sobota, 7 maja 2022

Wszytsko, o co chciałam zapytać blogerkę [wywiad z eM poleca]

 Hello!

 Dziś kolejny wywiad! Z prawdopodobnie moją najbliższą blogową koleżanką z bloga eM poleca!

Wszystko, o co chciałam zapytać blogerkę [wywiad z eM poleca]

Wiele wywiadów z blogerkami rozpoczyna się od pytania o początki blogowania, powody założenia bloga. Ale bloguję prawie dziesięć laty – Ty dokładnie dziesięć w tym miesiącu! – i często dochodzę do wniosku, że te początki nijak się mają do tego, że blog wciąż się prowadzi. Jak jest w Twoim przypadku?

Początki, to, to dzięki czemu w ogóle zaczęło się blogować, to, co dzieje się później, to już zupełnie inna historia, szczególnie jeśli blogujemy tak długo. W moim przypadku zaczęłam przygodę z blogiem przez to, że znajomi nie chcieli już słuchać mojego gadania o popkulturze - dlatego stworzyłam miejsce, w którym mogłabym to robić. Z ciekawostek mogę zdradzić, że na samym początku myślałam, że będę tworzyła teksty związane nie tylko z kulturą, ale również z innymi dziedzinami życia  (w końcu nazwa zobowiązuje), jednak po tym jak natrafiłam na blogi książkowe, stwierdziłam, że zawężenie tematyki będzie dobrym pomysłem.

Jak jest teraz? Trochę tak jak kiedyś traktuję swojego bloga jako moją bezpieczną przystań, w której mogę napisać, co chcę i kiedy chcę. Zmieniła się trochę moja motywacja, bo staram się mniej patrzeć na statystyki i komentarze a trochę więcej na to, żeby w ogóle pisać (nie mówiąc już o regularnym pisaniu) a przy okazji dawać swojemu mózgowi nowe wyzwania.

Kryzysy dotykają praktycznie każdego twórcy, ale być może w kryzysie w blogowaniu jest coś szczególnego. Nie tylko nie chce się pisać, czy także nie chce się konsumować (pop)kultury, o której się pisze. Poczucie bezsensu albo wsobności – bo do kogo się pisze? Utkwienie w blogowym martwym punkcie; czy trzeba się na nowo wymyślić? Złośliwość algorytmów też nie pomaga.  

Tak jak piszesz, może być tylko tak, że nie chce nam się pisać, ale chyba gorszym przypadkiem jest ten, w którym pojawia się niechęć do konsumpcji popkultury. W końcu, żeby coś napisać, trzeba coś obejrzeć lub przeczytać. W takich momentach, po tylu latach nauczyłam się być dla siebie trochę bardziej wyrozumiała.

Jasne, świadomość, że poświęca się czas, widzi się, że ktoś na bloga wchodzi, ale z żadnej strony nie pojawiają się komentarze może być frustrujące. Jednak wszystko zależy od tego, dlaczego to robisz i czy w ogóle chcesz to robić. Sama w pewnym momencie doszłam do takiej ściany, byłam bliska rzucenia blogowania, jednak przemyślałam sprawę, podjęłam decyzję o wprowadzeniu kilku zmian i dzięki temu blogowanie (a raczej pisanie) znowu stało się przyjemnością. Dotyczyło to głównie sposobu pisania (w początkowych latach pisałam posty krótkie, głównie w trzeciej osobie), ale też tematyki (przestałam pisać recenzje pojedynczych książek, na rzecz krótszych, zbiorczych opinii plus rozwinęłam skrzydła w innych tematach).

Brak odzewu ze strony czytelników bloga też bywa frustrujący, bo może się wydawać, że to co się pisze znika gdzieś w otchłani, jednak mam wrażenie, że coraz mniej osób lubi i chce komentować. Patrząc nawet na same media społecznościowe - łatwiej jest coś zaserduszkować, czy dodać lajka niż zostawić komentarz.

Poza kryzysami i ogólnym brakiem motywacji – co jest najtrudniejsze w blogowaniu?

Znalezienie swojej niszy i sposobu na siebie. Jasne, można podpatrywać innych twórców, jednak daleko się tak nie zajdzie. W końcu, ile razy można czytać recenzję tej samej książki? Plus zawsze fajniej jest zostać docenionym za coś, co było Twoje od początku do końca.

No i wyrobienie w sobie regularności, jeśli chodzi o pisanie. Z tym walczę cały czas i jeśli ktoś się zastanawia: powroty do regularnego pisania są koszmarne, nie róbcie sobie tego!

Na przestrzeni lat zauważyłaś zmiany w blogowaniu? Ja jeszcze niedawno myślałam, że zmieniło się sporo, ale w ciągu ostatniego roku spotkałam się z falami różnych zachowań, które myślałam, że były już niepopularne, gdy zaczynałam blogowanie. A jednocześnie – ludzie naprawdę korzystają z opcji obserwowania na bloggerze.

Ja zauważyłam, że jeśli pojawia się coś, co jest wyśmiewane lub ludzie zarzekają się, że nie będą z tego korzystać - po jakimś czasie wyjdzie na to, że zapomnieli z czego się śmieją i dokładnie to będą robili. Wydaje mi się też, że do blogów już od samego początku można podchodzić bardziej profesjonalnie, dlatego niektórych zachowań już nie widzę a na pewno nie w moim blogerskim otoczeniu.

Swoją drogą - opcja obserwacji na blogerze była świetna do momentu, kiedy nie zaczęli wprowadzać w niej zmian w wyświetlaniu. Nie ma teraz tak dobrego miejsca, w którym można mieć informacje o nowych postach na blogach, które się obserwuje, pod ręką.

Czy po tylu latach blogowania, coś Cię jeszcze w blogowaniu zaskakuje?

Raczej jestem zaskoczona tym, że coś mnie jeszcze zaskakuje (śmiech). I zarówno, jeśli chodzi o blogowanie w moim wykonaniu jak i to co się dzieje w środowisku blogerskim.

Jak czujesz się z określeniem blogerka? Może influencerka przemawia do Ciebie bardziej?

Influencerką raczej nie jestem, chyba że mikro, bo mam dość ograniczony zasięg odbiorców i jakoś nigdy nie czułam, żeby moje wypowiedzi miały zbyt często wpływ np. na wybory czytelnicze innych. Za to z określeniem blogerka czuję się teraz całkiem dobrze (byłoby bardzo, ale nadal walczę z tym, żeby więcej pisać, więc mam wrażenie, że jest to określenie trochę na wyrost w tym momencie). Był czas, że nie przyznawałam się do tego, że posiadam bloga. Te 10 lat temu blogi kojarzyły się raczej z cringowymi postami i mało kto traktował je poważnie. Teraz widzę ogromną zmianę w tym jak inni postrzegają ludzi, którzy mówią, że są blogerami. To naprawdę budujące!

Czy myślisz, że blogi książkowe upadną na rzecz bookstagramów? Albo w ogóle TikToka?

Koniec ery blogów (także tych książkowych) zapowiadany jest co kilka lat. Jeśli ktoś decyduje się na tworzenie w internecie w tematyce książkowej faktycznie raczej wybierze inne medium a blogi, które istnieją już jakiś czas, musiały dostosować się do nowych wyzwań dotyczących korzystania z sieci oraz tego jak wykorzystywane są media społecznościowe. Nowe możliwości zawsze się pojawiają, ale jednak to co było, może trochę zmienione, ale pozostaje.

Książki książkami, ale nie tylko nimi człowiek żyje. Możesz opowiedzieć o tematach i rzeczach, o których piszesz na swojej stronie?

Tematyka mojego bloga to szeroko pojęta popkultura. Piszę o nie tylko o książkach ale też o rynku książkowym - zarówno polskim jak i zagranicznym. Do tego dochodzi koreańska popkultura, szczególnie k-pop i k-dramy. I wszystko czym akurat się w danym momencie interesuję.

Zauważasz różnicę w zaangażowaniu czytelników w zależności od poruszanego tematu?

Jak najbardziej. I za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że wiem co przyciągnie czytelników okazuje się, że jednak nic nie wiem.

O czym najłatwiej, najprzyjemniej Ci się pisze? Czy są teksty, z których jesteś szczególnie dumna? Czy te, której uznajesz za najbardziej udane, powstawały w pocie czoła, czy może zupełnie nie?

Najłatwiej pisze mi się teksty, kiedy targają mną emocje - zarówno te pozytywne jak i negatywne. Idealnym tego przykładem jest tekst o sytuacji w której dziennikarze popisali się researchem dotyczącym BTS. Tekst jak na mnie jest bardzo długi - ma ponad 4 strony a napisałam go w około 48 godzin.

Jest może taki tekst, który teraz napisałabyś zupełnie inaczej? Albo dramatyczniej – taki, którego opublikowania wręcz żałujesz?

Specjalnie przejrzałam listę tekstów opublikowanych na blogu. Nie ma takiego tekstu. Jeśli czegoś żałuję to tego, że zapowiadałam publikację tekstów, których później nie udało mi się napisać.

Być może z pytań wyłania się trudny obraz blogowania, ale czy przyniosło Ci ono propozycje lub okazje, których nie miałabyś, gdyby nie blog?

Jak najbardziej! Taką która chyba na zawsze pozostanie w mojej pamięci jest możliwość wystąpienia na SerialConie razem z Gosiarellą w 2018 oraz 2019 roku, gdzie opowiadałyśmy o k-dramach. 

[Gosiarella to autora bloga o tej samej nazwie oraz Małgorzata Stefanik, czyli autorka Gildii zabójców i Dzieci gildii, z którą - w kontekście tych książek - przeprowadzałam poprzedni wywiad!].

Co uważasz za najlepszą rzecz w blogowaniu? A możesz masz jakieś rady dla osób, które chciałyby zacząć blogować?

Ludzi. Blogowanie to świetna przygoda, dzięki której poznałam ludzi, których nie udałoby mi się poznać w inny sposób. A dla rozpoczynających przygodę z blogowaniem mam dwie rady: piszcie regularnie i znajdźcie swoją motywację, czemu chcecie to robić.

A co powiedziałabyś sama sobie te 10 lat temu, gdybyś wiedziała to, co wiesz teraz?

Boje się, że i tak bym siebie nie posłuchała (śmiech). A tak na serio, to nie żałuję decyzji czy tekstów, które popełniłam przez te 10 lat. No, może bym starała się nauczyć się regularności, jeśli chodzi o pisanie.

Dziękuję!

Naprawdę uwielbiam czytać wypowiedzi wszystkich moich odpowiadaczy, ale wywiad z eM czytało mi się wyjątkowo łatwo. Może dlatego, że pod wieloma spostrzeżeniami sama mogę podpisać się rękami i nogami. Jeszcze raz dziękuję eM za odpowiedzi i mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś ciekawego o kulisach blogowania!

LOVE, M

środa, 4 maja 2022

K-pop 2022 (styczeń-kwiecień)

 Hello!

Postanowiłam zamiast co pół roku, pisać o k-popie co 4 miesiące. I tak wyszło bardzo długo, ale jeśli miałabym dodać do tego comebacki z maja i czerwca - było by chyba dwa razy dłużej. W każdym razie, dziewczyny wciąż w dużej mierze dominują krajobraz k-popu - i mają jedne z najlepszych i najgorszych piosenek, ale przynajmniej są one jakieś. Natomiast boysbandy są wszystkie takie same.

STYCZEŃ 

Eric Nam - There and Back Again

Nie wiem, czy Erika można na pewno zaliczać do k-popu, ale innych podsumowań nie robię, a jego płyty słuchałam przez bardzo długi czas po tym, jak wyszła, praktycznie codziennie.

Max Changmin - Devil

Devil to trochę piosenka bez piosenki, ale w bardziej pozytywnym znaczeniu niż niektóre twory NCT. A wręcz po obejrzeniu teledysku i choreografii, doszłam do wniosku, że ta piosenka jest jak wyrwana z musicalu, a może nawet dokładniej z Jesus Christ Superstar (którego nie widziałam, ale myślę, że by pasowała). To bardzo ciekawa i bardzo inna piosenka.

Jest czwartek 20 stycznia, gdy piszę te słowa. Od samego poniedziałku było chyba z 10 comebacków i zgadnijcie co? Żaden mi się nie podoba, nie słyszałam tak nudnej kolekcji singli chyba nigdy. 

VICTON - Chronograph

Bardzo chciałabym, aby piosenka Chronograph mi się podobała, ale nie. Po pierwsze, przypomina mi pięć innych piosenek, chociaż nie mogę dokładnie wskazać które (wydaje mi się, że przynajmniej jedną z płyty Bad Love). Po drugie w zestawieniu z Mayday (fenomenalna piosenka) i What I Said (jedna z moich ulubionych z 2021 roku) Chronograph wypada zwyczajnie blado. I mam poczucie, że nie pasuje do zespołu.

Inną sprawą jest to, że już od pewnego czasu zauważam, że partie rapowe w piosenkach coraz bardziej i bardziej mi przeszkadzają. I nie wiem, czy to kwestia tego, że ostatnio są słabiej wkomponowywane w piosenki, członkowie zespołów, którzy je wykonują, słabo radzą sobie z tym zadaniem, czy czegoś jeszcze innego, ale w lubieniu Chronogrpah jej partia rapowa na pewno nie pomaga. 

Za to druga piosenka z singla - Want me - podoba mi się bardziej. 

PENTAGON - Feelin' Like

Jest postęp! Ta piosenka naprawdę mi się podoba (co nie znaczy, że będę do niej wracała) i ma teledysk na bardzo dobrym poziomie. Potwierdza też pewną tendencję, że główne single są ostatnio poniżej 3 minut. Trochę krótkie. 

Całkiem podoba mi się w sumie cały minialbum. The Game to bardzo intrygująca piosenka, Sparkling Night ma intrygujący vibe piosenki z lat 90. (?) i jakiś taki radiowy potencjał. Nie spodziewałam się, że będę wracała do tego albumu a jednak. 

LUTY 

Mamy 10 lutego i wciąż jedyne ciekawe płyty to ta Erika Nama i Pentagonu. 

VIVIZ - BOP BOP!

Tak naprawdę jedynym powodem, dlaczego wspominam o tej piosence, jest prośba, aby ktoś mi wyjaśnił, co jest nie tak z jej intro. Czy nikt produkujący ten utwór nie ogarnął, że to najbardziej irytująca rzecz pod słońcem? Co do samej piosenki - niekoniecznie mi się podoba, ale mam wrażenie, że jeśli pomyśleć o VIVIZ jako swego rodzaju kontynuacji GFRIEND (czego nie chcę tak naprawdę robić, ale aż samo się prosi) to BOP BOP! brzmi jak dobry pomysł na comeback po MAGO. Chociaż piosenka jest wyraźnie słabsza.

Z ciekawości przesłuchałam cały album. Fiesta zupełnie mi się nie podoba. Tweet Tweet ma kilka ciekawych momentów, ale jest zbyt chaotyczne na mój gust. Lemonade ma uroczy retro klimat i jest całkiem przyjemnym utworem. Love You Like jest balladą i myślałam, że nie będzie szczególne, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Przy czym mam wrażenie, że właśnie ta piosenka ujawnia pewien problem z VIVIZ - otóż z tego, co kojarzę, żadna z członkiń nie jest uważana za wyjątkową wokalistkę. Może Euhna jest; tylko, że jej głos jest dość cienki. W każdym razie ta piosenka pokazała mi, jak bardzo członkinie GFRIEND się uzupełniały i jak działała ich synergia. Mirror Mirror - ta piosenka brzmi jak Into New World Girls Generation w wersji, która miałaby być w anime. A dokładniej - najpierw pomyślałam o anime, dopiero później skojarzyło mi się INW.

Podsumowując, dalej mam tylko dwa albumy do słuchania. 

14 lutego i 3 duże płyty

APINK - Dilemma (płyta HORN)

TAEYEON - INVU

Epik High - Gray so Gray (Epik High is Here 2)

3 poprzednie główne single Apink podobały mi się już po pierwszym przesłuchaniu dużo bardziej niż Dilemma. Niestety to piosenka złożona z 3 innych, która mam wrażenie wpisywałaby się lepiej w zeszłoroczną przestrzeń muzyczną. Nie podoba mi się jakiś dziwny klimat muzyki klubowej w tym utworze, podoba mi się za to partia "I love you, I love you". Powiedziałabym, że to konfundująca piosenka, ale nie jest bardzo zła. 

INVU - Ogromnie podoba mi się teledysk! Taeyeon jest w nim jak jakaś kosmiczna, elfia Artemida. Choreografia, którą widać w klipie kojarzy mi się z układami Chunghy i może odrobinę Sunmi. Sama piosenka podoba mi się chyba bardziej niż Dilemma, ale problem jest taki, że o ile Dilemma pamiętam, tak melodii INVU wcale nie jestem w stanie zapamiętać - taki dziwny paradoks. Poza tym polecam Some Nights, bo to chyba najlepsza piosenka z tej płyty.

Co do Epik High - pierwsza część tej płyty podobała mi się zdecydowanie i bez wątpienia bardziej. Muszę dokładniej przesłuchać tę płytę i znaleźć tłumaczenia słów, ale pierwsze wrażenie jest niestety dość rozczarowujące i bardzo mi z tego powodu przykro. Wydaje mi się, że ta część tej płyty jest nie tyle druga i uzupełniająca, co wtórna.

TREASURE - JIKJIN

Miałam nie pisać o tej piosence, bo to typowa Treasures piosenka - pięć piosenek w jeden - ale się z tym pogodziłam i trzeba przyjmować kolejne comebacki Treasure z dobrodziejstwem inwentarza. To znaczy, szkoda mi ich wokalistów, ale konsekwentnie wypuszczają podobne piosenki, więc jeśli ktoś je lubi, powinien być zadowolony. W każdym razie Jikjin stanowi kontekst dla jednej z następnych opisywanych piosenek.

STAYC - RUN2U

Z jakiegoś powodu STAYC girls przykuły moją uwagę - być może dlatego że konsekwentnie wypuszczają piosenki, które bardzo do nich pasują, ale różnią się na tyle, aby były interesujące. W każdym razie w refrenie RUN2U jest wykorzystany sampel, przez który nie mogłam spać po nocach, bo byłam pewna, że był wykorzystany gdzieś w jakiejś innej piosence i nie mogłam dojść w jakiej. 

NMIXX - O.O

Oto najgorsza piosenka, którą słyszałam od lat. I nie żartuję, bo dałam radę dosłuchać tak do 3/4 i musiałam wyłączyć. Człowiek słyszał słabe i nie najlepsze utwory, ale zwykle dało się ich słuchać. I o ile w przypadku STICKER NCT, gdy pierwszy raz słuchałam, myślałam, że moje słuchawki się poddały, tak w przypadku O.O byłam pewna, że moje słuchawki, mój laptop i dźwięk w YouTube - wszystko jest zepsute. Liczyłam, naprawdę bardzo liczyłam, że moda na 5 piosenek w jednej zostanie w 2021 roku albo utrzyma się w swoich obecnych przedstawicielstwach (w postaci Treasure, NCT i aespy - choć nie tylko), ale ten debiut zwalił mnie z nóg - w najgorszym znaczeniu. I nie tylko mnie, bo ta piosenka powszechnie uważana jest za potworka. 

Ogólnie mam też wrażenie, że cały debiut i zespół nie mają takiego hype, jak miało ITZY, gdy debiutowały. Bardzo szkoda dziewczyn. 

Przez tę piosenkę popełniłam nawet taki wpis Czy JYP Ent. traci kreatywną siłę?

MARZEC

Cherry Bullet - Love In Space

Retrofuturystyczna piosenka, w której dziewczyny udowadniają, że wszystkie mogą być raperkami, bo śpiewają (?), mówią (?) tak szybko, że zastanawiałam się, czy z miksem piosenki jest wszystko ok. W każdym razie to bardzo przyjemna piosenka, ciekawie zaśpiewana. Sama wracała do niej nie będę, ale obecnie każda dobra piosenka jest na wagę złota. (Do wracania do niej "zmuszał" mnie trochę YT, bo z jakiegoś powodu bardzo promował shortsy z choreografią tej piosenki).

BANG YONGGUK - UP

Teledysk podoba mi się bardziej niż sama piosenka, ale nie sposób nie docenić tego fragmentu słów: 

BANG YONGGUK - UP

(G)I-DLE -TOMBOY

Całokształt tej piosenki bardzo mi się nie podoba i jeśli ktoś do tego szukał argumentu "dlaczego partie rapowe w k-popie są często bardzo złym pomysłem" - oto ten argument. Ta piosenka mogłaby być znośna, gdyby wyciąć z niej wszystkie partie Soyeon. Wiem, że wśród niektórych fanów ma ona status "muzycznego geniusza", ale sama nigdy tego nie rozumiałam, a ta piosenka to wpadka. Podobnie zresztą jak My Bag. Ogólnie Tomboy ma vibe piosenki odrzuconej przez ITZY w początkowej fazie ich kariery. Muzyczna ścieżka G(I)-DLE pozostaje jak zawsze wyboista.

Co ciekawe, w Korei najwyraźniej ta piosenka się podoba (bo i zwycięstwa w programach muzycznych, i All-Kille na listach), ale nie widziałam ani jednego pozytywnego komentarza na jej temat po angielsku.

MOONBIN&SANHA - WHO

To trochę przypadek, gdy teledysk jest ładniejszy i ciekawszy niż piosenka (myślałam, że dawno pozbyliśmy się wpływów dubstepu w k-popie, ale chyba nie). Mi kojarzy się z musicalami (oczywiście) Notre Dame i Upiorem w operze, ale jest w tym klipie także oczywisty klimat wampirów (chyba widziałam gdzieś wypowiedź, że to egzorcyści). 

Poza tym ta piosenka i Monster Irene&Sulgi siedzą razem na stołówce (czy jak tam się to określa). 

KIHYUN - VOYAGER

Po zwiastunach spodziewałam się nieco lepszej piosenki (albo może nie lepszej, ale nieco jednak bardziej rockowej), ale nie jest zła.  Pozostałe dwie (w sumie są trzy) są całkiem w moim stylu, myślę, że będę do nich wracała. (Spoiler - nie wracałam; jeśli całkowite zapomnienie o istnieniu jakiegoś muzycznego wydania mnie zaskoczyło, to właśnie fakt, że Voyager zupełnie przestał dla mnie istnieć).

SOLAR - HONEY

Nigdy nie sądziłam, że można tak zrazić się do płyty tylko na podstawie listy piosenek - ale można. Tytuły piosenek na minialbumie Solar są straszne, koszmarne, okropne, jak ktoś mógł pomyśleć, że zebranie w jednym miejscu chap chap, Big Booty i zinggle zinggle (oraz RAW i HONEY) to dobry pomysł. Samo Honey nie jest złą piosenką, trochę nieszczególną, ale to tyle. Za to bardzo podoba mi się skupienie na kolorach w teledysku. 

Szybki przegląd innych comebacków: Kim Wooseok Switch - cieszę się, że jego kariera wygląda na stabilną, ale nie rozumiem czemu, Ghostin' nie zostało głównym singlem, bo to najlepsza piosenka z minialbumu. WEi Too Bad - bardzo miła i przyjemna piosenka; początkowo bałam się, że będzie zbyt cukierkowa i nie do strawienia, ale jest całkiem spoko. Kang Seung Yoon Born To Love You - gdy zobaczyłam, że piosenkę napisał Yedam byłam rozczarowana, że nie on będzie ją śpiewał. Nie przekonała mnie ona przy pierwszym przesłuchaniu, nie podoba mi się też teledysk (YG nie ma pieniędzy, bo wszystkie wydało na Jikjin), ale wyjątkowo piosenka ma coś w sobie, co sprawiło, że włączyłam ją po raz kolejny. I po raz kolejny. Nie powiedziałabym, aby było to wielkie osiągnięcie sztuki muzycznej, ale ostatecznie to lepsza piosenka, niż się spodziewałam. Stray Kids Maniac - to nie jest piosenka, której będę ot tak po prostu słuchała, ale bardzo, bardzo mi się podoba! 

Red Velvet - Fell My Rhythm

Ta piosenka to jedna wielka konfuzja, ale Red Velvet miało szczęście, że miałam dużo pracy w dniu, w którym wychodziła, więc przesłuchałam jej ze sto razy (razem z całym minialbumem). 

Wydaje mi się, że problemem tutaj jest to, że teledysk - choć sam w sobie ogromnie mi się podoba - nie pasuje do piosenki i w moim przypadku zepsuł nieco pierwszy jej odbiór. Liczyłam też na coś nieco bardziej przewrotnego. Trochę podobnie jak z Beg For Me - nie wiem, czemu nie zdecydowano, aby piosenka była nieco mroczniejsza, bo był potencjał i wystarczyło zmienić odrobinę fragmenty refrenu, bo w pewnym momencie robi się dziwnie radosny. BAMBOLEO ma retro vibe, więc to od razu +100 punktów ode mnie. Ogólnie to po prostu bardzo Red Velvet minialbum. 

Highlight - DAYDREAM 

Oni też mieli szczęście, że dużo pracowałam. Ale Daydream - w przeciwieństwie do piosenki wyżej - spodobało mi się od razu. I w sumie podobają mi się wszystkie piosenki na płycie - oprócz Don't Leave.

OH MY GIRL - Real Love

Wydaje mi się, że całkiem trafnie opisałam tę piosenkę i teledysk na Twitterze: "Dawno nie słyszałam tak nudnej i powtarzalnej, ale przepięknie zapakowanej piosenki jak Real Love Oh My Girl. W sumie to ona mi się nawet podoba i Mimi nie rapuje, ale muzycznie i tekstowo to taka linie prosta". Naprawdę ta piosenka kojarzy mi się z jakąś cudownie zapakowaną paczką, w której jest może nie rozczarowujący, ale na pewno niepasujący do opakowania prezent. 

VERIVERY - O

Doszłam do wniosku, że to trochę nie sprawiedliwe, że cały czas wspominam o piosenkach, które mi się nie podobają, nawet jeśli nie mam zamiaru ich słuchać, ale prawie nie piszę o utworach, które mi się podobają - ale też nie mam zamiaru jakoś szczególnie ich słuchać. O VERIVERY zalicza się do tej grupy. 

I Undercover przy okazji też, bo O było wcześniejszym singlem zapowiadającym album, który Undercover promuje. Muszę też napisać, że konsekwencja Verivery w podążaniu za ich konceptem jest godna podziwu.

KWIECIEŃ

KWON EUN BI - Glitch

Wspominam o tej piosence, bo jej koncept kojarzy mi się z fizyką kwantową; tym, że cząsteczki mogą być w kilku miejscach na raz. Ogromnie podoba mi się także teledysk. Ale gdy chciałam przyjrzeć się choreografii i włączyłam nagranie z showcase... to wszystko robiło dużo mniejsze wrażenie. 

To trochę podobny przypadek do Real Love (chociaż do Glitch wracałam i nawet widziałam kilka występów w programach muzycznych). I to odrobinę zabawne, że prawie w tym samym czasie NCT DREAM promowało piosenkę Glitch Mode.

SUHO - Grey Suit

Pierwsze dwie piosenki z płyty (w tym Grey Suit) to takie rockowe ballady, Decanting chyba też, w sumie cała płyta ma jakiś taki leciutko rockowy vibe, ale właśnie - jako ballady. Nie napiszę, że to złe piosenki, ale mi niestety nie leżą. Poza Hurdle, która jest bardziej jak rock'n'roll.

Gdy skończyłam to pisać, okazało się, że do Hurdle będzie teledysk! I słusznie! 

BIGBANG - Still Life

Gratuluję wszystkim fanom, którzy nie zaczęli płakać, bo wiem, że wielu płakało. 

ONEW - DICE

To jest pierwsza piosenka, która tak bardzo, bardzo spodobała mi się w tym roku i przywróciła mi wiarę w k-pop. Ale udowadnia też, że jestem prostym człowiekiem - ale patrząc na niektóre tegoroczne single, być może bardzo dobrze wykonana podstawowa praca daje jednak najlepsze efekty. Poza tym ten klip jest taki dziwny - kocham go! Kto im pozwolił tańczyć na planie z piłami mechanicznymi.

Poza tym cała płyta ogromnie mi się podoba! 

Dreamcatcher - MAISON

Otóż jestem pewna, że to jest piosenka o kryzysie klimatycznym i nie przekonacie mnie, że jest inaczej.

Podsumowując, o większości k-popowych wydań z pierwszych czterech miesięcy tego roku można łatwo zapomnieć. Jedyne piosenki, które naprawdę się wyróżniły to RUN2U (gdy dziewczyny ją promowały, po tym czasie, jakoś jej nie włączałam) oraz INVU - gdy nie wiem, czego chcę posłuchać, to słucham INVU - i płyta DICE. Muszę też wspomnieć, że większość piosenek, które ostatnio wypuszczają boysbandy, jest praktycznie taka sama. Już w zeszłym roku podnosiły się głosy, że mroczny koncept zdominował k-pop, ale teraz te piosenki są nierozróżnialne. Wydaje się, że jest duże pole do konceptualnej różnorodności, ale nikt z tym nic nie robi (poza WEi, ale oni promowali swoją nową piosenkę bardzo krótko i DKZ i ich Cupid, które jest promowane cały czas). 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama!   

LOVE, M

sobota, 30 kwietnia 2022

Ze skrajności w skrajność - Pi razy oko

 Hello!

Chociaż na blogu opisuję zdecydowanie więcej reportaży, to bliskie mojemu sercu są wszelkie książki niefikcjonalne (chociaż droga poradników jest często wyboista) - w tym popularnonaukowe. A że mam słabość do samolotów i spodobał mi się błyskotliwy tytuł, wypożyczyłam książkę Pi razy oko. 

Pi razy oko. Komedia matematycznych pomyłek

Tytuł: Pi razy oko. Komedia matematycznych pomyłek
Humble Pie. A Comedy of Math Errors
Autor: Matt Parker
Tłumacz: Jakub Radzimiński
Wydawnictwo: Insignis

Gdy sięgałam po Pi razy oko, sądziłam, że jest to książka popularnonaukowa. Nie jest. Wartości popularyzatorskich w dziedzinie matematyki jej nie odmawiam, natomiast nie ma w niej ani przypisów, ani bibliografii i ogólnie z nauką nie ma ona wiele wspólnego. Jej autor jest byłym nauczycielem matematyki i stand-uperem i w stylu książki czuć to bardzo. Są w niej całe akapity tłumaczące życie i przygody autora, które bez żadnej szkody można z niej wyciąć. Pi razy oko to zasadniczo zbiór matematycznych anegdot i historyjek. Niestety często tragicznych. Im dalej czytałam, tym bardziej Komedia matematycznych pomyłek nie wydawało mi się właściwym podtytułem. Podobnie - chociaż bardzo doceniam - umieszczenie niekoniecznie poprawnego samolotu na okładce. Kłopot z wieloma matematycznymi pomyłkami jest taki, że mogą prowadzić do śmierci ludzi, strat finansowych i ogólnie nie są szczególnie zabawne.

Pi razy oko. Excel

Autor miał chyba problem z wypełnieniem zakładanej liczby znaków, bo nie wiem, jak inaczej wyjaśnić długość tego akapitu. Przecież z niego ważne jest tylko jedno zdanie i można je było spokojnie dołączyć do kolejnego fragmentu tekstu.

Książce nie pomaga też fakt, że jest bardzo nierówna. Przy czym nie mam pewności, czy częściowo nie wynika to z mojego nieszczególnego zainteresowania niektórymi opisywanymi dziedzinami. Gdyby Pi razy oko to był film, część Little data bym przespała, bo jest niesamowicie nudna. W tekście zawarte są nic niewnoszące szczegóły, ale brakuje takich, które nadawałyby opowieściom kontekstu. Drugi rozdział za to jest bardzo ciekawy i dotyczy między innymi mostów. Później znów następuje nudniejszy fragment; kolejny za to czyta się już ciekawie. Gdybym miała zgadywać, co mogło to spowodować, sugerowałabym, że książka powstawała w częściach i to przez długi czas.  Na to nakłada się opisywane wcześniej różne zainteresowanie poszczególnymi tematami i otrzymujemy książkę, którą czyta się trochę, jakby huśtało się na huśtawce.

Ogólne wrażenie z czytania jest jednak bardzo pozytywne, czyta się ją bardzo szybko i jest ciekawa. Choć sama odkryłam, że wiele poruszanych zagadnień matematycznych bardzo mnie nudzi. Albo to wina tego, że autor ma tendencję do nadmiernego rozwodzenia się nad niektórymi kwestiami. Do tego czasami opisane przykłady nie są tak klarowne, jak mogłoby się wydawać i potrzebowałyby więcej materiału ilustracyjnego.

Pi razy oko

Chciałam jeszcze wspomnieć, że moim zdaniem redakcja powinna była się zdecydować na zapis cyframi wszystkich (mniejszy od 20 też, nawet mniejszych od 100) liczb. Jest ich w tej książce bardzo dużo i o ile 25 420 raczej było zapisywane zawsze w ten sposób to na przykład 400/czterysta już różnie. I pewnie można to łatwo wyjaśnić (autor przedstawia równanie lub zapis matematyczny - 400; autor opisuje jakieś wydarzenie, w którym zginęło czterysta osób), ale dla mnie było to rozpraszające.

Wracając do elementu komedii - wydaje mi się, że tłumacz i redakcja w pewnych momentach zaprezentowali się od najbardziej błyskotliwej strony, bo w książce pojawiają się naprawdę bardzo zabawne wyrażenia. Chyba to widać po samym tytule. Oczywiście też nie wszystkie opisywane historie to tragedie (na przykład ta o geometrii piłki nożnej) i książka ma bardzo lekki ton.

Łatwo zauważyć, że mój stosunek do Pi razy oko jest bardzo ambiwalentny. Na proste pytanie: "Czy mi się ona podobała?", odpowiedziałabym: "Tak" (chociaż, jak już wspominałam, momentami mnie nudziła). Ale nie zmienia to faktu, że wyraźnie, czasami wręcz rażąco, widzę, ile ma problemów. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama!  

Pozdrawiam, M

środa, 27 kwietnia 2022

MOON 3

 Hello!

Jak już zapewne wszyscy zauważyli - jeśli sobie coś wymyślę i się do czegoś przyczepię, to nie ma zmiłuj. Szczególnie, jeśli coś się powtarza - będę to śledziła i pokazywała. Tak też z wykorzystywaniem słowa MOON w tytułach k-popowych piosenek. 

MOON

MOON
MOON 2

W tym roku księżycowy trend jest nieco mniejszy, przez co mi nie chciało się przypisywać piosenek do danych miesięcy. Są zebrane wszystkie razem. I są też piosenki wcześniejsze, ale które nie pojawiły się w dwóch poprzednich zestawieniach. Mam też nadzieję, że się nie powtarzają, ale niczego nie gwarantuję.

1. Kim Young Won - Blue Moon

2. Banni - Across the Moon

3. PIXY - The Moon

4. Duetto - The Moon

5. TWICE - Strawberry Moon

6. Sanha - Moon Light (Taxidriver OST)

7. N.Flying - Moonshot

8. BDC - Moonlight 

Mówiłam, że będzie można na nich liczyć! 

Nawet podwójnie, bo po promocji z piosenką Moonlight wydali:

9. BDC - Moon Walker

Jeśli dobrze policzyłam, to na 5 singli, z którymi się promowali, 4 miały słowo Moon w tytule! I jak tu ich nie lubić?

10. Jeong Sewoon - DOOR (Your Moon)

11. RUNY - To The Moon

12. Lee Hyun - Moon in the Ocean 

13. Primary, Anda - Moonlight

14. Red Velvet - Moonlight Melody 

15. PIXY - Moonlight 

16. Ciipher - Moon Night 

17. Jo Yu Ri - Express Moon

18. Dingo X GRAY - Moon Blue 

19. IU - Strawberry Moon 


20. Youngjae - Moonlight

21. Donghae ft. Miyeon - Blue Moon

22. oceanfromtheblue - flying to the moon

23. ecru - Moon

24. Park Do Ha - Moonlight

25. Jeong Hyo Bean - Moon with Starry Night (Lovers of the Red Sky OST)

26. TWICE - Moonlight

27. Płyta: BLOO - MOON AND BACK

28. Płyta: ONEUS - BLOOD MOON

A główny singiel ma tytuł LUNA.

29. LOCO - MOONLIGHT

30. Gaho - Like the moon

31. Changmin - You Light My Moon (z japońskiej płyty) 

32. Forestella - Dear Moon

33. VOISPER - Like the Moon and the Stars 

34. D na Ade - MOONIGHT 

35. BF (dawniej Boyfriend) - MOON NIGHT

36. Yukika & Kim Mijeong - Moonset

37. TAEWOO - moonlight

38. Jackingcong - Moondance

39. Liha - Bleu Moon

40. Crystal Tea - Moonlight Distortion

41. Dongchan - Pouring moon / Moon like clouds / Moon like the sun 

42. Conut - Moonlight Dance

43. Billlie - MOON palace

44. Han Seung Yun - Moon Driver 

45. Ladieu - Moon Light (Tinted with you OST) 

46. Song Ga In - Promise under the moon

47. The VANE - Moon Like the Star

48. NELL - Full moon

49. Lee Su Jeong - Walking Through The Moon


50. Moonbyul - My Moon

Muszę przyznać, że Moonbyul uratowała tegoroczne zestawienie, ogłaszając listę piosenek dzisiaj o 17, bo byłabym bardzo smutna, gdybym nie znalazła ostatniej. Honorowo mogę wspomnieć o tym, że na wydanym dzisiaj minialbumie zespołu ICHILLIN' jest piosenka La Luna i chociaż z zasady w tym zestawieniu chodzi o słowo MOON, to prawie była moją 50 piosenką. Została 51. I trochę oszukiwałam przy ONEUS (którzy bardzo rozczarowali mnie zapowiedziami nowego minialbumu, bo na nim nie ma nic o Księżycu), ale płyta ma Moon w tytule. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama! 

LOVE, M

sobota, 23 kwietnia 2022

Szekspir w anime i mandze #7

 Hello!

Oto już siódma edycja Szekspira w anime i mandze oraz powód dlaczego istnieją także serie o Szekspirze w k-popie i dramach!

William Shakespeare

Szekspir w anime i mandze #6
Szekspir w anime i mandze #5

Szekspir w anime i mandze #4 
Szekspir w anime i mandze #3
Szekspir w anime #2
Szekspir w anime (i mandze) 

Bardzo chciałam pominąć tłumaczenie się z tej serii, ale po komentarzach pod wpisami o k-popie i dramach chyba nie mogę tego pominąć. Po pierwsze, te wpisy pojawiają się w kwietniu - a szczególnie ten pojawia się  23 kwietnia - bo w tym miesiącu urodził się / zmarł Szekspir i obchodzimy także Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Po drugie, studiowałam zarządzanie instytucjami artystycznymi - kierunek, który był bardzo blisko związany z Gdańskim Teatrem Szekspirowskim - i w tym samym czasie oglądałam mnóstwo anime (a w liceum miałam fazę na klasykę i przeczytałam wszystko Szekspira, co znalazłam w najbliższej bibliotece). Po trzecie, jeśli obserwujecie bloga od jakiegoś czasu to być może wiecie, że bardzo lubię serie wpisów i uwielbiam, gdy coś się powtarza. Po czwarte, intertekstualność i przeniknie się różnych mediów i kultur to coś niezwykle ciekawego, przy czym ciekawe jest także to jak "powierzchownie" te nawiązania są wykorzystywane.  Ogólnie to bardzo ciekawe, jak wielką skalę oddziaływania ma Szekspir, a szczególnie Romeo i Julia (i to nawet w kulturach, które mają swoje bardzo podobne historie). 

Ta seria jako taka ani nie promuje dram, anime, piosenek, o których wspominam; to zbiór ciekawostek nie tylko dla fanów Szekspir. Ja sama je tylko zbieram i nawet nie widziałam wszystkiego, o czym piszę.

Baraou no Souretsu / Requiem of the Rose King / Requiem Króla Róż

Premiera tego anime to chyba największe wydarzenie w kontekście Szekspira w anime i mandze w tym roku. O mandze już kiedyś wspominałam, anime to jej ekranizacja. Dlaczego to ważne? Ponieważ Requiem Króla Róż powstało na motywach sztuk Ryszard III i Henryk VI. Kadr, który widzicie jako pierwszy we wpisie, pochodzi z tego anime.

Mangi niestety nie znam, anime próbowałam oglądać, ale okazało się nieszczególnie dobre. 

Urasekai Picnic

Ofelii poświęciłam dużo miejsca we wpisie o k-popie - tutaj zostawiam tylko kolejny przykład nawiązania do znanego obrazu. 

Urasekai Picnic
Urasekai Picnic Ophelia

Początek roku 2021 był ogólnie bardzo zaskakująco obfity w nawiązania do Szekspira. Kolejne mamy w 

Mars Red 

Mars Red
Mars Red

Chciałabym dokładnie pamiętać kontekst, ale niestety zapisałam tylko, że nawiązanie występuje już w pierwszym odcinku.

Jouran The Princess of Snow and Blood 

Jouran The Princess of Snow and Blood
The Merchant of Venice anime

Znów niestety nie pamiętam kontekstu, ale to ciekawe, że jest to wspomnienie o Kupcu weneckim (tak dla odmiany!). Nawiązanie pojawia się w 3 odcinku.

Kageki Shoujo!! / Opera Girl!!

Kageki Shoujo!! / Opera Girl!!

Muszę odmówić temu nauczycielowi entuzjazmu, ale to kolejne nawiązanie do Szekspira, które nie jest wspomnieniem o Romeo i Julii!

Po czym zaczęłam oglądać to anime dalej...  i już w piątym odcinku nasze bohaterki poszły zobaczyć Romea i Julię.

Romeo i Julia

Więc w szóstym odcinku bohaterki same dostały zadanie odegrania tej sztuki.... I nie jest to zaskakujące - są one przecież w szkole teatralnej, a ja zaczynałam oglądanie tego anime z nadzieją na materiał do tego wpisu. Fakt, że bohaterki uczą się na aktorki sprawia - przynajmniej trochę - że to nie jest kolejne "domyślne" szkolne przedstawienie, a część ich procesu wchodzenia w zawód. 

Shakespeare

Nie spodziewałam się większej liczby nawiązań, ale proszę bardzo bejsbolista w tym anime też zna swoje nawiązania (powiedzmy...). I odcinek dziewiąty ma tytuł "Dwie Julie" - ciekawe, co to zapowiada? Konfuzję, ponieważ w anime są bliźniaczki, jedna grała Julię, druga nie, a starsza aktorka (która wcześniej grała Julię) pojawiająca się w odcinku nie ma o tym pojęcia. Poza tym dziewczyny wystawiają Romea i Julię na koniec roku. Także duch tej sztuki unosi się nad całym tym anime. Bohaterki naprawdę przykładają się do swoich ról (i konkurowania o nie), samo anime pokazuje nawet mały kontekst historyczny i przedstawia całą fabułę sztuki - nie tylko scenę balkonową i śmierć. Okazało się nawet, że przesłuchania do ról są ważniejsze niż sam występ. 

Otello

Poza tym w Kageki Shoujo!! wspominają także o Upiorze w operze oraz Amadeuszu - to zdecydowanie kolejne plusy dla tego anime.

Odd Taxi

Odd Taxi

I na poprzednim przykładzie (nauczycielu...) się skończyło, bo oto przypadkowe nawiązanie do najpopularniejszej sztuki wielkiego barda!

Fate Zero 

Nie jestem pewna, jak znalazłam kard z dwudziestego piątego odcinka Fate Zero (chyba mój brat musiał oglądać to anime), ale jest w nim scena, w której widać co najmniej cztery książki Szekspira. 

Fate Zero

JoJo’s Bizarre Adventure

JoJo’s Bizarre Adventure

To nie JoJo nawiązanie, to Szekspir nawiązanie!

Podsumowanie: 8 anime, 4 różne nawiązania do Romea i Julii, przy czym w Opera Girl są one rozbudowane (i gdyby się uprzeć to w nim samym można doliczyć się 4), jedno wspólne nawiązanie do Ryszarda III i Henryka VI, jedno do Hamleta, jedno do Kupca weneckiego, jedno do Otella.  Odrobinę brakuje mi Snu Nocy Letniej, ale to naprawdę ładny wynik. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama! 

LOVE, M

środa, 20 kwietnia 2022

Oceniaj! - Książka po okładce

 Hello!

Jestem wielką fanką bibliotek, książek prawie nie kupuję. Ale jeśli już to robię to najprawdopodobniej z dwóch powodów: dotyczą Korei lub mają ładną okładkę - idealną sytuacją jest połączenie tych dwóch aspektów. Jednocześnie - pracuję w książkach, książki jako obiekty fizyczne bardzo mnie interesują i całościowe podejście do jakości książek jest dla mnie bardzo ważne. Dlatego sięgnęłam po książkę Książka po okładce. O współczesnym polskim projektowaniu okładek książkowych. 

Książka po okładce. O współczesnym polskim projektowaniu okładek książkowych

Tytuł: Książka po okładce. O współczesnym polskim projektowaniu okładek książkowych
Autor: Patryk Mogilnicki
Wydawnictwo: Karakter

Książka po okładce ma 5 głównych rozdziałów: Sylwetki (dłuższe wywiady) oraz Jak pracują projektanci i projektantki / studia graficzne / ilustratorzy i ilustratorki / artyści wizualni (krótsze wywiady). Sylwetki są ogólniejsze, Jak pracują... dotyczą bardziej danych realizacji. I uważam, że można byłoby bardziej szczegółowo opowiedzieć o niektórych okładkach. Ale można też napisać, że okładki mówią same za siebie, bo materiałów ilustracyjnych jest naprawdę dużo. Kilka moich początkowych podejść do czytania tej książki, kończyło się na jej przeglądaniu i zastanawianiu się, które okładki znam, szukaniu takich szczególnie zwracających uwagę - ogólnie parzeniu na obrazki. Później zaczęłam od przeczytania wywiadu z profesorem, z którym miałam zajęcia - i już czytałam dalej po kolei. Ale nie ma żadnej konieczności czytania rozdział po rozdziale, można sobie wybierać interesujące fragmenty. Chociaż mam wrażenie, że jeśli komuś zależy na przeczytaniu całej tej książki, należy ją czytać od początku do końca, bo bywa ona rozpraszająca (jak już wspominałam) i może też coś czytelnikowi umknąć, bo niektóre wywiady to tylko 4 strony (ale są też takie tylko na rozkładówkę!), a tekstu na nich jest tak naprawdę niewiele. Brakuje też całościowego spisu treści. 

Piekarnia czarodzieja okładka

 Okładką Piekarni czarodzieja zachwycałam się od pierwszych zapowiedzi wydawnictwa i do tej pory nie przestałam! I jak widać - nie tylko ja.

Książka ma 437 stron. I - jak już widać - to nie jest opowieść o zasadach projektowania okładek ani nawet o definicji dobrej okładki. Estetykę można sobie wywnioskować ze zdjęć - a projekty są bardzo różnorodne. W Książce po okładce skupiono się na polskim projektowaniu książek i jest tam mały wstęp historyczny. Czego za to nie ma - okładek książek dla dzieci. Trochę szkoda, ale książka musiałaby być dwa razy większa. Choć z drugiej strony - może dałoby radę zmienić kilka okładek książek z instytucji kultury na książki dla dzieci. To ciekawe, że można przeczytać, że na okładce wykorzystano płótno i specjalne złocenia, szkoda tylko, że zobaczenie tej okładki na żywo jest mało prawdopodobne. Natomiast książek dla dzieci jest wszędzie pełno, do tego ich estetyka może wyrabiać dzieciom gust na później (choć tutaj łatwo się pomylić). Poza tym niektóre osoby, z którymi autor rozmawiał, były zaskakujące - i to w znaczeniu, że te rozmowy, niestety, nie wnosiły nic nowego i ciekawego do książki.

Dwie ciekawostki, które można wyczytać na kartach książki, dokładnie - komu dostaje się po głowie: marketingowcom oraz wydawnictwu W.A.B. W omawianej książce jest kilka wspomnień o tym, że jakoś wydawanych w nim tytułów spadła, odkąd wydawnictwo stało się częścią grupy Foksal. Czuć w tym jakiś resentyment. 

Gdybym miała wskazać największy minus tej książki - to powtarzalność. Nie dziwię się, że wielu projektantów książek ma podobne doświadczenia w pracy z wydawnictwami i wiele ich ogólnych spostrzeżeń jest bardzo podobnych, miałam jednak wrażenie, że pytania mogły być bardziej różnorodne i spersonalizowane. Tym bardziej, że tych wywiadów (wywiadzików) jest sporo i w pewnym momencie zaczynają się trochę zlewać w jedno. Poza tym - jak wspominałam - przynajmniej kilka można by spokojnie usunąć.

Inny minus - z powodu licznych ilustracji, zdjęć i tego, że książka jest kolorowa - śmierdzi. Myślę, że dla niektórych czytelników może to być rozpraszające. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama!    

Pozdrawiam, M

sobota, 16 kwietnia 2022

Szekspir w dramach 2

Hello!

W zeszłym roku wspominałam, że najciekawszą rzeczą w poszukiwaniu nawiązań do Szekspira we współczesnej popkulturze jest ich intertekstualność. Bezpośrednie nawiązanie do tekstu sztuki jest oczywiście ciekawe, ale jeszcze bardziej interesująca jest droga, jaką tekst czy już nawet interpretacja tekstu Szekspira może przejść dalej. Do uwag z zeszłego roku muszę jeszcze dodać jedną - otóż okazuje się, że nawiązania do Szekspira z jakiegoś powodu są ogromnie popularne w BL dramach w Tajlandii.

 Lovely Writer

I tak na przykład na koniec serii Lovely Writer twórcy postanowi się pobawić konwencjami, więc zobaczyliśmy bohaterów w kostiumach ze Śpiącej Królewny, Kopciuszka i... filmu Romeo i Julia z 1996 roku. I być może nie byłoby to nawet nic specjalnego - nawiązanie jak nawiązanie - gdyby nie to, że w poprzedniej dramie aktor, którego widzimy tutaj jako Romea, miał cały wątek jak Romeo i Julia. Nawet pisałam recenzję tej dramy, odnosząc się sztuki, tytuł tamtej recenzji wzięłam z sonetu Szekspira.

Lovely Writer

Strong Woman Do Bong-soon

Pod zeszłorocznym wpisem o Szekspirze w dramach dobra dusza przypomniała mi, że w Strong Woman Do Bong-soon była sekwencja nawiązująca do Romea i Julii.  Zastanawiam się, czy to nie był właśnie dokładnie ten przykład, o którym kompletnie zapomniałam, ale gdy pisałam poprzedni wpis, cały czas chodził mi po głowie. Bo dramę ogromnie lubię.

Strong Woman Do Bong-soon Romeo
Strong Woman Do Bong-soon Romeo and Juliet

Nie do końca, bohaterka wybierze postać pierwszego Romeo, nie tego który nagle wskoczył do sceny. 

 Mystic Pop-Up Bar

Ta sama dobra dusza podpowiedziała mi jeszcze, że drama Mystic Pop-Up Bar także nawiązuje do Romea i Julii szczególnie w 8 odcinku. 

Mystic Pop-Up Bar

 Delightful Girl Choon-Hyang

I trzeci przykład od tej samej osoby - drama Delightful Girl Choon-Hyang (Sassy Girl Chun-hyang). To jest pod pewnymi względami niesamowicie zabawny przykład. Drama jest z 2005 roku i wystawią w jej 3 odcinku szkolne przedstawienie Romeo i Julia. Szkole przedstawienia zaś stanowią pewnie ponad połowę wszystkich nawiązać do tego dzieła w mandze i anime, skąd moje szukanie nawiązań się wzięło. 

Twenty Five Twenty One

Nie oglądam dramy Twenty Five Twenty One, ale Instagram podpowiedział mi, że jest w niej ładna scena, w której bohaterowie rozmawiają przez okno i bohaterka twierdzi, że wyglądają, jak Romeo i Julia.

Twenty-Five Twenty-One

Ciekawostka: zdobyłam screena z angielskimi napisami, ale potem zauważyłam, że drama jest na Netflixie - i w nadziei na lepszą jakość - postanowiłam zrobić kolejny zrzut ekranu. Nie spodziewałam się jednak, że różnica w napisach będzie tak duża. Jednak "Nie stójmy tu jak Romeo i Julia" a "Nie mogę znieść, że wyglądamy jak scena z Romea i Julii" niesie inny ładunek emocjonalny ze strony bohaterki. Przy czym nie wiem, które tłumaczenie tak naprawdę bliżej oddaje to, co postać Kim Tae-ri mówiła.

Twenty Five Twenty One

 Squid Game

O Szekspirze wspominano także w Squid Game.

Squid Game

Wang Yibo czytający Hamleta

Zwykle jestem dobra w zapisywaniu i podpisywaniu, co zapisałam, ale w tym przypadku nie - więc oto Wang Yibo czytający Hamleta, chociaż pojęcia nie mam, w jakim serialu lub filmie to było. I za żadne skarby świata nie mogłam znaleźć i dojść, skąd ten kadr pochodzi, chociaż próbowałam wytrwale. 

Wang Yibo Hamelt 

Fish Upon A Sky

Człowiek na balkonie rozmawia z człowiekiem na ziemi - jedyna słuszna reakcja:
 
Fish upon the sky Romeo and Juliet

Zostawiłam na zrzucie ekranu dokładne dane momentu, w którym był zrobiony, bo nie do końca wiem, jaki dokładnie był kontekst tego wspomnienia w tajlandzkim serialu Fish Upon A Sky.

Bardzo międzynarodowe dziś towarzystwo z niezaskakującą nadreprezentacją nawiązań do Romea i Julii. Podsumowując: 6 nawiązań do Romea i Julii, jedno do Hamleta i jedno do Szekspira jako takiego. Mogę już napisać, że mam dwa nawiązania do Romea i Julii zostawione na przyszły rok - popularność tego dramatu jest niezatapialna. Chociaż muszę napisać, że w ciągu tego roku - od publikacji poprzedniego wpis - widziałam sporo dram (a już szczególnie od początku 2022) i tych nawiązań nie było. Twenty Five Twenty One na szczęście się wyróżniło i pokazało na Instagramie, ale bez niego, Tumblra i dobrej duszy, która podpowiedziała mi przykłady w zeszłym roku, w tym roku byłoby kiepsko z przykładami.

Pozdrawiam, M

środa, 13 kwietnia 2022

Kameralnie z nutką magii - Cuda za rogiem

 Hello!

Dawno, dawno temu... w roku 2018 Cuda za rogiem podbijały polską blogosferę. Z ciekawości (oraz bo okładka) upiłam tę książkę, chociaż zwykle tego nie robię. Jednak zabranie się za jej czytanie nie szło mi dobrze. Aż do teraz. 

Cuda za rogiem

Tytuł: Cuda za rogiem
Autor: Keigo Higashino
Tłumacz: Nikodem Karolak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte

Zwykle nie mam długich przestojów czytelniczych. Nawet gdy mam, nie martwią mnie one szczególnie. Ale tym razem skakałam od książki do książki, próbowałam czytania e-booków i nic mi nie szło. Aż przypomniałam sobie o sławie Cudów za rogiem i pozytywnym szumie, który towarzyszył tej książce. Po połowie pierwszego rozdziału zrozumiałam, dlaczego blogosfera tak uwielbiała tę książkę, a po zakończeniu pierwszego rozdziału wiedziałam, dlaczego wiele osób odbierało ją osobiście. 

Zacznę od tego, że Cuda za rogiem to bardzo życiowa książka - i to na wielu poziomach. Bohaterowie są zaskakująco prawdziwi. Z łatwością można zrozumieć, dlaczego się frustrują, dlaczego są ciekawi, dlaczego tak a nie inaczej odbierają pewne rzeczy - bo każdy choć raz musiał być postawiony w ich sytuacji. Nie powiedziałabym, że łatwo dokładnie utożsamić się z bohaterami, ale z różnorodnością ich stanów emocjonalnych - już tak. To takie piękno rozbrajającej prostoty. Chociaż z drugiej strony - życie żadnego z bohaterów tej książki nie jest łatwe.

Bohaterowie komunikują się głównie za pomocą listów. Mnie nie trzeba przekonywać, że pisanie może mieć magiczne właściwości i samo wyrzucenie z siebie rzeczy, przelanie ich na papier już ma terapeutyczne właściwości, ale jeśli kogoś trzeba, to ta książka może to zrobić. Z kolejnej strony, która wnika z poprzedniej, czasami człowiek chce się komuś zwierzyć albo szuka rady, ale tak naprawdę wie, co chciałby usłyszeć. I tak zrobi swoje. Jest to napisane w Cudach za rogiem wprost, choć akt pisania - poza wspominaniem, że bywał trudny - nie jest podkreślany. 

Liczyłam, że znajdzie się w Cudach za rogiem nieco więcej przemyśleń, może filozofii, ale jednocześnie to proste założenie "pytanie o radę i co z tego wynika" oraz obserwowania bohaterów, gdy rady zostają wprowadzone (lub nie) w życie, musi czytelnikowi wystarczyć. Ponadto to zaskakująco kameralna książka. Sklep Namiya miał swoją lokalizację w małym miasteczku; ważny jest sierociniec oraz zdecydowanie mniej - Tokio. W trakcie lektury czytelnik odkrywa także powiązania pomiędzy bohaterami. 

Miejscami Cuda za rogiem przypominają animację Hotarubi no Mori e - oczywiście bardziej jeśli chodzi o wywoływane emocje niż wydarzenia. 

Książkę czyta się bardzo szybko (naprawdę bardzo), ale nie wiem, czy wynika to w stu procentach z tego, jak dobrze się ją czyta i tego, że jest wciągająca, czy też udział ma w tym wydanie  - to znaczy książka spokojnie fizycznie mogłaby mieć mniej stron. Ale nie będę narzekała na wydanie, bo jest bardzo ładne, sama okładka to chyba najładniejsza okładka, jaką mam w kolekcji.

Jedna rzecz, która doprowadzała mnie do furii w trakcie czytania, to to ile razy "znalezienie męża i założenie rodziny" było podane, jako rozwiązanie problemu dla kobiety. Ale być może trzeba to jednak złożyć na karb ignorancji samych bohaterów nie autora, bo są w książce opowiedziane także zupełnie inne historie - bez męża i rodziny. 

Cuda za rogiem serdecznie polecam, szczególnie osobom, które lubią w gruncie rzeczy kameralne opowieści z nutką magii. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama!   

 LOVE, M

sobota, 9 kwietnia 2022

Misiaczki

 Hello!

Już od dawna nie wspominałam nic o wyszywaniu, a tak się składa, że ostatnio skończyłam jeden z największych projektów od lat!

misiaczki

Same misie wyszywałam miesiąc - przy okazji obejrzałam chyba ze 4 dramy, po czym nie mogłam już patrzeć na koreańskie seriale przez jakiś czas. Później prawie dwa miesiące robiłam samo tło. Kto by się spodziewał, że wyszycie szarego cienia pójdzie mi szybciej, niż robienie białych linii kratek w górę i w dół. To jak wolno widać było efekty wyszywania tła, nawet dla mnie było zaskakujące. Przecież nie musiałam nic liczyć, zmieniać kolorów, a te linie wcale nie chciały zajmować więcej miejsca i zabierały o wiele więcej czasu, niż przypuszczałam. Tło to w sumie jedyny minus tego wzoru. 

Same misie - to jak kolory się na nich układają: zarówno na ich ubrankach, jak i twarzach i rączkach - są zaprojektowane bardzo logicznie. Choć na pierwszy rzut oka na wzór wcale się tak nie wydawało. W czasie pracy okazało się jednak, że bez większych problemów można po kolei robić każdy kolor, a gdy dobrze się wybierze, od którego zacząć, to stanowią one dla siebie nawzajem doskonałą bazę. 

haft krzyżykowy misie

Prawda jest jednak taka, że pomyliłam się w pewnych wyliczeniach - co okazało się zagrać na moją korzyść. Obrazek jest nieco mniejszy, niż miał być w oryginale, ale dzięki temu mogłam tak wyliczyć tło, aby zmieścił się do ramki o wymiarach 30 na 40 centymetrów. Nie jestem wielką fanką passe-partout ani ramek, które zabierają więcej miejsca, niż powinny. 

Przy okazji pracy nad misiami mogłam obserwować wzrost cen muliny w moim mieście. Która w różnych miejscach na przestrzeni dwóch miesięcy podrożała nawet o 30 groszy. Może nie wydawać się to bardzo dużo, ale biorąc pod uwagę, że mulina kosztowała 1,50 a teraz kosztuje 1,80 jest to bardzo widoczna różnica. Niestety obstawiam, że w czerwcu będzie to już bliżej 2 złotych. Zastanawiam się też, ile mulina kosztuje w pasmanterii, w której zdarzało mi się kupować ją w Gdańsku - tam i tak kosztowała dwa razy więcej niż w Ostrołęce - teraz nie zdziwiłabym się, gdyby trzeba było za nią zapłacić 4,50.  

różowe misie obraz

Wracając jeszcze do białej muliny - przy piątym moteczku przestałam liczyć, ile ich wykorzystałam do tego wzoru. W każdym razie zdecydowanie dużo więcej niż przypuszczałam. Poza tym, ponieważ używałam ostrej igły i wyszywałam tylko w górę i w dół, pokłułam sobie palce lewej ręki... A do tego im większy obrazek i im więcej muliny na tle - tym jest on cięższy i naprawdę to czuć. Miałam go nawet zważyć, ale trochę zapomniałam i trochę gonił mnie czas, bo obrazek wyszywany był na prezent.

Gdy teraz patrzę na zdjęcia, widzę, że nie do końca oddają, jak duży jest to obrazek i powinnam była położyć obok niego książkę dla skali. Kolory za to wyglądają bardzo realistycznie. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama!   

LOVE, M

środa, 6 kwietnia 2022

Szekspir w k-popie 4

 Hello!

Wiecie, byłam pewna, że tegoroczna edycja Szekspira w k-popie ma numer 3, ale okazało się, że to już 4! Zeszłoroczna pozostaje zdecydowanie moją ulubioną, ale warto zerknąć i na tegoroczne przykłady.

Szekspir w kpopie
Szekspir w k-popie 2
Szekspir w k-popie 3

HyunA&DAWN - PING PONG

Nawiązania do Szekspira w k-popie to zawsze są zaskoczenia. Za każdym razem. Ale dosłownie ostatnią piosenką, w której spodziewałabym się jakieś znaleźć, jest kawałek, z którym HyunA i DAWN debiutowali jako duet, czyli Ping-Pong. Naprawdę, trzeba było widzieć moją minę, gdy zobaczyłam "Jesteś moją Julią". Mój drogi, czy ty aby na pewno wiesz, jak Romeo i Julia skończyli? 

HyunA&DAWN - PING PONG


ENHYPEN - Tamed-Dashed

ENHYPEN mają międzywymiarowy dylemat w teledysku do piosenki Tamed-Dashed. I rozważanie Hamleta pasuje tu znakomicie. To może być jedno z najlepszych i najbardziej spójnych z konceptem całej piosenki nawiązanie do Szekspira w k-popie, jakie widziałam. Czy słyszałam. 

ENHYPEN - Tamed-Dashed


MONSTA X - KISS OR DEATH

Ponieważ to mój blog i mogę sobie naciągać interpretację, jak mi się podoba, to stawiam hipotezę, że Kiss or Death Monsta X zawiera subtelne nawiązanie do Romea i Julii. Otóż w dziele Szekspira (a dokładniej we fragmencie, który skopiowałam z Wolnych Lektur w tłumaczeniu Józefa Paszkowskiego) czytamy: 

Romeo:

Pocałowaniem akt sojuszu z śmiercią
Na wieczne czasy mający się zawrzeć!
Pójdź, ty niesmaczny, cierpki przewodniku!
Blady sterniku, pójdź rzucić o skały
Falami życia skołataną łódkę!
Do ciebie, Julio!
pije
Walny aptekarzu!

Płyn twój skutkuje: całując — umieram.

A w piosence mamy wybór nie pocałunek i śmierć, ale pocałunek albo śmierć: Kiss or death, no kiss and death. Chociaż dalej się deklarują: If it's for you, I'd die for you. W każdym razie, gdy słuchałam tej piosenki po raz drugi czy trzeci, jakoś skojarzyłam wspomnianą scenę z tragedii Szekspira z tymi słowami. Czy jednak osoba za nie odpowiedzialna musiała się bezpośrednio nimi inspirować - powątpiewam, ale kto wie. 

The Next Generation - Shakespeare

Ponieważ Szekspir nieczęsto przychodzi sam, a nawet ja mam jakiś limit w naciąganiu przykładów, któregoś dnia postanowiłam aktywnie przeszukać Spotify. Przetłumaczyłam Romeo na koreański i wpisałam w wyszukiwarkę - nic. Przetłumaczyłam Julia - też nic. Ale znalazłam transkrypcję Szekspira - i oto co ukazało się moim oczom! Piosenka z roku 2019 zespołu The Next Generation!

Shakespeare

Muszę Wam napisać, że poszukiwanie informacji o tym zespole było trudne i czasochłonne, ale uratowała mnie inna ich piosenka - Titanic. Dzięki niej po długim przeszukiwaniu Instagramów, stron dystrybutorów muzycznych i Spotify w końcu udało mi się dostać na YouTube zespołu. Przy czym niczego się tam nie dowiedziałam, nie mam pojęcia ani co to za zespół, ani co to za piosenka - tylko tyle, że ma Szekspira w tytule.Piosenka ma słowa po angielsku, na co zupełnie nie zwróciłam uwagi przy pierwszym słuchaniu. (ŹRÓDŁO)

At night see eye to eye
all about love all night long
In noise like child
say the same thing over again
At night see eye to eye
all about love all night long
From now and then
It’s a confess I love thy
Even Tom know
All the thing we spoke between the teeth
In noise like child
say the same thing over again
Be careful not to cross the line
Or else you will be a sober be sure
Oh mama! Sunshine with lover
Sometimes in space
shine thing is me and you
In noise like child
say the same thing over again
Be careful not to cross the line
Or else you will be a sober be sure
Oh mama! Sunshine let it shine
See eye to eye
all about love all night long
In noise like child
say the same thing over again

Przydałby się Genius, czy coś, do przeanalizowania słów.  

Red Velvet - Feel My Rhythm

Jak pisałam Szekspir zwykle w piosenkach bierze się nie wiadomo skąd i przychodzi z zaskoczenia. Tak jak tutaj. Po pierwsze, to nawiązanie drugiego stopnia - bo do najpopularniejszego obrazu Ofelii, nie samej sztuki, a po drugie - nie ma ani trochę związku pomiędzy Ofelią a postacią portretowaną przez Joy w tym teledysku. W sumie to nie wiem, jak ktoś mógł wpaść na pomysł, że obraz przedstawiający samobójstwo Ofelii to świetne źródło inspiracji do tak w sumie pogodnej piosenki i do takiej sceny w klipie. 

Red Velvet - Feel My Rhythm

I to jest najbardziej jednoznaczne nawiązanie do tego obrazu, jakie widziałam. Bo spotkałam jeszcze dwa ujęcia, które mi się z nim bardzo kojarzą. Pierwsze jest jeszcze jako tako bliskie tematowi Ofelii otoczonej kwiatami (oprócz tego najsłynniejszego obrazu, są jeszcze przynajmniej 3 inne bardzo sławne) i jest to ujęcie z teledysku do piosenki BIG MAN zespołu MR.MR. 

BIG MAN MR.MR

Drugie zdecydowanie dalsze - ale jeśli pokarze mi się leżącą dziewczynę otoczoną kwiatami i kontekst nie będzie niesamowicie wesoły i całe otoczenie superjasne to moje myśli od razu kierują się do obrazu Ofelii - to ujęcie Hoody z teledysku do piosenki DA DA DA, w której towarzyszyła LOCO. 
Hoody DA DA DA

To by było na tyle w tym roku! Mam nadzieję, że w najbliższym k-pop weźmie sobie Szekspira bardziej do serca (oraz bardziej poważnie - dokształcie się z historii Romea i Julii), bo mam w rękawie już tylko dwa przykłady, o których jeszcze nie wspominałam, i potrzebuję więcej! 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagrama!   

LOVE, M