Czajki to fascynująca, utrzymana w klimacie retro, okraszona sporą dawką bezpretensjonalnego humoru opowieść o przyjaźni, historii i magii wielkiego ekranu.

Akcja książki rozpoczyna się w 1909, o czym bardzo ładnie informują czytelnika plansze w kształcie klapsów filmowych. A mniejsze oddzielają poszczególne fragmenty dziejące się w danym roku. Fabuła przeskakuje do przodu najczęściej o mniej więcej 3 lata i są o nieco za długie odstępy. W książce prawie nie czuć upływającego czasu, a z drugiej strony im bliżej końca tym robi się lepsza, choć bardziej niepokojąca. Nieubłaganie zbliżamy się do 1939 roku i fakty historyczne zaczynają coraz bardziej doskwierać bohaterom. 

 Jedna informacja o "nowoczesnych lampach" na stronie zdecydowanie wystarczy.

Przez większą cześć książki spoglądamy na wydarzenia oczami Adama, ale szczególnie na początku, opisy są tak sugestywne jakbyśmy mieli do czynienia z narratorem wszechwiedzącym. Nawet się zaczynałam obawiać, że ta tendencja się utrzyma, ale później wpadamy w wir wydarzeń i na tego typu detale nie ma czasu. Co nie znaczy, że nie ma innych szczegółów, bo tych jest całkiem sporo. 
Muszę przyznać, że choć pomiędzy narracją z punktu wiedzenia Adama i Mariana nie ma kolosalnej różnicy, to jednak lepiej czytało mi się fragment (bo to mniej niż 1/3 książki) gdzie czytelnik siedzi w głowie Mariana. Z jakiegoś powodu przyjemniej patrzy się na świat jego oczyma.

Jednym z pierwszych określeń jakie przyszło mi do głowy, gdy czytałam "Dwóch panów z branży" było: błyskotliwa. Przede wszystkim rozmowy pomiędzy głównymi bohaterami, które często były też nad wyraz zabawne. Cudne są rozmowy na temat repertuaru. Panowie debatują 2 strony czy dany tytuł się dobrze sprzeda, a czytelnik musi się sam domyślić o jaki film chodzi, bo tytuł pada w ostatnim zdaniu. Nie spodziewałam się też, że czytanie kontrolach pożarowych, pożarach, na których nasi bohaterowie się niczego nie uczą czy próbach nie zbankrutowania może być tak ciekawe. Chociaż fragmentaryczność książki trochę doskwiera.

Kinowi przedsiębiorcy - oprócz przygód z kontrolami wszelkiej maści - mają także rodziny. Szczególnie (nadużywam dziś tego słowa) ważny jest wątek ojców obu panów, którzy sami będąc prawnikami, tego samego oczekiwali od synów. Jeden z najbardziej wzruszających momentów w książce to fragment gdzie jeden z ojców godzi się z faktem, że jego syn ma kino. Adam i Marian mają także żony i dzieci, i te postaci umiejętnie trzymają się drugiego planu, tak, że ich obecność jest wyraźna i ważna, ale wszyscy wiemy, że kino jest najważniejsze.
Z pewnych powodów zaintrygowało mnie nazwisko jednego z bohaterów.

Gdy dotarłam mniej więcej do 1933 roku, a potem 1938 czytanie stawało się coraz trudniejsze. Choć jak wspominałam wyżej im dalej tym książka robi się lepsza. Ale historia i te lata bardzo ciążą. Bardzo chce się dowiedzieć co będzie dalej, ale czytelnika bardzo się tego obawia. Kończy się to tym, że czyta się fragment z danego roku, odkłada książkę, parzy ile zostało, myśli ile jeszcze można powiedzmy bezpiecznie przeczytać, dociera do kolejnego roku i znów odkłada, bo historia kroczy za nim, a potem czyta dalej. Fabuła nie obejmuje czasu II wojny światowej, nasi bohaterowie spotykają się już po niej. Nie muszę dodawać, że ostatni rozdział przeczytałam płacząc. 

Słuchałam wywiadu, gdzie autorka przyznaje się, że ma pomysł na kontynuację. Tak. Bardzo proszę. 

LOVE, M

8 komentarzy:

  1. To raczej nie dla mnie ;/
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować. A może akurat się spodoba ;>

      Usuń
    2. Najgorzej jest nie próbować :) dużo się tym traci :)

      Usuń
  2. Uwielbiam klimaty XX-tego wieku <3 To mój ulubiony okres historyczny, więc poszukam sobie tej książki :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Mam nadzieję, że Ci się spodoba ^^

      Usuń
  3. Ach...Czekam na pieniążki i lecę to kupić,bo jest tam wszystko co chciałabym przeczytać ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. A ją z miłą chęcią, jak tylko zobaczę to zakupię tę książkę. Spokojnie odnalazłabym się w czasach o których piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Mam nadzieję, że przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Jesteście dla mnie największą motywacją.
Dziękuję.
<3

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...