Chciałabym napisać, że mam dużo czytania o Korei (i Południowej, i Północnej) i nie mam czasu czytać o Japonii i Chinach. Co jest prawdą, ale po pierwsze o Chinach słyszałam dużo więcej i dużo wcześniej niż o Korei (co jest zasługą między innymi Weroniki Truszczyńskiej, o której vlogu pisałam na blogu w lutym 2017 roku, a która także zamieściła na kanale recenzję tej książki), a po drugie w życiu potrzeba trochę różnorodności. A poza tym od pewnego, już dłuższego, czasu reportaże są bardzo wysoko na liście moich ulubionych gatunków książek.

Tytuł: Miłość made in China
Tytuł oryginalny: China love
Autor: Dorian Malovic
Tłumacz: Ewa Kucharska
Wydawnictwo: Znak Horyzont, Kraków 2018
Mam wobec tej książki dwa zarzuty. Pierwszy - jest za krótka. To znaczy, porusza wiele aspektów miłości, małżeństwa i relacji międzyludzkich w Chinach, ale jednocześnie jest ich tak wiele, że ma się wrażenie, iż po niektórych tylko się prześlizguje. Autor dotyka każdego z problemów czy każdej kwestii na jednym przykładzie i przedstawia je jako reprezentatywne dla zjawisk w chińskim społeczeństwie. Być może autorowi naprawdę zależało na takiej różnorodności, ale w trakcie czytania miałam poczucie, że każdy z rozdziałów mógłby być oddzielną książką. Na przykład aranżowane małżeństwa - temat na książę, utrzymanki, oficjalne kochanki - temat na książkę, różne aspekty prostytucji - jeszcze ciekawszy temat na książkę. Sam autor kilka razy podkreśla, że zbierał materiały do tej książki bardzo długo, miał dostęp do miejsc i osób, do których zwykli reporterzy raczej nie mieliby możliwości dotarcia. I może dlatego też chciałoby się, aby napisał o tym wszystkim więcej.
To, co napisałam, nie oznacza, że Miłość made in China jest złą książką, a raczej, że po jej przeczytaniu chce się dowiedzieć o wszystkich przedstawionych zjawiskach jeszcze więcej. Książka podzielona jest na cztery części, ma dwadzieścia jeden rozdziałów i 329 stron (bez wstępów i podziękowań) co daje średnio 15 stron na rozdział. To naprawdę nie jest dużo, bo książkę czyta się błyskawicznie, bo jest naprawdę ciekawa. A im bliżej końca tym ciekawsza, bo o ile kwestie aranżowanych małżeństw nie są chyba, aż tak obce polskiemu czytelnikowi, to mam wrażenie, że dość otwarte utrzymanki, jako wyznaczniczki statusu bogatych biznesmenów to coś, co może być trudniejsze do zrozumienia. To tylko jeden z zaskakujących przykładów, jest ich znacznie więcej.
Drugi zarzut, czy może bardziej coś, co mnie zirytowało to usterki redaktorskie/korektorskie. Co ciekawe wstępowały one szczególnie w dwóch miejscach w książce - w części drugiej i części czwartej, a w niej od strony 218 do końca. Początkowo miałam wcale o tym nie wspominać, ale te usterki w końcówce książki trochę mnie zirytowały. W większości przypadków były to drobnostki: podwójne kropki, brak kropki, zła kolejność kropki i cudzysłowu, ale była też na przykład zdanie: "Według ekspertki, która zajmowała się od już ponad pięćdziesięcioma tysiącami spraw, przyjmując od dwudziestu do trzydziestu klientkami dziennie (...)". I może gdyby w książce podpisany był jeden korektor to też bym o tym nie wspominała, ale podpisane są trzy korektorki. Ogólnie zdziwiła mnie liczba tych usterek, bo to nie pierwsza książka wydawnictwa Znak / Znak Horyzont, którą czytałam, ale pierwsza, która miała tyle problemów.
Muszę jednak dodać, że wydawnictwo zasługuje na plus za okładkę, bo jest to okładka zintegrowana, a choć wiem, że wielu ludzi narzeka na to rozwiązanie, to ja je uwielbiam. Kolejny plus za mapy na wewnętrznych stronach okładki.
Trzymajcie się, M
Temat fascynujący, ale bardzo dużo o tych błędach, co umknęły redakcji, słyszałam... Optymistycznie czekam na kolejne, poprawione wydanie. Może się doczekam :D.
OdpowiedzUsuńZ podobnych klimatów czytałam "Za rękę z Koreańczykiem". Tam już redaktorsko dobrze, ale za to jakoś tak ogólnie trochę płasko, bo o związkach polsko-koreańskich, ale tylko z tej polskiej perspektywy.
Na pewno książka zaciekawi osoby, który interesują się Chinami i nie tylko. Szkoda tylko, że ma tyle błędów.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Książka na pewno znajdzie swoich zwolenników
OdpowiedzUsuń, ale błędy zapewne będą irytować.
Bardzo interesujacy temat, szkoda w takim razie że książka jest taka krótka. Zaskakujące jak bardzo różne jest podejście kultury europejskiej i wschodniej do związków, coś co u nas jest nie do pomyślenia (utrzymanki - serio?!) tam jest kompletnie naturalne.
OdpowiedzUsuńPo książkę w przyszłości na pewno sięgnę :)
Takie książki niekiedy są bardzo ciekawe ale tą chyba sobie odpuszczę :)
OdpowiedzUsuń