wtorek, 20 grudnia 2016

Iluminacja w Parku Oliwskim 2016

Hello!
W sobotę oficjalnie zapalono iluminacje w Parku Oliwskim. Wszyscy nie mogą wyjść z zachwytu, sypią się ochy i achy, ilość zdjęć przytłacza internet, więc trzeba było jechać i zobaczyć na własne oczy. To nic, że Oliwa jest dokładnie po drugiej stronie Gdańska.





























Największą furorę robiły świetlne ściany z pierwszych dwóch zdjęć, praktycznie nie dało się tamtędy przejść. Z resztą, poruszanie się po całym oświetlonym Parku, było bardzo utrudnione. Przeciskanie się pomiędzy ludźmi nie służyło dobrze oglądaniu i zachwycaniu się iluminacją. Prawdę powiedziawszy, po tym co słyszałam, byłam pewna, że będzie to coś niesamowitego, a byłam lekko rozczarowana tym co zobaczyłam. Być może w nieco spokojniejszych okolicznościach, spacer wśród tych światełek byłby większym doznaniem estetycznym, ale w tłumie - nieszczególnym.

Natomiast poniższe światełka już chyba nie pochodzą z samego Parku Oliwskiego, ale nie jestem pewna jego dokładnych granic. W każdym razie tuż obok także była zorganizowana iluminacja i jeśli będziecie w  Parku polecam zajrzeć też tam.




Pozdrawiam, M


niedziela, 18 grudnia 2016

Najtragiczniejszy friendzone świata - "Notre Dame de Paris"

Hello!
Pierwsza wzmianka o "Notre Dame de Paris" pojawiła się na blogu 10 sierpnia 2013 więc ponad trzy lata temu. Wtedy nawet nie myślałam o tym, że kiedykolwiek będę miała możliwość zobaczyć musical na żywo. W 2014 byłam na "Ale musicalach", gdzie zaśpiewano "Czas katedr", ale już wtedy znałam "Belle" i Katedry w wykonaniu Janusza Radka. Gdy w zeszłym roku usłyszałam, że Teatr Muzyczny będzie robił Notre Dame to początkowo myślałam, że to nieprawda i niemożliwe. Gdy okazało się, że faktycznie robią, to chciałam od razu kupować bilet na prapremierę. Do czego ostatecznie nie doszło. Później z różnych powodów myślałam, że w końcu już tego nie zobaczę. Ale jednym z plusów moich studiów są zajęcia z ludźmi kultury, na przykład z dyrektorem Teatru Muzycznego. Takim cudem wczoraj byłam na "Notre Dame".

To nie jest obsada tego spektaklu, na którym byłam, ale zdjęcie jest z Belle. Autorem zdjęcia jest Piotr Manasterski <źródło>

Myślałam, że emocje będą podobne jak w przypadku "Ale musicali", ale "Notre Dame" nie było dla mnie tak zaskakujące jak chciałabym, aby było. A z resztą przeczytajcie sami.
Dane personalne (z fanpage Notre-Dame de Paris [Fani Polska/ Fans Pologne]):
Esmeralda: Ewa Kłosowicz
Quasimodo: Janusz Kruciński
Frollo: Piotr Płuska
Phoebus: Przemysław Zubowicz
Fleur de Lys: Kaja Mianowana
Gringoire: Maciej Podgórzak
Clopin: Krzysztof Wojciechowski


Wybaczcie tytuły po francusku, ale po polsku nie ma takiej ładnej listy. Ta pochodzi z Wikipedii.
 Akt I 
Le Temps des cathédrales - Gringoire - Czas katedr
Jak ktoś słyszał wykonanie oryginalne to pod wielkim wrażeniem nie będzie. Jak ktoś słyszał do tego jak Janusz Radek to śpiewa, to może go gryźć w uszy tłumaczenie. Mnie gryzło, ale nie było tragicznie.

Les Sans-papiers - Clopin & Chorus 
Clopin daje radę, nie ma się co czepiać.Ogólnie najlepszą rzeczą jaką się przydarzyła Teatrowi Muzycznemu jest zespół tancerzy. Niesamowici ludzie, niesamowite zdolności. Każda scena zbiorowa to coś niesamowitego. I one najlepiej wypadają w całym musicalu.

Intervention de Frollo - Frollo & Phœbus 
To nie jest jakiś szczególnie ważny utwór, wszystko było w porządku.

Bohémienne - Esmeralda 
Z aktorką grającą Esmeraldę był pewien problem, to znaczy nie wiem, czy pani Ewa po prostu tak śpiewa czy miała katar, ale zgodnie stwierdziliśmy, że wydaje się jak by miała zatkany nos i nie wszystko brzmiało tak jak powinno. Kolejna uwaga nieco bardziej ogólna, aktorom często zdarzało się nie dociągać gór, urywali jakby końcówki nuty, a niekiedy przedłużali nie te dźwięki (albo literki, na których był ten dźwięk) co trzeba. 

Esmeralda tu sais - Clopin 
Ciągle daje rade i w sumie nie zmieni się to do końca musicalu.

Ces diamants-là - Fleur-de-Lys & Phœbus 
Uważam, że rola Fleur to jedna z najbardziej niewdzięcznych ról jakie mogą być. Ani widzowie tę postać mogą polubić, ani jej nie lubić, a przynajmniej nie na typ etapie, ani w ogóle nie wiadomo, z której strony do niej podejść. Ale jedno trzeba przyznać, pani Kaja wygląda prześlicznie. Ze śpiewaniem tak różnie, ale i pod tym względem rola jest niewdzięczna. Febus, póki co, nieszczególnie się wyróżnia.
Ale warto jeszcze dopisać, że w Muzycznym bardzo ładnie działają światła.

La Fête des fous - Gringoire & Chorus 
Scena zbiorowa, znaczy wiadomo, że będzie bardzo dobrze. I jest. Patrzenie na tancerzy to czysta przyjemność, a ponieważ Janusz Radek tej piosenki nie śpiewał i nie ma z kim Gringoira porównać, to wypada bardzo korzystnie. Ale przypuszczam, że nawet jakby było, to pan Maciej by się obronił, bo wykonanie było bardzo dobre.

Le Pape des fous - Quasimodo
Co prawda to nie Garou, ale jest lepiej niż się spodziewałam. Byłam pewna, że szok płynący z porównania będzie większy, ale Quasimodo też daje radę całkiem nieźle.

La Sorcière - Frollo & Quasimodo/ L'Enfant trouvé - Quasimodo
Frollo śpiewa najlepiej z nich wszystkich.
A przy okazji tego utworu (utworów) dotarła do mnie pewna prawda dotycząca całego musicalu. Jeśli ktoś wybiera się na niego nie mając zupełnie pojęcia o fabule książki (znajomość bajki Disneya może pomóc, a jednocześnie bardzo zdziwić, bardzo) można kompletnie nie zrozumieć skąd wynikają relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami. Nie wspominając o psychologizacji (choć w drugim akcie się zdarza). Ale co, skąd i dlaczego, raczej nie. Jeśli bardzo uważnie słucha się słów, to jeszcze, ale ogarnianie na raz słów, gry aktorskiej, muzyki i na przykład tancerzy to bardzo wyczerpujące zajęcie, więc ławo coś może umknąć. A gdy to tego dojdzie, nagle można się nie znaleźć. Co ciekawe, znalazło to potwierdzenie wśród moich znajomych, którzy wyszli z sali i nie ogarniali.

Les Portes de Paris - Gringoire 
Byłoby bardzo dobrze, gdyby nie te niedociągnięte, urwane góry. Ja nie wiem czy to jakaś maniera, żeby nie dośpiewywać wszystkiego, czy moda czy coś jeszcze innego.

Tentative d'enlèvement - Phœbus & Esmeralda 
W porządku, ale trzeba mieć na uwadze wszystkie uwagi poczynione wcześniej.

La Cour des miracles - Clopin, Chorus & Esmeralda 
Clopin daje rade, tancerze dają radę nawet jeszcze bardziej. I mogłabym się nie powtarzać, ale warto chociaż w ten sposób ich docenić. A Gringoire w worku na żywo jest tysiąc razy bardziej zabawny niż na nagraniu. 

Le Mot Phœbus - Esmeralda & Gringoire 
Poeta nie ma takiej cudownej maniery jak oryginał, ale z czasem można się do niego przekonać; a piosenka po polsku, co zaskakujące, brzmi prawie tak samo dobrze jak po francusku.

Beau comme le soleil - Esmeralda & Fleur-de-Lys 
Cudowność - coś czego nie było w oryginale (jak pisze oryginale, to mam ma myśli nagranie z 1999 roku). Mianowicie postanowiono wykorzystać cienie, w taki sposób, że aktorki coś stały po dwóch stronach sceny, to rzucały cienie na środek horyzontu, tak że był one bardzo blisko siebie, a tło było takie subtelnie słoneczne. Febus, do którego piosenka jest skierowana wychodził na środek sceny i stawał pomiędzy cieniami rozdarty, co ma bezpośredni związek z kolejną piosenką.

Déchiré - Phœbus 
Która też jest zrobiona nieco inaczej niż w oryginale i bardzo na korzyść gdyńskiego przedstawienia. Otóż scena jest podzielona przesłoną, przed nią jest Febus, za nią tancerze. I w przeciwieństwie do wersji z nagrania nie wszyscy cały czas są oświetleni, ale są oświetlani punktowo, na przemian. Niesamowite wrażenie. Nasz Febus też dużo bardziej miota się rozdarty po scenie. Utwór jest bardzo, bardzo dynamiczny i robi piorunujące wrażenie.

Anarkia - Frollo & Gringoire 
Ładna, krótka wstawka, nie ma się czego czepiać

À boire ! - Chorus, Frollo & Quasimodo 
Wszystkie piosenki Quasimodo są takie emocjonalne, uczuciowe i raczej smutne,  i panu Januszowi dobrze wychodzi przekazanie tego komunikatu. A i bardzo ładnie zagrała to Esmeralda.

Belle - Quasimodo, Frollo & Phœbus 
Jak ja się bałam nadejścia tej piosenki. W tłumaczeniu, w którym śpiewa ją Janusz Radek znam ją na pamięć (ale nie mogę nigdzie znaleźć informacji kto tego przełożenia dokonał) więc każde inne gryzie mnie w uszy. Nie było tragicznie, ale z jakiegoś powodu tłumacz w kwestii Quasimoda użył słowa '"pierwej", które nijak nie pasuje, a słuchacza wybija z rytmu. Chociaż całe tłumaczenie Belle było jakieś takie anachroniczne. I nieco zbyt dosłowne. Ja wiem, że Francuzi nie należą do zbyt pruderyjnych narodów, ale polska wersja zyskałaby dużo na większej poetyckości. Nie wiem jak Wam, ale mi bardziej podoba się wersja "Dziś zerwę kwiat co imię ma Esmeralda" (i tak wszyscy wiedzą o co chodzi) niż "Dziewictwa kwiat zerwę Esmeraldy". Tym bardziej, że jest też polskie wykonanie z Festiwalu w Sopocie, gdzie śpiewa Garou (on akurat po francusku), ale Robert Janowski i Piotr Cugowski po polsku i choć tłumaczenie różni się od tego Radka, to kwestia wspomniana wyżej jest przetłumaczona tak samo.  
Polska Esmeralda jest odrobinkę mniej zmysłowa w tym utworze niż francuska, ale w momencie fragmentu Febusa zachowuje się już bardziej jak Cyganka, a na przykład w momencie gdy Frollo klęka, klęka także większość zespołu. Niestety trio nie robi tak powalającego wrażenia, jak by się chciało, aby robił, ale jest jakieś robi więc nie jest tak do końca tragicznie.

Ma maison, c'est ta maison - Quasimodo & Esmeralda 
Tutaj jeszcze nie, ale później okaże się, że ten duet jest bardzo dobry. W tej piosence jeszcze nie widać wszystkich zdolności, ale stanowi pewną zapowiedź tego, czego można się spodziewać przy ich kolejnym duecie. A utwór zaśpiewany lekko, delikatnie, wydaje mi się, że tak jak powinien być.

Ave Maria païen - Esmeralda 
Ave wyszło ładnie, nawet pomimo tego wrażenia zatkanego nosa, chociaż miałam wrażenie, że nieco za mało aktorsko było pokazanych emocji. Końcowy efekt to też zasługa, świateł, bo jak wspominałam ładnie wykorzystywali w trakcie całego spektaklu punktowe światła udające witraże.
 
Tu vas me détruire - Frollo 
Frollo nigdy nie zawodzi więc nie ma się co czepiać. Chociaż słupy, które miały go zgniatać, nie działały tak płynnie jak by mogły.

L'Ombre - Phœbus & Frollo 
Scena z sumieniem-cieniem-Frollo robi wrażenie. A i zaśpiewana była dobrze.

Le Val d'amour - Gringoire, Chorus & Phœbus 
O ile tłumaczenie Bello było dość dosłowne, to już kabaret nieco wykastrowali. Nie zastosowano tej sztuczki z przesłoną tak, że tancerkom było widać nogi i był tylko jeden cień i to też tylko przez dłużą, ale chwilę. Jednak dwie rzeczy - stroje. Niesamowite, bardzo karnawałowe, srebrne sznureczki, wyglądały pięknie. Druga - to scena zbiorowa, a jak pisałam umiejętności tancerzy z Gdyni są do pozazdroszczenia.Więc jakkolwiek dziwnie to może zabrzmieć, biorąc pod uwagę, że jestem kobietą, to patrzyło się na tę scenę z ogromną przyjemnością. Ale to właśnie magia teatru.

La Volupté - Phœbus & Esmeralda 
Aktorom zaczął głos wysiadać chyba, bo Febus pod koniec wystrzelił takim fałszem, że nawet ludzie, którym słoń nadepnął na ucho to musieli usłyszeć. I polska scena cała odgrywa się na łóżku, bo w sumie ma większy sens niż rozdzielenie bohaterów. Cień, który rani Febusa robi w Gdyni większe wrażenie, głównie dlatego że sam jest większy, niż w oryginale.

Fatalité - Gringoire, Frollo, Quasimodo, Clopin & Fleur-de-Lys
Zakończenie pierwszego aktu było w porządku, bez szału, bez czepiania się.

 Akt II 
Florence - Frollo & Gringoire 
Tekstowo ten utwór niewiele wnosi do spektaklu, ale jeśli jest dobrze zaśpiewany, to może być całkiem ładny, a był średnio, ale aktorzy byli doskonale zsynchronizowani. Szkoda tylko, że minutę po usłyszeniu się o Florence zapomina.

Les Cloches - Quasimodo
Dzwony są cudowne. Chociaż początkowo Polacy latają mniej spektakularnie niż Francuzi, ale potem jak się rozszaleją, to nie można oderwać od nich wzroku. To jeden z momentów, w których nie wiadomo, gdzie oczy podziać, bo tyle się na scenie dzieje. Niesamowite. Gdy patrzy się co ludzie wyprawiają na tych dzwonach to można myśleć, tylko o tym czy się przypadkiem nie spadną, ale spokojnie to profesjonaliści.

Où est-elle ? - Frollo, Gringoire & Clopin 
Śliczna piosenka, ale niestety te z drugiego aktu mają to do siebie, że szybko się o nich zapomina i jeśli sobie nie przypomnisz, że faktycznie taki utwór był, to raczej nie będziesz o nim pamiętać. Gdyby możne był jakoś niesamowicie zaśpiewana, ale nie, nic z tych rzeczy.

Les oiseaux qu'on met en cage - Esmeralda & Quasimodo 
To ten duet, gdzie nagle okazuje się, że głosy Quasimoda i Esmeraldy niesamowicie do siebie pasują i są niesamowicie silne. 

Condamnés - Clopin & Chorus 
Słucham, patrzę i dochodzę do wniosku, że Notre Dame jest zaskakująco aktualne politycznie. Chodzi o kwestię imigrantów oczywiście. Ale głębsze zastanowienie zostawiam już każdemu z Was.
Jeśli chodzi o sam utwór to Clopin daje rade, a do tego jest to scena zbiorowa więc wszystko jest bardzo, bardzo dobrze. Wspominałam już o strojach, ale napiszę raz jeszcze, bo w sumie wszystkie był niesamowite.

Le Procès - Frollo & Esmeralda
La Torture - Frollo & Esmeralda 
Zasadniczo te piosenki funkcjonują tylko zestawione, oddzielnie trudno je analizować. W gdyńskiej wersji w pierwszej Esmeralda nie jest w celi, dopiero na zakończenie ją tam wtrącają. A zaśpiewane w porządku.

Phœbus - Esmeralda 
We francuskiej wersji mam wrażenie Esmeralda mimo wszystko jest nieco bardziej świadoma tego iż pan Słońce jej nie uratuje niż w polskiej. W naszej w tym momencie okazuje się, że bohaterka jest głupia i naiwna. Ale to już kwestia interpretacji.

Être prêtre et aimer une femme - Frollo 
Jedna z moich najbardziej ulubionych piosenek z całego musicalu. I cudownie, dramatycznie zaśpiewana, od razu można uwierzyć, że Frollo ma dużo większy problem niż Febus. A i aktorsko pan Piotr wspina się na wyżyny (tak myślę). Z tym, że tu jest kolejne absolutnie powalające tłumaczenie i samo możecie zdecydować czy w pozytywnym czy negatywnym sensie, gdyż w refrenie pojawią się słowa (mniej więcej, bo dokładnie niestety zapomniała) "Będę (lub chcę) brać ciało twe jak hostię (lub eucharystię, ale raczej pierwsza wersja)".

La Monture - Fleur-de-Lys 
Chciałam już napisać, że kompletnie nie pamiętam tego utworu, ale potem zdałam sobie sprawę, że po prostu był nieco inaczej zrobiony. To znaczy Fleur nie jest na scenie sama, tylko śpiewa tę piosenkę do Febusa, co ma dużo więcej sensu niż, gdyby była  tym momencie na scenie sama i zmiana wypada bardzo na korzyść całości. I to tutaj okazuje się, że Fleur raczej się nie lubi niż lubi.

Je reviens vers toi - Phœbus 
Lista jest przekopiowana z Wikipedii, a kolejność piosenek została w Gdyni zmieniona i to najpierw Febus tłumacz się, że został zaczarowany, a dopiero potem Fleur każe mu powiesić Esmeraldę. I bardzo dobrze to się ułożyło, bo jak wyżej pisałam, jest to dużo bardziej logiczne.

Visite de Frollo à Esmeralda - Frollo & Esmeralda 
Un matin tu dansais - Frollo & Esmeralda 
Te utwory też trzeba połączyć w jeden sens i fakt, że jest to drugi taki przypadek dobrze pokazuje jak bardzo Frollo jest dręczony przez miłość do Esmeraldy. Ale, o ile we francuskiej wersji, widać to na poziomie nie tylko fizycznym, to w polskiej chyba widać to tylko na tej płaszczyźnie, przez co całość bardzo traci. Bo Frollo w tym momencie rzuca się na Esmeraldę jak na kawał mięsa (wgl pomijam fakt, że głównym tematem całego musicalu jest to, że każdy chce się z nią przespać, a w gdyńskiej wersji widać to bardzo), w Francji było to zrobione dużo subtelniej.

Libérés - Quasimodo, Clopin, Esmeralda, Gringoire & Chorus 
Nie dajcie się zwieść przypadkiem, że teraz wszystko będzie dobrze, bo nie będzie. A dramatyzm tego utworu jest wielki.

Lune - Gringoire 
Ten sam przypadek co z Katedrami. Tylko Katery, mimo wszystko, wyszły lepiej. 

Je te laisse un sifflet - Quasimodo & Esmeralda
Dieu que le monde est injuste - Quasimodo
Chyba w tym miejscu padł komentarz Mart, że to "najsmutniejszy friendzone świata", który ja nieco przerobiłam i zatytułowałam tak notkę. Ale nie sposób się z tym nie zgodzić. A musicalowego Quasimodo naprawdę może być szkoda.

Vivre - Esmeralda 
Oprócz duetu z Quasimodo z tego aktu jest to najlepsza piosenka Esmeraldy w całym przedstawieniu. Po prostu.

L'Attaque de Notre-Dame - Clopin, Frollo, Phœbus, Esmeralda, Gringoire & Chorus 
Niesamowita kompilacja i robi ogromne wrażenie.

Déportés - Phœbus & Chorus 
Mon maître, mon sauveur - Quasimodo & Frollo
Gdy czyta się dane obsadowe i techniczne musicalu można znaleźć informację, że preferowany wiek widowni to 12+. I wierzcie mi nie jest to napisane dla formalności, bo pomijając kabaret i mało dosłowne tłumaczenie, niektórych kwestii, to w tym momencie Esmeralda zostaje powieszona. I to nie spokojnie, ale się miota na tym powrozie. A Quasimodo strąca mniej więcej w tym samym czasie Frolla ze schodów, nie wspominając o tym, że chwilę wcześniej zatłukli Clopina. To się nie do końca nadaje dla dzieci, a widziałam takie na oko 7-8 letnie dziewczynki na widowni. Nie wiem czy ich rodzice po prostu uznali, że spoko ich dzieci mogą to oglądać, czy przypadkiem myśleli, że to sceniczna adaptacja bajki Disneya.

Donnez-la-moi - Quasimodo
Danse mon Esmeralda - Quasimodo 
Doskonale wiedziałam jak to się kończy, ale wykonie ostatniej piosenki mnie pokonało. 
I jedna rzecz, na którą jakoś nie zwróciłam uwagi w nagraniu, a która mocno mnie zszokowała, gdy zobaczyłam ją na scenie, czyli 3 dodatkowe Esmeraldy unoszące się i tańczące na linach. Obraz straszny po prostu. 

W skrócie: wokalnie nie powala, oprócz Frolla i Clopina, do których się przyczepić nie można, ale zespół robi wielką, ogromną i świetną robotę, stroje mają cudne, wykonanie choreografii idealne. Zmiany i dodatki względem wersji z nagrania wypadają bardzo na korzyść gdyńskiej wersji. 
Wczoraj jak wyszłam z teatru wcale taka zachwycona nie byłam, a teraz widzę, że gdyby śpiewanie wychodziło polskiej obsadzie trochę lepiej, to absolutnie nie można by się niczego przyczepić. I gdyby Belle i Katery były zaśpiewane w tym tłumaczeniu co śpiewa Radek.

LOVE, M

czwartek, 15 grudnia 2016

Statystyka

Hello!
Kocham podsumowania, całkiem lubię statystyki więc zaraz przekonany się jakim oglądaczem anime jestem.

 Victor niekoniecznie dokładnie ma wiele wspólnego z tematem notki (bo "Yuri On Ice" wychodzi w obecnym sezonie więc jeszcze nie jest dodane do statystyki), ale stało się coś nieprawdopodobnego i obrazek, który widzicie to moja nowa tapeta. Po roku i 4 miesiącach bycia wiernym "Hotarubi no Mori e", czyli odkąd mam laptopa, zdecydowałam się zmienić tło pulpitu. Nie pisałabym o tym, ale byłam całkiem pewna, że nigdy przenigdy tego nie zrobię. Ale nie ma nic piękniejszego od Victora w długich włosach i wianku. Niebieskim, który mu tak podkreśla wyjątkowo ładnie pokolorowane oczy.

 To kolejny cudowny post typu: miałam mnóstwo frajdy robiąc go, ale było to bardzo, bardzo czasochłonne i tak na prawdę niezbyt wiele z niego wynika, chociaż zapraszam do przeczytania podsumowania na samym dole.

Ta część na podstawie danych z animezone.pl

Typ widowni
- shoujo IIIIIIIIIIIIIIIIIII - 19
- seinen IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 33
- shounen IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 35
- ecchi IIIIII - 6
- bishounen IIII - 4
- shounen-ai IIII - 4
- josei II - 2

Rok produkcji
- 2003 I - 1
- 2004 I -1
- 2005 I - 1
- 2006 III - 3
- 2007 I - 1
- 2008 IIIII - 5
- 2009 III - 3
- 2010 IIIIIII - 7
- 2011 IIIIIIII - 8
- 2012 IIIIIII - 7
- 2013 IIIIIIIIII - 10
- 2014 IIIIIIIIIIIIIII - 16
- 2015 IIIIIIIIIIIIIII - 16
- 2016 IIIIIIIIIIIIIII - 16

Wiek widowni:
- 13+ IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 44
- 16+ IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 42
- 18+ III - 3

W przypadku Tokyo Ghoul są dwie wersje wiekowe: ocenzurowana 16+ i nieocenzurowana 18+, ja ogladałam tę drugą więc tak policzyłam, ale zaznaczam.

Gatunki natomiast był liczone na podstawie danych z shinden. Jedno anime mogło mieć kilka dlatego cyferek jest tak dużo.
Tajemnica IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 28
Fantasy IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 26
Romas IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 22
Męski harem IIIII -5
Dramat IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 27
Nadprzyrodzone IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 48
Okruchy życia IIIIIIIIIII - 11
Akcja IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 49
Szkolne IIIIIIIIIIIIIIIIIII - 19
Komedia IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII -25
SciFi IIIIIIIIIIIIIIIII - 17
Przygodowe IIIIIIIIIII - 11
Steampunk II - 2
Kryminalne IIIII - 5
Horror IIII - 4
Psychologiczne IIIIIII - 7
Ecchi IIII - 4
Sportowe II - 2
Thriller IIIII - 5
Magia IIII - 4
Harem III - 3
Historyczne II - 2
Shounen-Ai IIII - 4
Cyberpunk II - 2
Muzyczne I - 1
Wojskowe IIIIII - 6
Mecha IIII - 4
Sztuki walki I - 1

Ilość odcinków:
10 II - 2
11 IIII - 4
12 IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII - 36
13 IIIIIIIIIIIIIIII - 16
22 IIII - 4
24 IIIIII - 6
25 IIIIIIIII - 9
26 I - 1
103 I - 1

Plus drugi sezon DRRR miał 36 odcinków, ale podzielony był na 3 części więc zasadniczo po 12, ale nie doliczyłam tego do krótkich serii.  

Podsumowując: jestem co najmniej trzynastoletnim chłopcem, który obejrzał po 16 anime wyprodukowanych w ciągu ostatnich 3 lat i najprawdopodobniej miały po 12 odcinków i łączyły w sobie akcję, nadprzyrodzone (cokolwiek dokładnie kryje się pod tym ładnym i przypuszczalnie dość pojemnym znaczeniowo słowie) i tajemnicę. 

Oczywiście to taka zabawa, muszę się też przyznać, że nie zwracałam szczególnej uwagi, czy opisy (szczególnie gatunków) zgadzają się ze stanem faktycznym, czyli tym co dostajemy w anime, a czasami sama byłam zaskoczona co do przypisania gatunkowego niektórych tytułów.

Pozdrawiam, M











wtorek, 13 grudnia 2016

Pierwsze wrażenie - "Nigdy i na zawsze"

Hello!
Agata z naczytane bierze niedługo ślub i wymyśliła dla swoich koleżanek blogerek (co by nie musieć ich zapraszać na samo wydarzenie) super akcję - wypuściła w świat książkę oraz notes, aby zapisywać w nim życzenia i złote rady na nową drogę życia. Ponieważ Agata jest jedną z osób, z którą z blogów znamy się najdłużej, nie mogłam nie wziąć w niej udziału. Takim sposobem trafiła do mnie książka "Nigdy i na zawsze".

 
Pierwszy problem jest taki, albo lepiej ja mam, bo absolutnie nie tyczy się każdego czytelnika - otóż oglądam i bardzo lubię kanał Pawła Opydo "Złe książki", podoba mi się takie podejście do czytania. I w trakcie lektury "Nigdy i na zawsze" od pierwszych stron, miałam ochotę robić dokładnie to, co Paweł, bo materiału znalazłoby się bardzo dużo. Ale starałam się po części wyłączyć takie spojrzenie na tekst i próbowałam czytać go normalnie. Chociaż obawiam się, że jeszcze trochę i nic nie będę potrafiła przeczytać normalnie. Inna sprawa jest taka, że ostatnio czytam głównie rozważania na temat sonetów Sępa Szarzyńskiego. Wiedzieliście, że na temat dwóch wersów można napisać artykuł na 8 stron?

Początek nie jest zły. Dokładnie, nie jest zła pierwsza kartka, napisana z perspektywy chłopaka. Potem jest tylko źle. Punkt wyjścia wygląda następująco: bohaterka - Lucy -  ma obsesję (tyle dobrze, że sama sobie z tego świetnie zdaje sprawę) od dwóch lat, na punkcie chłopaka, z którym nigdy nie rozmawiała, a gdy w dość dramatycznych okolicznościach w końcu dochodzi do jakieś konwersacji, na niej się nie kończy - nasi bohaterowie (spoiler) się całują. Ta książka gubi jakiekolwiek prawdopodobieństwo koło 10 strony. I ma to niewiele wspólnego z wyżej wspomnianą pierwszą kartką, która z tego wszystkiego powinna być najmniej prawdopodobna. I pocałunek przy pierwszym spotkaniu, to też nie jest taka wielka sprawa, ale wszystko dookoła jest zbyt naciągane, aby móc w to uwierzyć.

W książce występują 4 rodzaje narracji: dwie trzecioosobowe, ale z perspektywy odpowiednio dziewczyny i chłopaka, oraz pierwszoosobowa, w której mówi bohater, oraz dwa krótkie rozdzialiki, w których narratorką jest Constance. Albo w sumie i 5, bo jest też narracja trzecioosobowa, gdy bohaterowie są razem.

Bohater - Daniel, w którymś rozdziale mówi o tym, jak ważne jest pierwsze wrażenie (i ma mnóstwo podobnych równie odkrywczych przemyśleń). Otóż "Nigdy i na zawsze" robi fatalne pierwsze wrażenie, a potem jest nieco lepiej, pod warunkiem, że pominiemy rozdziały Lucy i nie będziemy zwracać uwagi na udające głębokie, przemyślenia Daniela na temat życia i śmierci, bo same opowieści z jego wcieleń to najlepsza część książki. Historia tego jak przez wszystkie lata szuka Sophii jest interesująca. Wydaje się, że zamysłem autorki było pokazanie tego że Daniel szukał Sophii w przeszłości, a teraz obecna Lucy, analogicznie, szuka go w teraźniejszości. Nie do końca Ann Brachares to wychodzi. Szczególnie jeśli chodzi o Lucy. Początkowo myślałam, że będzie to bohaterka irytująca, ale tak naprawdę jest ona po prostu zupełnie czytelnikowi obojętna, bo tak bardzo nie ma charakteru. Jest jak kukiełka, miotana emocjami.

Problemem jest też to, że książka jest przewidywalna. Nic się w niej nie dzieje, więc, gdy tylko pojawia się jakaś ciekawsza postać, bez trudu można dojść do wniosku, że musi namieszać i nawet można się łatwo domyślić w jaki sposób. Szkoda tylko, że w autorka nie podejmuje wysiłku lepszego umotywowania działań swoich bohaterów (i tych dobrych i złych) i klarowniejszego ich przedstawienia, bo czytelnik może się złapać na tym, że zastanawia się z jakiego powodu to wszystko się dzieje. Przedstawione są wydarzenia, nie ciąg przyczynowo-skutkowy, co utrudnia znalezienie nici zrozumienia dla bohaterów. 

Daniela można polubić, gdy opowiada o swoich życiach i przeszłości, trochę trudniej, gdy narracja opisuje to, co robi w trzeciej osobie. Ogólnie to zadziwiające jak bardzo zmienia się styl autorki w zależności od tego, która narracja akurat jest prowadzona. Prawdę powiedziawszy nie wiem, czy podziwiać autorkę za te zmiany, czy raczej stwierdzić, że nie był to dobry pomysł, bo ze wszystkich naprawdę udała jej się tylko ta jedna - Daniela. Poza tym tak zupełnie subiektywnie, polubiłam Daniela, bo w narracji Lucy pojawiła się informacje, że pisze sonety Szekspira z pamięci, a druga sprawa interesował/interesuje się lotnictwem. Ale jest też bardzo samolubną postacią.

Ostatnia rzecz. W "Nigdy i na zawsze"  nie czuć miłość, romantyzmu, ani niczego podobnego. Może oprócz wątku z Constance, ale to wszystko. To nie jest urzekająca historia o uczuciu, nawet na polu tych romantycznych poszukiwań. Jeśli autorka chciałaby się podszkolić w tym wątku, to całkiem dobrzy w szukaniu i znajdywaniu są Snow White i Charming z "Once Upon A Time", można brać z nich przykład. Najbardziej w tej całej miłości gryzie, to że została ona zrodzona z poczucia winy i nie wiadomo, gdzie się kończy chęć zadośćuczynienia a zaczyna 'normalne' uczucie. 

Nie porwała mnie ta historia, za dużo w niej nieścisłości i nieprawdopodobieństa. Nawet zakończenie nie robi wrażenia, a chyba miało. 

Trzymajcie się, M


niedziela, 11 grudnia 2016

Openingi

Hello!
Nieodłącznym elementem anime są openingi (i endingi, ale o tym innym razem i na pewno nie w tym roku). Wszystkie seriale/kreskówki mają coś takiego, ale w tych japońskich jest jakiś element, który nie pozwala ich rozpatrywać na tym samy poziomie, co na przykład piosenkę otwierającą "Fineasza i Ferba". Chyba ze względu na wykonawców openingów i to, że poza anime, te piosenki żyją swoim, wydaje się całkiem popularnym, życiem. Ale kontynuując myśl z początku, gdy ogląda się anime bardzo szybko zaczyna się wybierać ulubione OP  i układać je w listy, numerować, nie wspominając o tym, że jak się raz zacznie słuchać, to później przez sezon słucha się tylko jednej piosenki. Praktycznie każdy utwór ma niesamowitą zdolność do siedzenia w głowie. Plus jest taki, że bardzo często są to po prostu bardzo dobre piosenki. Ale wstęp jest już przydługi więc przejdźmy do meritum.

To moje osobiste zdjęcie w tle.

Oto moje ulubione openingi.
Numerki są trochę porządkowe, a trochę chronologiczne. Szczególnie trzy ostatnie pozycje. Ale wszystkie OP na liście kocham mniej więcej tak samo. [Aktualizacja wrzesień 2021 - pierwotna wersja wpisu miała odniesienia do YT - ale po tylu latach większość już nie działała, więc je usunęłam]

1. Arcydzieło wśród openingów, drugiego tak przemyślanego ze świecą szukać - "Signal" TK Z anime "91 Days".

1.1. Znalazłam. A nawet szukać nie musiałam. "History Maker" z "Yuri on Ice". Oprócz tego że animacja jest śliczna, to dużym plusem jest fakt, że piosenka jest w języku angielskim. I ciekawostka: w pierwszym odcinku opening jest odrobinę inny - mniej kolorowy. Ktoś miły je nawet ładnie zestawił, jeśli jesteście ciekawi to tutaj jest link, a ja dodaję tę bardziej kolorową wersję. 
Odpowiedzialny za opening jest Dean Fujioka
 
2. "Monochrome no Kiss" SID cudo z "Kuroshitsuji"

3. Drugie cudo z "Kuroshitsuji", które podoba mi się jeszcze bardziej niż pierwsze. Uwielbiam piosenkę "Monochrome", ale klip jest średni. Natomiast opening z Book of Cricus (wykonuje go Enamel) cały jest absolutnie fenomenalny. 

4. Pozostajemy jeszcze przez moment w cyrkowych klimatach cudowności - opening z anime "Karneval", tytuł "Henai no Rondo" a wykonuje go GRANRODEO.

5. Najpiękniejszy opening na świecie, żaden nie może się z nim równać, jest z anime "Elfen Lied", piosenka nosi tytuł "Lilium" śpiewa ją Kumiko Noma. Jest niesamowita. 

6. Drugi opening z "Darker than Black" też zasługuje na uwagę. Zespół An Cafe, piosenka "Kakusei Heroism" (The Hero Without A Name).
[Jeśli ktoś wpadnie na ten post po wrześniu 2021, niech wie, że nie wiem, co ja widziałam w tym openingu].

7. Cudowny do śpiewania, z melodią od razu wpadającą w ucho - oto pierwszy opening "Zetsuen no Tempest". Tytuł "Spirit Inspiration", wykonawca Nothing's Carved In Stone. 

7a. Drugi też jest dobry, piosenka - "Daisuki na no ni" wykonywana przez Kylee - piękna, ale clip odrobinę zbyt niespójny. Momenty na niebieskim tle i te z motylami są niesamowite, reszta zupełnie do nich nie pasuje. 

 8. Oba openingi z "Noragami". One nawet nie potrzebują mojego komentarza, bo bronią się same.
Pierwszy "Hello Sleepwalkers" Goya no Machiawase.
Drugi "Hey Kids!"  The Oral Cigarettes

9. Gdy pierwszy raz usłyszałam opening anime "Servamp" byłam prawie pewna, że Bring Me The Horizon wyemigrowało do Japonii i teraz tam tworzy. A to OLDCODEX i piosenka "Deal with".
 
10. Bungou Stray Dogs. Ogromnie lubię. Wszystkie trzy - dwie piosenki, 3 klipy lub więcej, bo w początku drugiego sezonu z OP działy się różne rzeczy. Są bardzo klimatyczne i mocne, co prawda może nie jest to najlepsze słowo, ale mam nadzieję, że jeśli obejrzycie i posłuchacie, zrozumiecie, co chciałam przez nie przekazać.
Z sezonu pierwszego "Trash Candy" GranRodeo. Z sezonu drugiego (chociaż to tak naprawdę jeden sezon puszczany w częściach) - "Reason Living" Screen Mode.

Honorable mentions
I tak wszyscy wiedzą, że "Unravel" z "Tokoy Ghoul" jest genialny. A wykonuje, go ten sam zespół co opening "91 Days". I to nie wszystko, bo TK ma na swoim koncie także openingi do "Psycho-Pass"

Sytuacja identyczna jak w powyższym przypadku, ale nie mogłam sobie odpuści wspomnienia o "Ataku tytanów".

Openingi z D.Gray Mana także zasługują na uwagę, a ten z Hollow na szczególną.


Postanowiłam, że na liście umieszczę tylko openingi z serii, które widziałam, ale fakt, że jednym z moich ulubionych jest ten z "No game, no life", chociaż anime nie oglądałam, jest powszechnie znany.

Dishonorble mentions
Tokyo Ghoul
Co ciekawe do TG należy zarówno tytuł jednego z najlepszych jak i najgorszych openingów. Piosenka to nie szczyt muzycznych możliwości, klip jest jakiś pomylony i choć można dostrzec pewien artyzm, całość nie pasuje do serii, którą rozpoczyna.

No.6
Ale najgorszym openingiem jaki widziałam jest poniższy:


LOVE, M

czwartek, 8 grudnia 2016

Vlogerzy książkują

Hello!
Druga część książkowej listy zawiera książki napisane przez znanych i lubianych vlogerów! Powtarzanie tego, co napisałam we wtorek chyba nie jest konieczne, więc zamiast chciałabym Wam ogromnie podziękować, bo Blogerzy książkują wywołało taki skok wyświetleń, jakiego jeszcze nie było w historii bloga! Ogromnie się cieszę, że się Wam spodobało.
Z prezentowanych dzisiaj książek czytałam tylko "WebShows", a i tak mocno wybiórczo więc przyznaję się bez bicia, że o tytułach prawie nie mam pojęcia. Ale wiem, że vlogerzy lubią o swoich książkach nawzajem robić filmiki więc jeśli Was to zainteresuje, to warto przeszukać youtube.
W liczbach: 21 książek, 16 autorów-vlogerów.



 Tylko książki Gonciarza, "Jeszcze pięć minutek" i jedna z książek o szyciu nie ma na okładce twarzy/postaci autora.



Krzysztof Gonciarz
"Wybuchające Beczki - zrozumieć gdy video"
"WebShows: sekrety Wideo w Internecie"

Ewa Grzelakowska-Kostoglu - Red Lipstick Monster
"Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu"
"Red Lipstick Monster: Tajniki DIY"

Włodek Markowicz
"Kropki"

Włodek Markowicz, Karol Paciorek
"Lekko stronniczy. Jeszcze więcej"

Radek Kotarski - Polimaty
"Nic bardziej mylnego"

Paulina Mikuła - Mówiąc inaczej
"Mówiąc inaczej"

Magdalena Kanoniak - Radzka radzi
"Radzka radzi: Tobie dobrze w tym!"

Maciej Frączyk - Niekryty Krytyk
"Zeznania Niekrytego Krytyka"
"Osobisty (i osobliwy) niepamiętnik Niekrytego Krytyka"
"Disco polo, Wiedźmin i gumy kulki, czyli III RP oczami Niekrytego Krytyka"

Wojciech Drewniak - Historia bez cenzury
"Historia bez cenzury"

Artur Filipowicz - Topowa Dycha
"Topowa Dycha. 100 faktów, 10 kategorii, najlepsze, szokujące informacje, o których nie mieliście pojęcia"

Karol Poznański - Kaiko
"Kaiko. It's only a game"

Adam Szustak OP- Langusta na palmie
"Jeszcze pięć minutek"
I o wiele więcej innych książek, ale ta jest najnowsza.

Jan Dąbrowski - JDabrowsky
"Takie tam"

Martin Stankiewicz
"Śmieszek. Cierpienia młodego youtubera"

Anna Maksymiuk-Szymańska "COza Szycie"
"Co za szycie. Poradnik szyciowy dla początkujących"
"Mamo, uszyj mi!"

Prawie zapomniałam i nie ma go na kolażu na górze - Cyber Marian "Dziś tak bardziej". 


wtorek, 6 grudnia 2016

Blogerzy książkują

Hello!
Dziś kolejny post z serii takich, na których publikację mega sie cieszę i które przygotowywane były od wakacji. Dziś książki, których autorami są znani i lubiani blogerzy!
Zebranie ich w jednym miejscu nie jest szczególnie oryginalnym pomysłem, ale nie wiem czy zauważyliście, ile nowych tytułów pojawiło się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy a kolejne ciągle się pojawiają. Zapewne nie ma to nic wspólnego z mikołajkami ani zbliżającym się Bożym Narodzeniem, podobnie z resztą, jak zupełnie przypadkowy jest termin publikacji tego wpisu. A że wierzę tylko w takie przypadki, które sama starannie zaplanuję oto lista 41 (gdybym wcześniej zauważyła liczbę, dobiłabym do 44, nawiązując do posta z zeszłego roku) książek 29 autorów-blogerów. 
W ramach wyjaśnień, bo nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie dodała): to jest tylko lista, nie wartościuję poszczególnych książek, kolejność jest dość przypadkowa, chociaż dwie pierwsze są pierwsze, bo tylko je z całej listy czytałam, a nawet posiadam. I gdybym nie była zmuszona do opublikowania tego posta z tabletu, to zapewne byłyby w tytułach podlinkowane recenzje. A całoś wpisu zostałaby okraszona jakąś grafiką. Wszystkie straty nadrobię,  gdy tylko laptop zacznie wykazywać większą chęć współpracy.

Katarzyna Czajka - Zwierz Popkulturalny
"Dwóch panów z branży"

Joanna Glogaza - Style Digger
"Slow fashion. Modowa rewolucja"
"Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć"

Katarzyna Kędzierska - SIMPLICITE
"Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce"

Katarzyna Tusk - Make Life Easier
"Elementarz stylu"

Zosia Cudny - Make Cooking Easier
"Przepisy na cztery pory roku"
"Razem w kuchni"

Konrad Kruczkowski - Halo Ziemia
"Halo Człowiek. Rozmowy o tym, co ważne"

Anna Jakubska, Ewa Rokitnicka - kokoshka.pl; Olga Woźnicka - Manufaktura, Hand made by Olga
"Wielka księga inspiracji"

Michał Kędziora - Mr. Vintage
"Rzeczowo o modzie męskiej"

Michał Szafrański - Jak oszczędzać pieniądze
"Finansowy ninja"

Paweł Tkaczyk
"Zakamarki marki. Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki"
"Grywalizacja. Jak zastosować mechanizmy gier w działaniach marketingowych"

Anna Mularczyk-Meyer - prosty blog
"Minimalizm po polsku"

Anna Moczulska - Kobiety i historia
"Bajki, które zdarzyły się naprawdę. Historie słynnych kobiet"

Agnieszka Skupieńska - Biznesowe info
"Zostań freelancerem. Praca zdalna od A do Z"

Michał Będźmirowski - Modny Tata
"Jak być fajnym tatą i nie zwariować"

Tomek Tomczyk - Jason Hunt
"Thorn"
"Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj"
"Social Media START"
"Bloger i social media"

Anna Kołomycew - Anwen Jak dbać o włosy
"Jak dbać o włosy. Poradnik dla początkującej włosomaniaczki"

Dagmara Skalska - Projekt Egoistka
"Egoizm to nie grzech! Pokochaj swój umysł"
"Egoizm to nie grzech! Kurs na miłość"
"Pokochaj swoje ciało. Egoizm to nie grzech"
Kalendarz: "Rok pozytywnej zmiany" 

Karolina Gliniecka - Charlize Mystery
"Nie mam się w co ubrać"

Magdalena Tomaszewska-Bolałek - Kuchniokracja
"Japońskie słodycze"
"Tradycje kulinarne Japonii"
"Zwierzęta zodiaku w kulturze Japonii"
"Tradycje kulinarne Korei"

Tomasz Węcki - Spisek pisarzy
"Wtajemniczenie"

Maciej Mazurek - Zuch.Media
"Król biurowej klasy średniej"

Paulina Wnuk - Paulina Wnuk - (From movie to the kitchen)
"Kuchnia filmowa"

Małgorzata Minta - Minta Eats
"Dzień dobry. Śniadania z Małgosią Mintą"

Kasia Ogórek -Twoje DIY
"Twoje Diy"

Michał Federowicz - Kulturą w płot
"Kulturą w płot"

Tony - Bunkrów nie ma
"Bunkrów nie ma"
Ta książka znalazła mnie, a nie ja ją. Czasami reklamy na facebook'u są przydatne.

Tomasz Kopyra - O piwie, piwowarstwie i ... (oprócz bloga, prowadzi także vloga, ale blogerem jest chyba bardziej)
"Wszystko co musisz wiedzieć aby nie wyjść na głupka"

Piotr Szaradowski - Muzealne Mody    (lekkie oszustwo, Muzealne Mody jako blog już nie działają,   obecnie jest to nazwa prywatnej kolekcji ubrań - zobaczcie sobie; autor pod tą nazwą działa także na facebooku)
"Francja elegancja"

Magdalena Kostyszyn - znów lekkie oszustwo, bo choć autorka ma bloga nie jest on związany z książką, z książką związany jest profil na facebooku.
"Ch...owa Pani Domu"

Pozdrawiam, M

sobota, 3 grudnia 2016

Seiyū

Hello!
Czasami jak coś sobie wymyślę, to nie ma przebacz. Choćby był to pomysł, który tylko mi się podoba. Tak było z dzisiejszym postem. Wymyśliłam koncepcję jak tylko wiedziałam, że będę pisać o aktorach głosowych (czyli praktycznie odkąd wymyśliłam Rok z anime) a za realizację zabrałam się pod koniec wakacji (dlatego część postaci może być nieuwzględniona; ale pojawiają się także tytuły, które widziałam, a o których z różnych powodów, nie pisałam). I dobrze, bo bawiłam się z tym tydzień. Nie przesadzając, znajdowanie i klejenie tych zdjęć oraz podpisywanie i wypisywanie postaci, to coś na co w historii bloga poświęciłam najwięcej czasu. Oraz zapału. Na dodatek doskonale wiedząc, że tak naprawdę ten pomysł tylko dla mnie jest taki super genialny. Ale to nic, gdyby to mnie powstrzymywało przestałabym pisać bloga wieki temu.

Dopiero po czasie spostrzegłam, że na głównym zdjęciu brakuje Kany, a pojawia się dwa razy Yuichi.

Tak więc przedstawiam listę moich ulubionych seiyū. Kolejność nie jest znacząca.




Daisuke Ono
Kuroshitsuji - Sebastian Michaelis
Monochrome Factor - Akira Nikaido
Pandora Hearts - Jack Vessalius
Uragiri wa Boku no Namae wo Shitteiru - Hotsuma Renjou
Durarara!! - Shizuo Heiwajima
Ao no Exorcist - Arthur Auguste Angel
K - Kuro Yatogami
Shingeki no Kyojin - Erwin Smith
Karneval - Hirato
Barakamon - Seichuu Handa
Noragami - Daikoku
Owari no Seraph - Norito Goshi
Charlotte - Shunsuke Otosaka
91 Days - Vanno Clemente
Servamp - Yumikage Tsukimitsu
Dantalian no Shoka - Dantalian


Yuki Kaji
Kuroshitsuji - Finny
Durarara!! - Walker Yumasaki
Guilty Crown - Shu Ouma
No6. - Sion
Ao no Exorcist - Konekomaru Miwa
K - Tatara Totsuka
Diabolic Lovers - Kanato Sakamaki
Shingeki no Kyojin - Eren Yaeger
Tokyo Ghoul - Ayato Kirishima
Shigatsu wa Kimi no Uso - Takeshi Aiza
Barakamon - Kousuke Kanzaki
Ao Haru Ride - Kou Mabuchi (Tanaka)
Black Bullet - Rentaro Satomi
Noragami - Youkine
Koutetsujo no Kabaneri - Takumi
Norn9 - Kakeru Yuiga
Kiznaiver - Katsuhira Agata
Joker Game - Hatano
Servamp - Kuro
Fukigen na Mononokean - Ashiya Hanae


Kana Hanazawa
Pandora Hearts – Sharon Reinsworth
Durarara!! - Anri Sonohara
Gulity Crown – Ayase Shinomiya
Ao no exorcist – Shiemi Moriyama
Zetsuen no Tempest – Aika Fuwa
Psycho-pass – Akane Tsunemori
Inu x Boku SS – Karuta Roromiya
Tokyo Ghoul – Rize Kamishiro
Orange – Naho Takamiya


Koki Uchiyama
Shiki – Natsuno Youki
Guilty Crown – Daryl Yan
Zetsuen no Tempest – Yoshino Takigawa
Barakamon – Hiroshi Kido
High Speed!: Free! Starting Days – Ikuya Kirishima
Charlotte – You Otosaka

 
Jun Fukuyama
Loveless – Yayoi
D.Gray-man – Rikei
Black Blood Brothers – Zelman Clock
Code Geass: Lelouchof the Rebelion – Lelouch Lamperouge
Kuroshitsuji – Grell
Vampire Knight(Gulity) – Hanabusa Aidou
Pandora Hearts – Vincent Nightray
Durarara!! - Shinra Kishitani
Ao no Exorcist – Yukio Okumura
K – Misaki Yata
Noragami – Kazuma
Joker Game - Jitsui


Miyuki Sawashiro
Black Blood Brothers – Cassandra Jill Warlock
Durarara!! - Celty Sturluson
Kimi ni Todoke – Ayane Yano
Zetsuen no Tempest – Hakaze Kurisabe
Psycho-pass – Shion Karanomori
K – Seri Awashima
Noragami – Bishamon
Sword Art Online II - Asada Shino
Charlotte - Sara Shane
Dantalian no Shoka - Shoka no shoujo 


Hiroshi Kamiya
Monochrome Factor – Kengo Asamura
Durarara!!! - Izaya Orihara
Ao no Exorcist – Mephisto Pheles
Karneval – Gareki
Psycho-Pass – Nicholas Wong
Bungou Stray Dogs – Ranpo Edogawa
Servamp - Tsurugi Kamiya 


Mamoru Miyano
D.Gray-man - Chao Ji
Vampire KnightGuilty - Ichiru Kiryu, Zero Kiryu
Vampire Knight - Zero Kiryu
Durarara!!! - Masamomi Kida
K – Saruhiko Fushimi
Inu x Boku SS – Zange Natsume
Free! - Rin Matsuoka
Karneval – Yogi
Kimi ni Todoke II – Kento Miura
Tokyo Ghoul – Shou Tsukiyama
Kuroshitsuji – Joker
Bungou Stray Dogs – Osamu Dazai


Takahiro Sakurai
Shingetsutan Tsukihime - Arihiko
Black Blood Brothers – Jirou Mochizuki
D.Gray-man – Yu Kanda
Kuroshitsuji II – Claude Faustus
Psycho-pass - Shōgo Makishima / Shō Hinakawa ;
K – Izumo Kusanagi
Diabolic Lovers – Ruki Mukami
Aldnoah.Zero – Trillram
Dantalian no Shoka – Armand Jeremiah
Tokyo Ghoul – Uta
Noragami – Rabou
Owari no Seraph – Ferid Bathory
Divine Gate – Santa Claus
Joker Game – Tazaki
Bungou Stray Dogs – Francis Scott Key Fitzgerald
91 Days – Barbero
Hatsukoi Monster – Kanade Takahashi


Yuichi Nakamura
Durarara!! - Kyohei Kadota
Gulity Crown – Gai Tsutsugami
Kimi ni Todoke – Ryu Sanada
Togainu no Chi - Tomoyuki
K - Rikio Kumamoto
K – Daikaku Kokujouji
Inu x Boku SS – Soushi Miketsukami
Karneval – Jiki
Tokyo Ghoul – Renji Yomo
Owari no Seraph – Guren Ichinose
Divine Gate - Arthur
91 Days – Ronaldo


LOVE, M

czwartek, 1 grudnia 2016

Wielki Słownik Ortograficzny

Hello!
Jeśli myśleliście, że moim cudownym słownikiem tylko się chwalę, a go nie czytam, to się myliliście. Czytam. I zauważyłam, że niektóre zasady, ale zdecydowanie bardziej uwagi do nich czasami bywają bardzo ciekawe, a niekiedy zaskakujące. Tak zaskakujące i chyba wręcz wykraczające poza powszechną wiedzę, że postanowiłam Wam je pokazać. Więc w dzisiejszej notce przepisuję słownik, a dokładnie Wielki słownik ortograficzny PWN z zasadami pisowni i interpunkcji, wydany w Warszawie w 2016 roku.




Ciekawe:
"UWAGA: W wypadku deprecjonujących, lekceważących lub żartobliwych nazw członków narodowości typu kitajec, jugol poleca się pisownię małą literą, choć rozpowszechniony zwyczaj pozwala pisać je wielką literą, zwłaszcza gdy jest to uzasadnione etymologicznie: angol, jugol, kitajec, niemiaszek, pepik a. pepiczek, rusek, żydek. Analogicznie piszemy wyraz negr, będący pejoratywnym określeniem człowieka rasy czarnej. Podobnie, tzn. małymi literami, należy zapisywać rzeczowniki biały, czarny, żółty, które potocznie oznaczają kolor skóry i odnoszą się do ludzi poszczególnych ras" (str. 44)

"UWAGA: Zaliczany tu także nazwiska osób znanych z życia publicznego używane w liczbie mnogiej (np. Nieporadne rządy gomułków i bierutów) w celu poniżenia, okazania lekceważenia bądź pogardy wobec postaw, idei czy też osób związanych z nosicielem danego nazwiska. W przeciwnym razie można zachować dużą literę, np. Na małej skoczni oglądaliśmy trening przyszłych Małyszów." (str. 58)

Zaskakujące:
"Nazwiska osób, które pojawiły się w dziejach Polski przed rokiem 1800, piszemy zgodnie z dzisiejszą ortografią, a więc: Mikołaj Rej, Jan Zamojski (hetman i kanclerz z XVI w.), Tadeusz Rejtan (poseł sejmu rozbiorowego) itp. Wyjątek robimy dla nielicznych nazwisk o pisowni mocno utrwalonej w społecznej świadomości, np. Trembecki (Stanisław - poeta), Kołłątaj (Hugo - pisarz i polityk).
I odpowiednio - nazwiska postaci historycznych działających po roku 1800 piszemy zgodnie z ówczesną pisownią. Dlatego napiszemy: Władysław Stanisław Reymont, Jakub Gieysztor, a także Andrzej Zamoyski (prezes Towarzystwa Rolniczego - 1800-1874), ale Andrzej Zamojski (kanclerz wielki koronny - 1716-1792)." (str. 93-94)

A Wam ile razy przenieśli zostawiony spójnik do kolejnej linijki?
"Jednoliterowe spójniki i przyimki (a, i, u, w itd.) mogą pozostawać na końcu wiersza w tekście ciągłym, natomiast w tytułach książek i ich rozdziałów winny być przenoszone do następnego wiersza." (str. 88)

Wyjaśniające wątpliwości:
"UWAGA: Nie należy ujmować w cudzysłów wyrazów użytych przenośnie, w znaczeniu wtórym, oraz związków frazeologicznych w wypowiedziach potocznych i artystycznych. Błędy polegające a nadużywaniu cudzysłowu są bardzo częste w rozmaitych publikacjach, także w tekstach prasowych.
 Codziennie "wkuwam" kilkadziesiąt słówek angielskich. (cudzysłów zbędny)
 Wielu dorosłych wciąż pisze "jak kura pazurem". (Frazeologizmów nie ujmujemy w cudzysłów). "
(str. 151)

Pozdrawiam, M