niedziela, 13 stycznia 2019

Crunchyroll Anime Awards 2018

Hello!
Po raz kolejny przychodzę do Was, a w sumie przychodzimy, bo brat dokładnie jak do tej pory też dorzuca swoje 3 grosze, z naszymi komentarzami dotyczącymi nominacji do Crunchyroll Anime Awards, czyli jedynych nagród, o których nominacjach czuję się mniej więcej kompetentna, aby wypowiadać swoje zdanie. Chociaż wiem, że nagród dla anime jest więcej i trochę planuję, aby tę działalność komentatorską trochę rozszerzyć.
Co do tych nagród: to są one nieco powtarzalne, zamknięte w pewnej grupie anime i mało odkrywcze. Jak zawsze do tej pory wielu tytułów brakuje, a wiele jest aż nazbyt nominowanych. Na szczęście nie jest to nagroda wielkiej rangi, ale zapewnia trochę rozrywki.
Tytuły w innym kolorze to linki do moich recenzji.



D: Kilka miesięcy temu napisałem tu o swoich przewidywaniach na ten rok, możecie o tym poczytać i porównać nominacje <3 anime mające szanse na nagrody>.

Best Protagonist
Retsuko – Aggretsuko
Yumeko Jabami - Kakegurui: Compulsive Gambler
Joe – MEGALOBOX
Rimuru Tempest - That Time I Got Reincarnated as a Slime Watch
Sakuta Azusagawa - Rascal Does Not Dream of Bunny Girl Senpai

O nominacjach
M: Znam tylko Violet więc niech ona wygra.
D: No spodziewałem się tu trochę innych tytułów, ale myślę że Violet i Sakuta mają podobne szansę na wygraną, choć nie ukrywam, że moim faworytem jest Yumeko z Kakegurui.

O wygranych
M: Nawet fakt, że bohaterka anime, którego tytuł jest więcej niż dziwny, nie przekona mnie, że powinnam to anime obejrzeć. #teamViolet
D: Chyba pora nadrobić slime'a.

Best Antagonist
Akane Shinjo - SSSS.Gridman
All For One - My Hero Academia Season 3
Yuri – MEGALOBOX
Tokushiro Tsurumi - Golden Kamuy
Momonga - Overlord III

O nominacjach:
M: Znając życie to wygra My Hero Academia.
D:  Ciężko stwierdzić, z jednej strony MHA ma ogrom fanów, ale to jaki hype wokół siebie miała postać Ryo, daje jej realne szansę na nagrodę, szczególnie że All For One nie miał za dużo czasu na antenie w tym sezonie.

O wygranych
M: Ktoś jeszcze nie jest zaskoczony?
D: No cóż, to nie jest duże zaskoczenie.

Best Boy
Kotaro Tatsumi - ZOMBIE LAND SAGA
Honda-san - Skull-face Bookseller Honda-san
Izuku Midoriya - My Hero Academia Season 3
Sakuta Azusagawa - Rascal Does Not Dream of Bunny Girl Senpai
Haida – Aggretsuko
Joe – MEGALOBOX

O nominacjach:
M: Izuku! On w końcu dostanie jakąś osobną nagrodę, bo przez nominowanie go w tej kategorii nie może wygrać nikt inny. Chociaż nie jestem pewna, czy wcześniej nie było jeszcze innej kategorii, w której był nominowany. W każdym razie i tak wygra.
D: No jestem ciekaw czy Izuku utrzyma tytuł 3 rok z rzędu, ale z mojego wywiadu wynika, że ma całkiem solidnych konkurentów.

O wygranych
D: Drobne sprostowanie do poprzedniego komentarza, Izuku w poprzednich latach zdobywał inną ale podobną nagrodę
M: Na jedno wychodzi. I Izuku, i Boku no Hero Academia już mają najwięcej nagród Crunchrolla w jej trzyletniej historii.

Best Girl
Anzu – HINAMATSURI
Hinata Miyake - A Place Further Than the Universe
Lily Hoshikawa - ZOMBIE LAND SAGA
Asirpa - Golden Kamuy
Nadeshiko Kagamihara - Laid-Back Camp
Mai Sakurajima - Rascal Does Not Dream of Bunny Girl Senpai

O nominacjach:
M: Nie wiem dlaczego tu nie ma Violet, ale nominacje jak co roku są trochę dziwne, powtarzalne i brakuje w nich sporej liczy tytułów. Z ogólnego słyszenia wydaje mi się, że może wygrać Asirpa.
D: Tu bez większych problemów powinna wygrać Mai.

O wygranych
M: Brat miał rację.
D: I tu zaskoczenia nie było.



Best Opening Sequence
Wotakoi: Love is Hard for Otaku - Fiction – Sumika Takashi Horiuchi with Sachiko Harada
DARLING in the FRANXX - KISS OF DEATH - Mika Nakashima x Hyde Toshifumi Akai with Storyboards by Atsushi Nishigori
Kakegurui: Compulsive Gambler - Deal with the Devil – Tia Sayo Yamamoto
Pop Team Epic - POP TEAM EPIC - Sumire Uesaka Chihiro Sato
Aggretsuko - Aggretsuko Theme - Miura Jam Rareko
JoJo’s Bizarre Adventure: Golden Wind - Fighting Gold – Coda Yasuhiro Kimura

O nominacjach:
M: Naprawdę, naprawdę nie wiem. Może OP Darling in the FRANXX.
D: Fighting Gold!!!!!!!!(Kiss of Death ma szansę, ale nie dużą)

O wygranych
M: Zgadłam!
D:No niestety, trochę szkoda że nie JOJO.


Best Ending Sequence
MEGALOBOX - Kakatte Koi yo – NakamuraEmi You Moriyama
Attack on Titan Season 3 - Akatsuki no Requiem - Linked Horizon Satoshi Kadowaki
After the Rain - Ref:rain – Aimer Shizue Kaneko
FLCL Alternative - Star Overhead - the pillows Wataru Uekusa
Revue Starlight - Fly Me to the Star - Starlight Kukugumi Mebachi
FLCL Progressive - Spiky Seeds - the pillows Hakuyu Go

O nominacjach:
M: Niech będą Tytani, mogliby coś dostać, byłoby miło.
D: Albo FLCL, albo FLCL, albo Tytani.

O wygranych
M: Tytani! Jak miło.

Best VA Performance (JP)
Mamoru Miyano - Kotaro Tatsumi Zombieland Saga
Soma Saito - Honda-san Skull-face Bookseller Honda-san
Megumi Han - Miki Makimura Devilman Crybaby
Nao Toyama - Rin Shima Laid-Back Camp
Rareko –Retsuko Aggretsuko
Reina Ueda - Akane Shinjo SSSS.Gridman

O nominacjach:
M: Nie widziałam ani jednego anime, więc tym bardziej nie słyszałam aktorów, ale niech Mamoru Miyano wygra, bo go naprawdę lubię i tylko jego nazwisko na liście kojarzę.
D: Mamoru Miyano powinien wygrać.

O wygranych
M: <3 <3 <3



Best Director
Masaaki Yuasa - Devilman Crybaby
Atsuko Ishizuka - A Place Further Than the Universe
You Moriyama – MEGALOBOX
Yohei Suzuki - Planet With
Taichi Ishidate - Violet Evergarden

O nominacjach:
M: Tylko jedna nominacja dla Banana Fish to jest prawdziwy skandal! Podobnie jak sam fakt, a później ilość nominacji dla Devilman Crybaby. Naprawdę nie wiem czym ludzie się zachwycają. W każdym razie Banana Fish musi wygrać.
D: Devilman zrobił tyle szumu, że powinien Masaaki Yuasa powinien dostać nagrodę bez problemu.

O wygranych
M: To jest chyba jakiś żart, który później robi się jeszcze mniej śmieszny -.-. #teamBananaFish
Naprawdę nie wiem, jak Banana Fish mogło nie wygrać w jedynej kategorii, w której było nominowane! Ludzie, ogarnijcie się.

Best Animation
Violet Evergarden - Studio: Kyoto Animation
Devilman Crybaby - Studio: Science SARU
MEGALOBOX - Studio: TMS Entertainment/3xCube
A Place Further Than the Universe - Studio: MADHOUSE
Bloom into You - Studio: Troyca
My Hero Academia Season 3 - Studio: BONES

O nominacjach:
M: Sercem kibicuję Violet, ale myślę, że Devilman może dostać tę nagrodę.
D: No tu raczej obstawiał bym klasycznie My Hero Academia Season 3 ponieważ wielu osobom Devilman nie przypadł do gustu w swojej oprawie choć mi osobiście się podobał.

O wygranych
M: Słusznie. To jedyna dobra odpowiedź. Animacja w Violet jest prześliczna.


Best Film
The Night is Short, Walk On Girl - Studio: Science SARU
My Hero Academia: Two Heroes - Studio: BONES
Mirai of the Future - Studio: Studio Chizu
Liz and the Blue Bird - Studio: Kyoto Animation
Mazinger Z: Infinity - Studio: Toei Animation
Fireworks - Studio: Shaft

O nominacjach:
M: O ile, anime kojarzę w większości, nawet jeśli ich nie widziałam, przy filmach musiałam zrobić większy research. O Mirai słyszałam, nawet mam ten film na liście do obejrzenia. Reszta była zagadką. Chociaż, gdy sprawdzałam nominacje, zdziwiłam się, że żaden z Netflixowych filmów o Godzilli tu się nie znalazł. W każdym razie sądzę, że Mirai wygra, chyba że nie doceniam fanów My Hero Academia.
D: Niestety żadnego nie miałem okazji ani czasu obejrzeć, ale obstawiam że My Hero Academia powinno wygrać samą marką.

O wygranych
M: Uwaga Mirai będzie grane nawet w moim lokalnym kinie w rodzinnym mieście. To dla niego naprawdę duży krok! I szkoda, że nie wygrało, ale nie żeby wygrana Boku no Hero Academia było zaskoczeniem.


Best Character Design
Violet Evergarden - Akiko Takase
Devilman Crybaby - Kiyotaka Oshiyama
ZOMBIE LAND SAGA - Kasumi Fukagawa
MEGALOBOX - Hiroshi Shimizu
Aggretsuko – SANRIO
JoJo’s Bizarre Adventure: Golden Wind - Takahiro Kishida

O nominacjach:
M: Violet!
D: Jeśli nominowali JoJo to nic innego nie ma szans, no może poza Devilmanem.

O wygranych
M: Cieszmy się, że nie Devilman.

Anime of the Year
A Place Further Than the Universe - Studio: MADHOUSE
Devilman Crybaby - Studio: Science SARU
MEGALOBOX - Studio: TMS Entertainment/3xCube
Violet Evergarden - Studio: Kyoto Animation
HINAMATSURI - Studio: Feel
ZOMBIE LAND SAGA - Studio: MAPPA

O nominacjach:
M: Nie rozumiem tego, że w Violet i Devilman są na tych listach i w dużej ilość kategorii bezpośrednio ze sobą konkurują, a nie ma tu Banana Fish. Powinno być i absolutnie zasługuje na to, na pewno zdecydowanie bardziej niż Devilman.
Ale i tak wygra Violet.
D: Wyjątkowo MHA się nie załapało, ale za to Devilman dostał nominację tak jak przewidziałem.

O wygranych
M: Hahahahahahahah.

Best Fight Scene
Hina vs Anzu – HINAMATSURI
All for One vs All Might - My Hero Academia Season 3
Naruto & Sasuke vs Momoshiki - BORUTO: NARUTO NEXT GENERATIONS
Jiren vs Goku - Dragon Ball Super
Yami vs Licht - Black Clover
Satan vs Devilman - Devilman Crybaby

O nominacjach:
M: Chociaż sercem nawet chciałabym, aby tę nagrodę dostało Boruto to wiem, że w tej kategorii nie zawiodą fani My Hero Academia. Chociaż myślę, że Black Clover i nawet Dragon Ball mogą zaskoczyć.
D: I tu mam naprawdę ogromny dylemat komu kibicować, bo zarówno Black Clover jak i Boruto miały swoją epicką walkę, ale jednak to My Hero Academia jako jedyna sprawiła, że w trakcie walki wykrzykiwałem ciosy razem z bohaterem. 

O wygranych
M: Nikt nie jest nawet zaskoczony. Wyobrażam sobie, gdyby te nagrody były wręczane jak na Oskarach albo innym rozdaniu, to autorzy Boku no Hero byliby jak reżyser Romy w tym roku. Naprawdę musieli by się wysilać, aby wymyślać kolejne podziękowania.



Best Continuing Series
Dragon Ball Super - Studio: Toei Animation
Black Clover - Studio: Pierrot
March comes in like a lion - Studio: Shaft
One Piece - Studio: Toei Animation
BORUTO: NARUTO NEXT GENERATIONS - Studio: Pierrot

O nominacjach:
M: Nie za bardzo jest to jasne, co oznacza continuing series, bo The Ancient Magus’ Bride miało 24 odcinki, ale był to jedne sezon, March comes in like a lion miało dwa sezony, ale nie leci cały czas. A reszta chyba owszem, cały czas sobie trwa. I nie sądzę, aby miała szansę, bo albo wygra pierwsze wspomniane, albo drugie, bo ma zaskakująco sporo fanów. Nawet nie wiem, czy nie więcej niż Ancient Magus’ Bride
D: I tu też nie wiem co myśleć, Black Clover jest przyjemne, ale to nic specjalnego, Boruto też, One Piece leci nieprzerwanie od kilkunastu lat, a Dragon Ball to Dragon Ball. Hmm jakbym miał obstawić to raczej Black Clover, ponieważ miało bardzo pozytywny odzew kiedy już się trochę rozkręciło.

O wygranych
M: Dragon Ball to Dragon Ball, a ostatnio mam wręcz wrażenie, że seria/marka przeżywa prawie drugą młodość.


Wyniki będą 16 lutego, więc zapewne niedługo po tej dacie pojawią się nasze komentarze na temat zwycięzców.  


PS  Zbliża się sesja, więc zmniejsza się ilość postów na blogu do 5 lutego będą co 3-4 dni.

Trzymajcie się, M&D

piątek, 11 stycznia 2019

Oto historia - Dziewczyna o siedmiu imionach

Hello!
Na blogu już jest, a będzie więcej, dużo recenzji książek, które czytam do licencjatu. I pod takim kątem je czytam, więc będzie miało to odbicie w sposobie mojego pisania o nich. Na przykład dzisiejszy tekst zacznę wypunktowanie błędów redaktorskich/korektorskich jakie udało mi się wyłapać.


Tytuł: Dziewczyna o siedmiu imionach.
Autor: Hyeonseo Lee
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 
Tłumacz: Julia Szajkowska

I na przykład na stronie 38 jest błąd w imieniu bohaterki, bo nazywała się ona Min-young, a nie Ming-young. Na stronie 169 jest zdanie "Gwiazdy takie jak Seo Taeji, zespół Boys czy cieszący się ogromną popularnością boysband H.O.T.". Nie wiem czy w Korei był jakiś zespół Boys, ale Seo Taeji (nawet nie wiecie jak bardzo mój mózg mi teraz pracuje, gdyż dopiero zauważyłam sposób w jaki Taeji jest zapisane, a internet podpowiada mi, że mogło być/powinno być jako Taiji) występował jako Seo Taiji (tu napisałam, jak podpowiadał internet) & Boys. I teraz człowieku się zastanawiaj, co autorka/tłumaczka chciały tu osiągnąć. Może był w Korei zespół Boys, a może ktoś nie zrobił researchu. A ja właśnie dopisałam akapit licencjatu. Trzecia rzecz, która rzuciła mi się w oczy: w trzech lub czterech miejscach wydawało mi się, że książka wydrukowana jest inną czcionką, ale po bliższym przyjrzeniu się okazało się, że z krojem pisma jest wszystko w porządku - po prostu odstępy pomiędzy literami nagle bardzo się skurczyły. Jest tak na pewno na stronach 226 i 248, ale wydaje mi się, że widziałam to jeszcze w co najmniej jednym miejscu. Nie wykluczam, że może być tego więcej, ale na to głównie zwróciłam uwagę.

A prawda jest też trochę taka, że trudno coś o samej treści tej książki napisać. Bo to opowieść o najpierw tym jak bohaterka/autorka opuściła Koreę Północną, mieszkała w Chinach i Korei Południowej, a potem jak z Korei ucieka jej rodzina. I nie ma możliwości ocenić samej "fabuły" tej książki. Można ocenić to jak jest napisała. A trzeba przyznać, że bardzo ciekawie. Chociaż te głosy "szokująca", "niewyobrażalna" prawdę powiedziawszy są przesadzone. Przynajmniej w odniesieniu do autorki, bo jej ucieczka to tak naprawdę było wyjście. Przy czym ona początkowo chciała wrócić, bo opuściła swój kraj, aby zobaczyć jak jest po drugiej stronie rzeki, czyli w Chinach, bo miała tam rodzinę. Dużo bardziej pod ucieczkę pasuje, opisana bliżej końca historia opuszczenia Korei Północnej przez matkę i brata autorki.

Ale wciąż tak naprawdę w tej książce nie są najbardziej ciekawe opowieści o samych ucieczkach, a raczej opisywane w początkowych rozdziałach życie codzienne w Korei Północnej. A autorka ma naprawdę ciekawą perspektywę, gdyż jej ojciec był wojskowym i powodziło im względnie się całkiem nieźle. Bardzo spodobało mi się zdanie, padające chyba bliżej końca książki, brzmiące mniej więcej, że ludzie uciekają z Korei Północnej albo przez głód, albo przez ciekawość (to przypadek autorki), a nie z powodów ideologicznych. Z tym, że autorka przekroczyła chińską granicę w 1997 roku, ale wydaje mi się, że zdanie to jest bardzo aktualne.

Co mi się jeszcze bardzo podobało, to fakt, że czuć, iż autorka jest bardzo szczera i nie koloryzuje w żadną ze stron. Przecież z łatwością mogła napisać i twierdzić, że jej życie w Korei Północnej było straszne i okropne, ale nie ona była przekonana, że to najlepsze miejsce na ziemi. Podobnie opowieści o jej życiu w Chinach, które nie należało do najłatwiejszych, musiała się ciągle ukrywać. I rozważała powrót do domu, bo czuła się tak bardzo samotna i tak bardzo związana w rodziną. W sumie czuje się chyba cały czas. A siedem imion to żadna symbolika, autorka naprawdę posługiwała się sześcioma imionami i nazwiskami, teraz ma siódme.


Trzymajcie się, M

środa, 9 stycznia 2019

Ziemia zawsze bezpieczna - Doctor Who 11 - Resolution (odcinek noworoczny)

Hello!
Tegoroczny (czy też raczej tegosezonowy) odcinek specjalny Doctora Who to nie odcinek bożonarodzeniowy, jak było to do tej pory i uwielbiałam tę tradycję, a odcinek noworoczny. I chociaż czas się zmienił, forma mojego pisania o odcinku specjalnym się nie zmienia - to znaczy jest to reakcja minuta po minucie. Lub prawie.  To komentarze do tego co widzę na ekranie plus mini podsumowanie. Natomiast recenzja/podsumowanie całego sezonu (za którego pisanie nie mogę się zabrać, bo obawiam się, że mam do napisania więcej uwag niż pozytywów) powinna pojawić się w przyszłym tygodniu. A przynajmniej mam taką nadzieję. 


Całkiem fajny koncept, opowieść mi się podoba.
Zgadzam się z jej opinią o Nowym Roku.
O, tatuś.
Jaka paskuda.
Gdy najciekawszą rzeczą, jaką możesz usłyszeć w odcinku jest Dalek. Dalekowie są straszni, bardzo, ale bardzo intrygujące.

Więcej tatusia. Lepiej żeby miał co robić, a nie stanowił dodatkowe 15 minut, którego potrzebował odcinek, bo jest specjalny. 
Takie poważne i ciężkie rozmowy. Wnioskuję, że będzie z tego jakieś poświęcenie?

Kosmita-psychopata. 

Kurczę, jednak mnie chyba ten odcinek nudzi. Te dodatkowe 15 minut to dużo. 
OO będzie UNIT. Albo i nie. To po co o nim w ogóle wspominać?

Znów tatuś. 
Ojojoj. Ale nie chodzi i nie krzyczy EXTERMINATE!

Dalek ma wejście na jakie zasłużył i krzyczy, co powinien.
Co to w ogóle za akcja z wojskiem?

Ponieważ Dalek wyłączył chyba i prąd i wi-fi to młodzi Brytyjczycy muszą się zastanawiać co oznacza rozmowa. 

Wiedziałam, że coś będzie z tatusia, ale spodziewałam się, że bardziej tragicznego.


To na tyle. Jak widać odcinek nie był szczególnie zachęcający do wyrażania jakiś emocji i komentowania. Nie żebym była zaskoczona. A Dalekowie naprawdę bywali bardzo intrygujący, a tu pokazano coś bardzo prymitywnego. Czuć, że odcinek ma godzinę, a po tym co napisałam, widać, że nie za bardzo wypełnioną fabułą. Nie ma też magii odcinków bożonarodzeniowych. 

Trzymajcie się, M

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Nie tylko w kinie i teatrze 28 - Nie tylko w dramie

Hello!
Przez najbliższe kilka odcinków serii będę się użalać, że straciłam wszystkie zapisane materiały z przeglądarki na starym dysku, a miałam tych materiałów bardzo dużo. Odbudowanie kolekcji nie będzie łatwe, ale jednej rzeczy się nauczyłam - aby zapisywać teledyski, tytuły książek czy co tam jeszcze znajdę, a stwierdzę, że się przyda od razu w wersji roboczej wpisu. Albo na papierze. Takim sposobem nie zniknie.



Dzisiejsze Nie tylko w kinie i teatrze powinno zmienić nazwę na Nie tylko w dramie (i po chwili dodałam to jako podtytuł), bo iż gdyż ponieważ wszyscy wiedzą, że ostatnio oglądam głównie koreańskie teledyski najłatwiej i najszybciej jest mi wyszukać koreańskich aktorów i aktorki do wpisów. A dokładniej to ich zobaczyć, bo zanim znajdę jak się nazywają to mija chwila czasu, bo moja pamięć niestety nie chce współpracować z koreańskimi imionami i nazwiskami.

1. Ostatnio (to znaczy ostatnio jak to piszę, bo kiedy to opublikuję, to nie wiem) fanuję dramę Mr.Sunshine. Ostatnio też z jakiegoś powodu oglądałyśmy z K.  klipy PSY. I ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu w jednym z nich jest aktor grający głównego bohatera Mr.Sunshine, czyli Lee Byung-hun.  Nawet widać go na miniaturce.



2. Tak mniej więcej od roku zabieram się za obejrzenie While You Were Sleeping i może nawet to zrobię zanim ten wpis ujrzy światło dzienne. W każdym razie, nie mam pojęcia skąd znam Lee Jong Suka, bo nie widziałam ani jednej dramy z jego udziałem, ale aktor wygląda tak miło i przyjaźnie,  że i bez oglądania go na ekranie, mnie zainteresował. Zauważyłam go w teledysku, który umieszczam poniżej (DAVICHI - Love is), ale według Wikipedii można go zobaczyć także w I Don't Care 2NE1, Don't Play Around CHI CHI, Lost Nicole Jung, My Valentine Jung Yup.



3. Kolejny teledysk na fali fanowania Mr. Sunshine. Ale gdybym dobrze nie wiedziała, że to Yoo Yeon-seok wcielał się w  Goo Dong-mae to w życiu bym go nie poznała. To znaczy, gdyby ktoś mi pokazał jego zdjęcie bez charakteryzacji i w charakteryzacji to nie powiedziałabym, że to ta sama osoba.
Wikipedia twierdzi, że oprócz tego klipu ma na koncie występy także w dziewięciu innych, co daje w sumie 10.



4. Po Mr. Sunshine zaczęłam oglądać dramę Black i nie ukrywam, złapałam lekkiego crusha na Kim Dong-juna. A ten teledysk to bardzo ładna próbka jego aktorskich możliwości. Ogólnie klip jest bardzo ładny, wszystko pięknie się komponuje, widać też, że nagranie jest bardzo przemyślane i razem z piosenką, tworzą poruszający obraz. Utwór to "Not A Love" VIBE.


5.  Brak aktorek na liście jest wielkim niedopatrzeniem, ale już nadrabiam zaległość. Oto Nam Ji-hyun, którą znam z 100 Days My Prince i którą wypatrzyłam w teledysku do piosenki "Inspiring" Taeila. Podobnie, jak teledysk wyżej,  jest to klip jednego aktora, dokładnie oczywiście jednej aktorki. Nagrany jest w ładnej artystycznej przestrzeni, jest dość prosty, ale całość doskonale się zgrywa.


Ten wpis trochę rozpoczyna oficjalnie cykl MiK (Mirabelka i Korea), gdyż po przemyśleniach doszłam do wniosku, iż ostatnim dużym blogowym projektem był Rok z anime i chciałabym zrobić kolejny roczny projekt. I chociaż myślałam o nim od dłuższego czasu jeszcze nie mam wszystkich jego szczegółów obmyślonych. Na razie po prostu każdy post w jakikolwiek związany z Koreą, będzie miał dodatkową etykietkę. W publikowaniu nic się nie zmieni, bo wpływy Korei na moje pisanie widać już co najmniej rok, ale cieszę się, że tegoroczne wpisy będą zebrane razem. I muszę dorosnąć do mojego nadanego przeze mnie samą sobie tytułu blogera, który czyta wszystko co związane z Koreą. Ponawiam więc prośbę: jeśli znacie, kojarzycie, posiadacie jakieś oczywiste lub mniej oczywiste książki dotyczące Korei (zarówno Południowej jak i Północnej) to koniecznie dajcie i znać, bo materiału nigdy za wiele!

LOVE, M

sobota, 5 stycznia 2019

Kocham Instagram - grudzień 2018

Hello!
Myślałam, że podsumowaniem zakończę 2018 rok, a kinowymi planami rozpocznę 2019, ale potem uświadomiłam sobie, że jeszcze a to wpis instagramowy, a to wpisy o Doctorze Who więc jeszcze trochę posiedzę w 2018. Ale to nic trzeba pozamykać sprawy z 2018. 

W grudniu bardzo mało postowałam na Instagramie. Bardzo mało. Ale 9 zdjęć i tak wybrałam. 


Muszę przyznać, że całkiem podoba mi się proporcja zdjęć książek do zdjęć pierników. Wspominałam kilka razy na blogu, że uwielbiam je robić i przy całym moim narzekaniu na Boże Narodzenie, robienie pierników to jego najlepsza część. Ciekawostka: w tym roku znalazłam nowy przepis, dość skomplikowany i wymagający czasu. Mi efekty, jak na ilość włożonej pracy, podobały się niezbyt (moim braciom też mocno średnio), ale ciociom i wujkom smakowały.

Co do książek to pierwsze zdjęcie w trzecim rzędzie zapowiada te wszystkie książki o Korei, które czytałam i o których pisałam, ale jeszcze recenzji nie opublikowałam. I naprawdę przynajmniej do końca czerwca będzie książek o Korei dużo. Jeśli specjalizacja to naprawdę przyszłość blogosfery, to ja jestem na bardzo dobrej drodze, do zostania najbardziej wyspecjalizowanym w czytaniu książek związanych z Koreą blogerem. Muszę to sobie dopisać chyba w sekcji O mnie na górze. Zaraz obok bycia profesjonalnym oglądaczem teledysków.

Plus jeśli znacie jakieś tytuły, które niekoniecznie są oczywiste, ale ich bohaterowie są Koreańczykami albo pojawiają się tam odniesienia do Korei to koniecznie dajcie mi znać, bo potrzebuję jak najwięcej takich książek!

Zresztą zobaczycie kolejną książkę już dziś na Instagramie, na którego serdecznie zapraszam. I na Facebooka oczywiście też. 

LOVE, M

czwartek, 3 stycznia 2019

Kinowe plany 2019 #1

Hello!
Pisanie postów typu kinowe plany, sprawia pewne nieoczekiwane komplikacje. Po pierwsze, nigdy nie wiem, ile filmów się w nim znajdzie i zawsze boję się, że będzie ich za mało. Po drugie, znajduję filmy w trakcie pisania i nie wiem, czy, skoro nie słyszałam o nich wcześniej, na pewno są godne uwagi. Po trzecie czasami w trakcie roku, okazuje się, że nie napisałam o jakimś istotnym filmie. Po piąte i najważniejsze, liczba filmów, które tu umieszczam a które faktycznie oglądam w kinie jest zupełnie nieproporcjonalna. To znaczy, prawdę powiedziawszy, oglądam jakieś 3-4 z wymienionych. Potem przynajmniej wiem, jakie filmy muszę nadrobić. 


A lista interesujących tytułów na pierwszą połowę 2019 wygląda następująco:  

1) Mój piękny syn (Beautiful Boy) 

2) Mirai (Mirai no Mirai)

3) Alita: Battle Angel (ten film miał mieć premierę wcześniej i jestem pewna, że umieszczałam go już na jakiejś liście; nie jest też jedynym filmem, który dziś się pojawi - albo w następnej połowie roku - który był już na liście, ale coś się zmieniło z datami)

4) Jak wytresować smoka 3 (How to Train Your Dragon: The Hidden World)

5) Wymazać siebie (Boy Erased)  

6) Kapitan Marvel (Captain Marvel) 

7) Shazam! (ale się wcisnął pomiędzy filmy Marvela)

8) Avengers: Endgame 
Gdybym zwykle nie pisała tych kinowych planów, to wymyśliłabym je w tym roku, bo gdy tylko usłyszałam tytuł tych Avengersów (i w sumie za każdym razem, gdy słyszę/czytam go teraz) to zaczyna mi lecieć w głowie piosenka Taylor Swift End Game (I wanna be your endgame, I wanna be your first string, I wanna be your A-Team, I wanna be your endgame, endgame) i musiałam, gdzieś o tym napisać. 

9) Pokemon's Detective Pikachu

10) Aladyn

11) Mroczna Phoenix (Dark Phoenix)

Honorable mentions: Dumbo (29 marca),  Men in Black: International (nawet nie wiedziałam, że taki film powstaje, dopóki całkiem niedawno nie pojawił się zwiastun, który wywołał poruszenie w internecie), Hellboy (bo naprawdę nie wiem, co mam myśleć, a całkiem lubię i pierwszą, i drugą część Hellboya).

A Wy, co macie zamiar zobaczyć w kinie?
Pozdrawiam, M

wtorek, 1 stycznia 2019

2018 PODSUMOWANIE

Hello!
Kocham pisać podsumowania i jeśli czytacie bloga chociażby od roku, to pewnie przeczytaliście takie zdanie na nim co najmniej 5 razy. A podsumowania kolejnych lat zaczynałam czasami pisać już w lutym. 
Nie było tak jednak w tym roku. W tamtym. Bo to podsumowanie zaczęłam pisać dzisiaj po godzinie 14 i naprawdę zastanawiałam, czy zbiorę się w sobie aby w ogóle się za nie zabrać. Co prawda moje podsumowania to raczej wybór ulubionych, najlepiej klikających się lub takich wpisów, które uważam, że powinny zostać bardziej zauważone, ale nie da się oddzielić swoje działalności internetowej od codziennego, prywatnego życia. I mam wrażenie, że wiele osób blogerów, vlogerów i innych osób działających w internecie w 2018 roku przekonało się o tym na własnej skórze. Było to, mam wrażenie, pocieszające, bo wiele osób zobaczyło, że nie są sami i inni mają podobne problemy, ale także, że "życie" w internecie to tylko element większej układanki. 
Rok 2018 łapał życiową równowagę albo bardzo spadając albo gwałtownie rosnąc, ale za każdym razem gdy spadał, spadał niżej, a gdy wzrastał - nie miał już szans osiągnąć wcześniejszego pułapu. W życiu zawsze są wzloty i upadki, ale nigdy do tej pory nie obserwowałam ani w swoim życiu, ani w życiu osób, które znam i/lub które obserwuję w internecie, aby były to aż tak gwałtowne zmiany. 
Jedną z przyczyn, dlaczego tak długo zabierałam się za pisanie, było to, że moje pozytywne myślenie z każdym kolejnym rokiem się kurczy, a nie chciałam zalać bloga na nowy rok ciemnymi przemyśleniami. A trochę takich miałam. 

Kończąc część wstępną chciałabym Wam (i sobie nie ukrywam), aby rok 2019 był mniej gwałtowny, a życie znalazło swoją harmonię.



A teraz weselsza część!

Styczeń
9 wpisów z czego 3 zasługują na szczególną uwagę:
1) Niekończąca się opowieść - Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi - czyli narzekania na to, jak bardzo ten film nie może się skończyć. A teraz sobie myślę, że może powinnam go obejrzeć jeszcze raz.
2) Sprawdźcie czy nie przydarzyła Wam się kiedyś, któraś z sytuacji, jakie opisuję w poście Druga strona.
3) I trochę lżejszy temat dla ludzi zastanawiających się nad studiami polonistycznymi - Ale z tego pierwszego czy drugiego rękopisu, czyli o trzecim semestrze filologii polskiej.

Luty
Podobnie jak w styczniu 9 wpisów i 3 wybrane:

Rozkwit mojej miłości do teledysków:
Całkiem lubię liczyć i spisywać po ile czego w danym roku napisałam, ale zmieniłam wygląd bloga (chociaż nie wiem, czy jeszcze go nie pozmieniam, bo widzę, że na dłuższą metę obecny nie jest aż tak funkcjonalny jak się spodziewałam) i nie mam tagów, ale teledysków i muzyki było w tym roku na blogu sporo. 

Marzec
Jeśli jest coś co lubię bardziej od narzekania na własne życie jest to narzekanie na studia i uczelnię. I tak na przykład we wpisie o dużo mówiącym tytule O tym, jak Uniwersytet Gdański (nie)radzi sobie z problemami, czyli pierwszy miesiąc 6 semestru ZIA opowiadam o zajęciach na zarządzaniu instytucjami artystycznymi i tym jaki kłopot mieliśmy z jedną z prowadzących. 
W marcu odbyły się pierwsze Gdańskie Targi Książki i zaryzykuję stwierdzenie, że byłam jedyną blogerką, która się tam pojawiła i zdarzenie opisała - Gdańskie Targi Książki 2018  
PS Książki, którą tam kupiłam, dalej nie przeczytałam.
Jeśli jeszcze nie widzieliście dramy Goblin to nie wiem czemu czytacie ten wpis. Idźcie, obejrzyjcie i wróćcie dokończyć moje podsumowanie!

Kwiecień 
Już się obawiałam, że 3 zostanie średnią liczbą wybranych wpisów, ale oto nadszedł kwiecień i samych dowodów na to, że muzyka trochę zawładnęła blogiem będzie trzy.  
1 i 2 to oczywiście wpisy o k-popie. Ciągle czekam na Wasze historie, fani ujawnijcie się, bo wiem, że tam jesteście.
3 za to to trochę nawiązanie do wpisów z lutego. Lubię muzyczne projekty, które mają dużo teledysków.
Kwiecień miał już swój ciężar gatunkowy, ale powyższe wpisy dodały mu go więcej. Ale wcześniej kwiecień był głównie miesiącem Szekspira w anime. 
I coś, czego nie mogło po prostu zabraknąć!

Maj
W maju było mniej wpisów, bo studia pochłaniały bardzo dużo mojego czasu, więc wybierając 3 posty, wybieram połowę tego, co w ogóle się ukazało. A 2/3 z tej połowy to trochę wpisy podsumowania. Mówiłam, że uwielbiam je pisać.

Czerwiec
W czerwcu w pisaniu bloga wspomagał mnie trochę brat, ale żaden z jego wpisów nie znajdzie się w podsumowaniu. Tak wyszło, że są tu 3 istotne recenzje napisane przeze mnie.   
1) W czerwcu zobaczyłam w Białymstoku Upiora w operze, czyli jeden z istotniejszych musicali na mojej muzycznej drodze i byłam... rozczarowana - Nijak - Upiór w Operze
2) Ostatnio zakończyłam rewatch Plotkary i uważam, że nie mogłam lepiej zatytułować recenzji dramy Heirs - Zatęskniłam za Plotkarą - Heirs 
3) Pierwszy wpis, który popełniłam nie obejrzawszy serialu do końca. Ale nie dlatego, że mi się nie podobał. Po prostu byłam pewna, że ma mniej odcinków i już zaplanowałam, że wpis musi być - Generale! Mój generale! - Oh My General 

Lipiec
Zaczyna się czas, gdy pisałam więcej. 
3 ważne wpisy o studiach:
PS Z każdym kolejnym rokiem dochodzę do wniosku, że jedyną rzeczą, w której jestem naprawdę, naprawdę dobra to siedzenie w bibliotece i pisanie kolejnych prac, a potem pisanie o tym na blogu. Ale wydaje mi się, że przynajmniej w tym jestem całkiem dobra. 
I dwa mniej istotne, ale wciąż ciekawe wpisy
4) o dramie, która okazała się mocno średnia - Wytrwałością i pracą herosi się bogacą - Rich Man
5) o gazecie, która miała świętować swój wielki powrót, ale mam wrażenie, że jednak nie będzie - Kawaii - Powrót legendarnego magazynu

Sierpień
Chociaż obserwuję vlogosferę, blogosferę itd. nie odnoszę się zwykle do tego, co się niej dzieje. Ale zrobiłam wyjątek dla ego jednego wpisu i teraz widzę, że całkiem zgrabnie łączy się on z tym, o czym wspominałam we wstępie dzisiejszego posta - Moja bańka.
A teraz z zupełnie innej strony - nie ma większej miłości niż teledyski i wanny. Chyba nawet moje zainteresowanie teledyskami jest mniejsze niż zainteresowanie teledysków wannami. W pierwszym wpisie o wannach w teledyskach wznoszę się na wyżyny humoru i przedstawiam 50 teledyskowych wanien! - Wanna vol.1
Recenzji filmów Marvela ciąg dalszy - No jest - Ant-Man and The Wasp 
Pierwsza recenzja książki , której udało się dostać na podsumowującą listę, gratulacje! - Kapitan idzie na dno wraz ze statkiem - Wojny konsolowe 
I jeszcze dwie recenzje dram, bo totalnie nie mogłam się zdecydować i wybrać tylko jednej, bo i w Strong Woman i w Suits gra Park Hyung-sik. 

Wrzesień 
Tu nastąpił mały spadek aktywności blogowej, przypuszczalnie, ponieważ był InQbator i Igła i byłam zajęcia wolontariatem.  Tu się tłumaczę, co robiłam na 9. InQbatorze - 9. Festiwal Teatralny InQbator 
A tu recenzja filmu, z gatunku takich, że jeśli nie widziałam komedii romantycznej przed 12 rokiem życia to z własnej, nieprzymuszonej woli ich nie oglądam. A ta mi się całkiem podobała - A nad głową wisiała rodzina - Bajecznie bogaci Azjaci (Crazy Rich Asians).
Trzeba nadganiać recenzje książek, bo trochę słabo, że jest ich tu tak mało - Książka sportowa - Arkadiusz Gołaś. Przerwana podróż 

Październik
Nowy wygląd bloga sprawia, że nawet długie tytuły wpisów prezentują się na nim jako tako. I tak poszalałam z postem na temat pierwszy wrażeń z trzeciego roku studiowania polskiego -  Wiersz jest hieroglifem, ale nie wiadomo czy krzyżem, czy ołtarzem, czyli wrażenia po trzech tygodniach piątego semestru filologii polskiej.
I apropos studiów. Ponieważ jeden z tekstów, które kazano mi napisać na zaliczenie jednych zajęć okazał się proroczy, umieściłam go na blogu. A teraz umieszczam go tutaj - Przewidywania dotyczące wyników tegorocznego Nike.
Muszę przyznać, że jestem trochę zaskoczona jak wiele dram (i seriali, ale one jakoś nie mają dzisiaj szczęścia) obejrzałam w 2018 roku. I w sumie większość to były naprawdę dobre dramy. A taką naprawdę, naprawdę dobrą było - Gdy zemsta, polityka i love się mieszają - Mr. Sunshine 
I jeszcze jeden wpis - Kawaii - powrót legendarngo magazynu - Druga szansa -  właśnie sprawdziłam, okazuje się, że ma być też trzeci numer, ale istnieje bardzo niewielka szansa, że go przeczytam.
 
Listopad 
Jak pisałam - wygląda na to, że obejrzałam więcej dram niż się spodziewałam - Proust byłby dumny - 100 Days My Prince.
Listopad upłynął odrobinę pod znakiem samolotów i tak znalazła się na blogu recenzja książki - Piraci w przestworzach - Niebo jest nasze.
A teraz wpis za który dostałam zaskakująco dużo komplementów, aż sama byłam zdziwiona i to bardzo. Bo przyznaję, pisało mi się go bardzo dobrze, ale mi się wiele wpisów doskonale pisze i nic z tego nie wynika. Więc jeśli jesteś jedną z osób, której wpis The Rose się podobał, a nie czytałeś/czytałaś innych wpisów, szczególnie tych z początku roku dotyczących muzyki, powinieneś/powinnaś jak najszybciej to nadrobić. Osobiście polecam bardzo ten wpis o wannach. A nawet 2, bo do drugiego link będzie podany w grudniu. 
I jeszcze jeden wpis o książkach - Blogerzy książkują 2018 - to zbiór książek blogerów (oprócz kulinarnych, te są w oddzielnym wpisie, bo to zupełnie osobny dział), które znalazłam lub zostały wydane w czasie od wpisu Blogerzy książkują 2017. 

Grudzień
Ostatni miesiąc zamykam porządną porcją recenzji. Zaczynając od ostatniej, czyli ostatniego wpisu w 2018 roku, ale pierwszej recenzji anime, której udało się znaleźć w podsumowaniu - Gangster w bibliotece - Banana Fish. 
Inna istotna recenzja, pierwszego polskiego serialu Netflixa i pierwszego serialu nie będącego dramą, który dostał się do podsumowania - Import i eksport - 1983.
I kolejny serial Netflixa, chyba również trzymający palmę pierwszeństwa w zakresie bycia pierwszym serialem oryginalnym Netflixa (który nie jest związany z Marvelem), który obejrzałam - Decyzje nastoletniej czarownicy - Chilling Adventures of Sabrina
Recenzja książki, także jest w pewnym sensie pierwsza, bo zaczyna "serię" MiK, czyli Mirabelka i Korea. Chociaż w listopadzie była recenzja książki Kto szuka ten znajdze, także to czego się nie spodziewa - Kultura popularna a polityka na przykładzie Korei Południowej po 1988 roku,
to dopiero przy Pachinko i ogólnie w grudniu zrozumiałam, ile recenzji książek związanych z Koreą pojawi się w pierwszej połowie 2019 roku. To wszystko oczywiście zasługa mojego licencjatu - Historia/e - Pachinko 
Dla odmiany i żeby znów coś było pierwsze - recenzja filmu DC - Things that are bothering me - Aquaman .
Teraz mi się już to nie uda, gdyż pierwsza część wpisu o wannach pojawiła się w sierpniu. A tu druga. Nie powiedziałabym, że jest zabawniejszy niż pierwszy, ale jest zdecydowanie ciekawszy - Wanna vol.2

Podsumowując: pisałam o dramach i serialach więcej niż się spodziewałam, a zdecydowanie za mało o książkach. Widzę też po wpisach, że mój entuzjazm trochę z każdym miesiącem opadał.
O muzyce i teledyskach napisałam tylko 11 wpisów, a zapowiadało się, że będzie więcej. Z czego tylko 2 wpisów nie ma powyżej.
Czystych recenzji książek jest 9.
A filmów 8. 
Seriali 14.
Może nie powinnam była tego liczyć, bo teraz będę chodziła i się zastanawiała, jakim cudem miałam czas na tyle seriali, a nie miałam czasu na filmy. 

Co do blogowych planów - to nie mam żadnych. Oprócz tego, co wiem, czyli, że liczba recenzji książek się zwiększy.  Prawdopodobne standardowo bliżej sesji będzie mniej wpisów, ale póki co pisanie co 2 dni idzie mi nieźle i daje niezłe efekty.
Ale w ramach ciekawostki mogę Wam napisać, że stworzenie tego wpisu zajęło mi ponad 3 godziny. A powinnam pisać pracę zaliczeniową na Młodą Polskę.

Trzymajcie się, M

niedziela, 30 grudnia 2018

Gangster w bibliotece - Banana Fish

Hello!
Jeśli śledzicie mnie od dłuższego czasu to wiecie, że nie przepadam za 24 odcinkowymi seriami. Ale Banana Fish mogłoby mieć i 48, i 72, i 96, i więcej, a ja dalej bym je oglądała. A to duże osiągnięcie, bo chociaż moja generalna miłość do anime nie osłabła, w praktyce obok niego oglądam tyle innych rzeczy, że spadło ono trochę na drugi plan.


Czym jest Banana Fish w największym skrócie dla osoby, która widziała kilka innych anime i nie denerwuje jej porównywanie jednych tytułów do drugich? Jest jak połączenie 91 Days z Yuri On Ice!!! oraz No.6. Przy czym skojarzenie z 91 Days jest najsilniejsze, a do tego z No.6 trzeba trochę więcej obejrzeć żeby je dostrzec. Co do łyżwiarzy to dość szybko fandom, który wytworzył się wokół tego anime zaczął zestawiać Banana Fish i Yuri On Ice (już po zakończeniu anime okazało się, że i za Yuri on Ice, i za Banana Fish stoi to samo studio produkcyjne - MAPPA). Nie bez racji, ale Banana Fish nie jest zbyt cukierkowym anime, wręcz porusza najtrudniejsze i poważniejsze tematy niż którekolwiek z wymienionych anime. I  zresztą z wielu innych, które widziałam.


Bo w jakim anime znajdziemy i narkotyki (żeby wystartować z najniższego pułapu), i morderstwa, i wojnę, i handel ludźmi, i dziecięcą prostytucję? A to tylko kilka przykładów. Do tego wojny gangów, układy na najwyższych szczeblach i wielkie pieniądze. Niech no jeszcze ktoś powie, że anime jest dla dzieci. A wszystkie wątki pokazane są intrygująco i ciekawie, historie łączą się w większe całości, odcinki mijają w mgnieniu oka i chciałoby się więcej.


Bardzo chciałabym napisać spójna recenzję dlaczego to anime jest tak dobre, ale ma on 24 odcinki i naprawdę wypełnione jest zdarzeniami po brzegi. Stwierdzenie, że zaczyna się niewinnie a potem rozwija to wielkie niedopowiedzenie, bo jedynym niewinnym i uroczym elementem tego anime jest relacja Asha i Eijiego. Cała reszta (może bez niektórych postaci drugoplanowych) jest okrutna i brutalna. Tak w świecie przedstawionym, jak i dla uczuć widzów. Naprawdę od samego początku Banana Fish nie pozostawia złudzeń w jakim dzieje się świecie i że nie ma z niego ratunku.


Chciałam napisać, że nie jest to tragiczne i dramatyczne anime, ale jest. A im bardziej patrzy się na nie jako na całość, jest tym bardziej. Ale z drugiej strony doskonale balansuje humorem i żarty rzucane w wydawałoby się nieodpowiednich momentach, zaskakująco często idealnie rozładowują napięcie albo dają czas do wymyślenia, jak to napięcie rozładować.


W tym całym strasznym, smutnym, rządzonym żądzami i pieniędzmi świecie spotykają się Ash i zdecydowanie mniej doświadczony przez życie Eiji. Świat Asha to ciemne uliczki Nowego Jorku, gdzie Eiji przyjechał, aby nie myśleć o tym, co zostawił w Tokio. Przyjaźń Eijiego i Asha to najjaśniejszy (trochę dosłownie i trochę w przenośni) element tego anime. Szczególnie dla Asha to odskocznia od postrzegania siebie jako potwora i wentyl bezpieczeństwa i zrozumienia. Ale dynamikę ich relacji oraz cały i skomplikowany, i trudny obraz psychologiczny Asha trzeba zobaczyć samemu. Z ciekawych postaci trzeba jeszcze wspomnieć o Singu oraz Yut-Lungu. Pierwszy, wraz z przywódcą trzeciego gangu, udowadnia, że Ashowi należy ufać i pokazują, że dla większego celu gangi potrafią się zjednoczyć. Drugi, choć jest złośliwą i złą postacią, okazuje się tylko bardzo skrzywdzonym dzieckiem, które nie umie sobie poradzić z emocjami. Ogólnie, chociaż calusieńki sezon jest okropną postacią, chciałabym zobaczyć co się z nim stało po zakończeniu tego wszystkiego.


Na  temat zakończenia: ostatni odcinek to jazda bez trzymanki i już zakończenie przedostatniego mówiło, że lekko nie będzie i trzeba się spodziewać zupełnie innego poziomu akcji. I tak jest, cały czas do samego końca dzieje się coś zaskakującego. Nie dajcie się zwieść. Chyba, że czytaliście mangę, która liczy już sobie sporo lat lub macie zamiar czytać w trakcie oglądania. Nie róbcie tego - będziecie mieli serce złamane dwa razy. Bo chociaż mniej więcej od początku wiadomo, że cała ta historia nie możne się dobrze skończyć, fabuła i dramaturgia ostatniego odcinka poprowadzona jest tak, żeby widz czuł jak wbijany mu jest nóż w plecy i łamie mu się serce. Twórcy jeżdżą sobie po emocjach widzów walcem. Inne skojarzenie jakie miałam to zakończenie wątku dziesiątego książątka (granego przez Baekhyuna) ze Scarlet Heart Ryeo. Zastanawiałam się, czy nie jest to z jakiejś strony też zakończenie typu zakończenia Hotarubi no Mori e, ale doszłam do wniosku, że jednak nie. Bohaterowie Banana Fish nie mieli możliwości zaznać tego, czego mogli bohaterowie Hotarubi - względnej normalności i stabilności ich relacji. 


Mam wrażenie, że moja recenzja jest mało przekonująca, ale to dlatego znajduje się w niej tyle odnośników do innych tytułów - po prostu te 24 odcinki to naprawdę dużo wątków do ogarnięcia i opisania, ale wierzcie mi wszystkie są dobre i ciekawe, anime jest bardzo emocjonujące i jeśli, tak jak ja, macie problemy ze znalezieniem czegoś naprawdę wciągającego i czegoś w czego oglądanie chcielibyście się zaangażować to powinniście dać szansę Banana Fish, bo jestem na 99% pewna, że się nie rozczarujecie. 

LOVE, M

piątek, 28 grudnia 2018

Things that are bothering me - Aquaman

Hello!
Czasami, szczególnie, gdy a) naczytam się za dużo mang, a czytam je głównie po angielsku, b) naoglądam się za dużo seriali, a ostatnio oglądałam Suits, a teraz jestem w trakcie ponownego oglądania Gossip Girl, zaczynam zastępować frazy, które wydaje mi się, że brzmią lepiej po angielsku niż po polsku w codziennym życiu. Albo po prostu ich angielska wersja przychodzi mi pierwsza do głowy. To słowem wstępu dlaczego tytuł wpisu jest po angielsku. Ale gdyby nie był to brzmiałby "Rybciu ty moja. Mój ty narcystyczny mięczaku". I gdyby był tytuł był po polsku, tekst miałby formę spójnego tekstu, a nie punktów.


1. Postaci pod wodą mają za krótkie włosy.
Z jakiegoś powodu strasznie mnie to irytowało.Każdy wie że mokre włosy robią się dłuższe, a w wodzie ogólnie wyglądają na dłuższe. W przypadku Aquamana różnica nie była aż tak dostrzegalna, ale w przypadku Mary takie niedbalstwo o szczegóły było irytujące.

2. Greenscreen. Albo bluescreen.
Jak na film z taką ilością efektów specjalnych, które naprawdę robią wrażenie, sceny na pustyni wyglądają jak wycięte z filmy sprzed 20 lat albo jakby robił je ktoś, kto dopiero się uczy. Tak bardzo było widać, że one były nagrywane w studiu. Parę innych scen też prezentowało się mocno średnio, a tym gorzej w kontraście do wszystkich efektów komputerowych.

3. Teleportacja.
Trochę się to łączy z poprzednim punktem, bo największą zagadkę tego filmu w moim mniemaniu stanowi to jak bohaterowie przedostali się z Sahary na Sycylię. Znaczy prawdopodobnie przepłynęli, ale to dalej stanowi problem, bo jak oni dostali się ze środka Sahary w jakiekolwiek pobliże wody. Plus ta cała Sycylia też nie wygląda przekonująco.

4. Czas.
Bardzo się zastanawiam, ile czasu zajęły naszym bohaterom ich przygody. Bo ja mam trochę wrażenie, że nie więcej niż 48 godzin. Ale bardzo trudno to stwierdzić.

5. Czas dwa.
To znaczy film jest za długi, a wystarczyłoby wyciąć cały wątek Czarnej Manty (i zrobić z nim oddzielny film, drugą część; albo pierwszą, a duży wątek fabularny z tego filmu przenieść na część drugą), ale widać ktoś bardzo musiał pokazać i zaprezentować tę postać właśnie w tym filmie.


6. Gra komputerowa.
Są sceny i to liczne, które są tak nagrane, że wyglądają jak cut scenki z gier komputerowych. I robiłby większe wrażenie, gdyby, jak właśnie scenki w grach, były krótsze, a nie cale sekwencje walki są tak nagrane.

7. Kto się z kim bije?
To jeden z większych problemów w prawie każdej dużej (i mniejszej zresztą też)  scenie walki w tym filmie. Ale szczególnie problematyczne jest to w pierwszej walce króla Orma z Arturem. Widziałam tę scenę dwa razy, a dalej nie wiem kto tam był kim. I nawet teraz nie jestem w sobie w stanie przypomnieć, który miał złotą zbroję, a który srebrną. Bo jeśli chcemy przypisać danemu bohaterowi jakiś kolor to powinniśmy wystawić go na widok publiczności dostatecznie wiele razy i dostatecznie długo, aby widz spokojnie (ba nawet podświadomie) załapał, który kolor to który bohater. A ku kłopot jest taki, że Orma raz widzimy w srebrnej zbroi, potem widzimy w złotym orężu, a pojedynkuje się w srebrnym. Ale musiałam to sprawdzić na zdjęciach. Dwa, że scena tego pojedynku jest też dość ciemna i chaotyczna.

8. Bracia.
Nie wiem dlaczego i z jakiego powodu Patric Wilson został obsadzony w roli króla Orma, ale zupełnie do niej nie pasuje, jest bardzo nieprzekonujący. Bardzo. A nawet bardziej. Orm ma być młodszym bratem Aquamana, ale Patric Wilson ma 45 lat, Jason Mamoa 39 (a w sumie wgląda jakby miał jeszcze mniej). I nawet wychodząc z założenia, że w filmie mają bardzo różnych ojców, ci aktorzy bardzo nie pasują aby grać rodzeństwo. A Patric Wilson w ogóle nie pasuje do swojej roli.

9. Niekończący się ciąg skojarzeń.
Niestety porównywanie filmów DC do filmów Marvela to coś co mam wrażenie duża część ludzi (w tym ja) robi trochę podświadomie. Plus Aquaman wywołuje też inne skojarzenia więc wymienię kilka: Thor, Assassin's Creed, Mała syrenka, Strażnicy Galaktyki... i pewnie było tego więcej, ale wiele skojarzeń budziły bardzo pojedyncze scenki czy urywki tego filmu.



10. Muzyka
Na Oskarach przyznaje się nagrodę za najlepszy montaż dźwięku. Gdyby przyznawać ją na Złotych Malinach to dostałby ją Aquaman. Chyba, bo nie jestem pewna dokładnie czego ta nagroda dotyczy, ale tak pociętego i dziwnie nierówno zmontowanego soundtracku dawno nie słyszałam. Zwykle muzyka filmowa sobie leci i nie powinno zwracać się na nią szczególnej uwagi, a w tym filmie za każdym razem, gdy zaczynał się lub kończył kolejny utwór to bardzo się to zauważało. I nie żeby sama muzyka była zła (chociaż wiele z tej ścieżki nie pamiętam), ale to jak była pocięta i połączona ze sobą jakoś bardzo mi przeszkadzało. Z drugiej strony pozytywne wrażenie wywarła na mnie piosenka z napisów końcowych, jest całkiem ładna.  

11. Eko.
 Z tego mógł być taki łady proekologiczny film (i tak trochę jest), gdyby wyciąć Czarną Mantę i wstawić w jego miejsce więcej scen o tym, jacy ludzie są źli dla oceanu. To mogłoby sprawić, że fabuła przestałaby być taka płaska - bo jasne złol chciał walczyć z powierzchnią, bo trzeba pokazać, że cywilizacje podwodne są lepsze, ale nie da się ukryć, że na wyrzucenie wszystkich śmieci i okrętów wojennych na brzeg ludzkość całkiem zasłużyła. Żałuję też, że tak niewiele pokazali z tego jak powierzchnia radzi sobie ze sprzątaniem tego syfu. Ale to może w drugim filmie. Bo jestem przekonana, że będzie. 

12. Sensei 
Willem Dafoe jest super. 

Tu zakończę, bo chyba wszystkie najważniejsze punkty już wymieniłam. I przez niej możecie pomyśleć, że to zły, niefajny film. Otóż nie. Oprócz tego, że momentami się mocno dłuży, a fabuła jest płaska jak deska (pod warunkiem, że założymy, że ona tam jest, a niektórzy widzowie zastanawiają się mocno czy historia tam opowiedziana zasługuje na miano fabuły) to jest bardzo, bardzo ładny, taki filmowy kosmos tylko pod wodą. Plus wydali chyba tyle na zbroje dla podwodnych wojowników, że postaci na lądzie trochę na tym cierpią. Jest w nim sporo humoru i tylko niewielka jego część jest żenująca, większość pasuje. Nie zgodziłabym się, że jest to film lepszy niż Wonder Woman, chociaż jest bardziej kolorowy i ładniejszy wizualnie, ale to za mało, żeby być lepszym filmem. Ale wciąż - ogląda się go całkiem dobrze. 

Pozdrawiam, M

środa, 26 grudnia 2018

Świąteczny Book Tag

Hello!
Na początku miesiąca toukie nominowała mnie do book tagu, ale aż do tej pory nie miałam za bardzo czasu, aby usiąść, odpowiedzieć na pytania, a później znaleźć odpowiedni czas na publikację, za co bardzo przepraszam! Ale nie mogło być tak, że tag pozostanie bez odpowiedzi, bo uwielbiam takie zabawny, a dawno nie miałam okazji brać w żadnej udziału. Za nominację jeszcze raz dziękuję!


Under the mistletoe - jaką fikcyjną postać chciałabyś pocałować pod jemiołą?
To trochę wyuczona odpowiedź, jak w przypadku ulubionej książki, czyli wybieram Jace z Miasta Kości.

Dwanaście potraw - z jaką fikcyjną rodziną chętnie zjadłabyś kolację wigilijną?
Może niekoniecznie z rodziną, ale zawsze podobały mi się filmowe święta w Hogwarcie. Z jakiegoś powodu latające choinki zawsze robiły na mnie wrażenie.

Opowieść wigilijna - jaką książkę z chęcią przeczytasz/przeczytałabyś podczas świąt?
Wspominałam o tym gdzieś na blogu, ale gdy byłam mała sama Opowieść wigilijna bardzo mnie przerażała. Książek typu świątecznego ogólnie bardzo nie lubię, a sam plan moich świąt nie zakłada niestety zbyt wielu czasu na czytanie więc go za bardzo nie planuję. Kilka lat temu udało mi się przeczytać Gwiazd naszych wina, bo akurat było na fali popularności i ciocia miała je na półce. Ogólnie jednak święta są dla mnie bardziej czasem oglądania filmów (Titanic!) a jeśli coś czytam to są to książki do licencjatu lub coś innego na studia. 

Pierwsza gwiazdka - jaka książka wzbudziła w Tobie ciepłe, przyjemne odczucia?
Niech będzie łatwo, bo gdybym miała się dalej nad tym zastanawiać, o chyba bym na to pytanie nie odpowiedziała. Ostatnio więc świetnie bawiłam się czytając książkę Kultura popularna a polityka na przykładzie Korei Południowej po 1988 roku i może to wydać się dziwny wybór, ale jeśli tylko zajrzycie do mojego tekstu o niej, zrozumiecie dlaczego tu się znalazła.

Dekoracje Bożonarodzeniowe - która okładka książki jest Twoją ulubioną?
Prawdopodobnie jest to okładka książki, której nie czytałam, ale której recenzję widziałam gdzieś w internecie. Ale moja pamięć jest naprawdę słaba i chyba ogólnie nie mam jednej ulubionej, mogę tylko napisać, że ostatnio wpadła mi w oko okładka Kirke, ale tym wydaniem wszyscy się zachwycali, podobnie jak wydaniem książek Gaimana z wydawnictwa Mag.  
Świąteczna radość - jakie są Twoje ulubione świąteczne momenty lub wspomnienia z poprzednich Świąt?
Są trzy takie rzeczy: kocham robić pierniki, a potem rozdawać je na prawo i lewo, robić ludziom prezenty i robić Wigilijną galaretkę!


Christmas Challenge - połącz jedną ze swoich ulubionych książek, z piosenką świąteczną i wyjaśnij, skąd taki matching!
Pierwsza część zadania jest łatwa - od lat za ulubioną książkę służy mi Atlas chmur - ale wymyślenie świątecznej piosenki, która by do niego pasowała to trochę trudniejsze zadanie. Dopóki nie zauważyłam na playliście Spotify "Last Christmas" i, choć pomyślałam, że większego banału być nie może, to jeśli czytaliście Atlas chmur, to mam  nadzieję, że zrozumiecie skąd to połączenie!

Lista niegrzecznych - przedstaw fikcyjnego bohatera, który Twoim zdaniem zasłużył na rózgę!
Wszystkie irytujące bohaterki literackie! Od lat zachodzę w głowę dlaczego postaci kobiece w książkach i serialach (bo w filmach z jakiegoś powodu mniej, chociaż też) tak bardzo mnie irytują. Znalazłam tylko jedną odpowiedź: bo ja na ich miejscu w wielu sytuacjach zachowałabym się inaczej. Albo po prostu są w kontraście do innych bohaterów napisane dużo słabiej, bez zastanowienia i bardzo często po prostu przez panów autorów.

All I want for Christmas is you - podaj tytuł książki, która Twoim zdaniem powinna zostać bardziej doceniona.
To była najłatwiejsza odpowiedź w tym tagu i chyba najłatwiejsza odpowiedź pod Słońcem! To oczywiście moja pod pewnymi względami ulubiona książka, czyli Kim Dzong-Il. Przemysł propagandy. Uważam, że zrobiono tej książce straszną krzywdę tytułem i okładką. A to naprawdę ciekawa książka o porwaniu (porwaniach) i przemyśle filmowym.  
 
Dear Santa - podaj tytuł książki, która Twoim zdaniem powinna się znaleźć pośród prezentów nas wszystkich, ponieważ jest wyjątkowa i wyjaśnij dlaczego jest twoim wyborem!
Ostatnio zaczęłam zauważać, że, o ile o Małym Księciu mówi się i pisze dużo, to książka, która dla mnie zawsze szła bardzo w parze z Małym Księciem, czyli Oskar i pani Róża, już nie jest tak bardzo żywo dyskutowana, a powinna być. Zdecydowanie nadaje się na prezent dla wszystkich, a pod pewnymi względami jest ciekawsze od Małego Księcia.

LOVE, M