sobota, 13 stycznia 2024

Kalendarz 2023

 Hello!

Oto mój chyba trzeci kreatywny kalendarz! Pokazuję kilka stron, które najbardziej mi się udały w roku 2023!

 

Powyżej pierwsza karta  - idea koloru roku bardzo do mnie przemawia i 2024 też zaczęłam w nawiązaniu do niego (ale to zobaczycie za rok!).

Większość, bo chyba nie wszystkie, karty rozpoczynające miesiące możecie zobaczyć na Instagramie, bo aktywnie dokumentuję tam ich powstawanie.

 

Wciąż niestety nie widziałam ani Barbie, ani Oppenheimera, ale Barbieheimer to było takie wydarzenie kulturowe, że musiałam je odnotować w kalendarzu! A że akurat w sierpniu miałam dostęp tylko do kredek - musiałam sobie to narysować.

I moje ulubione muzyczne karty! Do piosenki Save Me, Kill Me CIX powyżej jest rozkładana, bo przepisałam chyba całe tłumaczenie słów. A poniżej mamy po kolei strony do piosenek Steal the Show Shaun i Jeff Satur oraz dwóch kolejnych piosenek Jeffa Lucid Dream i Black Tie.

Jedna karta muzyczna zapodziała się też poniżej - i są to okładki do singli i albumu EXO, bo ogromnie mi się te loga podobają. A może nawet nie tyle same loga (chociaż one oczywiście też), co to jak się po kolei układają i że okładka albumu ma największy błysk. (Szkoda tylko, że dopiero jakieś pół roku później odkryłam, jak wyczyścić drukarkę, aby nie robiły się te paskudne paski!).

Karta dla filmu Podejrzana to moje ulubione dzieło w tym kalendarzu i biorąc pod uwagę wszystkie poprzednie również. Wszystko tu zagrało i wygląda fantastycznie. Choć nie jest niesamowicie skomplikowana. Ale trzeba przyznać, że osoba, która wymyślała sam plakat filmu/ulotkę miała niezwykły zmysł estetyczny.

Jedną z rzeczy, które dokumentuję w kalendarzu jest to gdzie wysyłam i skąd oraz kiedy przychodzą do mnie kartki z Postcrossingu! Najczęściej wysyłam je 2 razy w roku w lipcu i grudniu, po około 6 na raz. Ale chyba będę musiała się ograniczyć do 2-3, bo wysłanie jednej pocztówki za granicę kosztuje od 10 złotych.

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Pozdrawiam, M

 

środa, 10 stycznia 2024

Kinowe plany 2024 #1

 Hello!

 Jakie filmy interesują mnie w pierwszej połowie roku 2024?

 

STYCZEŃ

Akademia pana Kleksa

Pisałam te plany przed zapoznaniem się z mniej niż entuzjastycznymi recenzjami...

Wyfrunięci

Polski tytuł jest super, to film o kaczkach i ogólnie wydaje się ciekawy i zabawny.

Chłopiec i czapla

Gdzieś w mediach społecznościowych widziałam pytanie, czy ten film będzie z dubbingiem, bo ktoś chciałby zabrać na niego małe dziecko (bo to animacja i studio Ghibli). Problem jest tylko taki, że to nie jest bajka, a podobno film trudniejszych i straszniejszy niż Grobowiec świetlików. W każdym razie wyświetlany jest z napisami.

Pszczelarz 

Sprawdźcie sobie trailer, jeśli lubicie filmy akcji!

MARZEC

Minghun

Polski film o (chińskim/konfucjańskim) rytuale zaślubin z duchem? Jestem zaintrygowana.

CZERWIEC

W głowie się nie mieści 2

Nie można tych planów nazwać ambitnymi. Prawdę napisawszy to chyba najmniej ambitne kinowe plany, które przygotowałam. Robiąc ten wpis – zaskakująco szybko, zazwyczaj zajmują mi nieco więcej czasu – zauważyłam, że w pierwszej połowie roku nie ma żadnego nowego filmu Marvela, ba, nawet w zapowiedziach na drugą nie było żadnego (trochę zapomniałam o Deadpool 3, które gdzieś tam ma być). Podobnie zresztą nie widać w zapowiedziach także innych dużych franczyz (jest druga Diuna, ale jej premiera była przekładana). Czyżby czas uniwersów i sequeli i spin-offów się powoli jednak kończył? Za to wygląda na to, że dobra passa dla biografii jak trwała, tak trwa.

Może zapomniałam o jakimś filmie? Dajcie mi znać, na co Wy czekacie!

 Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Pozdrawiam, M

sobota, 6 stycznia 2024

Męczenie - Dziewczyna, która skoczyła do morza

 Hello!

Zamówiłam Dziewczynę, która skoczyła do morza jeszcze w przedsprzedaży na stronie wydawnictwa, ale dopiero teraz zabrałam się za jej czytanie. A raczej męczenie, bo nieszczególnie przypadła mi do gustu.

Tytuł: Dziewczyna, która skoczyła do morza
Autorka: Axie Oh
Tłumaczenie: Hana Matejek-Khouri
Wydawnictwo: Nowe Strony

 Każdego roku, gdy zabójcze sztormy nawiedzają rodzinne strony Miny, dziewczyna z jej wioski jest ofiarowywana Bogu Morza jako panna młoda. Mieszkańcy wierzą, że w końcu któraś z nich będzie tą, która spodoba się podmorskiemu władcy. A kiedy tak się stanie, niszczycielskie żywioły przestaną pustoszyć ich ziemię.
Wielu mieszkańców myśli, że to właśnie Shim Cheong, najpiękniejsza dziewczyna w wiosce, może być legendarną panną młodą. Niestety jest ona wybranką brata Miny – Joona. I w nocy kiedy ma zostać poświęcona Bogowi Morza, Joon podażą za ukochaną, wiedząc, że może zapłacić za to życiem.
Jednak tego dnia to nie Shim spróbuje przypodobać się Królowi Morza, a Mina, która, aby ocalić brata, rzuca się w głębiny.
Mina trafia do podmorskiego Królestwa Duchów, magicznego miejsca zamieszkanego przez bogów i mityczne bestie. Ku jej zaskoczeniu, bóg, którego szukała, jest pogrążony we śnie. Z pomocą przychodzi jej tajemniczy młody mężczyzna Shin. Razem z nim oraz grupą sprzymierzeńców Mina zamierza obudzić boga i zakończyć koszmar mieszkańców swojej wioski.
(opis wydawnictwa)

Podoba mi się zamysł tej książki i jej baśniowość. Nie podobała mi się jednak w wielu momentach jej warstwa językowa. Być może Dziewczyna, która skoczyła do morza jest przeznaczona do jeszcze młodszego czytelnika niż sądziłam - ale często baśniowe historie są uniwersalne. Ogólne językowe wrażenie, które pozostawia ta książka, to poczucie, że jej część jest napisana prosto jak czytanka dla pięciolatków, ale druga część patetycznie - jak źle poprowadzony tekst o filozofii. Zdecydowanie nie pomaga tej książce fakt narracji pierwszoosobowej, bo główną bohaterkę trudno polubić. Są Dziewczynie... takie zdania, które w nieco innym tekście, w nieco innym kontekście byłyby pięknymi mottami, ładnymi przemyśleniami. Ale tutaj wypadają niemożebnie patetycznie i nie na miejscu. Nie pasują ani do historii - a dokładnie do tego, ile wiemy o bohaterce - ani do języka opowieści. W skrócie: pomysł super, wykonanie - do poprawki. Ale faktem pozostaje, że książka ma jedną z najładniejszych okładek, jakie widziałam.

Jako czytelniczka żałuję, że poznajemy naszą główną bohaterkę w tytułowym i znanym z blurba momencie i nie znamy jej charakteru wcześniej. Zapoznawanie się z postacią w skrajnej sytuacji może być ciekawe, ale w przypadku Miny sprawia, że poznajemy ją z jednej strony. W narracji pojawia się kilka retrospekcji, ale chociaż niby pasują do opowieści, tak naprawdę tylko ją niepotrzebnie rozbijają. A można było pokazać kilka obrazków z życia Miny zanim skoczyła do morza.

Odniosłam wrażenie, że Dziewczyna, która skoczyła do morza byłaby o wiele lepszą książką, gdyby miała narratora trzecioosobowego. Opisy wydarzeń udają się autorce dużo lepiej niż próby przedstawienia przeżyć wewnętrznych bohaterki. Gdy akcja nabrała rozpędu, to książka bywała nawet zabawna i zastanawiałam się, jak bohaterowie wybrną z kompotu, w który wpadli jak śliwki. Przy czym nie mam pewności, że założeniem fabuły było wywoływanie śmiechu w czytelniku. Jednocześnie jednak bohaterowie suną od jednego miejsca do drugiego, często bez ładu i składu, prowadzą jakieś spotkania, z których w dalszej perspektywie niewiele wynika. Ogólnie dużo się dzieje - ale to niedobrze, bo nie ma czasu na zastanowienie, czy cokolwiek z opisanych wydarzeń ma sens i układa się w ciąg przyczynowo-skutkowy. A często się nie układa i wiele ważnych elementów tej historii nie jest wyjaśnionych. Bohaterowie nie podejmują działań, tylko są przesuwani po Krainie Duchów przez autorkę jak pionki po szachownicy.  

Dziewczyna... to książka jednocześnie za krótka i za długa i to zarówno fizycznie (ma niecałe trzysta stron, a męczyłam ją dwa tygodnie), jak i pod względem czasu przedstawionego (jesteśmy ograniczeni miesiącem, ale na dobrą sprawę wydaje się, że wszystko trwa tydzień) - za krótka na rozwój relacji głównych bohaterów, ale za długa na rozważania o przeznaczeniu. Ponadto okazuje się, że książka jest o wiele lepiej przemyślana w pewnych sprawach, niż początkowo się wydaje i to nawet zrobiło na mnie wrażenie - przy czym akurat te wszystkie sprawy naprawdę zyskałyby, gdyby autorka postanowiła je dłużej rozpisać i dać czytelnikom okazję do zapoznania się z kolejnymi bohaterami drugoplanowymi. Jej końcówka jest bardzo k-dramowa - nie idzie tego inaczej opisać - i aż dziw bierze, że takie hasło nie pojawiło się gdzieś na okładce, promując fabułę.

Hasłami reklamowymi tej książki są za to: "Powieść zainspirowana filmem Spirited Away: W krainie bogów i mitologią koreańską!" oraz "Dla fanów Wojny makowej Rebecci F. Kuang" - i zacznę od skomentowania prostszej sprawy. To nie jest książka dla fanów Wojny makowej, bo fani Wojny makowej są pewnie tak z 10 lat starsi niż grupa odbiorców, do której Dziewczyna... powinna trafić. Na upartego można by napisać, że to Wojna makowa dla pięciolatków, ale ogólnie te tytuły raczej po prostu nie powinny być postawione obok siebie. Co do inspiracji - są i są wyraźne, przy czym ta do mitologii koreańskiej jest bardziej naturalna, natomiast ta do W krainie bogów wydaje się eksplorowana na siłę. Z jednej strony rozumiem, dlaczego Dziewczynę... reklamowano powiązaniami z innymi tekstami kultury, ale z drugiej - ktoś gdzieś musiał wiedzieć, że jakościowo ta książka raczej się do przywoływanych tytułów nie zbliża i w przeciwieństwie do nich raczej zostanie zapomniana w dłuższej perspektywie. Jeszcze inną rzeczą są te powiązania z mitologią koreańską – prawdziwą baśnią jest ta, którą Mina opowiada Bogu Morza pod sam koniec historii. Co poza tym niestety nie wiem, bo w Polsce niestety trudno znać koreańskie legendy.

Pewną ciekawą rzeczą, o której pomyślałam, czytając Dziewczynę..., było podejście głównej bohaterki do bóstw i bogów jej świata/czasów. Mieszkańcy jej wioski wierzyli, że bóstwa ich wysłuchują, wysyłanie wybranki w morze zaspokaja Boga Morza. Po czym, gdy trafia do Krainy Duchów, jest rozczarowana, bo bogowie zajmują się sami sobą i są w tym dość ludzcy i egoistyczni. Dla Miny jest to porażające doświadczenie, ale przypuszczam, że dla czytelników znających grecką i rzymską mitologię takie podejście bóstw do świata nie jest szczególnie poruszające. Wręcz oczywistym jest, że lepiej, aby bogowie wcale nie ingerowali w świat ludzi. To taka uwaga o różnych kontekstach kulturowych. 

Podsumowując, bardzo źle czytało mi się tę książkę - ma ona niecałe 300 stron a męczyłam ją 2 tygodnie. 

 Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Pozdrawiam, M

środa, 3 stycznia 2024

K-pop 2023 (wrzesień-grudzień)

 Hello!

Czas na kilka uwag o k-popowych piosenkach, które wyszły od początku września do końca grudnia 2023 roku!

Young K - nothing but

Ta piosenka ma klimat piosenki z anime.

A cała płyta - Letters with notes - jest bardzo ciekawa do słuchania.

Kim Sejeong - Top or Cliff

Do samej piosenki nie jestem do końca przekonana, ale dam jej jeszcze kilka przesłuchań. Natomiast teledysk powinien zobaczyć każdy, bo dawno nie było w k-popie tak filmowego klipu.

Key - Good&Great

Czekałam na ten comaback i byłam go bardzo ciekawa, bo Key nie zawodzi. I nie zawiódł tym razem. Co prawda koncept jest tym razem na trochę inną skalę, ale wciąż jest dość teatralny, chociaż skupia się na innych rzeczach. Teledysk jest bardzo ciekawy. Czy Key widział klip do Spicy aespy i stwierdził, że chce wykorzystać podobne rozwiązania - tak to wygląda i sprawdza się nieźle w świecie teledysku.

Podobają mi się też pozostałe piosenki z minialbumu. Szczególnie CoolAs, co jest zaskakujące, bo normalnie nie przepadam za takim typem słów w utworach - a tutaj pasuje. 

Ponadto wydaje mi się, ze ta piosenka wchodzi w dialog z utworem Working Hard, który w podobnym czasie wydał Fujii Kaze.

D.O. - Somebody

Cała płyta ma tytuł 기대 (Expectation) i bardzo mi się podoba! D.O. ma tak ładny głos i piosenki na minialbumie są idealnie do niego dobrane. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy - dlaczego to Somebody jest głównym singlem zamiast Lost? Lost ma nawet akustyczną wersję i zdecydowanie jest najciekawszym utworem na płycie. The View też jest ciekawe, mam wielką słabość do vocal runs (sprawdzałam, ale nie znalazłam, jak się na to mówi po polsku - jeśli ktoś wie, niech koniecznie da mi znać!).  I superprzyjemnie do utworów z Expectation się pracuje (zresztą z Empathy też).


Kep1er - Galileo

To że Kep1er nie ma linii kreatywnej, ich comebacki są chaotyczne i niespójne, nie jest moim spostrzeżeniem, a stanowi pewien consensus wśród fanów - i Galileo potwierdza to w najgorszy możliwy sposób. Czy przez zupełnie nietrafne nawiązanie do Galileusza chciano powrócić do tego niby kosmicznego konceptu, który dziewczyny powinny mieć - nie wiem. Ale jeśli ktoś wie, dlaczego Galileusz miały posiadać odpowiedź na pytanie, czy jest miłości, to z chęcią się dowiem. 

Samej piosence - jako muzyce - trudno zarzucić coś poważnego, ot piosenka, raczej nie do zapamiętania, ale chaos, który panuje w jej słowach i teledysku, i który wbrew pozorom może być trudny do zauważenia na pierwszy rzut oka, jest smutny. Bo jak pisałam - dowodzi w dużej mierze, że nikt za bardzo nie ma pomysłu na spójność grupy.

ONEUS - Baila Conmigo

Gdyby ta piosenka wyszła 2 lata temu byłaby idealnie na miejscu - ale po co wracać do trendu, który był mody w 2020/21 roku w 2023? Gdyby jeszcze ta piosenka grała jakoś z tym konceptem - ale nie, te ciekawe i inne zapowiedzi albumu oczywiście okazały się tylko zapowiedziami i nie mają nic wspólnego z tym, jak teledysk wygląda. A poza tym wszystko wygląda i brzmi, jak piosenka i koncept, który odrzuciło Monsta X. Ogólnie - strasznie to przeciętne, ale Xion wygląda przepięknie.

Mam taką teorię, że Oneus zgubiło gdzieś swoje korzenie na przełomie, wspominanego zresztą, roku 20/21 i odrobinę potwierdza to fakt, że piosenka Luna pod koniec 2021 osiągnęła jedno z wyższych miejsc na lisach przebojów - a była dość podobna do utworów z początku ich kariery.

A poza tym - jak zazwyczaj nie robi mi różnicy, gdy zespół traci członka - tutaj widać (i słuchać) wielką dziurę.

NCT 127 - Fact Check

Chyba cierpię na przesyt NCT, przecież przed chwilą wyszło Golden Age i Baggy Jeans. W każdym razie Fact Check spoko piosenka, pasuje na singiel i nie jest taka eksperymentalna jak kilka ostatnich piosenek NCT 127. Przesłuchałam całą płytę, ale moją uwagę zwróciła jedynie piosenka Misty.

IVE -  I'VE MINE

Minialbum promowany jest trzema singlami: Either Way, Off The Record oraz Baddie. Każda kolejna piosenka w pewien sposób reprezentuje sobą mniej. Either Way ma bardzo ciekawe słowa o byciu wystarczającym, bardzo estetycznie dopracowany teledysk, a Baddie to trochę hip-hopowy kawałek o kotach przejmujących władzę nad światem. W pewnym sensie dla każdego coś dobrego, ale mi ze wszystkich 6 piosenek z minialbumu Baddie podoba się najmniej. Gdyby to ode mnie zależało to Holy Moly zostałoby głównym singlem, ale mam wrażenie, że nie jest, właśnie dlatego, dlaczego mi się podoba - bo jest chyba najbardziej w podobne do innych piosenek IVE, a Baddie chciano wypróbować nowy koncept. (Po pewnym czasie nawet się do Baddie przekonałam).

Chanyeol - Good Enough

To taka przyjemna do słuchania piosenka z ciekawymi słowami, a członkowie EXO w klipie są super. 

Taemin - Guilty

Normalnie nie przepadam za tego typu ASMR, szeptanym k-popem, ale tu mi się nawet podoba. Tym bardziej, że efekt znika, gdy nie słucha się tej piosenki przez słuchawki.

WayV - On my youth

Jestem pewna, że ta piosenka brzmi jak cover jakiegoś hitu z lat dwutysięcznych i za nic nie mogę skojarzyć jakiego. 

Podoba mi się, aby nie było wątpliwości, ale nie mogę jej słuchać, nie zastanawiając się, jaką piosenkę przypomina!

HeeJin - Algorithm

Zespół LOONA interesował mnie dużo bardziej w fazie przed debiutem, a później nieszczególnie śledziłam losy dziewcząt po tym, jak opuściły swoją oryginalną wytwórnię. Ale widziałam zapowiedzi minialbumu HeeJin i całkiem mnie zainteresowały. Jak się okazało słusznie, bo <K> to superprzyjemna i ciekawa płyta do słuchania. A w klipie do głównego singla HeeJin ma chyba najpiękniejszy hanbok, jaki kiedykolwiek widziałam. 

asepa - Drama

Nie powiem, aby przy pierwszym przesłuchaniu ta piosenka mi się podobała, ale ma niesamowicie wpadający w ucho refren i wyjątkowo dobrze wygląda na scenie - pod względem występowym to może jedna z lepszych piosenek aespy (i to się potwierdziło w czasie końcoworocznych występów na rozdaniach nagród i w czasie innych wydarzeń). Klip ma w zasadzie oczywiście niewiele wspólnego z zapowiedziami i zdecydowanie to refren (oraz zakończenie piosenki) są w niej najważniejsze.

Z płyty podobają mi się jeszcze Trick or Treat oraz Don't Blink. Hot Air Balloon brzmi jak piosenka, która powinna była znaleźć się na jednej z płyt Red Velvet i ani trochę nie pasuje do pozostałych piosenek na albumie zatytułowanym Drama. YOLO jest nijakie, a You to typowa ballada. 

Red Velvet - Chill Kill

Zapowiedzi albumu miały zaskakująco więcej wspólnego z teledyskiem, niż można by się spodziewać po konceptach SM (jak przykład wyżej z aespą). I wiecie, chyba wolałabym, aby miały mniej, zamiast dostać piosenkę zapowiadaną jako mroczną, z POGODNYM refrenem (który w sumie nie pasuje do wizualiów teledysku). Rozczarowanie to jedno, ale w tym przypadku to prawie oszustwo. Ostatnio nie ma wielu mrocznych k-popowych konceptów, a zapowiedzi tego albumu naprawdę sugerowały, że jesteśmy gdzieś na linii Psycho 2.0. Pewnie przekonam się do tej piosenki, ale dawno nie czułam się aż tak zawiedziona. (Nie przekonałam się).

Podobnie zaskakująco pogodny refren ma piosenka Nightmare. Ogólnie Chill Kill jest bardzo spójną płytą - aż do tego stopnia, że niektóre piosenki wydają się za bardzo do siebie podobne (ale wolę to niż Hot Air Balloon na minialbumie aespy) - zgodną z założenia mrocznym klimatem zapowiedzi i bardzo pasująca do Red Velvet. Ale są naprawdę przyjemne do słuchania. 

ENHYPEN - Sweet Venom

Tak jak Bite Me podobało mi się ogromnie i nie zdziwię się, jeśli okaże się, że to moja najczęściej słuchana piosenka na Spotify, tak Sweet Venom jest... banalne (bardzo pasuje mi tu słowo uninspired, ale staram się nie używać angielskiego). I krótkie - nie wstyd producentom wypuszczać jako główne single piosenki, które mają dwie i pół minuty. Ponadto Sweet Venom nie ma tego klimatu głównego singla - ani muzycznie, ani wizualnie w teledysku. Mam wrażenie, że ten comeback był pospieszany i zrobiony nieco po linii najmniejszego oporu. 

The Boyz - Watch It

Nie zrobiła na mnie ta piosenka dobrego wrażenia przy pierwszym przesłuchaniu, nie zrobiła. Ale pomyślałam, że The Boyz adoptowało do teledysku tego samego kotka, co EXO w Power; przy czym klip także wydawał mi się nadmiernie chaotyczny. Przekonałam się do Watch It, gdy zobaczyłam występy w programach muzycznych. (Ale muszę napisać, że blond Jacob, który chyba ma mieć w tym comebacku image bad boya wypada nieco zabawnie).  Historia wokół Watch It (a w sumie jakiś taki lore The Boyz) sprawdza się na końcoworocznych występach.

ONE PACT - Must Be Nice

To bardzo zaskakująca piosenka jak na debiut boysbandu! W bardzo dobrym tego słowa znaczeniu. A na dodatek teledysk zaczyna się do nawiązania do Orfeusza i Eurydyki. Sama konstrukcja piosenki przypomina mi utwory wypuszczane gdzieś 4 lata temu - w każdym razie nie brzmi jak typowy debiut, a jak piosenka, którą wypuszcza zespół działający już od pewnego czasu (muzycznie trochę przypomina Thanks SEVENTEEN). 

BABYMONSTER - Batter Up

Po pierwsze, nie jestem za tym, aby debiutować dzieci i raczej nie będę śledziła dalszej działalności zespołu. 

Po drugie, to jeden z najbardziej underwhelming debiutów, jakiego byłam świadkiem. Biorąc pod uwagę całokształt, piosenka brzmi jak każda jedna piosenka YG, teledysk wygląda sztucznie i wtórnie, a YG wcale swojej nowej grupy nie promuje. Jak praktycznie każdy debiut grypy z YG i ten był już opóźniany, ale chyba powinien być jeszcze nawet bardziej, bo zwyczajnie szkoda tych dziewczyn, że debiutowały z tak naprawdę niedorobionym planem promocji. 

Mam wrażenie, że miały być na czele kolejnej fali k-popu, a nie wystąpiły nawet w jednym programie muzycznym, nie mają jak porównywać się z wrażeniem, które zrobiły debiuty IVE czy NewJeans. Ogólnie wierzę, że Babymonster odniosą sukces, ale ich debiutu nie można nazwać szczególnie zapadającym w pamięć i robiącym wrażenie. 

Pod koniec roku nie miałam za bardzo czasu na śledzenie nowych teledysków, więc na szybko Nam Woo Hyun Baby Baby - bardzo musicalowa piosenka, lubię ten klimat, więc mi się podoba; LUCY - Boogie Man - nie wiem, czemu wydali ją 5 grudnia a nie na halloween, bo to ten klimat i brzmi trochę jak piosenka z anime; i ponieważ retro ma moje serce nawet nowa piosenka JYP mi się podobała! A teraz nieco mrocznie i smutno, bo WOODZ i Amnesia - na pewno już to pisałam, ale pop-rock albo taki rock z anime, to mój ulubiony typ muzyki, a WOODZ zazwyczaj doskonale się w niego wpisuje.

 Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Pozdrawiam, M

sobota, 30 grudnia 2023

PODSUMOWANIE 2023

 Hello!

Bardzo lubię robić podsumowania - i będzie ich jeszcze w styczniu kilka - ale za to zabieram się dosłownie w ostatnim momencie przed publikacją. Przed Wami moje ulubione, Wsze ulubione, najlepiej klikające się i takie, do których chcę wrócić, posty z roku 2023!

STYCZEŃ

W styczniu pojawił się wywiad z dziewczynami prowadzącymi Poradnik Kariery - Wszystko, o co chciałam zapytać rekruterki-instagramerki [wywiad z Poradnik Kariery]. Trochę zapomniałam, że wyszedł drugi sezon Alice in Borderland i przeczytałam też Almond. 

LUTY

W lutym narzekałam na nowego Ant-Mana, ale wrażenie zrobił na mnie film Podejrzana. W końcu opublikowałam też recenzję książki Z miłości? To współczuję, w której bardziej skupiłam się na tym, ile - pomimo faktu drugiego wydania - jest w niej usterek tekstowych, niż na samej treści. 

MARZEC

W marcu zwracałam uwagę na to, w jaki sposób jest napisana książka Columbine. Masakra w amerykańskim liceum. Przeprowadziłam wywiad z Wybredną Marudą i napisałam o rzeczach, których wciąż nie rozumiem w k-popie.

KWIECIEŃ

Miesiąc Szekspira! Oczywiście pojawiły się wpisy Szekspir w anime i mandze #8, Szekspir w k-popie 5, Szekspir w dramach 3 - właśnie zdałam sobie sprawę, że w 2025 Szekspir w anime i mandze będzie miał 10 edycję - o ile znajdę przykłady. Jak zawsze - jeśli widzicie gdzieś nawiązania do Szekspira - nawet najwątlejsze - dawajcie mi koniecznie znać! Poza tym przeczytałam Podziemie pamięci i całkiem mi się podobało! 

MAJ

Absolutnie zapomniałam o tym, że w tym roku pojawili się nowi Strażnicy Galaktyki - a co więcej film mi się podobał! W maju opublikowałam też kolejny wywiad - Wszystko, o co chciałam zapytać wydawczynię [wywiad Klaudia Ciurka Wydawnictwo Yumeka]. Widziałam też dramę Black Knight.

CZERWIEC

Pozostając w temacie dram - widziałam The Glory. W czerwcu udało mi się odwiedzić Muzeum Azji i Pacyfiku i zdałam krótką relację z tej wyprawy. Przeczytałam też książkę Mądre matki, dobre żony. Kobiety w Korei Południowej.

LIPIEC

Wygląda na to, że w tym roku oglądałam więcej dram, niż mi się wydawało (zaskoczenie). W lipcu napisałam od razu o dwóch sezonach Yumi's Cells.  Obejrzałam też trzeci sezon Wiedźmina (nuda). I leciałam po raz pierwszy samolotem (ekscytacja)!

SIERPIEŃ

Kiedyś na blogu bywały jakieś miesiące tematyczne, a cały rok 2015 lub 2016 był poświęcony anime. W sierpniu postanowiłam wrócić do tej tradycji i miesiąc był samolotowy. I aż nie wiem, które posty wybrać. Ale nie wspominam wielu wpisów o k-popie, więc proszę - Samoloty w k-popie. Myślę, że warto wrócić też do dwóch wpisów o dokumentach: dobrym - Chciwość - Downfall: The Case Against Boeing oraz bardzo złym, a mój wpis stanowi ostrzeżenie, aby go nie oglądać - Odhumanizowana teoria spiskowa - MH370. The plane that disappeared. 

Jestem też zadowolona z wpisu Jak zwiedzać Katedrę Cesarską Świętego Bartłomieja we Frankfurcie?,bo przygotowanie go kosztowało mnie trochę odwagi. 

WRZESIEŃ

Może zacznę od prawdopodobnie najbardziej niezrozumianego tekstu w 2023 - Ile przeczytałaś książek? - który nie jest o liczbach, a jest o definiowaniu książki. We wrześniu ukazał się także kolejny wywiad Wszystko, o co chciałam zapytać bookstagramerkę [wywiad Oliwia catgirl_with_books]. 

I tu może małe kulisy blogowania. Bardzo mi zależało na pewnym wywiadzie w lipcu, próbowałam się skontaktować z osobą, z którą chciałam porozmawiać, od maja, wszędzie - maile, Instagram, nawet YouTube, ba! założyłam konto na TikToku, ale i tak nie udało mi się do niej dotrzeć - i muszę napisać, że chociaż zupełnie się tego nie spodziewałam, cała ta sytuacja bardzo podminowała moją chęć przeprowadzania wywiadów. Na szczęście na krótko. 

I jeszcze jeden wpis z mojej wyprawy - Najbardziej randomowe rzeczy, które mnie spotkały we Frankfurcie.

 PAŹDZIERNIK

Nie oglądam za dużo anime ostatnio, ale jak już oglądam, to poważnie podchodzę do pisania - i tak oto powstał wpis - Czy Ranking Królów to bajka? - Ousama Ranking a Morfologia bajki Proppa.  W październiku opublikowałam też wpis, który tworzył się gdzieś od roku 2020 - Książki, których nigdy nie wyrzucę. I na dokładkę k-popowy wpis halloweenowy - Zombie w k-popie. 

LISTOPAD

Wracając do wywiadów - Wszystko, o co chciałam zapytać tancerzy k-popowych coverów [wywiad FENGX] - i mały spoiler: planuję powypytywać o różne rzeczy inne grupy coverowe, bo to superciekawy temat. W listopadzie udało mi się nadrobić książkę, która przy okazji swojej premiery była blogowym fenomenem, czyli Pieśń o Achillesie - i znalazłam się w gronie jej fanów. Zrobiłam też aktualizację podcastów, których słucham - Mój tydzień z podcastami.

GRUDZIEŃ

Z grudnia nawet nie mam czego wybierać, bo 4 z 7 wpisów dotyczą listy książek influencerów. Pozostałe 3 wpisy to: Bez zachwytów - 1670, Relacja z oglądania: The Crown sezon 6, Wyszywana wycinanka (notabene wczoraj dotarł do mnie dyplom oraz nagroda za wyróżnienie - zestaw noży ^^). 

 Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Wszystkiego dobrego w nowym roku! M 

środa, 27 grudnia 2023

Relacja z oglądania: The Crown sezon 6

Hello!

Ponieważ obejrzałam pięć poprzednich sezonów The Crown, obejrzałam też i szósty. 

Spostrzeżenia o czterech sezonach The Crown 

Relacja z oglądania: The Crown sezon 5  

1. Nie rozumiem po co temu serialowi 10 odcinków w tym sezonie.  

2. Nie pamiętam, co dokładnie sądziłam o poprzednich sezonach (sprawdziłam i piąty okropnie mnie znudził), ale wydaje mi się, że zwróciłam uwagę na to, że twórcy lubią dialogiczne, podwójne sceny, lustrzane odbicia itp. - i w tym sezonie także takie są. Na przykład: Diana przez telefon rozmawia ze swoją terapeutką o tym, że Dodi ma toksyczną relację ze swoim ojcem, a po drugiej stronie jachtu Dodi rozmawia przez telefon ze swoim ojcem... 

A z drugiej strony mamy też rozmowy z duchem..., co prowadzi nas do następnego punktu.

3. Ten serial jest tak niesamowicie przegadany - i to szczególnie w momentach, gdy być nie powinien. To znaczy, gdy pokazuje sceny, gdy tylko prawdziwe zaangażowane osoby mogły wiedzieć, co się wydarzyło i zostało powiedziane. Nie jestem przekonana, czy jako widzka potrzebuję aż tylu tak niesamowicie długich scen, gdy bohaterowie tylko rozmawiają. 

4. Czasami wyobraźnia twórców tego serialu jest niesmaczna, czasami dziwna, a czasami naprawdę zabawna.

A czasami to przykre, że widzimy w serialu sprawy sprzed 30, 20, 15, 10 lat i w zestawieniu z rokiem 2023 są one tylko dowodem tego, że ludzkość popełnia w kółko te same błędy. 

5. Tematycznie serial oczywiście jest od sasa do lasa - choć pierwsze odcinki dość linearnie skupiają się na chronologii życia i śmierci Diany. Następnie mamy jednak odcinek o wychowaniu Williama (dość ciekawy w kontekście relacji książę Filip - Karol - William) i o popularności Tony'ego Blaira (premier nie występuje w odcinku po śmierci Diany, co jest dość ciekawe, bo w filmie Królowa - a film i serial łączy osoba scenarzysty - Blair odgrywa dużą rolę w tym momencie historii rodziny królewskiej). Potem znów o Williamie, później o Małgorzacie.

6. Twórcy serialu powinni się cieszyć, że pan Mohamed Al-Fayed zmarł, zanim ten sezon trafił na Netflixa, bo przypuszczam, że mógłby ich pozwać o zniesławienie lub inne rzeczy i wcale bym mu się nie dziwiła. Bo nawet jeśli scenarzyści przywołują prawdziwe sprawy, nie da się ukryć, że stawiają ojca Dodiego zawsze w złym świetle - i sama oglądając, bardzo tej postaci w tym sezonie nie lubiłam. Bardzo. 

7. W tym serialu wszyscy rodzice, co do jednego, to nie są najlepsi rodzice. 

8. Ten sezon znudził mnie mniej niż poprzedni, był też dość smutny, ale wciąż moje emocje wobec The Crown oscylują gdzieś wokół obojętności. 

W spostrzeżeniach o pierwszych sezonach napisałam, że to bardzo beznamiętny serial i to określenie trafnie oddaje zarówno charakter samego The Crown, jak i moje wobec niego odczucia.

 Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Trzymajcie się, M

sobota, 23 grudnia 2023

Wyszywana wycinanka

 Hello!

Zastanawiałam się, co opublikować tuż przed świętami i w sumie mam małą wiadomość, którą chciałam się podzielić. Jakiś czas temu wysłałam swoją wyszywaną pracę inspirowaną tradycyjną kurpiowską wycinanką na Ogólnopolski Konkurs Tradycyjnego Haftu i Koronki organizowany przez Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze i dostałam za nią drugie wyróżnienie w kategorii haft!

Zielona wyszywana haftem krzyżykowym kurpiowska wycinanka

Muszę przyznać, że byłam zaskoczona, ale i bardzo zadowolona. Zaskoczona, bo haft krzyżykowy niekiedy nie jest nawet zaliczany do haftu (tylko jest właśnie nazywany po prostu wyszywaniem), ale nawet gdy uznać go za haft - to trudno powiedzieć, aby był bardzo tradycyjny. 

Trzy zdjęcia ukazujące postęp wyszywania kurpiowskiej wycinanki

Pomysł, aby wyszyć wycinankę kurpiowską, pojawił się w mojej głowie gdzieś na początku roku, ale pierwsza próba nie była bardzo udana. Pokazała mi jednak, jak zbudować odpowiednie proporcje i wszystko wyliczyć. Bo wzór - pomijając kogutki, które liczyłam ze wzoru na szydełkową wstawkę do ludowego fartucha - zrobiłam sama. Jest mój i autorski. I było to naprawdę kilka godzin pracy, liczenia i rysowania. Choć gdy teraz na nią patrzę wydaje mi się dość pusta...

Kurpiowska wycinanka wyszyta haftem krzyżykowym

Niestety nie pamiętam dokładnych wymiarów pracy - ale jest dosyć duża - i jak widać, zrobiona na bardzo rzadkiej kanwie.

Wyszywany kogucik

W tym roku zainteresowałam się konkursami, zgłosiłam swoje prace na 3, ale po drodze dowiedziałam się, że jest ich więcej i myślę, że w 2024 będę wysyłała swoje prace - i te inspirowane kulturą ludową, i te niekoniecznie z nią związane - na kolejne. 

 Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Wesołych Świąt!

środa, 20 grudnia 2023

Bez zachwytów - 1670

Hello!

Wygląda na to, że jestem w mniejszości, gdyż serial 1670 nieszczególnie mnie zachwycił i będę się z tego dzisiaj tłumaczyła. 

Zacznę od tego, że zwiastun mi się bardzo podobał i sprawił, że spodziewałam się czegoś o wiele bardziej komediowego i zabawnego. A serial 1670 bywa naprawdę śmieszmy - wręcz do rozpuku - były sceny, gdy zaśmiewałam się prawie do łez, ale były to pojedyncze momenty w zalewnie niesamowicie oczywistych i mało błyskotliwych komentarzy na temat polskiej mentalności. Jeśli 1670 miało jakieś ostrze satyry to było oto tępe i ogólnie cały wydawał mi się dość toporny (ba, nawet dość dosłownie). Momentami wręcz mnie nudził, ale z drugiej strony - nie można oderwać od niego wzroku ani przewijać, bo mogą umknąć nam pewne żarciki, niuanse i wypowiedzi bohaterów.

Nie wiem, może miałam zbyt wysokie oczekiwania wobec tego serialu, ale on ani nie jest tak zabawny, jak mógłby być, ani nie mówi o Polakach niczego, czego wcześniej się nie wiedziało. Moja mama, z które serial oglądałam, stwierdziła, że jest strasznie oczywisty. Całości brakuje nieco konkluzji, mam wrażenie, że przed samą sekwencją zamykającą wycięto jakiś fragment. Ponadto narracja jest trochę porwana. I nawet nie miałabym nic przeciwko takim porwanym wątkom i temu, że czasami wydarzenia spadają na bohaterów nie wiadomo skąd, gdyby nie to, że widać, że można było poprowadzić scenariusz nieco inaczej i splatać poszczególne wątki razem, a nie raz o czymś wspomnieć, by potem zapomnieć o tym na resztę serialu.

To przeglądanie się teraźniejszości w przyszłości też moim zdaniem raz wypada bardzo trafnie, a raz - bardzo na siłę. Na przykład: pomysł z paradą równości religijnej - super. Ale już wątek związany ze zmianami klimatu - przeciągnięty; dwa żarty związane z tym tematem mniej i byłoby super, ale pojawiły się dwie sceny za dużo i miałam poczucie, że za bardzo wyciągnęło mnie to z immersji i klimatu całego serialu. Przy czym - ja bardzo poważnie podchodzę do tematu zmian klimatu i ogólnie fantastycznie, że to się pojawiło i jedna ze scen związanych z tym tematem, była właśnie jedną z tych, na których płakałam ze śmiechu, ale - jak pisałam - mam wrażenie, że dwie sceny mniej dotyczące zmian klimatu, sprawiły by, że nie miałabym poczucie, że temat jest przeciągnięty.

Widziałam gdzieś opinie, że to serial idealny dla osób kochających "Ogniem i mieczem" - jestem jedną z tych osób i sto razy wolałabym obejrzeć jeszcze raz po prostu "Ogniem i mieczem" niż zrobić rewatch serialu. To może brzmi trochę zbyt ostro, bo to naprawdę nie tak, że serial mi się zupełnie nie podobał i darzę go złymi emocjami. Ba, nie da się ukryć, że premiera tego serialu to było wydarzenie kulturalne i gdyby dostał drugi sezon, to na pewno bym go obejrzała (szczególnie, że jak wspominałam, mam wrażenie, że w ostatnim odcinku czegoś zabrakło). 

A z zupełnie innej beczki, gdy w chyba pierwszym odcinku zobaczyłam świece w stodole, to włosy stanęły mi dęba na głowie i potem myślałam tylko o zagrożeniu pożarowym i zastanawiałam się, ile wozów strażackich musiało stać w pogotowiu na planie, tym bardziej, że serial kręcono w Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

Trzymajcie się, M

środa, 13 grudnia 2023

Książki influencerów 2023 - Cała reszta

 Hello!

I ostatnia część - książki, które nie łapią się do pozostałych kategorii. 


Książki influencerów 2023 - Kulinarne

Książki influencerów 2023 - Podróże

Książki influencerów 2023 - Poradniki

Wydawnictwo Uroboros

Kto? Marta Dziok-Kaczyńska
Co? Elfy Londynu
Skąd? Riennahera

Znak

Kto? Jakub Wiech
Co? Energetyka po prostu
Skąd? Elektryfikacja (podcast), (IG)

Znak Literanova

Kto? Piotr Tarczyński
Co? Rozkład. O niedemokracji w Ameryce
Skąd? współprowadzący Podcast amerykański

Kto? Konrad Skotnicki
Co? Doktor z TikToka. 111 faktów, które zniszczą twoje wyobrażenie o świecie
Skąd? Doktor z TikToka 

Kto? Melka Kowal
Co? Dziewczyna, którą zapomniano
Skąd? Soymel

Znak Horyzont

Kto? Wojciech Drewniak
Co? Historia bez cenzury 7. Ludzie to idioci
Skąd? Historia bez cenzury 

Kto? Michał Ochnik
Co? Remake. Apokalipsa popkultury
Skąd? Mistycyzm popkulturowy

Znak Emotikon

Kto? Adam Mirek
Co? Bebechy, czyli ciało człowieka pod lupą
Skąd? adamxm (Instagram)

Wydawnictwo Poznańskie

Kto? Martyna F. Zachorska
Co? Żeńska końcówka języka
Skąd? Pani od feminatywów

Wydawnictwo W.A.B

Kto? Janina Bąk
Co? Statystycznie rzecz biorąc 2. Czyli jak zmierzyć siłę tornada za pomocą gofra
Skąd? janina.daily

Kto? Mateusz Witkowski, Bartek Przybyszewski
Co? Podcastex. Polskie milenium
Skąd? Podcastex

Novae Res

Kto? Agata Grabowska
Co? Gondolierka
Skąd? po_wenecku

CzytaLisek

Kto? Róża Hajkuś
Co? Budowa twojego ciała. Co jest czym i jak działa
Skąd? @roza_hajkus

Wydawnictwo Lira

Kto? Beata Skrzypczak
Co? El Roi
Skąd? Opowiem Ci

Altenberg

Kto? Bartosz Budnik, Bartosz Pokrzywiński
Co? Formuła 1 według Bartków
Skąd? podcast „Budnik i Pokrzywiński”

Kto? Piotr Kosek
Co? Astrofaza – jak skończy się ludzkość?
Skąd? Astrofaza

Kto? Adam Kwiatek, Paweł Gołąb, Patryk Piątek
Co? Mistrzowie terenu
Skąd? Terenwizja 

Kto? Norbert Bączyk, Kamil Kawalec
Co? Historia lubi się powtarzać
Skąd? Podcast Wojenne Historie

Altbuch

Kto? Katarzyna Woźniak
Co? Następny
Skąd? Mama i stetoskop

Mando

Kto? Sierżant Bagieta
Co? Otwierać! Policja
Skąd? Sierżant Bagieta


Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

LOVE, M

sobota, 9 grudnia 2023

Książki influencerów 2023 - Poradniki

 Hello!

Kolejna część książek influencerów 2023 - tym razem zebrałam wydane w 2023 poradniki.

Wydawnictwo Znak JednymSłowem

Kto? Marta Kachniarz, Olek Kozielski
Skąd? Trzask Ceramics
Co? Warsztat Ceramika

Wydawnictwo Znak Koncept

Kto? Natalia Ziopaja
Co? Ucieczka przed życiem w pełni. Jak przestać odwlekać i zacząć żyć
Skąd? @psychologiczne_ciekawosci

Znak Literanova

Kto? Anna Borecka, Katarzyna Nejman
Co? Wiklina. Piękne rzeczy, które wypleciesz sam(a)
Skąd? Siostry plotą

Znak Emotikon

Kto? Agnieszka Stążka-Gawrysiak
Co? Self-Regulation. Jak się lubić w świecie pełnym różnic
Skąd? dylematki.pl

Pascal

Kto? Izabela Skróka
Co? Next Level Skincare. Czyli jak sprawić, że pielęgnacja wreszcie zacznie działać
Skąd? @blindsapphire

Kto? Małgorzata Kowalewska-Kawuza
Co? Dom. Jak na nowo stworzyć, pielęgnować i pokochać swój dom?
Skąd? LadyoftheHouse.pl 

Wydawnictwo Kobiece

Kto? Natalia Turska
Co? Wichy Mama. Magiczne macierzyństwo
Skąd? Paranormalia

Wytwórnia

Kto? Katarzyna Bellingham
Co? Ogród Bellingham. Jak uprawiać ogród w zgodzie z naturą
Skąd? Katarzyna Bellingham

Wydawnictwo Poznańskie

Kto? Łukasz Skop
Co? Kwiaty bez ogródek
Skąd? bez.ogrodek

Wielka Litera

Kto? Julian Sobiech
Co? Jak dożyć setki
Skąd? jakdozycsetki

Buchmann

Kto? Agnieszka Niedziałek
Co? Jak zapuścić długie włosy
Skąd? wwwlosy.pl / napieknewlosy

MT Biznes

Kto? Klaudyna Maciąg
Co? Pisz, publikuj, działaj. Jak tworzyć skuteczne treści w internecie
Skąd? klaudynamaciag.pl

Filia

Kto? Dominika Słowikowska
Co? Rodzicielstwo może być łatwiejsze. O dzieciach i wychowaniu bez presji
Skąd? Pomogę ci mamo

Mando

 Kto? Jan Świtała
Co? Halo, pogotowie? Jak ratować życie i nie przesadzić
Skąd? Yanek

Feeria

Kto? Iza Maliszewska
Co? O czym kłamią myśli? Jak przerwać cykl destrukcyjnego myślenia
Skąd? @psyche_et_soma

 

Zapraszam na blogaskowego Facebooka oraz mojego Instagramy (bookart_klaudia) oraz redaktorskie_drobnostki!

LOVE, M